Co można wyczytać z prezydenckiej nokii?

Z Konradem Aleksandrowiczem, ekspertem firmy „HDLab” z Wrocławia, specjalizującej się w odzyskiwaniu danych z cyfrowych nośników informacji, rozmawia Marcin Austyn

Prezydencka Nokia 6310i to leciwy model telefonu GSM. Można tu przyjąć tezę, że nieuprawniony użytkownik nie miał dostępu do wielu danych, ale za to mógł je dość łatwo pozyskać.
– Tak, pozyskanie informacji z tego telefonu jest stosunkowo łatwe i nie trwa długo.

Jakiego rodzaju dane można odczytać z takiego telefonu?

– Ten model aparatu, jak to swego czasu zostało powiedziane – jest idealnym telefonem do dzwonienia. Oznacza to, że nie ma w nim dodatkowych funkcji spotykanych w obecnych telefonach czy też smartfonach. Całkowita pamięć tego telefonu mieści około 170 KB danych, to na przykład kilkakrotnie mniej niż zajmuje jedno zdjęcie z aparatu cyfrowego. W tym modelu można maksymalnie zapisać około 160 wiadomości SMS, 500 kontaktów, informacje z kalendarza, krótkie e-maile oraz nagrania z dyktafonu nie dłuższe niż 2 minuty. Jednak dwie ostatnie funkcje są bardzo rzadko stosowane.

Zatem najcenniejszymi informacjami – mając na uwadze, że to prezydencki telefon – są numery kontaktowe, wpisy w kalendarzu, notatki, SMS-y?
– Tak, to właściwie jedyne informacje, które mogły znaleźć się w telefonie. Przy czym na przykład w kontaktach można jednej osobie przypisać kilka numerów telefonów, adres zamieszkania, e-mail.

Czy można stwierdzić, czy ktoś skopiował zawartość pamięci telefonu? Tego rodzaju ingerencja pozostawiłaby ślad?
– Umiejętnie przeprowadzony odczyt danych nie pozostawia żadnych śladów. Nie ma możliwości późniejszego sprawdzenia, czy dane były kopiowane, czy też nie. Do odczytania danych z telefonu nie jest konieczna ani znajomość kodu PIN, ani obecność karty SIM. Nie jest też konieczne włączenie go (co wiąże się z pozostawiającym ślad logowaniem do sieci).

Mając dostęp do telefonu i karty SIM, można z nich odczytać wykasowane czy nadpisane dane? Z jaką skutecznością?
– Oczywiście można, ale tu też dotyczą nas ograniczenia pamięci. Czyli maksymalnie może to być na przykład 160 SMS-ów. Więcej się nie da, podobnie jak nie da się odzyskać danych już nadpisanych. Jeśli w telefonie istniało 100 SMS-ów, to oprócz nich odczytamy najwyżej 60 innych – najczęściej ostatnio skasowanych, ale nie zawsze jest to regułą. To, jakie skasowane wcześniej informacje można odtworzyć, zależy bardzo mocno od sposobu użytkowania telefonu. Podobnie z kartą SIM, która dodatkowo mieści dużo mniej wiadomości i kontaktów (maksymalnie 10-30 SMS-ów i nieco ponad 200 kontaktów). Tu ważna informacja – pamięć telefonu i pamięć karty SIM to tak naprawdę dwie różne rzeczy.

Górna część telefonu prezydenta była nadpalona, ale ktoś dzwonił na pocztę głosową prezydenta. Czy uruchomienie karty SIM w innym telefonie pozostawiłoby ślad?
– Tak, uruchomienie karty pozostawia przede wszystkim ślad u operatora sieci GSM, więc są to dane, których nie można później już wykasować czy też zmienić. Każdy telefon/karta podczas włączania oraz używania identyfikuje się i „przedstawia” sieci. Wiadomo więc dokładnie, o której godzinie, jaka karta była używana i w jakim telefonie. Te informacje przekazywane są również do sieci macierzystej (pamiętajmy, że telefon znajdował się w roamingu). Sieć, na której terenie telefon był użyty, posiada jeszcze więcej informacji. Z danych sieci możliwe jest między innymi przybliżone określenie lokalizacji telefonu podczas włączenia czy też podczas próby nawiązania rozmowy.

Dziękuję za rozmowę.

Za: Nasz Dziennik, Wtorek, 15 maja 2012, Nr 112 (4347) | http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120515&typ=po&id=po37.txt

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content