- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Daje przykład nam IKEA – Robert Gwiazdowski

Przez media – głównie szwedzkie – przelała się w ubiegłym tygodniu fala świętego oburzenia, że IKEA jest zarządzana za pośrednictwem fundacji w Liechtensteinie, dzięki której unika płacenia znaczącej części podatków. I to wywołało zgrozę.  Założyciel i właściciel IKEI Ingvar Kamprad prezentował się bowiem jako biznesmen, dla którego uczciwość jest ważną wartością. Szwedzi byli więc zaskoczeni informacjami, że nie płaci podatków. Ale szkopuł tkwi w tym, że to nie szwedzkie organa podatkowe ścigają Kamprada, tylko miejscowi dziennikarze „śledczy”. IKEA podobno płaciła niższe podatki całkowicie legalnie wykorzystując w tym celu instrumenty międzynarodowego planowania podatkowego.  Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – SA takie polskie firmy, które zakładają spółki w… Szwecji, bo tam niektóre transakcje finansowe są korzystniej opodatkowane.

Tymczasem na Kamprada posypały się gromy. I to nie tylko w Szwecji. W jednym z polskich artykułów przeczytałem, że „firma pokazywała się jako uczciwa. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Pod maską skrywa się bowiem potwór.” (podkreślenie moje) Czyżby w IKEI zaczęli „zjadać” dzieci? Aż tak, to nie. Jak zwykle chodzi o kasę. Zdaniem Johana Stenebo, autora książki „Prawda o Ikei” („Sanningen om Ikea”), który przez 20 lat był jednym z jej najważniejszych menedżerów, cały majątek Kamprada wynosi około 50 mld euro. „W dniu, w którym ktoś udowodni, jak wiele Kamprad ma pieniędzy, będzie to koniec i jego, i IKEI” – twierdzi Stenebo. Ciekawe dlaczego? Czy jakość mebli z IKEI zależała od stanu majątku Kamprada? Może właśnie majątek ten jest tak duży, bo od lat jego firma sprzedaje ludziom to co chcą kupować, za tyle ile mogą na to wydać? A jako że podatki są przerzucane (w cenę) – to unikanie nadmiernego opodatkowania może być korzystne dla klientów, bo  nie muszą płacić tych podatków? A może Stenebo, który najwyraźniej ma jakieś „anse” do swojego wieloletniego szefa, uważa, że zawiść ludzka jest aż tak wielka, że przestaną robić w IKEI zakupy? To trochę tak, jakbyśmy ludzi do nie wchodzenia na „facea”, bo Zuckerberg za bardzo się na nim wzbogacił.

Thomas Jefferson powiadał, że w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Ale niektórzy podatnicy uważają, że śmierć jest lepsza – bo nie zdarza się co roku. I chyba mają rację.

Amerykański sędzia Learned Hand napisał kiedyś, że minimalizowanie zobowiązań podatkowych przy wykorzystywaniu różnego rodzaju ulg, skoro ustawodawca je wprowadził, nie jest niczym niemoralnym, ani też bezprawnym. „Ciągle i ciągle na nowo sądy powtarzają, że nie ma niczego groźnego w takim organizowaniu swoich spraw, żeby utrzymać podatki na jak najniższym poziomie. Wszyscy to robią i wszyscy robią dobrze, ponieważ nikt nie jest zobowiązany, aby płacić więcej podatków niż tego wymaga prawo: podatki są narzuconym wymuszeniem, nie dobrowolnymi datkami. Każdy może tak ułożyć swoje sprawy, że jego podatki będą tak niskie jak to tylko możliwe; nie jest on zobowiązany wybierać tego wzorca w którym państwo dostanie najwięcej”. No właśnie! „Jestem dumny, że płacę podatki, ale byłbym dwa razy bardziej dumny, gdybym płacił dwa razy niższe”.

Robert Gwiazdowski