Wilki zmieniają skóry – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2009-08-28 9:35 am

Wielkie święto dziś u Gucia”…, tzn. nie dziś konkretnie, tylko dopiero 1 września, kiedy to na Westerplatte odbędą się dwie akademie z okazji rocznicy… No właśnie; my mówimy, że wybuchu II wojny światowej, ale nie wszyscy – żeby użyć sformułowania wymyślonego przez starego faryzeusza w „Preambule” konstytucji RP – tę wiarę podzielają. Na przykład dla Rosjan II wojna światowa zaczęła się dopiero w czerwcu 1941 roku, podczas gdy wcześniej odbywały się tylko misje pokojowe, albo operacje wyzwoleńcze. Ponieważ podstawowym celem naszej polityki historycznej jest troska, żeby, Boże uchowaj, nikogo nie urazić, na Westerplatte odbędą się dwie uroczystości; pierwsza, o godzinie 4.45 – dla tubylców, gdzie pan prezydent i pan premier przedstawią jedna wersję historii oraz druga o godzinie 15.00 – dla gości zagranicznych, na której zostanie przedstawiona łagodniejsza wersja europejska. W tej drugiej uroczystości mają wziąć udział ważni etranżerowie: strategiczni partnerzy w osobach naszej Katarzyny Wielkiej, czyli pani Anieli Merkel i naszego Fryderyka Wielkiego, który tym razem, dla odmiany, wcielił się w zimnego rosyjskiego czekistę Włodzimierza Putina. Tej dwójcy będzie z urzędu (Szwecja ma akurat unijną prezydencję) asystował szwedzki premier Fryderyk Reinfeldt. U ich boku pojawi się też Julia Tymoszenko i premierzy Litwy, Łotwy i Estonii oraz ministrowie Kouchner z Francji i Miliband z Wielkiej Brytanii. Nie wiadomo jeszcze, kto przybędzie z Ameryki – czy pani Hilaria Clintonowa, czy też sam wiceprezydent Biden.

Wygląda na to, że podstawową różnicą między obydwoma wersjami będzie niemiecko-sowiecki pakt o nieagresji z 23 sierpnia 1939 roku, zwany popularnie „paktem Ribbentrop-Mołotow”. Pakt ten rzeczywiście położył kres politycznemu porządkowi wersalskiemu w Europie, bo chociaż wybitny socjalistyczny przywódca Adolf Hitler również i wcześniej uzyskiwał dla Niemiec rozmaite korzyści terytorialne, to starał się o ich zatwierdzenie przez Francję i Wlk. Brytanię, jako gwarantów wersalskiego porządku. 23 sierpnia 1939 roku Hitler ze Stalinem podzielili Europę na strefy swoich wpływów nie tylko bez aprobaty Francji i Wlk. Brytanii, ale nawet bez zadawania sobie trudu poinformowania ich o tym. Dlatego 23 sierpnia 1939 roku był ważny nie tylko dla Niemiec i Związku Sowieckiego, ale również – dla Francji i Wlk. Brytanii – bo stawiał obydwa te mocarstwa przez dylematem: przyjąć nowy stan rzeczy do wiadomości – co oznaczałoby ich rezygnację z mocarstwowego statusu, czy też podjąć próbę obrony swego mocarstwowego statusu siłą. Zdecydowały się na to drugie tym łatwiej, że zgłosił się ochotnik w osobie Polski, gotowy dla obrony mocarstwowego statusu Wlk. Brytanii i Francji poświęcić wszystko – łącznie z własnym istnieniem. Przypominam o tym również dlatego, że do dzisiejszego dnia pokutuje u nas pogląd, iż to Wlk. Brytania i Francja weszły do wojny w obronie Polski.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, iż nasz Fryderyk Wielki, wcielony akurat w zimnego rosyjskiego czekistę Włodzimierza Putina, będzie prezentował inny punkt widzenia. Oto bowiem w imieniu razwiedki rosyjskiej ogłoszony został i zatwierdzony do wierzenia pogląd, iż „jedynym możliwym sposobem samoobrony Związku Radzieckiego było zawarcie paktu o nieagresji z faszystowskimi Niemcami 23 sierpnia 1939 roku. Ten sojusz pozwolił uniknąć zajęcia przez Niemcy krajów nadbałtyckich, które mogły być bazą dla uderzenia na ZSRR”. Ruscy szachiści wprawdzie taktownie powstrzymują się przed rozwijaniem złotej myśli o uprawnionej samoobronie, ale kiedy zdamy sobie sprawę, że niemiecką bazą dla uderzenia na ZSRR w roku 1941 stała się Polska, to nie ulega wątpliwości, iż ewentualne zajęcie Polski przez ZSRR byłoby jeszcze lepszą formą samoobrony. Ale na tym nie koniec, bo przecież stroną atakującą były Niemcy. Gdyby więc Związek Radziecki wcześniej zajął Niemcy, to byłaby to najskuteczniejsza forma samoobrony – nieprawdaż? Jak widzimy, pewien starożytny Rzymianin, wyrzucający cesarzowi Wespazjanowi, że „wilk zmienia skórę lecz nie obyczaje” , dokonał odkrycia ponadczasowego.

Jest ono interesujące tym bardziej, że wychodzi naprzeciw aktualnej mądrości etapu. Oto podczas spotkania izraelskiego prezydenta Peresa z rosyjskim prezydentem Miedwiediewem w Soczi ustalono, że Moskwa „przemyśli” sprawę sprzedaży Iranowi rakiet ziemia-powietrze S 300. Maja one zasięg 150 km i pułap 27 km i są podobno jeszcze lepsze od amerykańskich „Patriotów”. Gdyby Rosja te rakiety Teheranowi sprzedała, to mogłoby to skomplikować plany, jakie suwerenny Izrael snuje wobec złowrogiego Iranu. Więc wdzięczny prezydent Peres ogłosił do spółki z prezydentem Miedwiediewem komunikat w którym czytamy, że „jak wskazuje się w wyroku Trybunału Norymberskiego (…) wyłączną odpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej” ponoszą władze „nazistowskich Niemiec”, bo wystąpiły „przeciwko suwerennym państwom”. Każdy inny pogląd stanowi „niegodziwą wizję historii”, którą obydwaj prezydenci „z oburzeniem” potępiają. Zwróćmy uwagę na pokreślenie w komunikacie cechy suwerenności. A contrario wygląda na to, że ewentualne uderzenie na państwa niesuwerenne już tak niegodziwe nie jest. Czyż nie dlatego właśnie minister Mołotow odmawiał Polsce cechy suwerenności, nazywając ją „pokracznym bękartem Traktatu Wersalskiego”? Warto, by przemyśleli to nasi dygnitarze świeccy i duchowni, bo z ich wypowiedzi można odnieść wrażenie, jakby suwerenności państwowej nie doceniali. A cóż powiedzą, jeśli minister Ławrow za jakiś czas, w podobnych okolicznościach, określi Polskę mianem, dajmy na to, „ogryzka traktatu lizbońskiego”?

Mamy niewątpliwie do czynienia z brakiem koordynacji, bo akurat 140 niemieckich intelektualistów, m.in. Joachim Gauck, wystąpiło z przeprosinami za „niemiecki i sowiecki napad na Polskę”. Najwyraźniej nie zorientowali się, że prezentują już „niegodziwą wizję historii”. Delikatnie daje im to do zrozumienia „Gazeta Wyborcza”, sugerując, że chodzi im, świntuchom, o rozłożenie odpowiedzialności za wybuch wojny. Od razu widać, że żydowska gazeta dla Polaków już przestawiła się na głoszenie mądrości nowego etapu, więc tylko patrzeć, jak z odpowiednimi rewelacjami wystąpią nie tylko „światowej sławy historycy”, ale też stada „maleńkich uczonych” zarówno w Rosji, jak i w Izraelu, nie mówiąc już o Ameryce, czy Niemczech i całą tę bandę „intelektualistów” w jednej chwili wyprostują – chyba, że w międzyczasie zmieni się etap, bo Rosja, kiedy już szczęśliwie minie okrągła rocznica paktu Ribbentrop-Mołotow, rakiety S 300 Iranowi jednak sprzeda. Wtedy, ma się rozumieć, i „światowej sławy historycy” i „Gazeta Wyborcza”, która teraz skwapliwie korzysta z okazji, by siedzieć cicho, wprost nie znajdą słów potępienia rosyjskiej przewrotności i oświadczenie niemieckich intelektualistów zostanie uznane za prawdziwy dar Niebios, a jeśli wzbudzi jakieś zastrzeżenia, to ewentualnie tylko z powodu przesadnego eksponowania niemieckiej odpowiedzialności za pakt o nieagresji z 23 sierpnia 1939 roku i wykonane w jego następstwie uderzenie na Polskę, które przecież nie było niczym innym, jak uzasadnionym odruchem samoobrony przed nienasyconym Stalinem. I dopiero na tym tle możemy pojąć, jak w tych warunkach muszą gimnastykować się wykonawcy polskiej polityki historycznej, zmuszeni do dbałości, by nikogo, uchowaj Boże, nie urazić; ani strategicznych partnerów, ani handlarzy holokaustem, ani wreszcie – agentów, jeszcze bardziej gorliwych, niż mocodawcy.


Stanisław Michalkiewicz
Felieton  ·  tygodnik „Najwyższy Czas!”  ·  2009-08-28  |  www.michalkiewicz.pl


Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.


Tags: , , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=13407 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]