- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Peter Raina: “Nic na temat tej książki mówione nie będzie”

O. Konrad Hejmo czy x. Mirosław Drozdek rozmawiali z ubekami, ale nie byli agentami. Takie były warunki. To chciałem w tej książce pokazać. Wynika nawet z akt UB, że tak było. Teraz się pisze: ksiądz był agentem. O tym piszą wszyscy. Jak sąd orzekł, że to nie prawda, już tej informacji było dużo mniej. No i na tym właśnie komuś zależy – prof. Peter Raina dla konserwatyzm.pl


– Najnowsza Pana książka nosi tytuł „To nie ja byłem ‘Ewą’”. Prosimy o jego wyjaśnienie.

To x. Mirosław Drozdek, miał być agentem o pseudonimie „Ewa”. Medialna kreacja sprawiła, że dla wielu nadal tym agentem jest. Ta książka to wkład w przywracanie prawdy i dobrego imienia tego kapłana.

– Czemu publikacja następuje akurat teraz?

Książka pisana jest z cała miłością do x. Drozdka. Spotkałem go jeszcze za jego życia. Byłem pięć dni u niego, gdy wybuchła jego sprawa. Dostałem wówczas wszystkie materiały dotyczące tej sytuacji. Miałem dużo obowiązków i dopiero teraz mogłem to zrobić, ale od dawna chciałem ją skończyć na rocznice śmierci księdza Drozdka w dniu 14 sierpnia.


fot. Prof. Peter Raina


– 14 sierpnia jakoś minął…

Książka została szybko wydana. Rozmawiałem z obecnym proboszczem Krzeptówek. Wysłałem mu tekst książki jeszcze przed drukiem. Chciałem, by właśnie w rocznicę śmierci x. Drozdka na Krzeptówkach książka ta zostanie zaprezentowana. Później zadecydowaliśmy, że przesuniemy premierę na 17 sierpnia, gdyż tego dnia miała być spotkanie Radio Maryja.

– 17 sierpnia też już jest za nami, a premiery książki nie było.

Ja przyjechałem dwa dni wcześniej, uzgadnialiśmy różne szczegóły techniczne. Ks. proboszcz miał wygłosić kilka słów. Świetny wstęp do książki napisał x. bp Ignacy Dec – miał być odczytany. Wszystko było w porządku aż do niedzieli wieczorem, a w poniedziałek miało się wszystko odbyć. Przy kolacji był obecny prowincjał x. Józef Lasak. On był wtedy, gdy dostałem wszelkie materiały od x. Mirosława Drozdka i wyraził zadowolenie, że książka ta została teraz napisana. Podarowałem mu kilka egzemplarzy książki i rozstaliśmy się w porozumieniu.

Przy śniadaniu x. Marian Mucha – proboszcz – poprosił mnie na rozmowę do swojego gabinetu i nieoczekiwanie oznajmił, że prowincjał jest przeciwny tej książce. Rzekomo miało chodzić o to, że w książce powołuję się na cytat z x. Roberta Nęcka. Chodziło tam o polemikę między x. Mirosławem Drozdkiem a x. Tadeuszem Isakowicz-Zaleskim co do pracy kościelnej komisji historycznej. Ja faktycznie odniosłem się krytycznie do jednej z wypowiedzi x. Roberta Nęcka, ale była to w książce sprawa absolutnie marginalna, dlatego jestem przekonany, że był to jedynie pretekst.

– Wychodzi na to, że coś się między kolacją gdy wszystko było w porządku a śniadaniem wydarzyło. Wynikało to z pilnej całonocnej lektury książki, czy zagrały jakieś zupełnie inne względy?

Co się działo w nocy, nie wiem. Wiem tylko, że trwały jakieś intensywne konsultacje, również z Radio Maryja – bo premiera książki miała nastąpić przecież podczas spotkania Rodziny Radia Maryja na Krzeptówkach. Książka została napisana dla rehabilitacji dobrego imienia x. Mirosława Drozdka. W każdym razie od x. proboszcza dowiedziałem się, że ani na Krzeptówkach, ani w Radio Maryja nic na temat tej książki mówione nie będzie.

– Traktuje pan to jako incydent, czy trzeba sprawę wpisywać raczej w jakiś szerszy plan?

To przypominało trochę sprawę z o. Konrada Hejmo. Część dominikanów było zwolennikami, część przeciwnikami. To bolesne, bo x. Mirosław Drozdek miał wielki dorobek. W każdym razie wychodzi na to, że x. prowincjał z kimś się konsultował w tej sprawie. Rozmowa z x. proboszczem nie była przyjemna. Powiedział, że musi być posłuszny prowincjałowi który nakazał mu nie dopuścić do promocji tej książki. Ale rozmawiając później z różnymi innymi Palotynami, a zjechało ich się dużo na poniedziałkowe uroczystości, również dawano mi do zrozumienia, że może chodzić o jakieś wewnątrz zakonne rozgrywki. Mówiąc wprost – są tacy, którzy z jakiegoś powodu są zainteresowani tym, by łatki przyszytej x. Mirosławowi Drozdkowi nie odpruwać. To jedno możliwe wytłumaczenie…

– Nim przejdziemy do drugiego, spróbujmy zgłębić ten temat. W diecezjach i zakonach pracują komisje historyczne, ale nic nie mówią, jakie są wyniki badań. Jak omawiane wydarzenie ma się do tych procedur?

o. Konrad Hejmo czy x. Mirosław Drozdek rozmawiali z ubekami, ale nie byli agentami. Takie były warunki. To chciałem w tej książce pokazać. Wynika nawet z akt UB, że tak było. Teraz się pisze: ksiądz był agentem. O tym piszą wszyscy. Jak sąd orzekł, że to nie prawda, już tej informacji było dużo mniej. No i na tym właśnie komuś zależy.


– Na koniec pytanie bardziej ogólne. Czy nie było tak, że służby specjalne właśnie takie sytuacje podziałów w Kościele wykorzystywały. Czy i obecnie nie istnieje podejrzenie, że te sytuacje są przez kogoś rozgrywane jak nie wprost kreowane?

To jest możliwe. x. Mirosław Drozdek miał dobre kontakty z kard. Franciszkiem Macharskim. Jest taki dokument, że powstanie sanktuarium na Krzeptówkach i wygląda na to, że było to życzeniem osobiście Ojca Świętego. Natomiast nie wszyscy Palotyni musieli być tym zainteresowani. Tak samo jest teraz. Różne takie sytuacje mogą być wykorzystywane w rozgrywce o władze w zakonie.

Ja przyjechałem specjalnie z Berlina, żeby promować tą książkę. Uważałem, że to mój obowiązek wobec x. Mirosława Drozdka. Prowincjał miał w pełni możliwość wcześniej mi powiedzieć, że sobie mojej wizyty nie życzy. On jednak cały czas stawiał sprawę tak, że wszystko jest w porządku. Wychodzi na to, że jakaś rozgrywka trwała do samego końca.

W PRL-u takie podziału rozgrywała partia. Wykorzystywano jednych przeciwko drugim. Teraz sytuacja jest z jednej strony inna, ale tez to może być przez kogoś wykorzystywane. Bardzo możliwe, że tak było np. przy sprawie abpa Stanisława Wielgusa, gdzie było bardzo wiele takich nie wyjaśnionych do dziś aspektów.

Ja mogę powiedzieć tylko tyle: większość Pallotynów bardzo chce pełnego przywrócenia dobrego imienia x. Mirosława Drozdkla. Znam osobiście bardzo wielu z nich i zrobię wszystko, żeby te sprawy do końca wyjaśnić.

Dziękuję za rozmowę.