Sześćdziesiąt lat kpin z Ducha Świętego – Robert Morrison

Konstytucja dogmatyczna o Kościele Soboru Watykańskiego I, Pastor Aeternus, zwięźle opisała rolę Ducha Świętego, jako  Strażnika Prawdy w Kościele:

„Duch Święty został obiecany następcom Piotra nie po to, aby przez Jego objawienie mogli poznać jakąś nową naukę, ale po to, aby przy Jego pomocy mogli pobożnie strzec i wiernie wykładać Objawienie lub Depozyt Wiary przekazany przez Apostołów.” (Vaticanum I, Pastor Aeturnus)

Stwierdzenie to wyznacza granice uprawnionego działania papieskiego, ale również jasno określa, że Duch Święty nie pobudza Kościoła do zmiany Jego nauk. W związku z tym, jeśli papież lub jakikolwiek inny katolik twierdziłby, że Duch Święty prowadzi Kościół do przyjęcia nowych nauk, powinniśmy automatycznie podejrzewać taką osobę o szerzenie fałszu.

Ogromna większość biskupów zgromadzonych na Soborze Watykańskim II nie wiedziała o tym, że inna, stosunkowo niewielka grupa biskupów i teologów pragnęła zmienić nauczanie Kościoła. Co więcej, większość wiernych biskupów prawdopodobnie myślała, że Duch Święty ochroni Sobór przed wprowadzaniem jakichkolwiek antykatolickich nowinek. Wydaje się jednak, że mimo tego, ci biskupi powinni byli dostrzec niebezpieczeństwo, gdy usłyszeli Pawła VI dyskutującego o roli niekatolickich kościołów na Soborze Watykańskim II:

„Czcigodni Bracia, z radością i ufnością musimy zauważyć, że rozległy i różnorodny krąg oddzielonych chrześcijan jest przeniknięty duchowym ożywieniem, które dodaje otuchy, w odniesieniu do ich zjednoczenia w jednym Kościele Chrystusa. Błagamy, aby Duch Święty tchnął na „ruch ekumeniczny”, i przypominamy sobie wzruszenie i radość, jakie odczuwaliśmy w Jerozolimie podczas naszego przepełnionego miłością i nową nadzieją, spotkania z patriarchą Athenagorasem. Z wdzięcznością i szacunkiem  pozdrawiamy  wielu przedstawicieli Kościołów odłączonych na Watykańskim Soborze Ekumenicznym II.” (Paweł VI, Ecclesiam Suam, 6 sierpnia 1964)

Paweł VI błagał Ducha Świętego o „tchnienie na ruch ekumeniczny”, ale ze słów zawartych w Pastor Aeturnus wiemy, że Duch Święty nie będzie pomagał papieżowi ani Kościołowi w tworzeniu „nowej doktryny”. Musimy się więc zastanowić, czy „ruch ekumeniczny” stanowił odejście od tego, czego Kościół zawsze nauczał.

W tej kwestii możemy sięgnąć do jednego z ważnych tekstów SW II związanych ze stosunkiem Kościoła do religii niekatolickich:

„Wszystko to [Zmartwychwstanie] odnosi się nie tylko do chrześcijan, ale do wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercach, łaska działa w sposób niewidzialny. Skoro bowiem Chrystus umarł za wszystkich ludzi i skoro ostateczne powołanie człowieka jest w istocie jedno i boskie, powinniśmy wierzyć, że Duch Święty w sposób znany tylko Bogu daje każdemu człowiekowi możliwość zjednoczenia się z tajemnicą paschalną.” (Gaudium et Spes, 22)

Język tutaj stosowany jest celowo mętny, można więc potencjalnie wyprowadzić tutaj jakieś znaczenie, które niekoniecznie będzie sprzeczne z nauką Kościoła. Powinniśmy jednak rozważyć interpretację tego fragmentu, dokonaną przez O. Karla Rahnera, który odniósł go do ateistów:

„Nie ma absolutnie żadnego powodu, aby wykluczyć ateistę z tego, co stwierdzono w tej wypowiedzi. Co więcej, wskazuje ono wyraźnie na nr. 16 Konstytucji o Kościele [Lumen Gentium], w którym mowa jest właśnie o tych, którzy nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga. . . . Oczywiście teksty te nie zajmują się taką możliwością, że przed śmiercią ateista … może jeszcze stać się wyraźnym teistą i przez to zostać zbawiony. Gdyby tak było, to teksty te zawierałyby jedynie powszechną wiedzę polegającą na tym, że ateista może osiągnąć zbawienie, gdy i w jakim stopniu przestanie być ateistą. Taka interpretacja odbierałaby tekstom całą powagę… Dzięki tym dwóm punktom powiedziano coś naprawdę nowego w doktrynie soborowego magisterium.” (z Animus Delendi II Atila Sinke Guimarães, s. 264-265).

Zatem, według Rahnera, Gaudium et Spes i Lumen Gentium ustanawiają coś „naprawdę nowego” w doktrynie soborowego magisterium. Zanim odrzucimy to jako błędną opinię mało znaczącego księdza, zastanówmy się nad oceną znaczenia Rahnera dokonaną przez Taylora Marshalla:

„Architektami SW II byli: Karl Rahner, Edward Schillebeeckx, Hans Küng, Henri de Lubac i Yves Congar. Wszystkim wymienionym, za czasów Piusa XII, stawiano zarzuty o modernizm. Karl Rahner, S.J. bardziej niż ktokolwiek inny, miał wpływ na teologię SW II, do tego stopnia, że można śmiało powiedzieć, że SW II, to po prostu Rahneryzm. Przewodził on  niemieckim postępowcom na SW II, a towarzyszyli mu dwaj jego genialni protegowani, ksiądz Hans Küng i ksiądz Joseph Ratzinger.” (Taylor Marshall, Infiltracja: Spisek mający za cel zniszczenie Kościoła od środka)

Nie mamy więc powodu, aby nie wierzyć Rahnerowi, gdy pisał, że SW II wprowadził coś „naprawdę nowego”,  w odniesieniu do swoich teorii na temat niekatolików. Jeśli jednak jest to coś naprawdę nowego, to nie ma żadnej gwarancji, że w takiej sytuacji, Duch Święty zabezpieczy Kościół przed błędem. Mimo to, innowatorzy spędzili ostatnie sześćdziesiąt lat, upierając się, że Duch Święty pobłogosławił te i wszystkie inne nowości, które wyrosły z SW II.

Na przykład Paweł VI, miał to do powiedzenia dziesięć lat po Soborze:

„Czy właśnie takiej wewnętrznej odnowy nie pragnął zasadniczo ostatni Sobór? Z pewnością mamy tu do czynienia z dziełem Ducha Świętego, z darem Pięćdziesiątnicy. Trzeba też uznać proroczą intuicję naszego poprzednika Jana XXIII, który przewidział rodzaj nowej Pięćdziesiątnicy, jako owoc Soboru. My również pragnęliśmy umieścić się w tej samej perspektywie i w tej samej postawie oczekiwania. Nie żeby Pięćdziesiątnica przestała być kiedykolwiek aktualna w całej historii Kościoła, ale tak wielkie są potrzeby i niebezpieczeństwa obecnego wieku, tak rozległy jest horyzont ludzkości zmierzającej do współżycia w świecie, a zarazem bezsilnej, że aby je osiągnąć, że nie ma dla niej ratunku, jak tylko w nowym wylaniu daru Bożego. Niech więc przyjdzie On, Duch Stworzyciel, aby odnowić oblicze ziemi!” (Paweł VI, Gaudete In Domino, 9 maja 1975)

Dzięki tym słowom Pawła VI, lepiej rozumiemy mieszankę sprzecznych idei, która nękała cały okres posoborowy:

– Postępowcy wprowadzają antykatolickie nowości;

– Aby przekonać sceptycznych katolików o ortodoksyjności tych nowości, postępowcy podkreślają, że inspirował je Duch Święty ;

– Kiedy wierni katolicy argumentują, że Kościół nie może w rzeczywistości promulgować nauk, które są sprzeczne z tym, czego Kościół zawsze nauczał, innowatorzy (i ci, którzy zostali przez nich oszukani) argumentują, że sprzeciw wobec papieża i soboru podważa cały autorytet nauczycielski Kościoła; oraz

– Wierni katolicy muszą to udowodnić, wskazując na sposób (sposoby), w jaki omawiane innowacje nie cieszą się  ochroną Ducha Świętego.

Po obu stronach tej dyskusji można znaleźć katolików o dobrych intencjach, ale o wiele łatwiej będzie znaleźć oczywistych złoczyńców po stronie zwolenników innowacji. Gdybyśmy po prostu rozważyli pracę ludzi, których Taylor Marshall wymienia jako kluczowych architektów SW II – Karla Rahnera, Edwarda Schillebeeckxa, Hansa Künga, Henri de Lubaca i Yvesa Congara – z pewnością doszlibyśmy do wniosku, że Duch Święty nie „popierał” ich innowacji.

Ciągle jednak musimy wypełnić lukę jaka pojawia się pomiędzy antykatolickimi nowinkami, które widzimy ze strony pozornie katolickiej hierarchii, a ideą, że Duch Święty powinien zapobiegać takim nowinkom. Pomocna w tym względzie jest lektura książki ks. Alvaro Calderona „Prometeusz. Religia człowieka”:

„Architekci wyłożyli w [tekstach SW II] modernistyczną doktrynę, która całkowicie zrywa z tradycyjną doktryną Kościoła. Zrobili to z taką  dwuznacznością, aby wytrzymała ona również interpretację w kontekście pozornej ciągłości z Tradycją. Dwuznaczność ta przyszła im łatwo, dzięki zastosowaniu ogólników charakterystycznych dla nowoczesnego subiektywizmu. . . . Jedyne, co możemy powiedzieć w obronie tych, którzy odcisnęli ten sposób działania na Soborze, to to, że była to trucizna, która przez wieki toczyła chrześcijaństwo, i być może zostali oni już zainfekowani w seminariach, w których się formowali. Jest to obrona bardzo względna, ponieważ – jakże często ostrzegali przed tym poprzedni papieże!” (s. 62)

„Duch Święty nie zawsze zapobiega oczywistym skutkom naszych zaniedbań.” (s. 201)

Możemy zgrzytać zębami i narzekać, że Duch Święty nie uchronił Kościoła przed błędami SWII … ale ten bezbożny lament ignoruje fakt, że ojcowie soborowi nonszalancko zlekceważyli wiele ostrzeżeń, jakie miały miejsce podczas soboru i całkowicie pomija fakt, że bezbożne innowacje tylko się nasiliły od czasu soboru, pomimo  zgubnych owoców jakie one przynoszą.

Biorąc pod uwagę fakt, że innowatorzy nadal przypisują antykatolickie nowinki i towarzyszące im obrzydliwe owoce Duchowi Świętemu, należy przypomnieć, jak bardzo obraża to Boga. Oto co pisał papież Leon XIII o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, gdy w podły sposób odrzuca się prawdę:

 „Jeśli bowiem jesteśmy czymkolwiek, to tylko z Boskiej dobroci, która jest przypisywana szczególnie temu Duchowi i grzeszy ten, kto otrzymując od Niego dobro, obraża Go nadużywając Jego darów i polegając na Jego dobroci, staje się z każdym dniem coraz bardziej zuchwały. Jeśli więc ktoś uchybi wobec tego Ducha prawdy ze słabości lub niewiedzy, będzie miał być może jakąś podstawę do usprawiedliwienia przed Bogiem, kto zaś przez złośliwość sprzeciwia się prawdzie i odwraca się od niej, ten najciężej grzeszy przeciwko Duchowi Świętemu. Wzmogło się to w naszych dniach tak dalece, że wydają się nadchodzić najgorsze czasy przepowiedziane przez Pawła, kiedy ludzie oślepieni najsprawiedliwszym Bożym sądem będą brali fałsz zaprawdę „a księciu tego świata, który jest kłamcą i ojcem kłamstwa, będą wierzyli jak nauczycielowi prawdy: Podda ich Pan działaniu błędu, by wierzyli kłamstwu” (Tes 2, 10). „W tych ostatecznych czasach odstąpią niektórzy od wiary oddając się duchom błędu i naukom demonów” (1 Tm 4, 1).

Leon XIII traktował grzechy przeciwko Duchowi Świętemu jakie miały miejsce jego czasach tak poważnie, że wydawać by się mogło, iż w tamtym momencie nadeszły czasy ostateczne, podczas których dusze będą się garnąć do „duchów błędu i doktryn diabłów”. Co pomyślałby o innowatorach SW II, którzy nie tylko odrzucili to, czego Kościół zawsze nauczał, ale także mieli czelność przypisywać Duchowi Świętemu takie odstępstwa od prawdy?

Chociaż katolicy obdarzeni dobrą wolą mogli nie zgadzać się z takim postawieniem sprawy przez pierwsze dziesięciolecia po Soborze Watykańskim II, obecnie wydaje się, że Bóg pozwala, aby sprawy stały się na tyle jasne, że ludzie dobrej woli nie mogą już mylić się co do tego, co się dzieje. Wystarczy przeczytać uwagi Franciszka na otwarcie Synodu o Synodalności, aby zrozumieć, jak tragicznie zła stała się ta sytuacja:

„Drodzy bracia i siostry, niech ten Synod będzie prawdziwym czasem Ducha!  Potrzebujemy bowiem Ducha, wciąż nowego tchnienia Boga, który wyzwala nas z każdej formy egocentryzmu, ożywia to, co obumarłe, rozluźnia kajdany i rozprzestrzenia radość.  Duch Święty prowadzi nas tam, gdzie chce nas mieć Bóg, a nie tam, gdzie prowadzą nas nasze własne pomysły i osobiste upodobania. Błogosławionej pamięci Ojciec Congar powiedział kiedyś: „Nie trzeba tworzyć nowego Kościoła, ale tworzyć inny Kościół” (Prawdziwa i fałszywa reforma w Kościele).  To jest właśnie wyzwanie.  Aby stworzyć „inny Kościół”, Kościół otwarty na nowość, którą Bóg chce nam zaproponować. Z większym zapałem i regularnością wzywajmy Ducha Świętego i pokornie słuchajmy Go, źródła wspólnoty i misji, podążając razem tak, jak On  tego pragnie: z uległością i odwagą.

Przyjdź, Duchu Święty!  Ty wzbudzasz nowe języki i wkładasz w nasze usta słowa życia: zachowaj nas, abyśmy nie stali się „Kościołem-muzeum”, pięknym, ale niemym, z dużą przeszłością i małą przyszłością.  Przybądź pośród nas, abyśmy w tym synodalnym doświadczeniu nie stracili entuzjazmu, nie osłabili mocy proroctwa, nie pogrążyli się w bezużytecznych i bezproduktywnych dyskusjach.  Przyjdź, Duchu miłości, otwórz nasze serca, aby usłyszały Twój głos!  Przyjdź, Duchu świętości, odnów święty i wierny Lud Boży!” (Franciszek, Przemówienie na otwarcie Synodu, 9 października 2021 r.)

W tym momencie staje się oczywiste, że Franciszek kpi z Ducha Świętego, tak jak robili to innowatorzy przez ostatnie sześćdziesiąt lat. Jeśli Bóg na to pozwala, mamy obowiązek nie tylko odrzucić kłamstwa Franciszka i Synodu, ale także każdą innowację związaną z SWII( oraz każdą przedsoborową-dop. tłumacza). Każdy, kto waha się w tej kwestii, jest albo uparcie ślepy, albo zdeterminowany, by nadal szydzić z Ducha Świętego. W obu przypadkach nie należy im w tych sprawach dłużej ufać.

Jeśli jesteśmy w ogóle zaniepokojeni tym, co czeka nas w 2023 roku, dobrze byśmy zrobili, rozważając słowa Św. Pawła:

Nie błądźcie: nie da się Bóg z siebie naśmiewać. Abowiem co będzie siał człowiek, to też będzie żął. Bo kto sieje na swym ciele, z ciała też żąć będzie skażenie. A kto sieje na duchu, z ducha żąć będzie żywot wieczny. (Gal 6, 7-8)

Nastał czas na to, aby odrzucić antykatolicki błąd, tak jakby wszystko od tego zależało, bo prawie na pewno tak jest. Musimy przestać szydzić z Ducha Świętego. Najświętsza Maryjo Panno, Pogromczyni wszystkich herezji, módl się za nami!

Robert Morrison

 

Tłum. Sławomir Soja

Za: The Remnant (January 4, 2023) – „Identifying the Heart of the Post-Conciliar Crisis: Sixty Years of Mocking the Holy Ghost”

Skip to content