Aktualizacja strony została wstrzymana

Dyktatura relatywizmu – w obliczu nowych prześladowań religijnych – VII Kongres Konserwatywny

Miejmy odwagę i siłę aby rzeczywiście świadczyć o Panu Jezusie i o prawdzie chrześcijańskiej w coraz bardziej zrelatywizowanym społeczeństwie – apelował Sławomir Olejniczak, prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi, otwierając VII Kongres Konserwatywny w Krakowie. Spotkanie przebiegało pod hasłem „Dyktatura relatywizmu. Czy stoimy wobec nowych prześladowań chrześcijan?”. Swoje wykłady podczas sobotniego Kongresu wygłosili: prof. Roberto de Mattei, siostra Michaela Pawlik OP, prof. Grzegorz Kucharczyk oraz Jose Antonio Ureta.

Prezes Olejniczak tłumaczył, że hasło Kongresu nawiązuje do słów Benedykta XVI, który mówił o dyktaturze relatywizmu. – W Polsce, po tych 20 latach widać, że dyktatura relatywizmu się bardzo szerzy. W 1989 r. dokonała się transformacja ustrojowa: to nie był upadek komunizmu, to była metamorfoza systemu. Dyktatura proletariatu przekształciła się w dyktaturę relatywizmu. Jedno kłamstwo marksistowskie przerodziło się w wielość kłamstw – mówił Sławomir Olejniczak, wyjaśniając jednocześnie na czym polega zjawisko relatywizmu: – W tej chwili każdy ma prawo do swojej prawdy, tylko wiemy, że dwa zdania wykluczające się nie mogą być jednocześnie prawdziwe. Relatywizm zakłada właśnie to, że każdy ma swoją prawdę, każdy ma prawo do swojej prawdy, czyli w rzeczywistości to co uzna za prawdę jest zależne od jego subiektywnych odczuć, czy przekonań. Dyktatura, która wcześniej była oparta na takich doraźnych metodach działania, jak przemoc czy nachalna propaganda marksistowska w mediach, przekształciła się w bardziej subtelne działanie. Dyktatura oparta na przemocy przerodziła się w dyktaturę opartą na manipulacji, na różnych formach okłamywania, oszukiwania i zwodzenia człowieka.

Jak mówił prezes Olejniczak, wspólnym mianownikiem obu tych dyktatur: proletariatu i relatywizmu, jest dechrystianizacja. Jeden i drugi system wpisuje się, jako etap w procesie dechrystianizacji, nie tylko Polski ale i całej cywilizacji zachodniej, cywilizacji chrześcijańskiej. – Zamiast komunistycznej wizji człowieka mamy teraz dowolność „róbta co chceta”… Skutki dyktatury relatywizmu są coraz bardziej widoczne… – podkreślał Sławomir Olejniczak.

Prof. Roberto de Mattei w swoim wykładzie wyjaśniał na czym polega dyktatura relatywizmu i jak należy się jej przeciwstawić. – Cień dyktatury relatywizmu, który rozciąga się dzisiaj na całą Europę jest tego wyrazem. Nie zapominajmy o tym, że jeszcze mamy do czynienia z wieloma prześladowaniami chrześcijan, które mają miejsce w Afryce i w Azji; nie tylko za sprawą islamu, ale jest to także kwestia komunizmu, który nadal żyje, a także innych fałszywych religii, takich jak hinduizm i buddyzm – mówił prelegent.

Redaktor naczelny magazynu „Radici Cristiane” przypomniał historię prześladowania chrześcijan od czasów Nerona. Stwierdził, że dla zrozumienia czasów współczesnych konieczne jest „cofnięcie się w czasie” do rewolucji francuskiej, kiedy to „zło uwolniło się z największą siłą”. – Wówczas doszło do jednego z największych wybuchów nienawiści do Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej – zaznaczył prof. de Mattei.

Kościół doświadczał w swojej historii różnych cierpień. Jednakże – jak zaznaczył gość z Włoch – im czas był czarniejszy, tym potem zwycięstwo Kościoła było większe. To powinno być dla nas dziś nadzieją. Prof. de Mattei zakończył słowami Matki Bożej, jakie wypowiedziała do pastuszków w Fatimie: „W końcu moje Niepokalane serce zatriumfuje”. – To nie jest znak, to obietnica, która pochodzi z Nieba. Słowa, w które powinniśmy uwierzyć i nimi kierować się w życiu. Bo jedynym sposobem na zwycięstwo jest wiara – konkludował prof. de Mattei.

S. Michaela Pawlik OP mówiła o inwazji neopogaństwa w świecie zachodnim, w świece chrześcijańskim do którego należy Polska. Jej zdaniem to, że w naszym kraju obecne są od wielu lat sekty, które stanowią właśnie inwazję neopogaństwa nie jest przypadkowe, lecz wynika z pewnego złożonego programu. „ To nie jest tak, że jakiś oszołom wymyślił sobie że jest bogiem i założył sektę” – przekonywała s. Pawlik.

Przypomniała pewien epizod z własnego życia, kiedy to po sześciu latach pobytu w Indiach, gdzie wyjechała w roku 1967, spotkała się w polskim konsulacie z peerelowskim urzędnikiem. – Urzędnik ds. wyzwań wezwał mnie na rozmowę i zaproponował współpracę z londyńską lożą Ordo Templi Orientis – wspominała s. Pawlik. – Organizacja ta ma szereg placówek na świecie. Stawia sobie za cel „pokrycie” chrześcijaństwa orientem – tłumaczyła. Według niej, pokrycie to polega na wykorzystaniu chrześcijańskich wartości i wpisaniu ich do nauki Kriszny czy Buddy.

Urzędnik ów chciał aby s. Pawlik zapraszała do Indii zaproponowanych przez niego ludzi, którzy po powrocie do kraju rozpowszechnialiby w Polsce religię poznaną podczas wyjazdu. „Dlaczego Polacy mają być skazani na chrześcijaństwo” – mówił. „Ateizm jest tymczasowy, ateizm jest wbrew ludzkiej logice” – przekonywał urzędnik państwa, w którym panowała wówczas głęboka ateizacja. „Człowiek myślący zastanawia się na sensem życia, początkiem i końcem życia…, filozofuje. Te tematy podejmują różne religie, proponują różne rozwiązania. Niech sobie Polak wybierze” – mówił komunistyczny urzędnik. – To właśnie jest relatywizm – zaznaczyła s. Pawlik.

Prof. Grzegorz Kucharczyk w wykładzie zatytułowanym „Laicyzm – nowa wojująca religia, w przeszłości i obecnie” przypomniał proces historyczny jaki dokonał się od schyłku średniowiecza, gdy protestantyzm podważył porządek społeczny, do czasów współczesnych – triumfu laicyzmu.

Protestantyzm, o rozwoju którego zadecydowało poparcie udzielone przez władców, przyniósł ze sobą emancypację państwa od Kościoła. Dalszy postęp procesu laicyzacji był dziełem myślicieli oświeceniowych oraz władców absolutystycznych, którzy w walkę z Kościołem wprzęgli całą machinę państwową.

Kurs antykościelny obrali także przywódcy Rewolucji Francuskiej. Zdecydowaną wojnę kościołowi wydał w Niemczech Otto von Bismarck rozpoczynając tzw. kulturkampf oraz na początku XX rząd Portugalii. Co znamienne, walka z Kościołem prowadzona przez władze powołujące się na mandat demokratyczny, spotykała się często z oporem zwykłych obywateli.

Według Kucharczyka współczesny laicyzm poszedł o wiele dalej. O ile dawniejsi jego wyznawcy koncentrowali się głównie na wypchnięciu Kościoła ze sfery publicznej, współcześni podważają samo zjawisko natury człowieka także w sensie biologicznym.

Kolejny wykładowca Jose Antonio Ureta w wykładzie pt.: „Dyktatura tolerancji” zestawił rozumienie tolerancji wynikające z doktryny katolickiej z ewolucją pojmowania tego terminu przez myślicieli „postępowych” – od prób ustanowienia pokojowej koegzystencji po epoce wojen religijnych w Europie do „dyktatury relatywizmu” jaką obserwujemy w świecie współczesnym.

Prawdziwa tolerancja – według nauki Kościoła – wyklucza równe traktowanie dobra i zła. Nie przyznaje więc złu takiej formy wolności, jaką cieszy się dobro.

Celem propagatorów ideologii relatywizmu jest więc „zmuszenie katolików do postępowania wbrew katolickim zasadom i wbrew sumieniu”. Pragną zmusić wyznawców Chrystusa do przyjęcia dominującej, relatywistycznej kultury i jej postawy wewnętrznego dystansu do własnych przekonań, charakterystycznego dla najbardziej zaawansowanej formy tolerancji. 

Po wykładach, uczestnicy Kongresu wysłuchali koncertu zespołu waltornistów Cracov Horn Quartet.

Za: PiotrSkarga.pl | http://www.piotrskarga.pl/ps,5927,3,0,1,I,informacje.html | VII Kongres Konserwatywny Dyktatura relatywizmu – w obliczu nowych prześladowań religijnych