Kolejne nieścisłości w aferze Pell-Becciu – Kathy Clubb

Historia, która ma więcej fałszywych tropów niż powieści Poirota, dotycząca domniemanych nieprawidłowościach finansowych kardynała Becciu i ich możliwym wpływie na sprawę przeciwko kardynałowi George’owi Pellowi, przybrała ostatnio inny obrót.

9 kwietnia włoskie media podały, że nowe dowody wyjaśniają prawdziwą przyczynę tajnych przelewów ponad 2 mln dolarów amerykańskich z Watykanu do Australii w okresie, gdy toczył się proces kardynała Pella. To wydarzenie najwyraźniej obala dotychczasowe teorie na temat tajemniczych przelewów, które od lat niepokoją watykanistów i zwolenników Pella.

Dziennikarze włoskiej gazety The Daily Compass twierdzą, że pieniądze zostały wysłane z Watykanu do biura firmy informatycznej Neustar w Melbourne w celu zabezpieczenia nazwy domeny najwyższego poziomu „catholic”. Według artykułu, były sekretarz generalny Konferencji Biskupów Katolickich Australii, ks. Brian Lucas, napisał do Papieskiej Rady ds. Komunikacji Społecznej w marcu 2012 r. z prośbą o nabycie tej domeny.

Zanim przyjrzymy się bliżej tej nowej informacji, musimy zaznaczyć, że Catholic Daily Compass nie jest szczególnie przyjazny Pellowi, ale wydaje się być raczej przychylny Becciu. Być może nie ma to większego znaczenia, ale warto o tym pamiętać, ponieważ tylko ten dziennik donosi o tym, co powinno być dość istotną informacją. Inne znaczące włoskie serwisy informacyjne, takie jak La Repubblica, Corriere Della Serra i L’Avvenire, z których wszystkie bardzo interesują się sprzeniewierzeniem funduszy watykańskich i które nadal regularnie informują o procesie Becciu i jego udziale w skandalu inwestycyjnym Sloane, nie wspomniały o ks. Lucasie.

Jednym z powodów może być fakt, że artykuł w The Daily Compass jest dość niechlujnie napisany, co nie pomaga sprawie Becciu. Szczegóły artykułu można łatwo sprawdzić na stronie ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers), dzięki czemu można oddzielić prawdę od fantazji.

ICANN reguluje nazwy domen internetowych na poziomie międzynarodowym, a jedną z jej roli jest rejestracja domen najwyższego poziomu: są to litery takie jak „.com” lub „.net” znajdujące się na końcu adresu internetowego. Jeśli domena najwyższego poziomu nie jest ograniczona do konkretnego kraju, nazywa się ją ogólną domeną najwyższego poziomu (ang. generic top level domain, gTLD). „.catholic”, domena związana z naszym zapytaniem, jest przykładem domeny gTLD.

Około dziesięciu lat temu ICANN wprowadziła nowy system regulacji gTLD i operatorzy internetowi musieli ubiegać się lub ponownie ubiegać się o wybraną przez siebie gTLD. Aby wzmocnić swoje wnioski, operatorzy zostali poproszeni o uzyskanie poparcia ze strony swoich społeczności, i tu do akcji wkroczyła Konferencja Biskupów Katolickich Australii (ACBC).

Ówczesny sekretarz ACBC, ks. Brian Lucas, był jednym z „członków wspólnoty”, którzy w marcu 2012 r. napisali do Papieskiej Rady ds. Komunikacji, o poparcie jej wniosku o utworzenie gTLD „.catholic”. Podobne listy poparcia wystosowały Konferencje Episkopatów Stanów Zjednoczonych i Włoch. Te trzy listy miały niemal identyczną formę, co sugeruje, że wzór wyszedł prosto od zespołu prawnego Papieskiej Rady; wszystkie dokumenty można znaleźć na stronie ICANN.

W ICANN dostępne są również dwa listy z tego samego miesiąca od Arcybiskupa Petera Wellsa, Asesora do Spraw Ogólnych Sekretariatu Stanu, upoważniające Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu do złożenia wniosku o ogólną domenę najwyższego poziomu „.catholic” w dwóch językach. Te prawie identyczne listy zapewniały Radę o wsparciu finansowym i logistycznym ze strony Sekretariatu Stanu, Biura Administracji Patrymonium Stolicy Apostolskiej (APSA) i Prefektury ds. Spraw Ekonomicznych.

Wniosek został rozpatrzony pozytywnie i w październiku 2015 roku Stolica Apostolska otrzymała od ICANN prawo do korzystania z domeny ogólnej „.catholic”. W tym czasie firmą odpowiedzialną za rejestrację i administrowanie domeną była ARI Registry Services, spółka zależna Bombora Technologies. W lipcu 2015 roku Bombora została kupiona przez amerykańskiego giganta technologicznego Neustar Inc, który miał biuro w Melbourne. (Od 2020 roku część rejestrująca domeny należy do firmy GoDaddy).

Stolica Apostolska złożyła ponowny wniosek w 2016 r., a serwis rejestrujący nadal nosił nazwę ARI. Adres podany dla ARI to Level 8, 10 Queens Road, Melbourne, z biurem w USA w Kalifornii. Neustar korzystał z tego samego adresu i najwyraźniej nadal prowadził działalność pod nazwą ARI do 2019 roku. Tak więc, pomimo pewnych nieścisłości w doniesieniach The Daily Compass, jest wysoce prawdopodobne, że w omawianym okresie dokonywano legalnych płatności z Watykanu na rzecz biura Neustar w Melbourne.

Australijska Konferencja Biskupów Katolickich została poproszona o potwierdzenie lub zaprzeczenie twierdzenia, że tajne płatności były związane z nazwą domeny. W momencie oddawania tego artykułu do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Kiedy w 2020 r. kontrowersyjne przelewy pieniężne wyszły na jaw za pośrednictwem artykułu we włoskiej prasie, spekulowano, że były one w jakiś sposób związane z wrabianiem kardynała Pella w zarzuty o seksualne wykorzystywanie dzieci. Sugestia ta została natychmiast zdementowana przez Becciu i jego zespół prawny. Szybko pojawiła się druga teoria: źródło w Rzymie powiedziało reporterowi watykańskiemu, Edowi Pentinowi, że fundusze zostały wysłane do nuncjusza apostolskiego w Australii na naprawę bramy. Nuncjusz został później wezwany do Rzymu przez papieża Franciszka w celu złożenia wyjaśnień dotyczących tych ostatnich zarzutów, ale żadne oficjalne wyjaśnienie nie zostało wówczas podane do publicznej wiadomości.

Trzecią teorię wysunął później bp Alberto Perlasca, były urzędnik Sekretariatu Stanu, którego zeznania wplątały papieża Franciszka w podejrzaną transakcję dotyczącą nieruchomości przy Sloane Avenue. Perlasca twierdził, że pieniądze trafiły do australijskich biskupów, aby pomóc w pokryciu kosztów prawnych kardynała Pella, czemu stanowczo zaprzeczał zarówno Pell, jak i ACBC. Powinniśmy zadać sobie pytanie, dlaczego bp Perlasca miałby celowo krzywoprzysięgać w trakcie próby oczyszczenia swojego imienia, w sprawie, którą łatwo można obalić.  Czy to możliwe, że został wprowadzony w błąd przez kogoś z Sekretariatu?

Policja Stanu Wiktoria przeprowadziła dochodzenie w sprawie przelewów i stwierdziła, że nie popełniono żadnych wykroczeń, odmawiając jednocześnie ujawnienia charakteru płatności. Ale to nie był koniec sprawy.

Kilka miesięcy później australijski senator poruszył sprawę przelewów w parlamencie federalnym, żądając, aby Australijskie Centrum Raportów i Analiz Transakcji (AUSTRAC) zbadało tajemnicze płatności. AUSTRAC przeprowadził dochodzenie, ale w wyniku żenującej wpadki gwałtownie zawyżył łączną kwotę. Liczby zostały ponownie przeliczone, ale nie ujawniono żadnych szczegółów transakcji.

W styczniu 2021 r. Watykan wydał oficjalne oświadczenie, w którym stwierdził, że suma ta pokryła zwykłe wydatki, w tym „zobowiązania wynikające z umów”. Jednak wstępne dochodzenie przeprowadzone przez Bank Włoch, bank watykański i AUSTRAC wykazało, że tylko 7 mln dolarów z 9,5 mln dolarów wysłanych z Rzymu do Australii od 2015 r. zostało zaksięgowanych, co pozostawia nieco ponad 2 mln dolarów wymagających wyjaśnienia.

We wrześniu ubiegłego roku The Pillar potwierdził, że te 2 miliony dolarów trafiły do Neustar i że kardynał Becciu osobiście zatwierdził dwie z czterech płatności. Tak więc, chociaż The Daily Compass twierdzi, że Becciu został oczyszczony z zarzutów, ponieważ istnieje teraz „dowód” dotyczący przelewów, to nic takiego nie miało miejsca.

W zasadzie nie jesteśmy bliżej poznania prawdy. Wiemy jedynie, że Neustar świadczył usługi rejestracji domen dla Stolicy Apostolskiej mniej więcej od połowy 2015 roku i że musiał otrzymać za tę pracę wynagrodzenie. Nie wiemy, czy zapłata za usługi Neustar była częścią zatwierdzonych wydatków, o których mowa powyżej, czy też ograniczała się do tych tajnych przelewów. Dodatkową komplikacją jest fakt, że prodemokratyczne amerykańskie ramię Neustar zostało wplątane w operację Hillary Clinton dotyczącą „rosyjskiego śladu” , co może poddać w wątpliwość uczciwość całej korporacji.

Najbardziej zdumiewające jest to, że nowy „przejrzysty i odpowiedzialny” aparat finansowy Watykanu nie był wcale szczery w kwestii transferów. Zabezpieczenie domeny „.catholic” jest uzasadnionym wydatkiem Kościoła i nie zasługuje na szczególną poufność. Podobnie, jeśli prawdą jest twierdzenie, że pieniądze zostały wydane na utrzymanie Nuncjatury, to nie ma powodu, aby ukrywać to przed opinią publiczną.  Aż trudno uwierzyć, że taki urzędnik jak bp. Perlasca nie wiedziałby o przeznaczeniu tych środków, gdyby zostały one wysłane na pokrycie zwykłych wydatków księgowych.

Warto przypomnieć kilka szczegółów z artykułu w L’Espresso, w którym po raz pierwszy pojawiły się informacje o tajemniczych przelewach. W artykule tym wspomniano o potencjalnym świadku z Wiktorii, który twierdził, że był molestowany przez księdza – ale nie był to George Pell. Wyjawił on jednak, że został bardzo dobrze opłacony, aby oskarżyć kardynała. Niestety, ten młody człowiek zmarł na skutek przedawkowania narkotyków w wieku 31 lat. Przed śmiercią nie zmienił swojej wersji.

Umarli może i nie składają zeznań, ale czasem zostawiają kilka wskazówek. Ta najnowsza odsłona sprawy Becciu-Pell powinna przypomnieć tym, którzy znają prawdę, że tylko kwestią czasu jest ujawnienie ich roli w różnych intrygach Watykanu.

Kathy Clubb

 

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remanant (April 24, 2022) – „Further inconsistencies in the Pell-Becciu Affair”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content