Atomowa apokalipsa była tuż, tuż… – Prof. Paweł Soroka

Po zdobyciu  władzy na Kubie przez Fidela Castro i  ekipę lewicowych rewolucjonistów, państwo to zaczęło zacieśniać stosunki polityczne i gospodarcze ze Związkiem Radzieckim. Przejawem tego były rosnące dostawy  radzieckich  towarów i różnego rodzaju sprzętu, w tym wojskowego,  do tego kraju.

Wszystko zaczęło się 24 maja 1962 roku, kiedy to Związek Radziecki  rozpoczął tajną operację pt. „Anadyr”, w ramach której  drogą morską w ładowniach statków handlowych i umieszczonych w nich specjalnych pojemnikach transportowano na Kubę m.in.  rakiety balistyczne średniego zasięgu R-12,  dwusilnikowe bombowce Ił-28 [1] i myśliwce Mig-21, a także inne rodzaje  pocisków rakietowych – taktycznych „Łuna”,  przeciwokrętowych „Sopka”  i przeciwlotniczych S-75 „Dźwina”, a ponadto kontyngent złożony z 40 tysięcy  żołnierzy radzieckich. Ostatecznie na Kubę udało się Rosjanom  przetransportować 36 rakiet R-12 ( w kodzie NATO SS-4) o zasięgu do 2000 km i zbudować dla nich 24 wyrzutnie, a ponadto zaawansować  budowę  14 wyrzutni dla 24 rakiet R-14 (w kodzie NATO SS-5) o jeszcze większym zasięgu 4500 km, pozwalającym trafić cele w całych Stanach Zjednoczonych, których  nie zdążyli jednak dostarczyć na wyspę pod rozpoczęciu jej blokady [2]. Należy podkreślić, iż głowice jądrowe dla rakiet R-12 miały moc 1 megatony;  była ona  równa mocy 70 bomb zrzuconych na Hiroszimę.

Operacja skrytego ich przetransportowania  na Kubę  trwała 4 miesiące: w lipcu, sierpniu, wrześniu i październiku 1962 roku. 15 września statek „Połtawa” – frachtowiec wyposażony w obszerne luki, dostarczył na Kubę pierwsza partię rakiet balistycznych średniego zasięgu R-12 [3]. Nieco później,  4 października  na pokładzie frachtowca „Indygirka” na Kubę przybył pierwszy transport kilkudziesięciu głowic atomowych dla radzieckich rakiet [4]. Przyjęcie radzieckich transportów  w portach kubańskich odbywało się w tajemnicy, „okoliczni mieszkańcy zostali ewakuowani. Do rozładowywanych statków nie dopuszczano nikogo z Kubańczyków. Wyładunek odbywał się wyłącznie nocy, a pracujący przy tym żołnierze ubrani byli w cywilne sportowe ubrania” [5]. Końcowa faza procesu instalowania  rakiet na wyrzutniach i doprowadzenia ich  do stanu bliskiego gotowości bojowej realizowana była w I połowie października 1962 roku. W tym okresie, po  zmontowaniu, do użycia gotowe także były zdolne do przenoszenia bomb atomowych bombowce Ił-28,  w częściach  przewiezione statkami na Kubę.

Dopiero 14 października 1962 roku  amerykańskie samoloty szpiegowskie U-2 w pobliżu  miejscowości San Cristobal sfotografowały zamaskowane w lesie  fragmenty wyrzutni i sylwetki  rakiet. Ich zdjęcia, które przeszły do historii,  były jednak mało czytelne i tylko wysokiej klasy specjaliści byli w stanie rozpoznać, co jest na nich widoczne. Pomocne w tym okazały się zdjęcia radzieckich rakiet przekazane wcześniej brytyjskiemu wywiadowi zagranicznemu przez pozyskanego przez ten wywiad płk GRU Olega Pieńkowskiego [6]. 16 października 1962 roku prezydent USA J. F. Kennedy został poinformowany, że zdjęcia ukazują radziecka bazę rakietową znajdującą się zaawansowanym stadium budowy. Dzień ten uważany jest przez historyków za początek  kryzysu, który trwał trzynaście dni.

Na zaistniałą sytuację trzeba było szybko reagować. W tym celu dzień po wykryciu radzieckich instalacji wojskowych na Kubie J.F. Kennedy powołał  Komitet Wykonawczy przy  Radzie Bezpieczeństwa Narodowego (EXCOMM), spełniający funkcję sztabu kryzysowego, którego celem było wypracowanie sposobów  reagowania w odpowiedzi na nią. Jego członkowie formułowali opinie i sugestie, z których Prezydent czerpał, podejmując decyzje i wyznaczając kierunek działań [7].  W jego skład weszli obok prezydenta m.in. szef CIA John Mc Cone, wiceprezydent Lyndon Johnson, sekretarz stanu Dean Rusk, sekretarz obrony Robert McNamara, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabu gen. Maxwell Taylor, a także  Robert Kennedy – prokurator generalny i zarazem młodszy brat prezydenta, Theodore Sorensen [8]. Stopniowo rosło napięcie – Amerykanie  podejrzewali nawet, że ZSRR szykuje się do niespodziewanego ataku na Stany Zjednoczone.

18  października 1962 r. do Waszyngtonu przybył minister spraw zagranicznych ZSRR Andrzej Gromyko przybył do Waszyngtonu. W trakcie  rozmowy z prezydentem Johnem F. Kennedym zapewnił on, że: „Dostawy radzieckiego sprzętu dla Kuby obejmują jedynie maszyny rolnicze i budowlane; armia kubańska otrzymuje uzbrojenie nie nadające się do celów ofensywnych i służące wyłącznie obronie” [9]. Wiadomo jednak, iż dzięki zdjęciom wykonanym  przez samoloty U-2 Prezydent USA miał już wtedy  informacje, że na Kubie odbywa się montaż rakiet średniego zasięgu zdolnych do  przenoszenia głowic nuklearnych, a także pocisków krótkiego zasięgu i bombowców Ił-28, które również mogły przenosić głowice atomowe.

 

 

Umieszczenie rakiet  i bombowców z ładunkami jądrowymi na Kubie położonej  zaledwie 90 mil od amerykańskich wybrzeży z jednej strony było odpowiedzią ZSRR na rozlokowanie amerykańskich rakiet średniego zasięgu Jupiter  w północnej Turcji na granicy ze Związkiem Radzieckim, a z drugiej – ZSRR chodziło o przywrócenie równowagi sił, ponieważ Stany Zjednoczone dysponowały wówczas wyraźną przewagą nad nim, jeśli chodzi o bronie strategiczne, zwłaszcza  rakiety międzykontynentalne. Rosjanie byli w stanie  zaatakować wtedy USA  głównie  za pomocą rakiet z głowicami jądrowymi  rozmieszczonych na okrętach podwodnych. Warto dodać, iż zasięg amerykańskich rakiet „Jupiter” stacjonujących w Turcji obejmował zachodnią część Związku Radzieckiego włącznie z Moskwą i Leningradem.

19 października 1962 r. doszło do spotkania Prezydenta USA z generałami z Połączonego Kolegium Szefów Sztabów, w trakcie którego  naciskali oni na prezydenta, aby rozpocząć bombardowanie radzieckich baz na Kubie. Szczególnie mocno naciskał na Kennedye’go gen. Curtis LeMay – szef sztabu Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, mający opinie „jastrzębia”. Młody Prezydent nie uległ jednak tym sugestiom, ponieważ pamiętał, iż generałowie nakłonili go rok wcześniej do źle przygotowanej, nieudanej inwazji kubańskich emigrantów w Zatoce Świń [10].

22 października Prezydent USA wygłosił przemówienie transmitowane przez telewizje i rozgłośnie radiowe, które dalej tu zamieszczamy,  w którym po raz pierwszy  poinformował społeczeństwo amerykańskie o zainstalowaniu radzieckich  rakiet na Kubie. Stwierdził wówczas, że „jakikolwiek pocisk jądrowy wystrzelony z Kuby w stronę dowolnego państwa na zachodniej półkuli będzie uznany za atak ZSRR na Stany Zjednoczone”.

Członkowie sztabu kryzysowego – EXCOMM  rozważali trzy warianty postępowania. Pierwszy forsowany przez obecnych w nim  szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) Johna Mc Cone’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabu gen. Maxwella Taylora, Deana Achesona i Paula Nitze – asystenta sekretarza obrony, których zaliczyć można  do  „jastrzębi”,  przewidywał zmasowane uderzenia lotnicze na radzieckie instalacje wojskowe na Kubie, a następnie dokonanie inwazji  zbrojnej na wyspę, drugi – preferowany przez Prezydenta, zakładał  blokadę Kuby za pomocą okrętów wojennych, natomiast trzeci – podpowiadany przez doradców, których określić można mianem gołębi –  polegał na  namawianiu do uniknięcia jakiejkolwiek formy użycia siły militarnej i proponowaniu przede wszystkim  nacisków i oddziaływań o charakterze dyplomatycznym. Do „gołębi” należeli: Roswell Gilpatric, Robert Lovett, Llevellyn Thompson i Theodore Sorensen; ten ostatni radził, aby Stany Zjednoczone postawiły tę sprawę na forum międzynarodowym w kontekście powszechnego układu rozbrojeniowego [11].

 

 

Wybranie przez prezydenta USA pierwszego wariantu bez wątpienia oznaczałoby rozpoczęcie konfliktu zbrojnego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi  a Związkiem Radzieckim, którego skutki byłyby nieobliczalne, biorąc pod uwagę, że obie strony dysponowały wówczas bronią termojądrową w postaci bomb wodorowych i bronią jądrową w postaci bomb atomowych oraz środkami ich przenoszenia  czyli rakietami dalekiego i średniego zasięgu,  bombowcami strategicznymi i okrętami podwodnymi, przenoszącymi wystrzeliwane spod wody rakiety z głowicami atomowymi. Oba supermocarstwa stały poza tym na czele rywalizujących bloków wojskowych – NATO i Układu Warszawskiego, których potężne  siły wojskowe rozmieszczone były  na przeciwko siebie w Europie i w zaistniałej sytuacji kryzysowej  prędzej czy później skazane były na jakiś rodzaj konfrontacji.

Prezydent John F. Kennedy, nie przerywając przygotowań do ewentualnej inwazji, wybrał wariant pośredni, a mianowicie zarządził blokadę Kuby za pomocą ponad 180 okrętów wojennych, które zatrzymywały kolejne statki radzieckie dostarczające sprzęt wojskowy do tego państwa. Określono to mianem kwarantanny. O tych działaniach Kennedy poinformował opinię publiczną we wspomnianym orędziu – przemówieniu w dniu 22 października.

Przed jego wygłoszeniem  Kennedy spotkał się z przywódcami Kongresu; wielu z jego liderów odniosło się bardzo krytyczne do decyzji Prezydenta o blokadzie. Ich zdaniem, należałoby raczej podjąć bardziej zdecydowane kroki – rozpocząć bombardowania lub dokonać inwazji na Kubę [12].

Po wygłoszeniu orędzia Dowództwu Sił Zbrojnych USA wydany został rozkaz Defcon-2 (defense condition), oznaczający stan bardzo wysokiej gotowości bojowej, poprzedzający Defcon-1, tj. stan najwyższej gotowości bojowej, oznaczający wojnę, lub uderzenie atomowe na Stany Zjednoczone. Dotąd  Defcon-2 został użyty tylko raz, właśnie w okresie  kryzysu kubańskiego [13]. W tej sytuacji w stan wysokiej gotowości postawiono załogi wyrzutni rakiet międzykontynentalnych i  okrętów podwodnych wyposażonych w rakiety,  zaś  bombowce strategiczne B-47, B-52 i B-58, wyposażone w ładunki nuklearne, zaczęły pełnić całodobowe dyżury w powietrzu. Ponadto zaczęto  przemieszczać wojska amerykańskie  do stanów położonych w sąsiedztwie Kuby.

Wszystko odbywało się w ramach największej alarmowej mobilizacji sił zbrojnych USA od zakończenia II wojny światowej [14]. 23 października Dowództwo wojsk NATO w Paryżu w specjalnym komunikacie oświadczyło, że zdaje sobie sprawę z sytuacji, jaka się wytworzyła w związku ze sprawą Kuby i przedsięwzięło odpowiednie środki; m.in. zarządzono stan pogotowia na wszystkich lotniskach państw w Europie [15].  Podobnie postąpiła druga strona konfliktu. Również 23 października dyrektywą naczelnego dowódcy Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego marszałka Andrieja Greczki, wprowadzono stan podwyższonej, a w części wojsk – pełnej gotowości bojowej. Wyrazem  tego było m.in. odwołanie wszystkich urlopów  dla służących w armii i na czas nieokreślony  zawieszenie zwolnień z wojska [16]. Jak pisze Franciszek Puchała w załączonym  w niniejszej publikacji  artykule pt. „Na krawędzi wojny”, będącym przedrukiem z miesięcznika „Polska Zbrojna” z dnia 6 listopada 2011 roku, 24 października 1962 roku  również w Polsce  w całych siłach zbrojnych wykonano czynności niezbędne do osiągnięcia pełnej gotowości bojowej, zaś instytucje centralne MON zaplanowano przegrupować i rozwinąć na zapasowych stanowiskach dowodzenia.

 

 

Po zarządzeniu blokady przez Stany Zjednoczone, kapitanowie radzieckich jednostek zdążających na Kubę otrzymali wyraźne instrukcje, żeby nie podporządkowywać się poleceniom i rozkazom amerykańskiej marynarki wojennej, przy czym premier N. Chruszczow stwierdził m.in.: „Próby zatrzymania naszych statków zmuszą nas do podjęcia kroków, jakie uznamy za konieczne do obrony naszych praw i adekwatnie do sytuacji. Dysponujemy wszystkim co niezbędne, aby naszych praw bronić” [17].

Jeden z najniebezpieczniejszych momentów zdarzył się właśnie 24 października[patrz KOMENTARZ – przyp. Red.], kiedy okręty wojenne Stanów Zjednoczonych zrzuciły do wody kilkadziesiąt niewielkich bomb głębinowych mających sygnalizować dźwiękiem nakaz wynurzenia i identyfikacji. Chodziło o to, aby zmusić  do wynurzenia 4  radzieckie okręty  podwodne o klasycznym napędzie klasy „Foxstrot” uzbrojone – oprócz torped konwencjonalnych – w torpedę z głowicą atomową, które  eskortując statki handlowe płynące w kierunku Kuby, długo nie wykryte przedostały się w pobliże Kuby. Amerykańscy wojskowi tym faktem byli całkowicie zaskoczeni! Tego samego dnia 18 statków radzieckich płynących na Atlantyku zmieniło kurs, w tym jeden po rewizji amerykańskiej [18].

Gdy atomowy kryzys narastał, Stany Zjednoczone, by uniknąć najgorszego,  zwróciły się o mediację do Sekretarza Generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych U Thanta. Po ogłoszeniu blokady Kuby przez USA w dniu 24 października 1962 roku zwrócił się on do pozostających w konflikcie stron z apelem, w którym zasugerował Związkowi Radzieckiemu wstrzymanie dalszych dostaw broni na Kubę, a Stanom Zjednoczonym zakończenie blokady, po czym obie strony miały przystąpić do negocjacji. U Thant zaproponował ponadto, aby płynące na Kubę statki zatrzymywały się  w odległości 800 mil od wyspy i poddały się przeszukiwaniu [19]. Choć Amerykanie nie byli  usatysfakcjonowani tą propozycją, to jednak jej nie odrzucili, natomiast przywódca ZSRR N.  Chruszczow 25 października w reakcji na apel U’Thanta stwierdził, że Związek Radziecki  jest gotowy na 2 tygodnie przerwać  dostaw broni na Kubę pod warunkiem, że  strona amerykańska przerwie blokadę Kuby [20].

25 października 1962 r. z radiowym orędziem do ludzkości wystąpił papież Jan XXIII. Wypowiedział wówczas  pamiętne słowa: „Błagam wszystkich rządzących, aby nie byli głusi na wołanie ludzkości o pokój i podjęli negocjacje” [21]. Stworzyło to klimat do poufnych negocjacji. Warto dodać, że właśnie pod wpływem kryzysu kubańskiego nieco później  papież Jan XXIII napisał słynną  encykliką „Pacem in terris” (O pokój na świecie).

W piątek 26 października pięć z sześciu dywizjonów radzieckich rakiet średniego zasięgu R-12 uzyskało na Kubie pełną gotowość bojową, a na ich stanowiska dostarczono głowice jądrowe. Były one  w stanie wystrzelić dwadzieścia  pocisków z tymi głowicami   na amerykańskie miasta i bazy wojskowe [22].

Narastający kryzys na bieżąco relacjonowany był na całym świecie przez ówczesne media. Mimo, że wówczas nie miały one takich możliwości oddziaływania jak dzisiaj, to jednak w społeczeństwach większości państw stopniowo narastał niepokój o losy świata. Nigdy przedtem w okresie po II wojnie światowej nie było takiego napięcia i niepewności. W Nowym Jorku przeprowadzano próbne alarmy przeciwlotnicze, a kobiety i dzieci były wysyłane na wieś. W USA  w przydomowych ogródkach zaczęto budować schrony przeciwatomowe, zaś  Amerykanie masowo zaczęli wykupywać broń, artykuły spożywcze, w tym  wielkie ilości proszku do prania, który uważano za skuteczny środek w likwidowaniu skażenia radioaktywnego. Jedna z sieci handlowych oferowała listę rzeczy niezbędnych w bunkrze [23]. Niektórzy pośpiesznie opuszczali Florydę i udawali się na północ. W 1962 roku miałem 9 lat i chodziłem do trzeciej klasy szkoły podstawowej. Doskonale pamiętam tamtą wielce niepokojącą atmosferę i obawy o przyszłość. Moja matka mówiła mi. że wkrótce może wybuchnąć wielka wojna. Również w moim mieście Gnieźnie zaczęto wykupywać podstawowe artykuły spożywcze i gromadzić ich zapasy.

27 października miały miejsce trzy bardzo groźne incydenty zbrojne. Zdaniem historyków to właśnie wtedy groźba wybuchu III wojny światowej była największa. Była to kulminacja całego kryzysu. Z powodu kłopotów z żyroskopem zagubił się poza obszarem Alaski i wleciał w przestrzeń powietrzną ZSRR amerykański samolot zwiadowczy U-2, a więc ten sam typ samolotu, który wykrył radzieckie instalacje wojskowe na Kubie. Pomimo skorygowania kursu przez pilota, poderwane w trybie alarmowym radzieckie myśliwce podjęły próbę jego przechwycenia. Na pomoc amerykańskiemu pilotowi  wystartowała wówczas z bazy na Alasce grupa myśliwców przechwytujących F-102, uzbrojonych w rakiety klasy powietrze-powietrze z taktycznymi ładunkami atomowymi, co wynikało z procedury Defcon-2. Do bitwy powietrznej na szczęście jednak nie doszło, ponieważ radzieckie Migi przerwały pościg na kwadrans przed zetknięciem się z grupą amerykańskich myśliwców [24].

Prof. Paweł Soroka

 

[Przypisy:]

[1] Bombowce Ił-28 znajdowały się także na wyposażeniu polskiego lotnictwa wojskowego. Najwięcej ich znajdowało się na wyposażeniu 7. Brygady Lotnictwa Bombowego w Powidzu. Stacjonowały również  w Bydgoszczy, Warszawie na Bemowie i  Modlinie, były także używane przez 19 Eskadrę Holowniczą oraz Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie. Ostatnie loty na tych samolotach wykonano w 1979 roku, zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/I%C5%82-28

[2] K. Kubiak, „Kuba: od rewolucji do kryzysu rakietowego”, Warszawa 1996, s.36.

[3] W. Kostecki, „Zaczniemy wojnę w poniedziałek”, Oficyna Wydawnicza „Alma press”, Warszawa 1991, s. 19.

[4] M. Dobbs, „Za minutę Północ”, Świat Książki, Warszawa 2010, s. 75.

[5] W. Kostecki, „Zaczniemy wojnę w poniedziałek”, op. cit., s. 16.

[6] Ibidem., s.36. O. Pieńkowski został aresztowany  i skazany na śmierć  przez radziecki sąd wojskowy. Wyrok wykonano 16.06.1963 roku.

[7] R. Kennedy, „Trzynaście dni”, Dom Wydawniczy „Bellona”, Warszawa 2003, s. 19.

[8] W. Kostecki, „Zaczniemy wojnę w poniedziałek”, oprac. cit., s. 40.

[9] Kubańskie va banque, NEWSWEEK POLSKA,http://swiat.newsweek.pl/kubanskie-va-banque,25742,1,1.html

[10]  M. Dobbs, „Za minutę Północ”, oprac. cit.,  s.34.

[11] W. Kostecki, „Zacznijmy wojnę w poniedziałek”, oprac. cit., s. 40.

[12] R. Kennedy, „Trzynaście dni”, oprac. cit., s. 33.

[13] Kryzys kubański 1962.Świat po II wojnie światowej. U progu zimnej wojny, http://www.konflikty.pl/historia/czasy-najnowsze/kryzys-kubanski-1962/

[14] M. Dobbs, „Za minutę Północ”, oprac. cit., s. 119.

[15] .Zob. W.  Kostecki, „Zacznijmy wojnę w poniedziałek”, oprac. cit., s. 91.

[16] Ibidem., s.135.

[17] R. Kennedy, „Trzynaście dni”, oprac. cit., s. 50.

[18] W. Roszkowski, „Historia polityczna świata po 1945 roku”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997, s. 107.

[19] P. Calvocoressi, „Polityka międzynarodowa po 1945 roku”, Książka i Wiedza, wyd. III, Warszawa 2010, s. 37.

[20] M. Ostrowska, Kubański kryzys rakietowy, http://wiekdwudziesty.pl/kubanski-kryzys-rakietowy-cz-ii/

[21] http://malygosc.pl/doc/1132527.Bl-Jan-XXIII-Proboszcz-swiata

[22] Ibidem, s. 185.

[23] R. Stefanicki, „Pięć minut do zagłady: kryzys kubański 1962”, http://wyborcza.pl/alehistoria/1,128942,12661111,Piec_minut_do_zaglady__kryzys_kubanski_1962.html

[24]  M. Dobbs, „Za minutę Północ”, oprac. cit., s. 301.-306.

 

Fot. Wikipedia Commons

 

Za: Myśl Polska – myslpolska.info () – – [Org. tytuł: «Atomowa apokalipsa była tuż, tuż… (1)»]

 

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Według archiwum The National Security Archive, atak amerykańskich okrętów wojennych na radziecką łódź podwodną B-59 miał miejsce 27 października 1962 roku (a nie jak podaje Autor 24 października). W tym to dniu amerykańskie jednostki zaatakowały radziecką łódź pływającą na międzynarodowych wodach, naruszając wszelkie konwencje. Świat był o krok od nuklearnej zagłady, właśnie w wyniku amerykańskiego ataku. Tylko przytomność umysłu admirała Wasilija Archipowa uratowała świat.

Wklejamy poniżej nasz poprzedni Komentarz, z interesującymi filmami.

 

Przypominając te filmy ostrzegamy w dzisiejszych niezwykle burzliwych i niebezpiecznych czasach, że istnieje realna groźba konfliktu nuklearnego. Fachowcy uspokajają, że mała, ale przecież podobno mała jest szansa wygrania w toto-lotka, a ludzie ustawiają się w kolejki, mała rzekomo jest możliwość powikłań poszczepiennych, ale ludzie ignorują je i podstawiają się pod igłę. Nie należy, nawet małego prawdopodobieństwa ignorować.

Tym bardziej, że globalne siły niszczycielskie z jakąś szatańską zapalczywością pragną wciągnąć w konflikt zbrojny Polskę. Jak powiedział Ambasador RP w USA, Marek Magierowski (10 marca 2022) „w kwestii przekazania Ukrainie myśliwców MiG-29 Polska znalazła się pod „ogromną, ogromną presją” ze strony sojuszników i opinii publicznej w USA.” Jak wiemy, polska strona wybrnęła z sytuacji oferując przekazanie samolotów do dyspozycji NATO, ale wtedy podżegacze wojenni spuścili z tonu i powiedzieli, że ta opcja nie interesuje ich. W ślad za tym do Polski przyjechała czarownica z USA i  plugawy premier Kanady, aby podżegać, okrążać i szantażować dalej. Strzeżmy się, bo nieprzyjaciele przebrani za miłujących pokój obrońców, nie pragną dobra Polski, szczególnie Polski. Udając protektorów i ochroniarzy, chętnie wrzucą cię pod pędzący pociąg, otrzepią ręce, zaśmieją się nieludzko i pójdą dalej urządzać świat.

Co do możliwego konfliktu nuklearnego, to byłby on na rękę również siłom zła stojącym za programem „resetu” świata, z ich depopulacyjną wizją i chęcią zbudowania Nowego Świata na gruzach, ze sztandarowym programem Build Back Better.

 

Oto filmy warte uwagi

 

Człowiek, który uratował świat (1961)

„The Man Who Saved the World”

Org. title: „PBS The Man Who Saved the World”

www.youtube.com/watch?v=KH0m96P1feI

 

Amerykański propagandowy film – w sensie: nie pokazujący roli USA jako agresora, a jedynie jako obrońcę „wolności i demokracji” – jednak przedstawiący wydarzenia z 27 października 1962 roku, kiedy to radziecka łódź podwodna B-59, pływająca na wodach międzynarodowych u wybrzeży Kuby, została okrążona i niespodziewanie zaatakowana bombami głębinowymi przez amerykańskie niszczyciele. Trwający 4 godziny atak amerykańskiej marynarki wojennej na okręt radziecki przebywający na morzu otwartym, zniszczył część łodzi podwodnej, doprowadzając do utraty tlenu, a temperatura wewnątrz łodzi dochodziła do 50 stopni Celsjusza. Kapitan okrętu podwodnego, Valentin Grigorievich Savitsky nie mogąc uzyskać połączenia z dowództwem i uważając, że wojna mocarstw rozpoczęła się – bo jego łódź przebywająca na wodach międzynarodowych, została brutalnie zaatakowana przez Amerykanów za pomocą ładunków o nieznanej wcześniej mocy – wydał rozkaz użycia torped z ładunkami nuklearnymi. (Ładunek pojedynczej torpedy wynosił 11 kiloton; dla porównania bomba zrzucona na Hiroszimę miała 15 kiloton.)

Tylko dzięki stanowczej postawie dowódcy Wasilija Archipowa (Василий Александрович Архипов), kapitan zmienił zdanie. Dzięki losowi i postawie Archipowa świat uniknął zagłady. Na radzieckich łodziach podwodnych, nawet z bronią nuklearną, obowiązywała zasada, że ostateczną decyzję podejmuje jednoosobowo kapitan. Wyjątkowo, na łodzi B-59 w misji brał udział Archipow, który był wówczas dowódcą całej floty i tego typu decyzja mogła być podjęta tylko jednogłośnie przez 3 członków: kapitana, oficera politycznego i właśnie dowódcę floty. Tylko Archipow sprzeciwił się i włożone już klucze do wystrzelenia torpedy, zostały wyjęte.

Thomas Blanton, w czasie kryzysu kubańskiego dyrektor archiwum U.S. National Security Archive, powiedział w 2002 roku, że Archipow „uratował świat”. Robert McNamara, ówczesny Sekretarz Obrony powiedział, że w tym momencie byliśmy „bardzo blisko wojny nuklearnej”. „Bliżej niż kiedykolwiek.” Również Arthur M. Schlesinger Jr., doradca prezydenta Johna F. Kennedy’ego powiedział: „To był nie tylko najbardziej niebezpieczny moment w historii Zimnej Wojny. To był najbardziej niebezpieczny moment w historii ludzkości.”

Czy ktoś zainteresował się wiceadmirałem Archipowem, czy stoi gdzieś choćby jego popiersie? Mordercy i nikczemnicy mają pomniki, człowiek który uratował ludzkość został zapomniany.

Czy ktoś przypomina, że to Amerykanie byli sprawcami całego wydarzenia i swoim atakiem na okręt przebywający na wodach międzynarodowych, niczym niesprowokowani, zaatakowali go, co mogło doprowadzić do odpowiedzi i w konsekwencji globalnej katastrofy?

 

—- * —-

Człowiek, który uratował świat (1983)

„The Man Who Saved The World”

Kolejnym przykładem jak blisko ludzkość była na krawędzi unicestwienia jest incydent z 26 września 1983 roku. W tym dniu podpułkownik radziecki Stanisław Pietrow (Станислав Евграфович Петров) pełnił dyżur w podmoskiewskim centrum dowodzenia i monitorował system wczesnego ostrzegania. Na ekranach pojawiły się nadlatujące z USA międzykontynentalne pociski balistyczne i zgodnie z doktryną wzajemnego zniszczenia (Mutual Assured Destruction – MAD), w przypadku ataku nuklearnego druga strona odpowiada tym samym. Pietrow, przez 4 minuty nie powiadomił swoich przełożonych, chcąc się upewnić czy rzeczywiści chodzi o realne rakiety. Miał dobre przeczucia oraz wiedzę (tłumaczył się później, że „nikt nie zaczyna ataku jądrowego za pomocą pięciu rakiet! Poza tym nie startowałyby one z jednej bazy.„) i po chwili okazało się, że nadlatujące obiekty to jednak błąd komputera. Gdyby nie chwila zastanowienia Pietrowa… nie czytałbyś tego, Drogi Czytelniku!

Pietrow za naruszenie procedur dostał reprymendę i jako „kozioł ofiarny” czasów Zimnej Wojny musiał odejść z wojska. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, został przypomniany światu, otrzymał kilka nagród.

 

Org. title: „This Man Single Handedly Stopped All Out Nuclear War – The Man Who Saved The World – War Documentary”

www.youtube.com/watch?v=8TNdihbV5go

 

—- * —-

 

Amerykańskie „incydenty”

Weźmy również pod uwagę techniczne incydenty. Oto w lipcu 2019 rok amerykański samolot szturmowy A-10C wykonując rutynową misję nad Florydą zderzył się z ptakiem, w wyniku czego zwolniły się zaczepy bomby. Bomba – na szczęście treningowa, bez ładunku wybuchowego – spadła, dwukrotnie na szczęście, na niezamieszkany teren.

W amerykańskich siłach zbrojnych (zresztą, nie tylko amerykańskich…) niemal codziennie dochodzi do groźnych incydentów, a w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat doszło do tak przeraźliwych wydarzeń, że tylko jakiś Boski cud sprawia, że dalej jeszcze istniejemy.

W czasie tzw. Zimnej Wojny amerykańskie bombowce zgubiły około 50 bomb atomowych, nie atrap, nie bomb treningowych, a realnych bomb atomowych – ot, po prostu zgubiły w locie…  Na przykład 24 stycznia 1961 r. bombowiec B-52 „zgubił” jedną z dwóch bomb wodorowych typu Mark 39 o mocy 2 megaton. To jest o ładunku 250 razy większym niż bombka zrzucona na Hiroszimę.

Albo weźmy przypadek z 18 września 1980 roku, kiedy w bazie wojskowej w mieścinie Damascus (stan Arkansas) doszło do serii wydarzeń kulminujących potężnym wybuchem w silosie przechowującym gotową do wystrzelenia międzykontynentalną rakietę ICBM typu Titan II, z uzbrojoną głowicą jądrową o ładunku 4 Megaton. Co to są te „4 megatony”, które tak łatwo przechodzą przez usta rzeczników prasowych usprawiedliwiających „incydenty”?… Ten 4 megatonowy ładunek jest 3 razy większy niż wszystkie konwencjonalne bomby zrzucone podczas każdego dnia w ciągu całej II wojny światowej, plus 2 bomby atomowe zrzucone przez „miłujących pokój” Amerykanów. Czyli cała II wojna światowa razy 3. Tylko jakiś Boski cud sprawił, że wybuch w silosie nie spowodował eksplozji głowicy nuklearnej. Jak przyznali po latach specjaliści, w tym Bob Peurifoy (dyrektor głównego instytutu naukowo-badawczego, zajmującego się badaniami naukowymi oraz opracowywaniem technologii w dziedzinie energii i broni nuklearnych  – Director of Weapon Development of Sandia National Laboratories – jeden z pierwszych ekspertów na miejscu zdarzenia), tylko prosty trzy-dolarowy wyłącznik do kupienia w każdym sklepie sprawił, że nie doszło do detonacji głowicy nuklearnej. Wyłącznik ten odcinał dopływ zasilania i gdy wszystkie inne zabezpiecznia zawiodły, tylko on sprawił, że potężny wybuch nie doprowadził do eksplozji głowicy nuklerarnej. A eksplozja tej głowicy, oprócz „lokalnego” zniszczenia, mogłaby uruchomić serię wystrzelenia innych rakiet nuklearnych – oczywiście kierujących się w stronę wroga, czyli Związku Sowieckiego. A ten, natychmiast odpowiedziałby tym samym…

 

American Experience: Command and Control

Film o incydencie w Damascus (Arkansas) w 1980 roku, dostępny jest na Youtube, niestety nie jest darmowy…

 

To tylko jeden z takich „incydentów” w armii amerykańskiej, o których mało kto wie dzisiaj, a w przeciwnym razie, gdyby taka katastrofa jednak wydarzyła się – uchowaj nas Boże! – to może jakiś kronikarz spisałby wspomnienia na tabliczce kamiennej, gdy przetrzebiona ludzkość powróciła po takim „incydencie” do epoki kamienia łupanego.

Przypomnieliśmy powyżej kilka incydentów z bronią nuklearną. Warto pamiętać, że obłędny arsenał zgromadzony przez obłąkaną zbrodniczymi ideologiami (liberalizm, komunizm, syjonizm…) ludzkość jest kilka tysięcy razy większy, pozwalający na zniszczenie nie tylko miasta czy wielkiego kraju, ale całej planety – i to wielokrotnie:

  • Rosja – 7000 głowic jądrowych
  • USA – 6800 głowic jądrowych
  • Francja – 300 głowic jądrowych
  • Chiny – 270 głowic jądrowych
  • Wielka Brytania – 215 głowic jądrowych
  • Indie – około 130 głowic jądrowych
  • Pakistan – około 130 głowic jądrowych
  • Izrael – 80 głowic jądrowych
  • Korea Północna – od 10 do 20 głowic jądrowych

 

Symulacja amerykańsko-rosyjskiego konfliktu nuklearnego z epicentrum w Polsce

Warto przytoczyć również badania naukowców z Universytetu Princeton, którzy w 2019 roku opracowali schematy możliwych wariantów wojny nuklearnej oraz liczbę ofiar. Wynika z nich, że w kilku pierwszych godzinach konfliktu nuklearnego zginęłoby 34 miliony osób, a 57 milionów zostałoby rannych.

Jak widać z nagrania (poniżej), początkowy etap konfliktu amerykańsko-rosyjskiego rozegrałby się w Polsce. W całym konflikcie USA użyłoby 180 głowic nuklearnych, a Rosja – 300 głowic.

 

Video: Simulation reveals bleak outcome of a US and Russia nuclear war

Video opublikowano: Sep 17, 2019

[youtube =k2aGm_oHKh8 width=”600″]

 

Strzeżmy się przyjaciół, z wrogami sobie poradzimy…

Jak najdalej od konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

NIE ANGAŻUJMY SIĘ W TĘ WOJNĘ!

 

 


 

Skip to content