Neoimperialna modernizacja – Anna Wiejak

Aktualizacja: 2010-10-13 10:39 pm

Zmiany sposobu szkolenia i systemu dowodzenia armią, unowocześnienie sprzętu wojskowego, inwestycje w przemysł zbrojeniowy oraz import nowoczesnych technologii wojskowych – to główne założenia planowanej przez Rosję modernizacji, która z jednej strony ma za zadanie wydźwignąć rosyjską gospodarkę z kryzysu, z drugiej zaś – zapewnić temu krajowi utrzymanie pozycji mocarstwa na arenie międzynarodowej. Jak poinformował wicepremier Siergiej Iwanow, tylko na zakup nowoczesnego uzbrojenia Rosja w ciągu najbliższej dekady wyda około 726 mld dolarów. Z tej sumy w latach 2011-2020 ponad 613 mld dol. trafi do sił zbrojnych, pozostała zaś część – do rządowych agend związanych z bezpieczeństwem.

Hołd dla Stalina


Ta bezprecedensowa w dziejach Rosji, wyasygnowana dla potrzeb wojska suma uzyskała już, podobnie zresztą jak i cały program, aprobatę prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Nie pozwoli ona jednak na spełnienie wszystkich założeń programu Ministerstwa Obrony, na który – jak wyliczają analitycy – konieczne byłoby wyłożenie 1,16 bln dolarów. Wspomniane środki zostaną wykorzystane przede wszystkim, aby utrzymać gotowość bojową strategicznych sił dysponujących bronią nuklearną oraz podnieść poziom wyposażenia lotnictwa i obrony powietrznej. Nową broń ma również otrzymać marynarka wojenna. Oprócz nowoczesnego uzbrojenia armia otrzyma także nowoczesne systemy komunikacji. Potencjalnym zagrożeniem dla byłych republik sowieckich oraz państw Europy Środkowej i Wschodniej, znajdujących się w orbicie rosyjskich zainteresowań pozostaje nie tylko sama modernizacja, ale przede wszystkim grunt, na którym jest przeprowadzana, nawiązujący do tradycji Piotra I i Józefa Stalina. Ten ostatni, wbrew deklaracjom, zajmuje honorowe miejsce w panteonie rosyjskich przywódców, którym zdaniem Kremla, należy się hołd i pamięć. Wystarczy wziąć do ręki rosyjskie podręczniki do historii czy gazety, aby przekonać się iż “modernizacja” to szeroko zakrojony plan nie tylko rozwoju militarnego, ale nadania odpowiedniego kierunku rozwojowi państwa poprzez kształcenie dzieci i młodzieży, utrwalanie pewnych tradycji oraz wypracowanie korzystnej płaszczyzny współpracy z Zachodem.

Nieuchronna militaryzacja

Nie ma racji Andrzej Wilk, który na łamach “Rzeczpospolitej” stwierdził, że militaryzacja stanowi niejako efekt uboczny postępującej modernizacji rosyjskiej gospodarki. Kreml doskonale zdaje sobie sprawę, że aby liczyć się jako światowe mocarstwo, musi posiadać silną armię. Mimo dobrych stosunków z największymi partnerami, nie może pozwolić sobie na stagnację w tej dziedzinie w sytuacji, kiedy zarówno Stany Zjednoczone, Chiny, jak i kraje zachodniej Europy stale rozwijają wojsko, inwestując nie tylko w ludzi, lecz również w nowe technologie. To, iż w czasie ostatniego kryzysu gospodarczego Rosja znalazła się w trudnej sytuacji i szuka ratunku w rozwoju przemysłu zbrojeniowego, który ma stać się kołem zamachowym rosyjskiej gospodarki, gwarantując jej rozwój oraz utrzymanie starych i stworzenie nowych miejsc pracy stanowi osobną kwestię. Dla krajów zachodnich, w tym przede wszystkim Francji i Niemiec, rosyjska modernizacja jest szansą zwiększenia obecności rodzimych firm na rosyjskich rynkach. Jasno wyartykułowały to lipcowe niemiecko-rosyjskie konsultacje międzyrządowe w Jekaterynburgu, w których udział wzięli oprócz prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i kanclerz Niemiec Angeli Merkel, również przedstawiciele biznesu. Ponadto, jak poinformował rosyjski minister finansów Aleksiej Kudrin, Moskwa i Waszyngton porozumiały się co do przystąpienia Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO), zaś w lutym tego roku powstała unijna inicjatywa “Partnerstwo dla Modernizacji”, zakładająca zwiększenie współpracy gospodarczej między Rosją a krajami wspólnoty europejskiej, w tym przede wszystkim Niemcami m.in. w dziedzinie energetyki, badań i innowacji, logistyki czy usług i technologii medycznych. Warto w tym momencie przypomnieć, że w 2009 r. wartość niemieckiego eksportu do Rosji wyniosła 20,8 mld euro, natomiast Rosja wysłała do Niemiec produkty warte 24,8 mld euro.

Plany modernizacji Rosji nie są owocem decyzji z ostatniego roku, chociaż takie można odnieść wrażenie, obserwując nasilenie działań zmierzających do stopniowego odzyskiwania pozycji i wpływów zarówno w regionie, jak i w świecie, ale istnieją od momentu rozpadu Związku Sowieckiego. W zasadzie już od pierwszych lat po rozpadzie ZSRS Rosja dążyła do porozumienia i współpracy z Zachodem, rzecz jasna na własnych warunkach. Ta długofalowa polityka jest obecnie kontynuowana poprzez próby rozbicia Paktu Północnoatlantyckiego i porozumienia się z poszczególnymi jego członkami z osobna w celu stworzenia organizacji bezpieczeństwa opartej na Rosji i uwzględniającej jej interesy. Stanowisko Moskwy przyjmowane jest na Zachodzie nie tylko ze zrozumieniem, lecz również pewną dozą przychylności. Wprawdzie Sojusz Północnoatlantycki stara się od czasu do czasu dyscyplinować Rosję, przypominając, że kraje członkowskie, w tym przede wszystkim Stany Zjednoczone również mają swoje interesy (w tych kategoriach należy odczytywać żonglerkę deklaracjami o możliwości lub braku możliwości przyjęcia Gruzji do NATO – pół roku temu akcesja tego kraju nie była możliwa, obecnie zaś sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen stoi na stanowisku włączenia go w struktury sojuszu, po spełnieniu pewnych wymogów), jednakże dają milczące przyzwolenie dla spełnienia neoimperialnych ambicji przywódców na Kremlu. Podczas zaplanowanego na 20 listopada szczytu NATO w Lizbonie, na który Rosja otrzymała zaproszenie, Moskwie zostanie przedstawiony plan propozycji nowego euroatlantyckiego systemu antyrakietowego. W założeniach ma on objąć również rosyjskiego partnera.

Moskwa chce współdecydować

Kreml rości sobie pretensje do współdecydowania w kwestiach związanych z Europą Środkowowschodnią. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiej Dumy Konstantin Kosaczow podczas swojej ostatniej wizyty w Berlinie oświadczył, iż Rosja byłaby zainteresowana opracowaniem “wspólnego projektu dla państw położonych pomiędzy UE a Rosją”, który miałby zastąpić wspierane przez Polskę Partnerstwo Wschodnie. Stwierdził przy tym, że przy pracach nad takim projektem oczekiwałby współpracy Unii z Rosją. – Usiłowanie robienia czegokolwiek w tej dziedzinie bez Rosji byłoby głupie – dodał. Głos ten nie powinien budzić zdziwienia, gdyż Moskwa od jakiegoś czasu nie ukrywa swoich neoimperialnych ambicji. Siergiej Karaganow – jeden z najpoważniejszych kremlowskich politologów – pozwolił sobie niedawno na głośne zdefiniowanie obranej przez Rosjan strategii i poddanie jej pod rozwagę międzynarodowej grupy ekspertów, otwarcie stwierdzając, iż jego kraj dąży do osiągnięcia pozycji jednego z największych i najbardziej liczących się mocarstw. Kwestię tę omawiano również podczas wrześniowego, siódmego już spotkania klubu wałdajskiego. – Wielu rosyjskich uczestników spotkania zauważyło, że zmiany w Rosji nie następują szybko, lecz systematycznie, chociaż przez ostatnie dwa lata nie sposób zaobserwować żadnego poważnego przełomu i nie należy się go spodziewać na głównych polach gospodarki czy modernizacji – relacjonował w rozmowie z agencją informacyjną Ria Nowosti prof. Anatol Lieven z katedry stosunków międzynarodowych londyńskiego King’s College. Najbardziej zauważalne zmiany można zaobserwować w polityce regionalnej Kremla, który w ciągu ostatniego roku odniósł spore sukcesy jeśli chodzi o umocnienie swoich wpływów w postsowieckich republikach. Obok tak głośnych jak podpisanie umowy finalizującej budowę gazociągu południowego (budowa północnej nitki omijającej Polskę jest już zaawansowana), czy umowa z prezydentem Wiktorem Janukowyczem o przedłużeniu do 2042 roku dzierżawy portu wojennego w Sewastopolu, nie należy zapominać o prokremlowskiej partii Jedna Rosja, której udało się pogłębić relacje ze wszystkimi zaprzyjaźnionymi ugrupowaniami w zasadzie we wszystkich krajach byłego Związku Sowieckiego, w tym także w strategicznej dla Federacji Rosyjskiej Gruzji, w której czynnie angażuje się przeciwko prezydentowi Micheilowi Saakaszwiliemu.

Anna Wiejak
Artykuł ukazał się w tygodniku “Nasza Polska” Nr 41 (780) z 12 października 2010 r.

Za: Nasza Polska -- [Org. tytuł: « "NP" nr 41 Wiejak: "Neoimperialna modernizacja"»]
Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27351 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]