Napiętnowani za krzyż

To co dzieje się w Wielkiej Brytanii z chrześcijanami, budzi mój najgłębszy niepokój i smutek. Na naszych oczach, przy milczeniu cywilizowanego świata, osoby wierzące są prześladowane gorzej, niż jakiekolwiek inne mniejszości. Są szykanowane w miejscu pracy, szczególnie w służbie zdrowia i nikt nie staje w ich obronie. Ostatnio takie szykany spotkały pielęgniarkę Shirley Chaplin, której zagrożono postępowaniem dyscyplinarnym za to, że otwarcie daje wyraz swoim przekonaniom religijnym, nosząc na szyi krzyżyk. Ale to nie jedyny taki przypadek. W ostatnim czasie jest ich coraz więcej i są one przejawem konsekwentnej antychrześcijańskiej polityki w brytyjskiej służbie zdrowia i całym państwie.

Jakie podano argumenty, gdy kazano 54-letniej pielęgniarce Shirley Chaplin z Exeter w hrabstwie Devon zdjąć krzyżyk z szyi? Zarząd regionalnego ośrodka zdrowia, w którym pracuje kobieta, stwierdził, że noszenie krzyżyka nie jest wymogiem wiary, a przepisowy strój dla pielęgniarek, które mają styczność z pacjentami, „nie dopuszcza żadnych naszyjników”. Natomiast innej pielęgniarce Helen Slatter, która pracowała w szpitalu w Gloucestershire, pracodawca polecił, by zdjęła z szyi krzyżyk, ponieważ może on stać się „siedliskiem infekcji” i „potencjalną bronią”. Gdy pielęgniarce dano alternatywę, albo zdejmie krzyżyk, albo zostanie odesłana do domu, ta sama złożyła wymówienie.

W hrabstwie Somerset tamtejsza placówka służby zdrowia  ukarała dyscyplinarnie pielęgniarkę Caroline Petrie. Stało się to po złożeniu do szpitala skargi, że pielęgniarka wyraziła chęć pomodlenia się za zdrowie pacjentki. Natomiast pielęgniarz Anand Roe, zatrudniony w placówce służby zdrowia w Leicester, stracił pracę po tym, gdy poradził jednej z pacjentek, by dla uniknięcia stresu przed występem w szpitalnym teatrzyku udała się na modlitwę do kościoła.

Po tych wydarzeniach brytyjska służba zdrowia odgórnie zabroniła personelowi medycznemu modlenia się za pacjentów i sugerowania im modlitwy, pod groźbą postępowania dyscyplinarnego. Stwierdzono, że może to „urazić” ateistów lub innowierców. „Personel powinien wiedzieć – napisano w dokumencie – że takie zachowanie może być potraktowane jako nękanie i skutkować postępowaniem dyscyplinarnym”.

I jeszcze jeden przykład dyskryminacji chrześcijan. Z komisji adopcyjnej w Northamptonshire została usunięta lekarka-chrześcijanka dr Sheila Matthews, która pełniła w niej funkcję doradcy medycznego. Zwolnienie nastąpiło po tym, jak poprosiła, aby zezwolono jej na wstrzymanie się od głosu w sprawie rekomendacji adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Dr Matthews badała przyszłych rodziców, orzekając m.in. o ich zdolności do opieki nad adoptowanymi dziećmi. W przypadku par homoseksualistów lekarka uznała, że ze względu na przekonania zawodowe oraz religijne nie może rekomendować umieszczenia dzieci w domach partnerów tej samej płci, gdyż nie leży to w najlepszym interesie dzieci. Niebawem dowiedziała się, że już nie jest członkiem komisji i zastąpi ją ktoś inny, gdyż jej przekonania stanowią „poważny problem”. Od przedstawiciela rządowej agencji adopcyjnej mogła się dowiedzieć, że osoby, które sprzeciwiają się adopcji dzieci przez pary homoseksualne, są „upośledzonymi umysłowo homofobami”.

Niestety, antychrześcijańska, politycznie poprawna polityka jest coraz agresywniej forsowana nie tylko w publicznej służbie zdrowia, ale także w innych sektorach życia zawodowego na wyspach brytyjskich. Bezkarnie łamie się prawa człowieka, wymuszając na chrześcijanach zachowania sprzeczne z wyznawaną przez nich religią i sumieniem. Jak wynika z sondażu wykonanego na zlecenie gazety „The Sunday Telegraph”, ponad połowa brytyjskich chrześcijan czuje się dyskryminowana ze względu na swoją wiarę. Niemal 75 proc. badanych wyraziło opinię, że społeczna i zawodowa sytuacja chrześcijan pogorszyła się w przeciągu ostatnich 20 lat. Brytyjscy chrześcijanie nie mają wątpliwości, że w Zjednoczonym Królestwie rośnie wrogość w stosunku do religii chrześcijańskich, czego dowodem jest coraz częstsze cenzurowanie wypowiedzi o treści religijnej.

Wielka Brytania ma bogate tradycje w łamaniu sumień i prześladowaniu osób wierzących. Moim patronem jest bł. Artur Bell, kapłan i męczennik. Źył w latach 1590-1643. Pochodził z zamożnej rodziny angielskiej. Gdy poczuł powołanie kapłańskie, przeniósł się na kontynent, gdzie uzyskał święcenia kapłańskie w zakonie franciszkanów. Po kilku latach wrócił do ojczyzny, by tam nieść posługę kapłańską, pomimo trwających w Anglii prześladowań katolików. Przez dziewięć lat głosił Dobrą Nowinę swoim współwyznawcom. Wreszcie został aresztowany, powieszony, a następnie zdjęty z szubienicy i poćwiartowany. Jest jednym z 85 brytyjskich męczenników za wiarę.

Powiecie, że dziś są inne czasy. Tak mamy inne czasy. Kiedyś prześladowano w Wielkiej Brytanii wyłącznie katolików, a dziś szykanuje się wszystkich chrześcijan. Bowiem od dłuższego czasu trwa i coraz bardziej jest dostrzegalny proces pozbawienia chrześcijaństwa statusu panującego, a religia ta wypychana jest stopniowo, ale konsekwentnie z prawa i instytucji publicznych. Obecnie w Wielkiej Brytanii tylko 12 proc. społeczeństwa przyznaje się do przynależności do Kościoła czy wspólnoty chrześcijańskiej. I to właśnie ci ludzie stanowią dziś najbardziej prześladowaną mniejszość. Czy nie jest to jeden z przejawów wielkiego kryzysu, a nawet okresu schyłkowego naszej cywilizacji, która została zbudowana właśnie na chrześcijaństwie?

dr Artur Górski

Za: Strona posła Artura Górskiego | http://www.artur-gorski.waw.pl/pilki/pliki_5_11_09/napietnowani_za_krzyz.doc

Skip to content