Wieczory chały

Salezjańskie duszpasterstwo akademickie „Pertoklezja”, działające w parafii św. Stanisława Kostki „STANISŁAWÓWKA” w Płocku słynie z organizowania super spektakli, które gromadzą tłumnie młodzież. Nie jest na nich tak samo smętnie, jak u jakichś zacofanych babek, klepiących bezmyślnie różaniec, które i tak nie wiedzą o co chodzi. W końcu Bóg jest dla ludzi, a przyciągnąć ich do kościoła można tylko wtedy gdy nie jest nudno, gdy dzieje się coś fajnego, co ich ciekawi.

Aby naprawdę wczuć się w klimat panujący podczas adoracji Najśw. Sakramentu w wersji gospel, należy się totalnie wyluzować. Tylko wtedy poczujemy rytm, który pozwoli nam klaskać, kołysać się i przestępować z nogi na nogę. Pobożność to przede wszystkim wyczucie rytmu. Gitara, basy, perkusja i mieszany chórek, doskonale pozwolą nam wczuć się w nastrój męki Zbawiciela w ogrodzie Oliwnym, biczowania, cierniem koronowania i ukrzyżowania.

Wiara nie musi stawiać wymagań. Gdyby tak było młodzi ludzie nigdy by nie zasilali liczbowo Duszpasterstwa. Wiara może też być dobrą zabawą, a do młodzieży trzeba mówić ich językiem. Muzyka z pierwszych miejsc list przebojów, popkultura kreowana przez telewizję, jest tym co do nich przemawia. W końcu Pan Jezus też mówił językiem tłumu. Z pewnością nie obraziłby się, gdyby zobaczył, że można go uwielbiać we wspólnocie, w której pełni On rolę super gwiazdy, idola młodzieży, fajnego kumpla.

W tym tkwi tajemnica powodzenia idei Wieczorów Chwały organizowanych w Płocku. Chrześcijaństwo to nie jakiś zabobon, obwarowany tysiącem nakazów i niezrozumiałych dogmatów. Wokół niego można przede wszystkim tworzyć muzykę i odpowiedni klimat. Chrześcijaństwo to relaks, bezproblemowy, cukierkowy, melodyjny kicz. Jedyne co wytwarza w człowieku to uczuciowy sentymentalizm. Nie tworzy z katolików tytanów modlitwy, skupienia i ascezy, świadomych swoich poglądów, gotowych ich bronić za wszelką cenę lecz żałosnych pisarzy łzawych świadectw, introwertyków, nastawionych na mylenie niewyszukanych, naturalnych doznań z działaniem Boga, którzy w swojej filozofii na świat w gruncie rzeczy niczym nie różnią się od „naszych braci” wszelkiej maści starszeństwa i odłączenia.

Za: Kronika Novus Ordo (2008-01-31) | http://breviarium.blogspot.com/2008/01/wieczory-chay.html

Skip to content