- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Główny Inspektor Sanitarny wojska chce zniszczyć dowody katastrofy pod Smoleńskiem – rzeczy ofiar do utylizacji

68 worków z rzeczami ofiar może posłużyć jako dowód w sprawie Katastrofy pod Smoleńskiem. Sąd wojskowy nie zgodził się na zniszczenie rzeczy uznając, że nie stanowią one zagrożenia dla powszechnego bezpieczeństwa obywateli. Co ciekawe sąd wojskowy odrzucił wniosek prokuratury wojskowej, która poniosła spektakularną porażkę – wygląda na to, że sama prokuratura dąży do zniszczenia dowodów. Lecz prokuraturze przychodzi z odsieczą Główny Inspektor Sanitarny Wojska Polskiego – płk. Tadeusz Nierebiński. Inspektor rzuca na szalę swój autorytet twierdząc, że ww. dowody zagrażają każdemu, kto się do nich dotknie, przeciwstawiając się jednoznacznej i nie budzącej wątpliwości decyzji sądu. Czy Nierebiński ma do tego prawo? Myślę, że nie. Chyba, że jest solidnie kryty.

W przeciwnym wypadku nie widzę możliwości przeciwstawienia się decyzji sądu bez narażenia się na poważne konsekwencje karne. Inspektor może apelować w sprawie zmiany wyroku, ale nie może tak po prostu zniszczyć dowodów w piecu krematoryjnym. “Układ”, który dąży do zatuszowania sprawy popełnia moim zdaniem błąd – trzeba było spokojnie złożyć apelację i trzymać rzeczy pod kluczem, zyskaliby kilka tygodni zanim rozprawa apelacyjna by się odbyła. Tym czasem udowadniają, że bardzo się im spieszy z pewnymi działaniami.

W ogóle argumentacja Pana Pułkownika zalatuje amatorszczyzną – co robił Pan przez 20 lat, że wciska nam Pan teraz kit prosto w oczy? Powoływanie się na wieloletni staż pracy w zakładzie epidemiologii po to, aby stwierdzić, że 68 plastykowych worków stanowi zagrożenie dla ludzi nie świadczy dobrze o człowieku pełniącym tak odpowiedzialne obowiązki. Ludzkich szczątków zmieszanych z ubraniami przestraszyć się mógłby, co najwyżej, student pierwszego roku medycyny, który zajęcia w prosektorium ma jeszcze przed sobą. Ale nie Główny Inspektor Sanitarny.

Jest takie urządzenie, które nazywa się lodówka. Pierwszą mechaniczną lodówkę zbudował w 1914 roku Florence Parpart. Czy inspektor ds. epidemiologicznych nie ma u siebie porządnej chłodni? Czy laboranci nie są wyposażeni w specjalne kombinezony, rękawice, maski na twarz chroniące przed zakażeniem? Źyjemy w XXI wieku czy mam źle ustawiony kalendarz? A może stan wojskowego laboratorium sanitarnego urąga wszelkim współczesnym standardom, natomiast personel nie posiada umiejętności do wykonywania swojej pracy, tak mamy myśleć?

Specjaliści medycyny sądowej badają zwłoki, które uległy znaczącemu rozkładowi i leżały w wodzie lub w ziemi o wiele dłużej, niż rzeczy ofiar ze Smoleńska leżały w plastykowym worku. Po raz kolejny polscy urzędnicy wciskają nam ciemnotę.