- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Trzy stronnictwa zadowolone – Stanisław Michalkiewicz

Gdyby nie konieczność zachowania powagi w obliczu katastrofy, która pociągnęła za sobą 96 ofiar śmiertelnych, to można by powiedzieć, że zakończyła się ona wesołym oberkiem. Jakże bowiem inaczej rozumieć konkluzję rosyjskiego MAK, według którego raport polskiej komisji pod przewodnictwem ministra Jerzego Millera w zasadzie potwierdził ustalenia komitetu rosyjskiego, a i dla ministra Millera konferencja prasowa MAK nie przyniosła „niczego nowego”? Ale bo też, czyż minister Miller i jego komisja mogły potwierdzić coś innego, niż ustalenia MAK, a z kolei MAK na konferencji mógłby powiedzieć cokolwiek „nowego”, skoro prezydent Dymitr Miedwiediew jeszcze w ubiegłym roku, podczas gospodarskiej wizyty w Warszawie oświadczył, że „nie dopuszcza możliwości”, by polskie ustalenia mogły istotnie różnić się od rosyjskich?

Najwyraźniej prezydenta Dymitra Miedwiediewa musiały wspierać proroctwa, a skoro tak, to nie ma już żadnych przeszkód na drodze do „pojednania” z Rosją, to znaczy – do uznania statusu „bliskiej zagranicy”. Nikt bowiem nie uważa chyba, by to pojednanie mogło dokonać się wbrew woli Rosji, zaś Rosja nie ma do nas żadnego innego interesu, byśmy ten właśnie status uznali. Dlatego też pojednania nie mogą doczekać się zarówno liczni przedstawiciele i sympatycy Stronnictwa Ruskiego, jak również – nie mniej liczni przedstawiciele Stronnictwa Pruskiego, a nawet – Stronnictwa Izraelskiego, bo jak wiadomo – te trzy stronnictwa, za pośrednictwem Umiłowanych Przywódców sprawują nad naszym nieszczęśliwym krajem kuratelę w myśl zasady, że „omne trinum perfectum” – co się wykłada, iż wszystko co potrójne, jest doskonałe.

Na tym przecież polega strategiczne partnerstwo tak samo, jak w wieku XVIII – chociaż w nieco innym składzie strategicznych partnerów. Naturalnie każde stronnictwo próbuje z katastrofy smoleńskiej wyciągnąć jakieś korzyści na tej samej zasadzie jak w dymach bijących z wojny izraelsko-arabskiej wszyscy próbowali uwędzić swoje półgęski ideowe – co w 1967 roku przenikliwie spenetrował ówczesny autorytet moralny Józef Ozga-Michalski.

Tak właśnie rozumiem zagadkowe opinie generała Sławomira Petelickiego, iż Amerykanie „wszystko wiedzą” – oczywiście na temat katastrofy smoleńskiej. Z tych zagadkowych słów wynika nie tylko, że oprócz opowieści przedstawionych w raportach MAK i komisji ministra Jerzego Millera, istnieje na temat tej katastrofy wiedza tajemna, to znaczy – prawdziwa, ale również – że generał Petelicki o tym wie, a także – że w razie potrzeby nie zawaha się zrobić z tego użytku.

Oczywiście mogą to być przechwałki w stylu barona Munchhaussena, ale z drugiej strony, pokorna postawa korpusu oficerskiego nie tylko w Siłach Powietrznych, ale i innych rodzajach Sił Zbrojnych pokazuje, że wszyscy czegoś się obawiają i są gotowi na wszelkie upokorzenia, byle tylko uniknąć czegoś jeszcze gorszego. Widocznie też coś wiedzą nie tylko o samej katastrofie, ale i o tym, że Rosjanie, jak wiadomo, niekiedy likwidują również świadków. „Tak postępować z wojskiem nie wolno” – oburza się były minister obrony Romuald Szeremietiew. Z wojskiem może i nie wolno, bo prawdziwe wojsko pewnie by nikomu na takie postępowanie nie pozwoliło, ani przedtem, ani teraz. Czy jednak nasz nieszczęśliwy kraj ma jeszcze wojsko, czy już tylko askarisów oraz korpus urzędników i karierowiczów dla niepoznaki poprzebieranych w mundury? Recydywa saska objawia się również w tej postaci, a skoro występują identyczne jak w XVIII wieku przyczyny, to i skutek musi być podobny, nieprawdaż?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton    „Nasz Dziennik”    6 sierpnia 2011

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.