„Ty, taki rozsądny i popierasz pisiorów?”…

Robimy to nie dla PiS, nie dla swojej chwały, ale dla Ojczyzny – mówi w wywiadzie Profesor Stanisław Mikołajczak, przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego. Środowisko naukowców Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu stanowczo sprzeciwia się dyskryminacji obywateli Rzeczypospolitej ze względu na poglądy polityczne, czy też na wyznawanie wartości chrześcijańskich i patriotycznych.

Portal ARCANA: „Rzeczpospolita” niedawno opublikowała tekst naukowców warszawskich pt. „W obronie prawdy”, a już nazajutrz portal solidarni2010 podaje oświadczenie Akademickiego Klubu Obywatelskiego, które powstało niespełna trzy tygodnie wcześniej. Czy ta zbieżność wystąpienia warszawskiego środowiska (początek lutego) i zawiązania się Państwa Klubu (II połowa stycznia), to przypadek? Co było bezpośrednią inspiracją do utworzenia Akademickiego Klubu Obywatelskiego?

Stanisław Mikołajczak: „Rzeczpospolita” 9 lutego przedrukowała tekst z wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego – prawdopodobnie powstawał on równocześnie z konstytuowaniem się naszego Klubu . Były to więc inicjatywy zupełnie z sobą niepowiązane – istnieje jednak związek sytuacyjny: wspólna refleksja, wspólne myślenie o dręczącej nas atmosferze debaty publicznej i roli środowisk akademickich w jej warstwie merytorycznej i sposobach ekspresji. Od dłuższego czasu w części środowiska narasta niezgoda na taki typ dyskursu. Ta niezgoda zaczyna być w różny sposób manifestowana. Najpierw poprzez indywidualny sprzeciw wobec istniejącej sytuacji, przez zbiorowe zabieranie głosu, zbiorowe wyrażanie opinii, po organizowanie się w stałe struktury mogące w sposób celowy i planowy oddziaływać na środowisko akademickie i jego otoczenie w celu zmiany sposobu myślenia, postaw i działań.

Część akademickiego środowiska poznańskiego przeszła już te etapy. Grupowanie się naszego środowiska zaczęło się odpublicznego, zbiorowego wsparcia kilkoma oświadczeniami konieczności przeprowadzenia lustracji środowisk akademickich – podpisało się kilkadziesiąt osób w większości profesorów poznańskich uczelni, zwłaszcza UAM. Jeszcze szerszy zakres poparcia miały listy otwarte do władz RP w obronie istnienia CBA i szefa tej instytucji Mariusza Kamińskiego; potem w obronie wyrzucanego Prezesa TVP Bronisława Wildsteina i zagrożeniu pluralizmu w mediach publicznych w Poznaniu zawiązał się Obywatelski Komitet Obrony Wolności Mediów Publicznych, którego jądro stanowili członkowie społeczności akademickiej Poznania. Dalsza konsolidacja środowiska nastąpiła po katastrofie smoleńskiej – wystosowaliśmy „apel smoleński” w sprawie jedności prawicy w wyborach prezydenckich i poparciu kandydatury dr. Jarosława Kaczyńskiego, dalszą konsekwencją tego było powstanie w Poznaniu bardzo licznego i zdecydowanie akademickiego Honorowego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w tych wyborach – komitet liczył blisko 200 osób, w tym ponad 130 profesorów i kilkudziesięciu doktorów z poznańskich uczelni i PAN.

Coraz silniej integrujące się środowisko postanowiło stworzyć stałe miejsce wyrażania swoich opinii, rozpocząć pracę na rzecz zmiany postrzegania otaczającej nas rzeczywistości społeczno-politycznej i kulturowej zarówno we własnym środowisku, jak i na zewnątrz. Tak narodził się Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ma więc on swoją prehistorię – takie wielkopolskie, spokojne, uporczywe gromadzenie ludzi i budowanie struktur wokół idei i sposobów ich wcielania w życie.*

Portal ARCANA: Co skłoniło Państwa do uznania śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za patrona Akademickiego Klubu Obywatelskiego?

S.M.: Śp. Profesor Lech Kaczyński – Prezydent Rzeczypospolitej stał się naturalnym patronem Klubu. W pierwszych fazach naszej działalności nie szukaliśmy osobowych punktów odniesienia, skupialiśmy się na sprawach, o które się upominaliśmy. Lech Kaczyński pojawił się w sposób całkowicie oczywisty w momencie, w którym uświadomiliśmy sobie, że Jego brat Jarosław jest naturalnym spadkobiercą i kontynuatorem wspólnej dla nich myśli – bardzo nam bliskiej – o pojmowaniu miejsca i roli narodu i państwa polskiego we współczesnym świecie. Tragedia smoleńska spowodowała wyrwanie nas z pewnej bierności, z braku aktywnie wyrażanej niezgody na oczernianie i postponowanie śp. Prezydenta RP. Jego tragiczne odejście uświadomiło rolę, jaką odgrywał w kształtowaniu polskiej myśli politycznej – i wyzwoliło potrzebę kontynuowania Jego dzieła, a elementem tego jest pielęgnowanie i upowszechnianie wiedzy o Jego dokonaniach. To był zdecydowanie najwybitniejszy prezydent III Rzeczypospolitej, polski mąż stanu, polityk wolny od skazy myślenia postkolonialnego, jakże, niestety, częstego, wśród naszych polityków.

portal ARCANA: W oświadczeniu z 9 lutego napisaliście Państwo: „(…) doświadczamy uciążliwości tej sytuacji i (…) obserwujemy, że zarówno w życiu wewnątrz uczelni, jak i w debacie publicznej coraz mniej niezależnego myślenia i wymiany należycie uargumentowanych poglądów, a coraz więcej piętnowania adwersarzy, etykietowania czy – co dodajemy od siebie – wyszydzania, naruszającego godność osoby ludzkiej”. Jakby Pan Profesor wyjaśnił osobom nieprzekonanym, na czym polega owe „piętnowanie i wyszydzanie”?

S.M.: Odpowiedzią na to pytanie mogłoby być odesłanie czytelnika do lektury codziennej i cotygodniowej prasy i programów informacyjno-publicystycznych w mediach elektronicznych. W ostatnim czasie swego rodzaju „symboliczna” i typowa stała się wypowiedź Marcina Króla we „Wproście” na temat książki Romana Graczyka o „Tygodniku Powszechnym” – autor, profesor przecież, rezygnuje całkowicie z dyskusji merytorycznej, skupiając się właśnie na „piętnowaniu, etykietowaniu, wyszydzaniu i deprecjonowaniu” autora. To jest klasyczny, niezamierzenie przerysowany sposób „polemizowania” z przecież nieagresywnie ujętą i generalnie życzliwą środowisku „Tygodnika” wiedzą o ważnym elemencie historii tego środowiska.

A w moim bezpośrednim otoczeniu towarzyskim i zawodowym wielokrotnie spotykam się z wypowiedziami typu: „ty, taki rozsądny i popierasz PiS/pisiorów”, na propozycję przeczytania tekstu pióra Wildsteina, Ziemkiewicza, Lichockiej… – pada odpowiedź: „nie, ich się nie czyta, no, wybacz…”, na propozycję spokojnego rozważenia odpowiedzi na dziesiątki pytań o katastrofę smoleńską, pada na ogół odpowiedź: „to co, ty jesteś zwolennikiem zamachu?”. Odmowa wiedzy w środowiskach akademickich jest porażająca i przerażająca – Koledzy precyzyjnie stosujący metody naukowego poznawania świata w swoich dyscyplinach naukowych, wykazujący się krytycyzmem i samodzielnością myślenia – tracą te przymioty w zetknięciu z problematyka społeczno-polityczną – niepojęte, ale wszechobecne.

Temu towarzyszą – na ogół szeptane – opinie/wypowiedzi: „też popieram PiS, ale nie mogę się wychylić, bo stracę pracę, bo obetną mi finansowanie instytucji/stowarzyszenia, którego jestem prezesem…” – takie zjawiska istnieją naprawdę.

Portal ARCANA: Co byście Państwo odpowiedzieli na hipotetyczny zarzut hipotetycznego profesora entomologii, że jesteście „PiSowskimi profesorami”?

S.M.: Temu jednemu konkretnemu profesorowi entomologii powiedziałbym, że jest obrazą stanu profesorskiego.

A tymi „hipotetycznymi” radzę się nie przejmować – róbmy swoje. Nie traćmy nadziei, że fałsz otaczający można przełamać – tylko trzeba uporczywie, z determinacją i odwagą głosić swoje idee, przekonania, z głęboka wiarą, że robimy to nie dla PiS, nie dla swojej chwały, ale dla Ojczyzny, dla przyszłych pokoleń Polaków. „Prawda nas wyzwoli”. Także z doraźnej opresji politycznej. Musimy pracować w dwóch planach: w planie długim – przeobrażając świadomość narodową, i w planie doraźnym – działając na rzecz wygrania wyborów parlamentarnych, bo tylko to daje realną możliwość kształtowania życia narodowego i państwowego zgodnie z naszymi ideałami.

Róbmy swoje.

Rozmawiał Jakub Augustyn Maciejewski


 

Zachęcamy także do lektury Homilii Abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego, który przypomina w niej naukowcom m.in. o konieczności odważnego dążenia do prawdy. [Homilia przedrukowana jest poniżej]

 


* Dobrze wyrażają to przyjęte w Statucie AKO założenia ideowe i programowe:

  1. „Nadrzędnym celem AKO jest kształtowanie i propagowanie postaw i działań upowszechniających nowoczesny polski patriotyzm, który łączy pamięć o dokonaniach i tradycjach minionych pokoleń Polaków z działaniami na rzecz rozwoju współczesnej Polski i przyszłych pokoleń.
  2. Działania podejmowane przez AKO mają na celu również dążenie do zapewnienia wysokiego poziomu edukacji i nauki polskiej.
  3. Akademicki Klub Obywatelski jest miejscem integracji środowisk akademickich wokół idei polskiego patriotyzmu. W tym celu AKO i jego członkowie podejmują następujące działania:

-organizowanie konferencji, seminariów, sympozjów, wykładów, pogadanek, pokazów z wykorzystaniem wszelkich dostępnych mediów dla różnych środowisk, zwłaszcza dla szkół, podczas których przekazywać się będzie ich uczestnikom wiedzę o różnych aspektach historycznych i współczesnych polskiego życia narodowego i państwowego,

-inicjowanie dyskusji lub włączanie się w dyskusje o ważnych moralnie, społecznie, ekonomicznie, politycznie sprawach życia publicznego w Polsce – formułowanie i wydawanie w tych sprawach oświadczeń, opinii, komunikatów, stanowisk, odezw itp.

-domaganie się od osób pełniących funkcje publiczne, aby ich działania służyły dobru wspólnemu, a nie interesom partykularnym czy osobistym, w szczególności dotyczy to funkcjonariuszy instytucji państwowych, samorządowych i pracowników mediów publicznych i komercyjnych,

-upowszechnianie wiedzy i pamięci o myśli społeczno-politycznej i dokonaniach patrona naszego Klubu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Śp. Lecha Kaczyńskiego.

  1. Ideową podstawą działań AKO są wartości chrześcijańskie i patriotyczne, które od ponad tysiąca lat współtworzyły polską tożsamość narodową; a także zasady solidarności społecznej i demokracji we wszystkich sferach życia publicznego.
  2. Członkowie AKO w swoim myśleniu i działaniach kierują się zasadą komplementarności metod naukowego, religijnego i artystycznego poznawania i objaśniana świata.
  3. Za nadrzędne kategorie organizujące polskie życie społeczne członkowie AKO uznają rodzinę, naród i suwerenne państwo.”

 

Homilia Abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego

Abp Stanisław Gądecki. Prowadź mnie, Światło, swą błogą opieką. Święto Katedry św. Piotra Apostoła (22.02.2011).

Ekscelencje, Najczcigodniejsi Księża Biskupi,
Kapituło Archikatedralna,
Magnificencje, Panowie Rektorzy i Prorektorzy Wyższych Uczelni Miasta Poznania,
Magnificencje Rektorzy Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych,
Panie Prezesie Poznańskiego Oddziału PAN,
Panie Prezesie Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk,
Członkowie Rady Społecznej przy Arcybiskupie Poznańskim,
Dziekani i Profesorowie, Adiunkci, Doktoranci,
Duszpasterze Akademiccy,
Bracia i Siostry w Chrystusie!

 

Dzisiaj obchodzimy dość tajemnicze święto, niepodobne do innych świąt liturgicznych. W dniu dzisiejszym czcimy bowiem Katedrę św. Piotra Apostoła.

Słowo „katedra” znaczy pierwotnie uroczyste siedzisko (cathedra), na którym zasiada biskup. Tego rodzaju siedzisko ma swoje historyczne znaczenie. Kiedy w starożytności ktoś obejmował ważny urząd, najpierw musiał objąć w posiadanie przysługujące mu miejsce. Król obejmował tron. Sędzia obejmował siedzenie sędziowskie. Uczony obejmował katedrę. To dawne znaczenie przetrwało do dzisiaj w nazewnictwie uniwersyteckim; profesorowie posiadają katedry, czyli kierują nauczaniem w określonej dziedzinie wiedzy, ponieważ zdobyli uznanie w swojej dziedzinie, autorytet, weszli w posiadanie określonej władzy, wyrażonej zewnętrznie w postaci profesorskiego fotela. Mieć oficjalne siedzisko znaczy piastować określony urząd. Prawnym posiadaczem siedziska biskupiego jest ten biskup, który może wylegitymować się autentyczną sukcesją apostolską. Stąd siedzisko biskupie jest jednocześnie synonimem sukcesji apostolskiej.

W rzymskiej bazylice św. Piotra przechowuje się do dzisiaj drewniany tron, na którym miał zasiadać Apostoł Piotr, kiedy przewodniczył zebraniom wiernych. Swoją formą przypomina on starorzymskie  sedia gestatoria i znajduje się w apsydzie bazyliki watykańskiej, za konfesją Berniniego, pod oknem przedstawiającym Ducha Świętego, w potężnym spiżowym pomniku noszącym do dzisiaj nazwę „ołtarza Katedry”.

Jeszcze bardziej spektakularnym wyobrażeniem katedry św. Piotra jest rzeźba odlana w brązie przez Arnolfo di Cambio (1245-1302), umieszczona po prawej stronie nawy głównej bazyliki watykańskiej, w pobliżu konfesji. Przedstawia ona św. Piotra zasiadającego na marmurowej siedzisku, w postaci nauczyciela wiary, błogosławiącego wiernych, z kluczami władzy piotrowej w ręku.

Od tronu biskupiego bierze swoją nazwę główny kościół biskupa diecezjalnego (ecclesia cathedralis); „głowa i matka” wszystkich kościołów diecezji; kościół, w którym biskup naucza, sprawuje liturgię, udziela święceń i sakramentów. W Poznaniu jest to kościół absolutnie wyjątkowy; katedra pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich.

1.    PRYMAT

Ale święto Katedry św. Piotra to coś więcej niż tylko kwestia siedziska. Watykańskie pomniki zwracają nam uwagę na to, co te przedmioty symbolizują. One przywołują na pamięć Piotra, któremu Chrystus powierzył zadanie Pasterza Ludu Bożego w jego drodze ku niebu. Wskazują na piotrową „powagę i władzę pasterza i nauczyciela” (Paweł VI, Katedra Świętego Piotra. Przemówienie podczas Audiencji generalnej – 22.02.1964).

a.    Tę władzę nauczania Chrystus przekazał Piotrowi, wyróżniając go w szczególny sposób spośród wszystkich Apostołów:

W Cezarei Filipowej Piotr usłyszał Jezusowe słowa: „Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,18-19). Ta obietnica została skierowana tylko do św. Piotra; publicznie, wobec wszystkich Apostołów.

Drugi tekst o prymacie przekazuje nam Ewangelia św. Łukasza. Podczas Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus, zapowiadając zdradę Piotra, powierza mu zadanie utwierdzania braci w wierze: „Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę, ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty, kiedy się nawrócisz, utwierdzaj braci twoich” (Łk 23,31-32).

Po raz trzeci, po zmartwychwstaniu, nad Jeziorem Galilejskim Piotr usłyszy Jezusowe: „Paś baranki moje” – „Paś owce moje” (J 21, 15-17).

I faktycznie, Nowy Testament potwierdza to, że Piotr – po wniebowstąpieniu Chrystusa – sprawował najwyższą władzę w Kościele. Jego władzę nauczycielską uznają również Ojcowie Kościoła. „Jeden tylko Piotr – powie Leon Wielki – zostaje wybrany spośród całego świata i postawiony na czele wszystkich powołanych ludów oraz grona Apostołów i wszystkich ojców Kościoła. Wprawdzie wśród ludu Bożego wielu jest kapłanów i wielu pasterzy, ale ich wszystkich, którymi najpierw włada Chrystus, ma prowadzić Piotr. Ukochani! Bóg w swej łaskawości dał temu mężowi wielki i podziwu godny udział w swej władzy; a jeżeli z woli Bożej także i pozostali pasterze Kościoła mieli ją dzielić z Piotrem, to jednak wszystko, czego im Bóg udzielił, dał im przez niego.[…]

Co prawda prawo posługiwania się tą władzą przeszło i na pozostałych Apostołów, a postanowienie zawarte w tych słowach odnosi się także i do wszystkich pasterzy Kościoła. Jednakże nie bez powodu jednemu zostało powierzone to, co dotyczy wszystkich. Ta władza została powierzona w szczególności Piotrowi, albowiem przewyższa on godnością wszystkich pasterzy Kościoła” (Św. Leon Wielki, Kazanie 4 w rocznicę wyboru, 2-3).

b.    Owa Katedra Piotra widziała upadek wielu systemów, teorii i hipotez walących się w gruzy jedne po drugich, „a ona jedyna nadal stoi i od dwu tysięcy lat daje pewność wielkiej katolickiej rodzinie” (Paweł VI), wyrażając dawną prawdę Ewangelii nowym językiem i spoglądając na nią z perspektywy tysiącleci.

W rozmowie z Peterem Seewaldem Benedykt XVI wspomina, że w dawnych latach swojej profesury uniwersyteckiej przeżywał kryzys, który dotyczył chrześcijańskich aspiracji do posiadania Prawdy. Niepokoiłem się – powiada – że sposób, w jaki obchodzimy się z pojęciem prawdy chrześcijaństwa w istocie oznacza uzurpację, brak szacunku wobec innych. Dopiero po latach, po przemierzeniu problemu wzdłuż i wszerz zrozumiałem, iż – odchodząc od pojęcia prawdy – chrześcijanie odchodzą od samych fundamentów. Chrześcijaństwo faktycznie głosi, że ma coś najistotniejszego do powiedzenia o Bogu i człowieku. O świecie i jego przyszłości. Coś co jest prawdą a zarazem źródłem światła. Stąd też obowiązkiem chrześcijaństwa jest poszukiwanie prawdy, odwaga jej przyjęcia i strzeżenie jej depozytu (por. ks. Jerzy Szymik, Katedra św. Piotra, czyli….). Faktycznie, odtąd obrona prawdy i rozumu stały się jego podstawowym zadaniem, tym bardziej na urzędzie papieskim, który w przedziwny sposób łączy w sobie dwie katedry; uniwersytecką i piotrową.

Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że nauczanie papieskie przekazuje prawdę w sposób arbitralny, czyli nie liczący się ze zdaniem innych, narzucający swoje opinie i rozstrzygnięcia, w sposób nie przyjmujący sprzeciwu. Papieski prymat różni się swoją istotą i sposobem sprawowania od form rządzenia istniejących w ludzkich społecznościach. Nie jest to urząd koordynujący ani kierowniczy. Nie można go sprowadzić do prymatu honorowego ani też pojmować jako monarchii typu politycznego. Podobnie jak wszyscy wierni, Biskup Rzymu musi być uległy Słowu Bożemu i wierze katolickiej, będąc gwarantem posłuszeństwa Kościoła i – w tym znaczeniu – jest servus servorum. Papież nie podejmuje decyzji samowolnie, ale wyraża wolę Boga, który przemawia do człowieka w Piśmie Świętym przeżywanym i interpretowanym przez Tradycję; innymi słowy, episkopé prymatu ma swoje granice,  wynikające z Bożego prawa i z nienaruszalnej boskiej konstytucji Kościoła zawartej w Objawieniu (por. Prymat następcy Piotra w tajemnicy Kościoła. Uwagi Kongregacji Nauki Wiary – 1999, p. 7). Na tym zasadza się siła owego fenomenu zwanego nauczaniem Katedry Świętego Piotra, które w tak kompetentny i wiarygodny sposób uosabiał głos Jana Pawła II.

Gdy więc z szacunkiem odnosimy się do Magisterium Kościoła, wówczas tym samym oddajemy cześć samemu Chrystusowi Nauczycielowi. Uznajemy „przedziwną równowagę funkcji, ustanowioną przez Niego w tym celu, aby Kościół zawsze mógł się cieszyć pewnością objawionej prawdy, jednością tej samej wiary, świadomością swego autentycznego powołania, pokorną świadomością, że zawsze jest uczniem boskiego Mistrza, miłości, która zbiera go w jedyne zorganizowane Ciało mistyczne i uzdalnia je do dawania świadectwa Ewangelii ze spokojną pewnością” (Paweł VI, Katedra Świętego Piotra. Przemówienie podczas Audiencji generalnej – 22.02.1964).

2.    PROFESOROWIE (poznawać prawdę-być wiernym prawdzie-przekazywać prawdę)

a.    poznawać prawdę

Ale dzisiejsze święto jest dla nas nie tylko przypomnieniem doniosłości nauczania papieskiego, ono pośrednio wskazuje nam na znaczenie każdego kompetentnego nauczania, w szczególności zaś na powagę nauczania akademickiego. I chociaż nauczanie akademickie nie wyrasta z mandatu piotrowego, to jednak inspiruje się podobnym pragnieniem i dążeniem do prawdy. Dlatego święto Katedry św. Piotra może być słusznie uważane za święto patronalne nauczycieli akademickich. Także święto nauczycieli akademickich Miasta Poznania, zwanego – przez Jana Pawła II – miastem „współczesnej kultury uniwersyteckiej” (Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy św. beatyfikacyjnej matki Urszuli Ledóchowskiej, Poznań – 20.06.1983).

Przecież wszelka kultura uniwersytecka bierze swój początek z człowieczego pragnienia poznania prawdy. Prawda jest dogłębną przyczyną powstania uniwersytetu i każdej wyższej uczelni. Jest najwyższym i dominującym celem badań i nauczania akademickiego, podstawowym zadaniem wyższej uczelni. Początek każdej autentycznej wyższej uczelni kryje się właśnie w pragnieniu poznania istoty rzeczy, odkrycia jej ukrytej natury oraz nazwania jej po imieniu. To właśnie ten rodzaj pragnienia nadaje godność i wielkość badaniom naukowym.

Dnia 9 lutego br. głos pochodzący z warszawskiego środowiska akademickiego przypomniał nam o tym w sposób jednoznaczny: „Przysięga doktorska którą składaliśmy, wspólna dla całego Uniwersytetu w zasadzie mówi tylko o Prawdzie: ‘nie dla czczej chwały, ale by jaśniej błyszczało światło Prawdy, od którego dobro rodzaju ludzkiego zależy.’ Każdy więc z doktorów Uniwersytetu wyrażał przekonanie, że Prawda istnieje i jego celem będzie dążenie do niej. […]  Gdyby Uniwersytet kiedykolwiek zrezygnował z poszukiwania Prawdy, to stalibyśmy się tylko zbiorowiskiem przebierańców w togach” (W obronie prawdy, Rzeczpospolita 9.02.2011).

Akademickie poszukiwanie prawdy nosi cechy poznania uniwersalnego. Nie znaczy to, iż obejmuje ono pełen wachlarz wszystkich dyscyplin naukowych, ale raczej, iż każda dyscyplina jest uprawiana w duchu uniwersalności, czyli ze świadomością, że każda z pozostałych dyscyplin – chociaż odmienna – jest w taki sposób związana z pozostałymi. Źe nie da się jej nauczać poza kontekstem wszystkich pozostałych. Ograniczenie się do jednej dyscypliny oznacza – prędzej czy później – skazanie się na jałowość. Implikuje niebezpieczeństwo przyjęcia wycinka rzeczywistości za całkowitą prawdę. W rzeczywistości zaś każda z nauk jest próbą dostrzeżenia złożonej jedności prawdy w splocie różnych gałęzi wiedzy, wzajemnie się uzupełniających (por. Jan Paweł II, Uniwersytet w Kolonii, 1980).

Każda dziedzina wiedzy – uprawiana przez ludzi wolnych i w sposób wolny, podporządkowana jedynie obiektywnej prawdzie i właściwym dla niej regułom metodycznym – jest równoprawna. Źaden z wydziałów, wchodzących w skład jednego organizmu poświęconego nauce, nie jest „wyższy” niż inne. Źaden z wydziałów nie powinien sprawować nad innym jakiejś władzy. Źaden z nie powinien dyktować innemu wydziałowi warunków pracy naukowej (prof. M.A. Krąpiec).

W tym procesie intelektualnym wiara w Boga nie tłumi w ludziach nauki poszukiwania prawdy, wprost przeciwnie, jeszcze bardziej zachęca do jej poszukiwania. W perspektywie wiary, praca badawcza na wyższej uczelni jawi się bowiem jako służba królestwu Bożemu, skoro cel badań naukowych nie zawiera się przecież w nich samym. Ostatecznie służą one przecież chwale Bożej oraz duchowej i materialnej promocji ludzkości.

„Istotne jest byśmy uświadomili sobie pierwszeństwo etyki przed techniką, prymat osoby wobec rzeczy, wyższość ducha nad materią. Sprawie człowieka służyć będzie jedynie poznanie zespolone z sumieniem. Ludzie nauki, jeśli mają naprawdę pomóc ludzkości, muszą zachować świadomość transcendencji człowieka wobec świata i Boga wobec człowieka’” (Jan Paweł II, Ex corde Ecclesiae, 18).

Zwyczajna wiedza zasmuca – uczył św. Augustyn. Faktycznie, kto gromadzi zwykłą wiedzę o tym, co dzieje się w świecie, ostatecznie popada w smutek. Od tego rodzaju smutku ratuje nas świadomość tego, iż celem poznania prawdy jest poznanie dobra. Autentyczna służba prawdzie kieruje nas ku dobru. Prawda domaga się tego, byśmy stali się dobrzy (por. Benedykt XVI, Papież nie narzuca wiary, lecz zachęca do szukania prawdy). A zatem człowiek nauki nie będzie tworzył idei, dzieł, wytworów techniki i sztuki bez pytania się o dobro człowieka. Raczej będzie dojrzale identyfikował prawdę i odpowiedzialnie wskazywał na dobro. O tego rodzaju pracy mówi poeta:

„I mamy ule bartnicze,
Co każą w pszczół nam iść ślady
I zbierać jeno słodycze
Z kwiatów, co kryją i jady.

I pielęgnujem murawę,
Plewiąc z niej chwasty i osty,
By każdy, patrząc na trawę,
Duszą, jak trawa, był prosty”
(Leopold Staff, Ogród przedziwny)

b.    być wiernym prawdzie

„Dwie rzeczy dają duszy największą siłę: wierność prawdzie i wiara w siebie” – twierdził Seneka. Każdy profesor jest więc zawsze i wszędzie zobowiązany do wierności prawdzie. W realizacji tego zadania profesorów nie krępują żadne programy, zarządzenia, ani instytucje. Profesor, który postawił sobie jakieś inne cele ponad prawdą, w sensie moralnym przestaje być profesorem wyższej uczelni, choćby posiadał uprawniające go do tego dyplomy. Gdy profesorowie nie odnoszą się do prawdy jako najgłębszej potrzeby własnego intelektu i gdy ta prawda ich nie przemienia, uniwersytet przestaje być uniwersytetem. Trzeba zabiegać ze wszystkich sił o to, aby w niczym nie uchybić prawdzie; żeby w myśleniu, w postępowaniu, żeby we wszystkim była wierność prawdzie.

A jeśli zaistnieje taka potrzeba, wyższa uczelnia winna mieć również odwagę głoszenia prawd niewygodnych, które nie schlebiają opinii publicznej, ale są niezbędne dla obrony autentycznego dobra społeczeństwa. Stąd Jan Paweł II w swoim przemówieniu do społeczności uniwersyteckiej KUL wołał: „Uniwersytecie! (…) Służ Prawdzie!”

Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że wierność prawdzie nie jest łatwa. Potwierdza to ostatnia odpowiedź środowiska akademickiego Poznania na głos z Uniwersytetu Warszawskiego. Nie wchodząc w jego wymiar polityczny, czytamy tam: „Podobnie jak nasi koledzy z Uniwersytetu Warszawskiego doświadczamy uciążliwości tej sytuacji i tak jak oni obserwujemy, że zarówno w życiu wewnątrz uczelni, jak i w debacie publicznej coraz mniej niezależnego myślenia i wymiany należycie uargumentowanych poglądów, a coraz więcej piętnowania adwersarzy, etykietowania czy – co dodajemy od siebie – wyszydzania, naruszającego godność osoby ludzkiej. Zgadzamy się także z opinią o zdziczeniu języka debaty, o nieusprawiedliwionej nigdzie, a zwłaszcza w takich miejscach, jak uczelnie, agresji werbalnej wobec inaczej myślących” (Oświadczenie członków Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, dotyczące artykułu ‘W obronie prawdy’ opublikowanego w dzienniku „Rzeczpospolita” dnia 09.02.2011).

Prawdziwe niebezpieczeństwo polega na niewierności nauczyciela akademickiego prawdzie i jej wymogom, zwłaszcza etycznym. Polega też na przyjęciu ograniczonych kryteriów za kryterium ostateczne. „Jednak jeżeli rozum – w trosce o swoją domniemaną czystość – staje się głuchy na wielkie przesłanie, jakie mu ofiaruje wiara chrześcijańska i jej mądrość, usycha niczym drzewo, którego korzenie już nie dosięgają życiodajnych wód. Traci odwagę prawdy i przez to nie staje się większy, lecz mniejszy. W odniesieniu do naszej kultury europejskiej oznacza to: jeżeli pragnie ona jedynie budować samą siebie, przyjmując za podstawę krąg własnych argumentacji i to, co w danej chwili jest dla niej przekonujące, i – w obawie o swój świecki charakter – odcina się od korzeni, z których czerpie życie, wówczas nie staje się bardziej racjonalna i czysta, lecz ulega rozpadowi i rozbiciu (por. Benedykt XVI, Papież nie narzuca wiary, lecz zachęca do szukania prawdy – 17.01.2008).

c.    przekazywać prawdę

Zadaniem wyższej uczelni jest nie tylko poszukiwanie prawdy, wierność prawdzie, ale również jej przekazywanie, czyli dosięganie słuchacza prawdą. Nie chodzi przy tym o prosty przekaz wiedzy, ile raczej o wdrażanie słuchacza do myślenia kierowanego przez prawdę.

„Bez względu na to, jaki jest przedmiot waszych [drodzy profesorowie] zainteresowań i nauczania, z powagą i entuzjazmem przyczyniajcie się do kształtowania ludzi rozmiłowanych w prawdziwej kulturze i czystej wolności, zdolnych do wypowiadania osobistych sądów w świetle prawdy, zaangażowanych w spełnianie tego wszystkiego, co jest prawdziwe, dobre i słuszne” (Jan Paweł II, Padwa 1980). Waszym zadaniem – drodzy Profesorowie – jest uwrażliwianie studentów na prawdę. Uwrażliwienie na to, by i oni prawdę nie tylko szukali, nie tylko kochali, nie tylko nieśli ją innym, ale całkowicie się jej poddali tak, by ona przez nich działała, by oni przez nią działali. Zachęcanie rozumu studentów do wyruszenia na poszukiwanie prawdy, dobra, piękna, nie jest niczym innym jak poszukiwaniem odblasku Boga.

Trudności, jakie w ostatnich czasach w relacjach profesor-student przyniosła  masowość nauczania, jeszcze bardziej potwierdziły zapotrzebowanie na wzorce osobowe, to znaczy na profesorów, którzy są dla studentów prawdziwymi „mistrzami i przewodnikami.” Podczas gdy niektórzy utrzymują, że wystarczy uczestnictwo w wykładach i seminariach przez Internet, my twierdzimy, że dla kształtowania osobowości jest nieodzowne spotkanie międzyosobowe. Tylko w takich warunkach jest możliwe spotkanie i duchowa konfrontacja prowadzona w pokorze, ale i z odwagą.

„Veritatem autem facientes in caritate” (Ef 4,15); „czyńcie prawdę w miłości”. Samo bowiem przekazywanie prawdy bez miłości zawiera w sobie jakiś brak, podobnie zresztą jak okazywanie miłości bez prawdy, gdyż prawda i miłość należą do siebie i wzajemnie się warunkują. Miłość bez prawdy jest ślepa. Prawda bez miłości jest okrutna. W miarę zbliżania się do Chrystusa prawda i miłość stapiają się w naszym życiu z sobą. Źyjąc w prawdzie i miłości sprawiamy, że wszystko rośnie ku Temu, który jest naszą Głową – ku Chrystusowi.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec pomódlmy się w intencji wielkopolskiego świata akademickiego. Prośmy Boga o to, aby władze wyższych uczelni Wielkopolski oraz wszyscy nauczyciele akademiccy wpatrywali się konsekwentnie w światło Prawdy oraz starali się iść za nim każdego dnia. By podążali za prawdą, którą w swojej poezji kard. Newman nazywa wiecznym Światłem:

„Prowadź mnie, Światło, swą błogą opieką,
Światło odwieczne!
Noc mroczna, dom mój tak bardzo daleko,
Więc Ty mnie prowadź.
Nie proszę rajów odległych widoku,
Starczy promyczek dla jednego kroku”
(bł. John Henry Newman, Prowadź mnie, Światło)

Za: Archidiecezja Poznańska

Za: Portal Arkana (26-02-2011) | http://www.portal.arcana.pl/Ty-taki-rozsadny-i-popierasz-pisiorow,804.html?utm_source=atom&utm_medium=atom&utm_campaign=atom

Skip to content