„Dzisiaj, w obliczu męki Kościoła; obowiązkiem katolików jest stać u stóp Krzyża” – Abp Viganò

19 lipca 2021 r. (Duc in altum) – Drodzy przyjaciele Duc in altum, Arcybiskup Carlo Maria Viganò, nawiązując do mojego artykułu  „Gdy Papież jest w szpitalu”, przesłał te słowa, którym się z wami dzielę. Dziękujemy Arcybiskupowi i, jak pisze, „modlimy się z pokorą, prosząc Ducha Świętego, aby dał nam siłę w chwili próby”.

W hac lacrimarum valle

Aldo Maria Valli

~

Szanowny Doktorze Valli,

Byłem poruszony, gdy przeczytałem Twoje refleksje na temat stanu Kościoła i „migracji” katolików z umierającej rzeczywistości do nowego, bardziej bojowego i partyzanckiego wymiaru, jak napisałeś, używając figury zaczerpniętej ze znanej  medytacji radiowej młodego Josepha Ratzingera.

 „Migracja” ta, nie jest migracją z Mistycznego Ciała do ludzkiej i utopijnej rzeczywistości stworzonej w umysłach tych, którzy lamentują nad utratą przeszłości i są zniesmaczeni teraźniejszością. Bo gdyby taka była nasza pokusa, dopuścilibyśmy się zdrady samego Kościoła, oddzielając się od niego, a tym samym wykluczając nasze zbawienie, które tylko On zapewnia swoim członkom. Zastanów się nad tym paradoksem, drogi Aldo Maria: właśnie ci, którzy głoszą, że są dumnie wierni niezmiennemu Magisterium Katolickiemu, budowaliby w ten sposób [fałszywą] oazę, nie pamiętając, że wszyscy jesteśmy exsules filii Evae i że przez to przechodzimy padół łez gementes et flentes.

Kościół się nie skończył i się nie skończy. Wiemy, że ten straszny kryzys, w którym jesteśmy świadkami uporczywego niszczenia tej resztki katolicyzmu jaka się jeszcze ostała, przez tych, których Pan ustanowił pasterzami swojej owczarni, oznacza bolesną mękę i zstąpienie do grobu Mistycznego Ciała. Tak jak nakazała Opatrzność, aby we wszystkim naśladować swoją Boską Głowę.

Tak też stało się pod ciemnym niebem Jerozolimy, na Golgocie, gdy widząc Syna Bożego wywyższonego na krzyżu, byli tacy, którzy wierzyli, że skończyła się krótka paranteza  Nazarejczyka. Ale obok tych, którzy – z pesymizmu, strachu, oportunizmu czy otwartej wrogości – cynicznie obserwują agonalne jęki Kościoła, są też tacy, którzy jęczą i mają otwarte serca przed tą agonią, chociaż wiedzą, że to jest niezbędna przesłankę oczekującego Go zmartwychwstania i wszystkich Jego członków. Te agonalne jęki są straszne, podobnie jak straszne było wołanie Pana, które przeszyło przepojoną zwątpieniem ciszę Parascewy, a wraz z nią panowanie szatana nad światem. Eli, Eli, lamà sabactani! Słyszymy wołanie Chrystusa, a Kościół jęczy. Widzimy włócznie, maczugi, trzcinę z gąbką nasączoną octem; słyszymy wulgarne obelgi tłumu, prowokacje Sanhedrynu, rozkazy wydawane strażnikom, szlochy pobożnych kobiet.

Zwróć uwagę, drogi doktorze Valli, że dzisiaj również musimy stanąć u stóp krzyża, gdy jesteśmy świadkami Męki Kościoła. Stać, oznacza pozostać wyprostowanym, spokojnym i wiernym. Wraz z Maryją Najświętszą Matką Bolesną – stabat Mater dolorosa – którą Pan dał nam w osobie Św.Jana u stóp Krzyża jako Matkę. Nawet w agonii, widząc odnowione cierpienia Męki w Mistycznym Ciele Chrystusa, wiemy, że wraz z tą ostatnią uroczystą ceremonią wszystkich czasów: dopełnia się Odkupienie, dokonane przez Wcielonego Syna Bożego, które musi znaleźć swoje mistyczne powiązanie z Odkupionym. I tak jak Ojcu upodobało się przyjąć Ofiarę Swojego Jednorodzonego Syna, aby odkupić nas nędznych grzeszników, tak raczy widzieć cierpienia Męki odzwierciedlone w Kościele i w poszczególnych wiernych. Tylko w ten sposób dzieło Odkupienia, dokonane przez Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, w imię ludzkości, może uczynić nas Jego współpracownikami i uczestnikami. Nie jesteśmy biernymi podmiotami planu, którego nie jesteśmy świadomi, ale raczej jesteśmy aktywnymi uczestnikami naszego zbawienia i zbawienia naszych braci, na wzór Boskiej Głowy. Właśnie dlatego możemy powiedzieć, że faktycznie jesteśmy ludem kapłańskim.

W obliczu spustoszenia w naszych strasznych czasach, w obliczu apostazji Hierarchii i agonii organizmu kościelnego, nie możemy popadać w pesymizm, poddawać się rozpaczy lub rezygnacji.

Jesteśmy ze Św. Janem i Bolesną Dziewicą u stóp Krzyża, na który plują nowi Arcykapłani, przeciwko któremu przeklina i przysięga nowy Sanhedryn. Z drugiej strony przypominamy, że przywódcy klasy kapłańskiej byli pierwszymi, którzy chcieli zgładzić naszego Pana, nic więc dziwnego, że w chwili męki Kościoła to właśnie oni kpią z tego, czego ślepota ich duszy już nie rozumie.

Módlmy się. Módlmy się z pokorą, prosząc Ducha Świętego, aby dał nam siłę w chwili próby. Pomnóżmy naszą modlitwę, pokutę i post za tych, którzy dzisiaj należą do tych, którzy wymachują batem, wciskają koronę cierniową na głowę, wbijają gwoździe i ranią bok Kościoła, tak jak kiedyś ranili bok Chrystusa. Módlmy się także za tych, którzy patrzą na to beznamiętnie lub odwracają głowę

Módlmy się za płaczących, za tych, którzy ocierają zmaltretowaną twarz Kościoła, za tych, którzy przez chwilę niosą krzyż, za tych, którzy przygotowują grób, okłady na ciało i drogocenny balsam. Exspectantes beatam spem, et adventum gloriae magni Dei, et Salvatoris nostri Jesu Christi – Oczekując błogosławionej nadziei, przyjścia chwały wielkiego Boga i Naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa (Tt 2,13).

+Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
14 lipca 2021
Świętego Bonawentury, Biskupa i Doktora Kościoła

 

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: Lifesitenews (Jul 19, 2021) – „Abp. Viganò: ‘To stand at the foot of the Cross, as we witness the Passion of the Church’ – The duty of Catholics today”

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content