Belgowie mają dość atomu – Beata Traciak

Aktualizacja: 2011-11-17 1:43 pm

W 1966 r. we francuskich Ardenach powstała prototypowa elektrownia nuklearna “Chooz”, oparta na reaktorach PWR (ang. Pressurized Water Reactor). Od tego czasu znacząco zmienił się stosunek różnych rządów do energii atomowej.

W odróżnieniu od starszych reaktorów PWR stosuje się tu dwa obiegi wody, co zmniejsza ryzyko wycieku. “Chooz” (postawiona w stan likwidacji w roku 1991) stała się wzorem dla dwu elektrowni atomowych Belgii.

Pierwszą wybudowano w wiosce Doel (prowincja Flandria Wschodnia) w 1974 roku. Budowla zamyka od zachodu system portowy Antwerpii. Druga powstała na południu kraju, w Tihange (k. Huy, prowincja Liege) w 1975 roku.

Posiadają one moc odpowiednio – 2921 i 2770 MW, uzyskiwaną z siedmiu reaktorów. Według różnych źródeł stanowi to od 54 do 62 proc. produkowanej w Belgii energii, którą kraj musi importować z Holandii i Francji.

W roku 1985 roku, tuż przed katastrofą w Czernobylu, obie siłownie zmodernizowano pod kątem poprawy warunków sejsmicznych i innych zagrożeń bezpieczeństwa. Po katastrofie pod Kijowem zarówno społeczeństwo Belgii, jak i Holandii oraz Niemiec zaczęło domagać się zamknięcia obu elektrowni atomowych. Wniosek dotyczył zwłaszcza EA Tihange. (Za: www.stop-tihange.org).

W Doel i Tihange pracuje około 2 tys. osób, drugie tyle odpowiada za usługi związane z energią jądrową. Daje to ok. 4 tys. pracowników sektora energetyki jądrowej. Za większość produkcji energii atomowej Belgii odpowiada państwowa spółka Electrabel, część koncernu GDF Suez.

Skala INES

Problemem Belgów jest starzenie się samych instalacji. W Doel awarie, określane jako II stopień zagrożenia w skali INES wystąpiły w 1992, 2006 i 2011 roku. W Tihange natomiast, te klasyfikowane jako II stopień, miały miejsce w 2002 i 2005 roku. Dodatkowo wybuchły tam dwa pożary w 1993 i 2001 roku.

Skalę INES utworzono w Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do oceny skutków awarii w elektrowniach nuklearnych. Najwyższym stopniem skali jest VII stopień zagrożenia (awarie w Czernobylu oraz Fukushimie Daiichi).

Brakuje też kadry – tę kwestię na przykładzie USA i RFN poruszył Kris Taeleman w “Der Spiegel” (21 października 2009 roku). Autor pisał, iż w Stanach Zjednoczonych 40 proc. pracowników przemysłu atomowego przejdzie niebawem na emeryturę, a w ciągu 10 lat zwolni się 26 tys. stanowisk pracy. Tymczasem w samym 2008 roku studia w USA ukończyło zaledwie 841 specjalistów. Stosunek odejść do możliwości zatrudnień jeszcze gorzej wygląda w Niemczech.

Nic dziwnego, iż już w roku 2003 roku rząd w Brukseli przyjął ustawę, zakładającą, że w 2015 roku Electrabel rozpocznie stopniowe zamykanie reaktorów w belgijskich elektrowniach jądrowych – wraz z wygaszeniem trzech najstarszych bloków w Doel. Na 2025 rok planuje się wygaszenie pozostałych czterech nowszych reaktorów.

W 2009 roku rząd Hermana Van Rompuya zdecydował o wydłużeniu pracy najstarszych reaktorów do 2025 roku w zamian za dodatkowy podatek. Według Rompuya zamknięcie elektrowni w 2015 roku byłoby zbyt kosztowne.

Po katastrofie w Fukushima Daiichi protesty w Belgii powróciły i 6 partii, które wejdą w skład nowego rządu (francuskojęzyczni i flamandzcy socjaliści, chadecy i liberałowie), postanowiło podtrzymać przyjętą w 2003 roku ustawę, rozpoczynając wygaszanie reaktorów jednak w 2015 roku.

Wobec deficytu energii decyzja rządu Van Rompuya jest opatrzona wieloma warunkami. Uważa się np., iż wygaszanie reaktorów jądrowych musi być poprzedzone analizą wykonalności i kosztów. Nowa Rada Ministrów zaś, w ciągu pół roku od powołania, musi przygotować plan działań, w którym określi, czym zostanie zastąpiona energia z reaktorów w Doel i Tihange.

Związany z Electrabel ekspert Johan Albrecht jest zdania, iż nowa ekipa z Brukseli nie znajdzie zadowalających rozwiązań zastępczych. Wobec nacisków społecznych i dobrej woli polityków prawdopodobnie uda się je jednak nakreślić.

Porozumienie rządzących Belgią partii wskazuje na rosnącą świadomość obywateli UE. Jeśli przeciwnicy polityczni potrafią znaleźć consensus w tak istotnej sprawie, to istnieje nadzieja, że niebawem w całej cywilizowanej

Europie zamknięte elektrownie jądrowe będą jedynie pomnikiem niezbyt chlubnej przeszłości czasów zbytniej wiary w możliwości techniki.

Beata Traciak

Źródła:

 

Za: Wiadomosci24.pl -- [Org. tytuł: « Energetyka. Belgowie majÄ… dośÄ‡ atomu»]
Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=47200 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]