Dr Michał Fiedrowicz o Traditionis Custodes: „Przerażająco przypominający Rok 1984 George’a Orwella”

Publikujemy dziś tłumaczenie mocnego dzieła napisanego przez prof. dr. Michaela Fiedrowicza (ur. 1957), eksperta w dziedzinie historii Kościoła i liturgii oraz autora najlepszej książki naukowej na temat TLM: „The Traditional Mass: History, Form, and Theology of the Classical Roman Rite” (Angelico Press, 2020). Praca ta ukazała się najpierw w „IK-Nachrichten” stowarzyszenia Pro Sancta Ecclesia, a następnie 30 sierpnia w CNA-Deutsch. Prof. Fiedrowicz wykłada na Wydziale Teologicznym w Trewirze w Katedrze Starożytnej Historii Kościoła, Patrologii i Archeologii Chrześcijańskiej. Jest kapłanem archidiecezji berlińskiej.

RORATE CÆLI

 

„Oni nawet nie wiedzą, co im odebrano”

Lex orandi-lex credendi

16 lipca 2021 roku, w dniu święta Matki Bożej z Góry Karmel, została ogłoszona adhortacja apostolska w formie Motu proprio Traditionis custodes o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 roku. Artykuł 1. brzmi: „Księgi liturgiczne promulgowane przez papieży św. Pawła VI i św. Jana Pawła II zgodnie z dekretami Soboru Watykańskiego II są jedynym wyrazem (l’unica espressione) lex orandi Rytu Rzymskiego.”

Aby docenić pełne implikacje tego przepisu, trzeba wiedzieć, że termin lex orandi – prawo lub reguła modlitwy – jest częścią szerszej formuły ukutej w V wieku. Mnich galijski Prosper z Akwitanii, między 435 a 442 rokiem, sformułował zasadę: „aby reguła modlitwy określała regułę wiary” (ut legem credendi lex statuat supplicandi). W tle toczyła się teologiczna kontrowersja na temat łaski. Chodziło o to, czy pierwszy początek wiary (initium fidei) również pochodzi z łaski Bożej, czy też z decyzji człowieka. Prosper odwołał się do modlitwy wstawienniczej i dziękczynnej Kościoła, która jest istotna dla nauki o łasce: „Weźmy jednak pod uwagę także tajemnice modlitw kapłańskich, które, przekazane przez apostołów, są uroczyście ofiarowywane jednolicie na całym świecie i w całym Kościele katolickim, aby reguła modlitwy wyznaczała regułę wiary” (indiculus 8). Prosper wylicza następnie różne prośby Kościoła w jego oficjalnych modlitwach i wyprowadza z nich wniosek o konieczności łaski Bożej, gdyż w przeciwnym razie prośby i dziękczynienia Kościoła byłyby bezużyteczne i pozbawione sensu. Dla Prospera wiara Kościoła przejawiała się w modlitwie Kościoła, tak że oficjalna modlitwa Kościoła jest normą, według której należy odczytywać wiarę Kościoła.

Już nauczyciel Prospera, Augustyn, rozwinął myśl, że modlitwa Kościoła świadczy o jego wierze i czyni ją rozpoznawalną. Zasada lex orandi-lex credendi była odtąd częścią podstawowego rozumienia doktryny katolickiej. Liturgia, podobnie jak Pismo Święte i Tradycja, jest locus theologicus, miejscem odkrywania, źródłem wiedzy i świadectwem tego, w co wierzy Kościół. Papież Pius XII nazwał liturgię „wiernym odbiciem doktryny przekazanej przez naszych przodków i wyznawanej przez lud chrześcijański” (Encyklika Ad Coeli Reginam, 1954). Podobnie, podkreślał: „Liturgia jako całość zawiera więc wiarę katolicką, o ile publicznie świadczy o wierze Kościoła” (Encyklika Mediator Dei, 1947).

 

Jedyny wyraz wszystkich elementów Rytu Rzymskiego?

Papież Franciszek jednak obecnie definiuje, czy raczej redukuje, liturgię Rytu Rzymskiego do tego, co jest wyrażone w księgach liturgicznych promulgowanych przez Pawła VI i Jana Pawła II. Księgi te są „jedynym wyrazem lex orandi Rytu Rzymskiego”. Jeśli przyjmie się pierwotne [tj. twarzą w twarz] znaczenie użytej tu terminologii, to lex credendi – to, w co należy wierzyć – musiałoby również pochodzić wyłącznie z tych ksiąg. Ale czy to prawda? Czy rzeczywiście tylko te księgi wystarczają, by móc z nich odczytać wiarę katolicką?

Z pewnością papieski list towarzyszący motu proprio sugeruje, że wszystkie istotne elementy Rytu Rzymskiego sprzed reformy liturgicznej można znaleźć także w mszale Pawła VI: „Ci, którzy pragną z pobożnością celebrować wcześniejszą formę liturgiczną, nie będą mieli trudności ze znalezieniem w Mszale Rzymskim, zreformowanym zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego II, wszystkich elementów Rytu Rzymskiego, a zwłaszcza Kanonu Rzymskiego, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów”. Pomijając doświadczenie praktyki liturgicznej, gdzie Kanon Rzymski prawie nigdy nie jest używany w Novus Ordo – ani w nabożeństwach parafialnych, ani w kościołach biskupich, ani na liturgiach papieskich – należy zadać pytanie, czy rzeczywiście „wszystkie elementy Rytu Rzymskiego” znajdują się w nowych księgach liturgicznych. Na to pytanie może odpowiedzieć twierdząco tylko ten, kto uważa za przestarzałe wiele z tego, co przez wieki charakteryzowało Ryt Rzymski i stanowiło o jego teologiczno-duchowym bogactwie, jak to najwyraźniej czyni papież Franciszek.

 

Reforma liturgiczna: damnatio memoriae

Obejmuje to wszystko, co zostało wykorzenione przez siły napędowe reformy liturgicznej, czy to w celu dostosowania się do protestantów w bezowocnym wysiłku ekumenicznym, czy też w celu zaspokojenia rzekomej mentalności „współczesnego człowieka”.

Wymieńmy tylko kilka przykładów: Uroczystości świętych zostały zniesione lub zdegradowane w hierarchii liturgicznej. Modlitwy Offertorium z jasną i jednoznaczną ideą ofiary zostały zastąpione żydowską modlitwą stołową. Dies irae, przejmujący obraz Sądu Ostatecznego, nie jest już tolerowany w Mszy Requiem. Pominięto ostrzeżenie apostoła Pawła z Listu na Wielki Czwartek, że kto komunikuje niegodnie, ten je i pije potępienie (1 Kor 11,27). Oracje: te „najpiękniejsze klejnoty liturgicznego skarbu Kościoła” (Dom Gérard Calvet OSB), które należą do najdawniejszych składników jego duchowego dziedzictwa i są całkowicie przesiąknięte dogmatem, stanowią praktycznie „summa theologica” in nuce, wyrażając wiarę katolicką w sposób nieskrócony i zwięzły… Same tylko oracje rytu klasycznego, z których tylko bardzo niewielka część została włączona w niezmienionej formie do Mszału Pawła VI, zawierają i zachowują liczne idee, które w późniejszych, zmodyfikowanych wersjach zostały osłabione lub całkowicie zanikły, ale które należą nierozerwalnie do wiary katolickiej: oderwanie od dóbr ziemskich i tęsknota za tym, co wieczne; walka z herezją i schizmą; nawracanie niewierzących; konieczność powrotu do Kościoła katolickiego i do niezafałszowanej prawdy; zasługi, cuda, objawienia świętych; gniew Boży przeciwko grzechowi i możliwość wiecznego potępienia. Wszystkie te aspekty są głęboko zakorzenione w przekazie biblijnym i bez wątpienia kształtowały pobożność katolicką przez prawie dwa tysiąclecia.

Oprócz tych bezpośrednich zmian w samym rycie rzymskim, nie możemy jednak zapominać o innych okolicznościach, które ukazują głęboko zmienione podstawowe rozumienie Mszy Świętej: zniszczone zostały cenne ołtarze główne, a ich miejsce zajęły stoły do posiłków; cenne paramenty zostały spalone lub sprzedane; „Tinnef i Trevira” (M. Mosebach) weszły do liturgii[1], chorał gregoriański i łaciński język sakralny zostały z niej wyrugowane. Sposób przeprowadzenia reformy liturgicznej przypomina po części damnatio memoriae „potępienie pamięci” w starożytnym Rzymie, czyli wymazywanie pamięci o nielubianych władcach. Wymazywano imiona na łukach triumfalnych, topiono monety z ich wizerunkami. Nic już nie powinno nam o nich przypominać. Wszystkie zmiany, które faktycznie miały miejsce w trakcie reform liturgicznych, jednoznacznie przypominają damnatio memoriae, celowe wymazanie pamięci o tradycyjnej liturgii katolickiej.

 

Paralele w IV wieku

W historii Kościoła wielokrotnie dochodziło do podobnych sytuacji. W połowie IV wieku zaprzeczano boskości Chrystusa i Ducha Świętego: Syn i Duch byli tylko stworzeniami Bożymi. Biskupstwa i kościoły znalazły się szeroko w rękach ariańskich heretyków. Ci, którzy pozostali ortodoksyjni, gromadzili się w odległych miejscach, aby oddawać cześć Bogu. W 372 r. biskup Bazyli z Cezarei dał poruszający opis sytuacji:

„Nauki ojców są pogardzane, tradycje apostolskie ignorowane, a kościoły wypełnione są wymysłami innowatorów. Pasterze zostali wypędzeni, a na ich miejsce sprowadza się krukowate wilki, które rozdzierają stado Chrystusa. Miejsca modlitwy są opuszczone przez tych, którzy się tam zebrali, pustkowia są pełne ludzi płaczących. Starsi lamentują, porównując dawne czasy z obecnymi; młodzi są jeszcze bardziej żałośni, bo nie wiedzą nawet, co im odebrano”. (Epistula 9:2)

Te słowa z IV wieku odnosiły się niewątpliwie także do pokoleń urodzonych po Soborze: przez długi czas nie wiedzieli oni nawet, co zostało im odebrane, znając jedynie obecny wygląd Kościoła.

 

Dwie ekspresje czy jedna?

Papież Benedykt XVI motu proprio Summorum Pontificum z 7 lipca 2007 r. ponownie udostępnił skarby niezatartego depozytu wiary Kościoła, aby młodsze pokolenia mogły teraz na nowo poznać i doświadczyć  to, co pierwotnie zostało im odebrane. Ówczesny papież mówił, że istnieją „dwa wyrażenia lex orandi Kościoła”, wyrażenie zwyczajne (ordinaria expressio), które znajduje się w Mszale promulgowanym przez Pawła VI, i wyrażenie nadzwyczajne (extraordinaria expressio), które znajduje się w Mszale Rzymskim wydanym ponownie przez św. Piusa V i Jana XXIII (SP, art. 1). W swoim najnowszym motu proprio papież Franciszek odnosi się bezpośrednio do tego fragmentu (espressione della 'lex orandi’) w doborze słów i strukturze zdania, ale stawia się w diametralnej opozycji do niego, określając teraz tylko „jedną formę wyrażenia” (l’unica espressione) lex orandi jako obowiązującą (TC, art. 1).

Ale jakie znaczenie może mieć tradycyjna forma liturgii dla świadomości wiary Kościoła? Jeśli z niedawnego motu proprio i towarzyszącego mu listu jasno wynika, że prawdziwym celem w perspektywie średnio- lub długoterminowej jest całkowite zniszczenie tradycyjnej liturgii i że na razie jest ona jeszcze objęta okresem karencji z drastycznymi ograniczeniami, które mają rygorystycznie zapobiegać wszelkim możliwościom jej dalszego rozwoju, to – jeśli nie powstanie  zdecydowany opór – lament św. Bazylego Wielkiego nad losem młodego pokolenia jego czasów nabierze znów nowej mocy: „Bo oni nawet nie wiedzą, co im odebrano”.

 

Ocalić Oblubienicę Chrystusa przed amnezją

Nowo uchwalone przepisy w przerażający sposób przypominają to, co autor George Orwell opisał jako ponurą wizję przyszłości w swojej powieści z 1948 r. „Rok 1984”. Panuje tam dyktatura Partii, która rządzi w totalitarnym państwie inwigilacji: „Wielki Brat cię obserwuje”. W tym państwie istnieją różne ministerstwa. Ministerstwo Pokoju przygotowuje wojny. Ministerstwo Obfitości zarządza socjalistyczną gospodarką niedoboru. Nie ma mowy o Ministerstwie Zdrowia, ale jest Ministerstwo Prawdy, które szerzy oficjalną propagandę kłamstw: partia ma zawsze rację. Aby tak było, należy wymazać wszelkie wspomnienia z przeszłości. Nie może być już żadnych porównań, wszystko musi wydawać się nie mieć alternatywy. Ministerstwo Prawdy zajmuje się zmienianiem wszystkiego, co przypomina o przeszłości i co mogłoby umożliwić takie porównanie. Orwell pisze:

„Już teraz nie wiemy prawie dosłownie nic o rewolucji i latach ją poprzedzających. Każdy zapis został zniszczony lub sfałszowany, każda książka została napisana na nowo, każdy obraz został przemalowany, każdy pomnik, ulica i budynek zostały przemianowane, każda data została zmieniona”.[2]

Skojarzenie słów Orwella z niedawnym soborem nie wydaje się nieuprawnione, gdyż Vaticanum II było powszechnie celebrowane jako „rewolucja Kościoła”. Dochodzi więc do paradoksalnej sytuacji: aby Oblubienica Chrystusa, Kościół, została uchroniona przed amnezją, przed utratą pamięci, katolicy wierni tradycji będą musieli teraz okazać się kontrrewolucjonistami, wierni konserwatywni będą musieli przyjąć rolę buntowników, aby ostatecznie okazać się przed sądem historii, a przede wszystkim w oczach Boga, prawdziwymi i jedynymi traditionis custodes, strażnikami tradycji, którzy naprawdę zasługują na to miano.

prof. dr hab. Michał Fiedrowicz

Przypisy

[1] „Tinnef” oznacza przedmioty wykonane z tworzyw sztucznych pochodzących z recyklingu. „Trevira” to rodzaj tkaniny poliestrowej.

[2] George Orwell,  Rok !984, Wyd.  Signet Classics, s. 155.

Źródło: Rorate Caeli, 30 august 2021, Dr. Michael Fiedrowicz on Traditionis Custodes: “Frighteningly reminiscent of George Orwell’s 1984”

 

Tłum. Roman R.A. Robaczewski

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content