Wrocław: Bilet miejski, czy kolejny element inwigilacji?

Geniusze z wrocławskiego magistratu opracowali miejską kartę, która ma zastąpić papierowe bilety miejskiej komunikacji. Pomijamy oczywisty absurd nazwania karty po angielsku – UrbanCard.

Wiadomo,że panuje teraz głupia moda, aby wszystko nazywać po angielsku. Nie to jest jednak największym problemem. Nie jest problemem również to, że bilety papierowe miały zostać wycofane od 1 września, a zostaną wycofane od 1 października, bo pies z kulawą nogą nie zainteresował się urzędowym gniotem. Problemem jest sprawa jakiej nie podjęły żadne media. Otóż elektroniczna karta miejska to idealny sposób na inwigilowanie obywateli – a w każdym razie poważny krok naprzód do tego.

Po monitoringu zamontowanym na miejskich ulicach, po kamerach zamontowanych w autobusach teraz przychodzi czas na cyfrową kontrolę tego na jaką linię bilet kupuje przysłowiowy Kowalski. Do tej pory nawet bilet imienny kupowany był anonimowo – teraz w systemie będzie można od ręki sprawdzić kto co robi. W powiązaniu z mniej lub bardziej realnymi planami wprowadzenia kasowników zbliżeniowych będzie można ustalić kto, kiedy, gdzie wsiadał i wysiadał z konkretnego autobusu czy tramwaju. Orwellowska wizja totalnej kontroli staje się rzeczywistością ku uciesze gawiedzi usatysfakcjonowanej faktem posiadania kawałka kolorowego plastiku.

Źródło: Wroclawianie.info

Za: Nacjonalista.pl | http://www.nacjonalista.pl/2010/08/22/wroclaw-bilet-miejski-czy-kolejny-element-inwigilacji.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content