Chip – na razie w dowodzie

Rada Ministrów przyjęła założenia do nowej ustawy o dowodach osobistych.  Jak przeczytałem w jednym z dzienników „wymiana dokumentów ma nas nic nie kosztować”! Pewnie zapłacą za tę wymianę Marsjanie, albo może Chińczycy odrywając się chwilowo od finansowania USA.

Nowy dowód osobisty mieć już będą nie tylko pełnoletni obywatele, ale każdy!!! Kilka milionów dowodów osobistych więcej. Dzieciom do pięciu lat nowe dokumenty wydawane będą na pięć lat, starszych dzieci będą ważne przez lat dziesięć. Policzmy: jak się dziecko urodzi i „otrzyma” dowód osobisty na lat 5, a potem będzie on wymieniony na lat 10, to jego ważność skończy się w wieku lat 15. A więc trzeba będzie wymienić go po raz trzeci w wieku lat 18. Dobrze, że to wszystko „za darmo”.

Nowy dowód – zapewne w postaci plastikowej karty – zaopatrzony będzie w chip. A w chipie będą informacje o nas, np. numer ubezpieczenia. Dzięki temu, jak twierdzi Centrum Informacyjne Rządu, „nowym dowodem posłużyć się będziemy mogli np. w NFZ czy ZUS”. A to teraz nie możemy posłużyć się w ZUS naszym starym dowodem bez chipa?
Podobno rozważa się możliwość, żeby posiadanie dowodu osobistego nie było obowiązkowe. Obstawiam, że skończy się na „rozważaniu” i dowody osobiste obowiązkowe pozostaną. Rozważany był również pomysł, żeby w chipie były biomedyczne informacje „wrażliwe” – czyli scan odcisku palca, czy siatkówki oka. Ale jestem gotów się założyć, że prędzej, czy później ten pomysł wróci. Zwłaszcza, jak dowody będą obowiązkowe – a będą. Bo to świetny instrument inwigilacji obywatela.

A jak już dowody pozostaną obowiązkowe od urodzenia i będzie w nich chip z pełną informacją o obywatelu, to może bardziej opłacało się będzie od urodzenia takiego chipa nam wszczepiać w… na przykład  ucho. Po co wydawać pieniądze na jakiś plastik, który dodatkowo nierozważny obywatel może gdzieś zgubić. Na razie rozwiązanie to z powodzeniem Unia Europejska testuje na przykładzie owiec. Ale przecież wiadomo, że kod DNA owcy i człowieka znowu tak bardzo się od siebie nie różni. A i zachowania stają się podobne. W sumie określenie „owczy pęd” pasuje do zachowań wyborców coraz bardziej.

Robert Gwiazdowski

KOMENTARZ BIBUŁY: Gdy w 2006, jeszcze za rządów PiSu, Redakcja BIBUŁY zwracała się z indywidualnymi apelami do posłów oraz wzywała do publicznej dyskusji nad niebezpieczeństwem wprowadzenia czipów RFID do paszportów (wówczas chodziło o paszporty, choć wskazywaliśmy, że w kolejce czekają i inne dowody tożsamości), panowała w mediach cisza. Nikt nie interesował się problemem i patrzono na nas jak na dziwne indywiduum wyolbrzymiające sprawę.  Dziś najgorszy scenariusz realizuje się na naszych oczach, jednak przy wskazywaniu na dzisiejszych wykonawców tego programu, nie zapominajmy, że pierwszą decyzję o wprowadzeniu nowych metod biometrycznych podjął ówczesny minister MSWiA, Ludwik Dorn. To tak dla przypomnienia jakby ktoś miał jakieś wątptliwości.


ZOB. RÓWNIEŻ:

Za: Blog Roberta Gwiazdowskiego | http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=710

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content