Ranga słowa – prof. Piotr Jaroszyński

Rozwój człowieka to wyjątkowo skomplikowany proces i nie zawsze musi zakończyć się sukcesem. Wprawdzie każdy człowiek z natury jest istotą myślącą i rozumną, co nawet znajduje swój wyraz w jego klasycznej definicji (człowiek to homo sapiens), niemniej jednak można „myśleć” i myśleć, jedni myślą, drudzy sapią. Co innego myślenie pięcioletniego dziecka, a co innego myślenie Sokratesa. Myślenia trzeba się uczyć, nie tylko długo, ale i we właściwy sposób.

Co w tym procesie, tak dla człowieka istotnym i koniecznym, jest najważniejsze? Najważniejsza jest możliwość werbalizowania myśli, a więc możliwość układania ich w słowa i wypowiadania się. Marshall McLuhan, twórca nowoczesnej teorii mediów, autor porównania świata do globalnej wioski, stwierdził zwięźle i jasno: „I don’t know what I think, until I’ve said it” – „Nie wiem, co myślę, zanim tego nie wypowiem” („Medium and the Light”, 1999, s. 58). A zatem dopiero, gdy człowiek coś powie lub napisze, wtedy tak naprawdę wie, co myśli. Myśl niewypowiedziana, nienapisana jest tylko zalążkiem myśli, ale nie pełną, dojrzałą myślą. Jako ludzie musimy nasze myśli formułować, aby nie tylko wiedzieć, co myślimy, ale żeby po prostu myśleć. Słowo jest wehikułem myśli, bez słowa myśl ginie w jakimś mroku, z którego sama bez pomocy słowa nigdy się nie wyrwie.

Ma to swoje ważkie konsekwencje. Jeżeli bowiem człowiek jest istotą myślącą, a dzięki rozumowi może kierować samym sobą i swoim życiem, to taki będzie stopień jego samodzielności, jaki osiągnie stopień zdolności do myślenia, a więc i werbalizacji myśli. Sztuka opanowywania umiejętności mówienia i pisania nie jest jedną z umiejętności, obok gry w krykieta czy tańca, ale przenika głęboko w strukturę naszego człowieczeństwa. Dlatego jest to sztuka, która musi być koniecznie i właściwie włączona w proces edukacji zarówno na poziomie wychowania w domu, jak i programu szkolnego.

Stwierdzenie takie może się wydawać banalne, bo przecież każdy wie, że dziecko powinno nauczyć się czytać i pisać. Owszem, ale w jakim stopniu? Tu jest kluczowa sprawa. Można coś sylabizować, można coś gryzmolić, można coś dukać, ale to nie jest jeszcze w pełni wykrystalizowane mówienie i pisanie. Gdy Marshall McLuhan twierdził, że dopiero wtedy wie, co myśli, gdy to wypowie, to chodziło mu właśnie o umiejętność mówienia i pisania w takim stopniu, w którym każda myśl nabiera odpowiednich kształtów, w którym każdą myśl da się wypowiedzieć lub napisać od początku do końca. Z tym właśnie współczesny człowiek ma najwięcej kłopotów. Gdy zaczynamy mówić, rwiemy wypowiedź, gdy zaczynamy pisać, tracimy wątek. Niby wiemy, co chcielibyśmy powiedzieć, ale tak do końca nie wiemy. Dlaczego nie wiemy? Bo nie potrafimy tego wypowiedzieć. Do osób odpowiedzialnych za prawidłowy rozwój dzieci i młodzieży musi dotrzeć ta właśnie prawda: nie można szczędzić czasu i wysiłku na to, aby człowiek zdobył pełną i swobodną umiejętność mówienia i pisania. W innym bowiem wypadku będzie nie tylko miał problemy w kontaktach z ludźmi, ale również będzie wewnętrznie zablokowany. Jak męczymy się, słuchając kogoś, kto ledwo co kleci zdania, tak sam człowiek męczy się ze sobą, gdy nie potrafi uprzytomnić sobie, co właściwie myśli. A nie potrafi tego rozpoznać, ponieważ nie umie tego odpowiednio wyrazić. W efekcie następuje głęboki kryzys osobowości, która nie jest zdolna do wyrażania siebie w sposób inteligentny.

Niestety, coraz mniej rodziców zdaje sobie sprawę z tego, jak ważną rzeczą jest rozmowa z własnym dzieckiem, właśnie po to, by wspierać proces coraz bogatszego wysławiania się. Trzeba nie tylko dawać przykład, czyli samemu dobrze mówić, ale pytać, słuchać, poprawiać, inspirować tak, by cały świat myśli, wrażeń, wyobrażeń został odpowiednio nazwany. Natomiast sadzanie małego dziecka przed telewizorem, to jest zduszenie tego procesu w zarodku, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami. Takie dziecko może tylko bezładnie krzyczeć, ale nie będzie płynnie mówić. Gdy potem trafi do przepełnionej uczniami klasy, gdzie nauczyciel nie ma fizycznie szans na to, by każdego wysłuchać i to codziennie, ten werbalny bezład tylko się powiększa. Ludzie milczą albo krzyczą. Jest to wyraz niemocy i rozpaczy, nie potrafią mówić, nie potrafią pisać.

Zastanówmy się i rozejrzymy wokół nas, w jakim świecie żyjemy. Może obok wielkich wydarzeń na skalę globalną, które zapierają dech, są też ciche dramaty tych, którzy chcieliby, a nie mogą wyrazić samych siebie. Może czekają na zwykłą i serdeczną rozmowę? Na list, a nie na SMS-a? Chyba warto przywrócić słowu należną mu rangę.

Piotr Jaroszyński


Artykuł ukazał się w najnowszym numerze „Naszej Polski” Nr 10 (853) z 6 marca 2012 r.

Za: Nasza Polska | http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/2889-jaroszyski-ranga-sowa | Jaroszyński: Ranga słowa

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content