Znikająca Ukraina – prof. Bogusław Paź

Czytałem ostatnio róże artykuły na stronach portali różnych mediów: polskich, niemieckich i brytyjskich. Wnioski, jakie się wyłaniają są następujące: media w Polsce podają zakłamany obraz wojny i gospodarki na Ukrainie.

W ostatnich tygodniach sytuacja Ukrainy na froncie stała się zła, zaś walki bardzo intensywne. Na Zachodzie (i samej Ukrainie) zgodnie milczy się o stanie ukraińskiej armii: morale, stratach, dezercjach etc. – To daje do myślenia. Choć o sukcesach Ukrainy na froncie pisze się od wczesnej jesieni, to jeśli idzie o mapę wojny, strona ukraińska odzyskała bardzo mały skrawek tego (2-5%), co Rosjanie zajęli w pierwszych dwóch miesiącach wojny. Nie wiadomo, ile znów ostatnio straciła… .

Najważniejsza w tym przypadku jest sprawa ukraińskiej gospodarki, o której u nas prawie się nie mówi. Jedno słowo ją charakteryzuje: katastrofa. Spadek PKB na poziomie 40%, przy i tak bardzo niskim przed wybuchem wojny poziomie (trzy raz niższy niż Polska). Oficjalnie jest tam 30%-owa inflacja, ale zapewne jest ona dużo wyższa. Hrywna straciła około 70%. Wprowadzono prawo pracy, które skrajnie liberalizuje zasady zatrudniania i zwalniania „na czas wojny” pracowników. – Zepchnie to kolejną falę, już nie uchodźców, ale gastarbeiterów do Polski i dalej na Zachód. Nowe prawo pozwala płacić pracownikom dużo mniej niż … ustawowa płaca minimalna.

Nietrudno się domyślić, że ukraińscy miliarderzy – oligarchowie raczej nie smucą się z tego powodu. Zachodni eksperci zgodnie twierdzą, że jeśli wojna nie zakończy się zaraz, to Ukraina upadnie gospodarczo do tego stopnia, że państwo to nie będzie w stanie pełnić swoich podstawowych funkcji, gdyż nie będzie miało żadnych już środków do utrzymania swoich instytucji, jak: szkoły, szpitale, sądy, urzędy etc etc. – Już na długo przed wybuchem wojny z powodu oszczędności regularnie wyłączano w szkołach/ uczelniach ogrzewanie i prąd.

Poważne gremia już teraz prognozują sytuację na Ukrainie po zakończeniu wojny. Wprost się mówi, że państwo to nie będzie w stanie utrzymywać swoich instytucji kultury i nauki (nie mówiąc o ministerstwie obrony) i będzie musiało przekazać kompetencje w ich zarządzaniu i finansowaniu… zewnętrznym podmiotom na Zachodzie. W kwestii systemu zdrowia, który jest w końcowym etapie zapaści, mówi się o tym, że ukraińskie ministerstwo zdrowia powinna – na „określony czas” – zastąpić międzynarodowa Organizacja Lekarze bez Granic (nikt nie mówi kto ich zastąpi w pracy w Afryce, Azji i Ameryce Płd.). – Moim zdaniem to są bzdury. Żadna organizacja medyczna nie wyręczy instytucji państwa wielkości Ukrainy, ani żadna inna organizacja czy rządy innych krajów nie są w stanie utrzymywać w bycie najbardziej kosztochłonnych ministerstw (obrony, zdrowia, polityki socjalnej) innego państwa tej wielkości z tak gigantyczną korupcją i nepotyzmem.

Jak się zdaje, medialne kłamstwa w Polsce odnośnie prawdziwej sytuacji na Ukrainie mają na celu utrzymanie poparcia dla władz Ukrainy, aby prowadzić „wojnę, aż do zwycięstwa”. Przy czym przez zwycięstwo rozumie się przegnanie wojsk rosyjskich z Ukrainy i odzyskanie Krymu. Otwartą sprawą jest to, czy tego samego chce też społeczeństwo Ukrainy (wątpię) – nic w tej sprawie się nie pisze. Przed wybuchem wojny 20-25% procent obywateli Ukrainy było za oddaniem Rosji Donbasu i Krymu, aby w ten sposób zneutralizować relacje z Rosją.

Nie ma zaś na Zachodzie żadnego poważnego wojskowego, który uznałby taką wizję „zwycięstwa” za możliwą, jeśliby Ukraina miała dokonać tego własnymi siłami. Wręcz przeciwnie – nadal realnie zagrożone jest całe południe Ukrainy. Zajęcie Odessy, „perły” Rosyjskiego Imperium, będzie dla Rosji symbolicznym zwieńczeniem całej wojny. Utrata całego lub większości południowego wybrzeża Ukrainy na stałe uczyni z Ukrainy państwo na granicy ekonomicznego bytu. Przy katastrofie gospodarki Ukrainy nie ma żadnych szans na dalsze skuteczne prowadzenie przez nią wojny. – Chyba, że Zachód nagle wyłoży za „free” jakieś gigantyczne sumy gotówki i nowoczesnej broni dla Ukrainy. – Nie zanosi się na to jednak.

Tymczasem nikt jednak nie chce pogodzić się z tym, że Putin postawi na swoim. Zgoda na rozejm i akceptacja de iure zagarnięcia przez Rosję kolejnych terenów Ukrainy uderza w ambicje ukraińskich polityków, ale także w zachodnie mocarstwa jak USA i W. Brytania. Biorąc jednak pod uwagę tzw. „całokształt realiów” i elementarny realizm (Realpolitik), chcąc nie chcąc, Ukraina musi przyjąć to, o czym pół roku temu pisał Henry Kissinger: jak najszybciej podpisać pokój z Rosją, godząc się na bezpowrotną utratę Krymu i reszty zajętych przez Rosjan terytoriów [1] [2], aby w ten sposób nie stracić kolejnych terenów i uratować resztki własnej ekonomii. Gdyż to własna ekonomia jest ostateczną podstawą niepodległości, a nie doraźnie i w żenujący sposób wyżebrane na świecie pieniądze i broń.

Istniejąca od ponad trzydziestu lat Ukraina pisze swoją historię, która jest powtórzeniem historii wszystkich innych krajów. – Tego m.in., że po czasach dobrych i średnich, przychodzą złe czasy. I tego, że żadne też państwo świata nigdy nie miało w pełni stałych swoich granic. Może warto, aby zaczęto za wschodnią granicą czytać historię Polski, aby zrozumiano tam, że nic, w tym żadna granica, nie jest na zawsze i, że nikt na Zachodzie nigdy wcześniej nie wydał tyle broni i gotówki na obronę niepodległości innego kraju, niż Ukraina. Powinni to zrozumieć i wreszcie docenić. Pomoc zarówno gospodarcza, jak i wojskowa, podobnie jak granice, nigdy nie jest wieczna i też ma swoje granice, które są bardzo wyraźne i nieprzekraczalne.

Prof. Bogusław Paź

za: profil fb

 

[1] lipiec’22 https://dorzeczy.pl/…/koniec-wojny-na-ukrainie…

[2] grudzień’22 https://wiadomosci.dziennik.pl/…/8613024,henry…

Za: Mysl Polska - myslpolska.info (9-01-2023) | https://myslpolska.info/2023/01/09/boguslaw-paz-znikajaca-ukraina/

Skip to content