Teoria wojny subtelnej – Marek Jan Chodakiewicz

Sun Tzu to chiński kondotier, który żył dwa i pół tysiąca lat temu. Bez wątpienia jest największym orientalnym mistrzem strategii wojennej. Nauczał, że „wojowanie jest oparte na oszukiwaniu” (str. 9). I tłumaczył: „stąd wynika, że walczyć i podbijać we wszystkich swoich bitwach nie stanowi największego sukcesu. Największy sukces to umiejętność złamania oporu wroga bez walki” (str. 15). Sun Tzu był po prostu prekursorem wojny psychologicznej. Arcydzieło „Sztuka wojny” („The Art of War”, tłum. Lionel Giles, red. Dallas Galvin; Barnes and Noble Classics, New York, 2003 – za wydaniem z 1910 r.) podzielone jest na 13 ksiąg – od „formułowania planów” do „wykorzystania szpiegów”. Ogólnie biorąc, prawdziwy strateg powinien znać geografię, historię, kulturę oraz psychologię. Podobnie jak „Księcia” Machiavellego, również „Sztukę wojny” można czytać jak długie podanie o pracę. „Generał, który posłucha mej rady i ją zastosuje, zwycięży – tego trzeba zatrzymać jako komendanta! Generał, który ani nie posłucha mej rady, ani się do niej nie zastosuje, zostanie pokonany. Trzeba go zwolnić!” (str. 8).

Wypisałem kilkanaście charakterystycznych porad Sun Tzu. Co do planów: „gdy przygotujemy się na wiele ewentualności, zwyciężymy. A gdy zaledwie na kilka, zawiedzie nas to do klęski” (str. 9). Należy unikać naiwności: „Sztuka wojny uczy nas, abyśmy nie polegali na możliwości, że wróg nie nadejdzie, lecz polegali na własnej zdolności do przywitania go; nie na szansie, że nie zaatakuje nas, ale na fakcie, że nasza pozycja jest nie do zdobycia” (str. 36). Przypomnijmy, że podstawą zwycięstwa jest oszukiwanie: „Gdy jesteśmy zdolni do ataku, musimy wydawać się niezdolnymi. Wyprowadzając nasze siły do walki, udajmy, że jesteśmy pasywni; gdy jesteśmy blisko, musimy przekonać wroga, że jesteśmy daleko. A gdy daleko, trzeba udawać, że jesteśmy blisko” (str. 9). Oszukiwać należy nie tylko wroga, ale również własnych podkomendnych: Generał „musi potrafić namieszać w mózgach swoim oficerom i żołnierzom poprzez fałszywe raporty i czyny, utrzymując ich w ten sposób w kompletnej niewiedzy” (str. 50). Przed wojskiem trzeba ukrywać trudności, a nagłaśniać optymistyczne aspekty kampanii.

Dla Sun Tzu wojowanie jest ostatecznością. Zwycięstwo musi zostać osiągnięte jak najszybciej. „Nie istnieje przykład kraju, który zyskał na długiej wojnie” (str. 12). Chodzi przecież o to, aby „twym największym celem było zwycięstwo, a nie przewlekłe kampanie” (str. 13). Pamiętaj jednak, że „tak jak woda nie ma stałego kształtu, również na wojnie nie ma stałych warunków” (str. 30). Dalej „unikaj celów silnych, uderzaj w słabe” (str. 30). I ucz się geografii: „nie jesteśmy gotowi stanąć na czele armii, dopóki nie zaznajomimy się z obliczem kraju: jego górami i lasami, przepaściami i dolinami, bagnami i trzęsawiskami” (str. 32). Następnie: „szybkość jest esencją wojny” (str. 49).

Dowódcy muszą mieć odpowiednie doświadczenie: „tylko ten, który dokładnie poznał zło wojny, jest w stanie dogłębnie zrozumieć korzystny sposób jej prowadzenia” (str. 12). Dobry dowódca „szuka bitwy dopiero wtedy, gdy już zwyciężył”. Zły dowódca „najpierw walczy, a dopiero potem szuka zwycięstwa”. Tego ostatniego czeka niechybna klęska (str. 20). „Naturalne środowisko kraju jest najlepszym sojusznikiem żołnierza. Lecz zdolność do oceny wroga, kontrolowania sił, mądrego oszacowywania niebezpieczeństw, trudności i dystansów – to dopiero stanowi o wielkości generała” (str. 45). Ponadto dobry wódz musi „działać w zgodzie z prawem moralnym”, co pozwoli mu „kontrolować sukces”. Samodyscyplina jest kluczem do wodzostwa (str. 20). „Generał ma milczeć i w ten sposób zapewnić zwycięstwo. Musi być prawy i sprawiedliwy, aby w ten sposób utrzymywać porządek” (str. 50).

Sun Tzu radzi: „Jeśli znasz wroga i siebie, twoje zwycięstwo nie ulega wątpliwości. Jeśli znasz Niebo i Ziemię, zwycięstwo swoje sfinalizujesz” (str. 46). Co do żołnierzy: „aby zabijali wroga, u naszych ludzi trzeba wywołać gniew; trzeba im uzmysłowić, że będą korzyści z pobicia wroga, że zostaną za to wynagrodzeni” (str. 12). I musimy pamiętać, że nie ma różnicy, czy się dowodzi dużą, czy małą siłą. „Jest to tylko kwestia odpowiedniego dysponowania oddziałami” (str. 23). Sun Tzu uważał, że żołnierzy należy traktować „po ludzku”, ale też należy „trzymać ich w ryzach żelaznej dyscypliny” (str. 41).

Zawsze trzeba stosować fortele. Chodzi o to, że „najlepiej jest zdobyć kraj wroga bez żadnych zniszczeń”. To samo dotyczy wrogich oddziałów. „Dlatego zdolny wódz pokonuje wrogie armie bez żadnej walki; zdobywa ich miasta bez oblegania ich; zajmuje ich królestwa bez długich działań w polu” (str. 16). W ten sposób wódz zachowa swoje siły i stanie się panem imperium. Sun Tzu ostrzegał: „Jeśli znasz wroga i siebie, nie musisz lękać się o wynik nawet stu bitew. Jeśli znasz siebie, ale nie wroga, na każde twoje zwycięstwo przypadnie jedna porażka. Jeśli nie znasz ani wroga, ani siebie, przepadniesz w każdej bitwie” (str. 17).

Z taktycznych spraw ważne jest, że „zabezpieczenie przed klęską oznacza konieczność stosowania taktyki obronnej; zdolność pokonania wroga oznacza stosowanie taktyki ofensywnej” (str. 19). Dowodząc wojskiem, pamiętajmy, że „udawanie chaosu oznacza doskonałą dyscyplinę; udawanie strachu oznacza odwagę; udawanie słabości oznacza siłę” (str. 24). I w taki sposób stale należy tumanić wroga. „O boska sztuko subtelności i tajności! Dzięki tobie uczymy się być niewidzialni i niesłyszalni, więc dlatego możemy trzymać losy wroga w naszych rękach” (str. 28). Za żadną cenę nie można ujawniać własnej strategii. Taktykę trzeba zmieniać stale, nigdy nie powtarzać tych manewrów, które ostatnio „przyniosły nam zwycięstwo” (str. 30).

„Mądry generał (…) unika armii, która ma serce do walki, ale atakuje taką, która (…) nastawiona jest na odwrót. To jest sztuka badania nastawienia wroga” (str. 34). Ale okrążywszy wroga, należy zawsze dać mu możliwość ucieczki, a nie starać się go całkowicie zniszczyć: „Nie naciskaj zdesperowanego wroga zbyt mocno” (str. 34). Taki wróg może przecież w obronie życia wygrać przegraną już dla siebie bitwę. Po zwycięstwie „ujętych żołnierzy należy traktować dobrze i z sercem”. A potem trzeba ich wcielić we własne szeregi. W ten sposób „powiększymy własne siły” (str. 13).

Sun Tzu zachęca też do zatrudniania kolaborantów – „miejscowych przewodników” (str. 52). No i naturalnie szpiegów. Wywiad i kontrwywiad są chyba najważniejszymi narzędziami stratega. Dają mu bowiem wiedzę. „Wiedza zdobyta z wyprzedzeniem umożliwia mądremu władcy i dobremu generałowi uderzenie i zwycięstwo oraz osiągnięcie rzeczy, które są niedostępne dla zwykłych śmiertelników” (str. 60).

Sun Tzu dzieli szpiegów na pięć kategorii. Właściwie wszyscy oni są przeznaczeni na stracenie. Moja ulubiona kategoria to szpiedzysamobójcy. Mają za zadanie wprowadzić wroga w błąd fałszywymi działaniami. A inni szpiedzy denuncjują ich wrogowi, aby dopełnić fortelu. „Z nikim w całej armii nie utrzymywać ściślejszych związków niż ze szpiegami. Nikogo innego nie należy lepiej wynagradzać. I na żadnym innym polu nie należy zachowywać większej tajemnicy” (str. 60). Szczególnie należy hołubić szpiegów-zdrajców – tych, którzy przeszli na twoją stronę. „Celem ostatecznym szpiegowania (…) jest wiedza o wrogu. A wiedzę tę można uzyskać przede wszystkim od przekabaconego szpiega. Dlatego rzeczą podstawową jest traktowanie go z wielką hojnością” (str. 61). Sun Tzu ostrzega: „Bądź subtelny! Bądź subtelny! W każdej sytuacji korzystaj z usług szpiegów” (str. 60).

Podsumowując: Sun Tzu jest wielkim orędownikiem umiarkowania w wojowaniu. Stąd „Sztuka wojny”. Byle dureń może zrobić powstanie. Celem powinno być jednak zwycięstwo…

Marek Jan Chodakiewicz

Za: Najwyższy Czas! | http://nczas.home.pl/publicystyka/chodakiewicz-teoria-wojny-subtelnej/ | Chodakiewicz: Teoria wojny subtelnej

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content