Czy katolicy Novus Ordo są wykorzystywani? – Robert Morrison

Po Soborze Watykańskim II dla stosunkowo niewielkiej liczby katolików stało się oczywiste, że architekci i realizatorzy Soboru próbowali zniszczyć Kościół. Nawet papież Paweł VI dostrzegł to zagrożenie, choć nie wskazał prawdziwej przyczyny:

„Kościół znajduje się w godzinie trwogi, w niepokojącym okresie samokrytycyzmu, a nawet, by nazwać lepiej, samo-destrukcji  Jest to przewrót wewnętrzny, dotkliwy i skomplikowany, którego nikt się nie spodziewał po soborze. To prawie tak, jakby Kościół sam siebie atakował.”

Aż do pontyfikatu papieża Franciszka liczba przeciwników „samo-destrukcji” była stosunkowo niewielka i często uważano ich za „schizmatyków”, jeśli podnosili głos protestu. W miarę jak stawało się coraz bardziej oczywiste, że papież Franciszek i jego hierarchia aktywnie atakują katolicyzm, coraz więcej ludzi uświadomiło sobie, że najwięksi wrogowie Kościoła katolickiego zajmują w Nim dziś jedne z najbardziej wpływowych stanowisk. Arcybiskup Carlo Maria Viganò w szczególności odegrał kluczową rolę w ostrzeganiu katolików przed tymi trudnymi realiami, które arcybiskup Marcel Lefebvre i inni widzieli w czasie, gdy Sobór jeszcze trwał.

Chociaż dla nas naturalnym i rozsądnym jest skupianie naszej uwagi na przywódcach ruchu antykatolickiego w Kościele, powinniśmy również rozważyć rolę tych, którzy są prawdziwymi ofiarami tego ruchu. W szczególności, czy katolicy Novus Ordo są wykorzystywani do atakowania Kościoła i religii katolickiej?

Aby nie narazić się na zarzuty o absurdalność tego stanowiska jako nazbyt dziwacznego, aby go poważnie rozważać, warto zauważyć, że papież Pius IX już w 1873 dostrzegał to zagrożenie jako oręż w rękach wrogów Kościoła:

„Pomimo że dzieci tego świata są sprytniejsze od dzieci światłości, ich pułapki (wrogów Kościoła) odniosłyby o wiele mniejszy skutek, gdyby nie tylu, którzy wyciągają do nich pomocną dłoń i nadal nazywają siebie katolikami. Tak, niestety, są tacy, którzy są skłonni maszerować z naszymi wrogami i schodzić im z drogi, aby zawrzeć sojusz między światłem a ciemnością, między sprawiedliwością a nieprawością. Czynią to za pomocą tych doktryn, które nazywamy „katolickim liberalizmem”. . . . Są bardziej niebezpieczni i śmiertelnie groźni niż zadeklarowani wrogowie Kościoła, ponieważ wspierają ich podstępne wysiłki, być może nawet sami nie zdając sobie z tego sprawy.”

Co papież Pius IX lub jakikolwiek poprzedni autentycznie katolicki papież, powiedziałby o obecnej sytuacji w Kościele?

Odnosząc się do kwestii, czy katolicy Novus Ordo są wykorzystywani do atakowania Kościoła, ryzykuje się oskarżeniem o niesprawiedliwość lub okrucieństwo wobec wiernych, którzy mają dobre intencje, którzy wciąż są przywiązani do swoich parafii Novus Ordo. Chociaż stanowisko takie jest generalnie niedorzeczne, zwłaszcza gdy jest ono niwelowane przez tych, którzy w oczywisty sposób są wilkami w owczej skórze, warto się tym zająć. Ks. Felix Sardy Y Salvany w swoim tekście „Liberalizm jest grzechem”, napisanym w 1886 roku, dzieli się bardzo ważnymi rozważaniami na temat naszego obowiązku miłosierdzia:

„Możemy kochać bliźniego, nawet gdy nas irytuje, gdy się z nim nie zgadzamy, gdy nawet wyrządzamy mu jakąś szkodę materialną, a nawet, gdy w pewnych sytuacjach pozbawiamy go życia. Krótko mówiąc wszystko sprowadza się do tego: czy w przypadku, gdy się nam nie podoba jego zachowanie, sprzeciwiamy się mu lub go upokarzamy, nie czynimy tego dla jego własnego dobra lub szkody, lecz dla dobra kogoś, kto ma nadrzędne prawa, czyli po prostu dla doskonalszej służby Bogu . . . Często konieczne jest wywołanie niezadowolenia lub nawet obrażenie jednej osoby, nie tyle dla jej własnego dobra, ale aby uwolnić inną osobę od zła, które ta pierwsza  wyrządza. Obowiązkiem miłości jest więc odparcie niesprawiedliwej przemocy agresora.”

Mając na uwadze ten obowiązek miłosierdzia, warto zastanowić się nad następującymi pytaniami: Czy wrogowie Kościoła określili swoje cele? W jaki sposób wrogowie Kościoła wykorzystują katolików Novus Ordo? Co możemy z tym zrobić?

Czy wrogowie określili swoje cele?

Jak to często bywa, diabeł pokazuje swój ogon; a współpracownicy diabła ujawnili jego zamiary zniszczenia Kościoła. Zestawienie poczynione przez Atile Sinke Guimaraesa zatytuowane Eli, Eli, Lamma Sabacthani,   zawiera oszałamiającą gamę oświadczeń wielu architektów i realizatorów Vaticanum II. Tom IV zbioru, Animus Delendi – I, zawiera wypowiedzi następujących wybitnych graczy opisujących, dlaczego prawda katolicka musi zostać porzucona, aby przemówić do współczesnego człowieka:

Ks. Edward Schillebeeckx: „Bardzo proste powtórzenie przeszłości, czy to z Biblii, czy z Soboru Trydenckiego, z konieczności wydaje się współczesnemu człowiekowi absurdalne. . . . Każdy dogmat jest otwarty na przyszłość; dostarcza bliższego oglądu ruchu, który ciągle trwa i w którym odgrywa (dogmat) rolę. W konsekwencji ostateczna (nietemporalna!) interpretacja właściwego znaczenia dogmatu nigdy nie będzie możliwa, dopóki trwa ruch Historii”.

Kardynał Walter Kasper: „Dla wielu współczesnych . . . . dogmat jest synonimem odmowy wolności i jest niezgodny z ludzką godnością. Jej historia jest przesiąknięta negatywnymi wspomnieniami historycznymi, takimi jak inkwizycja, potępienie, wygnanie, prześladowania, palenie na stosie, ucisk moralny itp. Budzący się wstręt odnosi się nie tyle do konkretnych punktów dogmatu, ile do ogólnego istnienia dogmatu — ostatecznego stanowiska narzuconego własnemu sumieniu, które przedstawia się jako bariera nie do pokonania, utrudniająca dostęp do Ewangelii”.

Papież Paweł VI: „Swoim bardzo wymagającym i rygorystycznym dogmatyzmem, Kościół utrudnia swobodną rozmowę i porozumienie między ludźmi; jest raczej zasadą podziału niż jedności w świecie. Jak więc podziały, waśnie i spory mogą być zgodne z jego katolickością i świętością?”

Ten ostatni cytat jest prawdopodobnie najbardziej wymowny, ponieważ pochodzi od papieża i bezpośrednio sprzeciwia się temu, co wyjaśnił Pan Jezus :

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową ” Mt 10, 34-35

Papież Franciszek kontynuuje tradycję Schillebeeckxa, Kaspera i Pawła VI i najwyraźniej postrzega wiele nauk Naszego Zbawiciela jako podłych, sztywnych i szczególnie nieprzydatnych w jego obecnej walce o ratowanie środowiska i objęcia w ramiona wszystkich ludzi na świecie.(z wyjątkiem tradycyjnych katolików)

Wrogowie Kościoła dążą do wyeliminowania lub przynajmniej zminimalizowania dogmatycznego podejścia do kwestii wiary i moralności, które nie-katolicy ogólnie uznali za niedopuszczalne. Początkowo ci wrogowie formułowali swoje argumenty w kategoriach ekumenizmu i pragnienia pozyskiwania dusz dla Kościoła. Dziś jest zupełnie jasne, że nie mieli żadnego zamiaru  przyprowadzania dusz do Kościoła. Wydaje się raczej, że celem zawsze było uczynienie Kościoła narzędziem w ustanawianiu nowego porządku świata, Novus Ordo Seclorum, który teraz wydaje się być już w ich zasięgu.

W jaki sposób wrogowie Kościoła wykorzystują katolików Novus Ordo?

Można by pomyśleć, że wrogowie katolicyzmu chcieliby całkowicie wykorzenić Kościół, ale przynajmniej dwa względy sprawiają, że ten cel jest nie do zrealizowania. Ostateczny wróg Kościoła, Książę Ciemności, wie, że Kościół pozostanie do końca czasów; a pospieszna i nierozważna próba całkowitego zniszczenia Kościoła po prostu doprowadziłaby wiernych katolików do zdystansowania się od Jego niszczycieli.

Na nieszczęście dla katolików i całego świata, wrogom Kościoła najlepiej udaje się zaciemnianie znaków Kościoła – Jednego, Świętego, Katolickiego i Apostolskiego – oraz wykorzystywanie tego, co jest faktycznie fałszywym kościołem do promowania działań antykatolickich . W tym celu wrogowie Kościoła bezwzględnie potrzebują grona wierzących, którzy będą identyfikować się jako katolicy, jednocześnie udzielając przynajmniej milczącej aprobaty dla programu antykatolickiego.

Jak wiemy, wrogowie Kościoła wdrożyli jako jedno z pierwszych i najbardziej niszczycielskich antykatolickich posunięć, zastąpienie Mszy Trydenckiej, Novus Ordo Missae. List kardynałów Alfredo Ottavianiego i kardynała Antonio Bacci z 1969 roku do papieża Pawła VI (powszechnie znany jako Interwencja Ottavianiego) dokładnie przewidywał, w jaki sposób zmiany we Mszy zmienią sposób podchodzenia katolików do Wiary:

„Innowacje w Novus Ordo i fakt, że wszystko, co ma wieczną wartość, znajduje tutaj niewiele miejsca — jeśli w ogóle się znajduje — mogą z łatwością przekształcić w pewność, już rozpowszechnione, niestety w wielu kręgach, podejrzenie, że prawdy,  w które zawsze wierzył lud chrześcijański, można zmienić lub zignorować bez sprzeniewierzenia się  temu świętemu depozytowi doktryny, z którym wiara katolicka jest związana na zawsze. Ostatnie zmiany dobitnie pokazały, że nie można dokonać nowych zmian w liturgii bez wprowadzenia w stan zupełnego osłupienia wiernych, którzy już wykazują oznaki niepokoju i niewątpliwego osłabienia wiary.”

Czy możemy wątpić w mądrość tych słów dzisiaj, ponad pięćdziesiąt lat od wysłania tego listu do papieża Pawła VI? Wprowadzenie w życie Novus Ordo zmusiło niektórych katolików do ucieczki do ich tradycyjnych katakumb, innych zmusiło do całkowitego porzucenia wiary, a pozostałych katolików skazało na dziesięciolecia cierpień z dodatkowych bezsensownych zmian. Niektóre z tych udręczonych dusz są niewątpliwie bardzo święte i przeznaczone na wysokie miejsca w niebie. Ale wielu innych jest po prostu jak Biden, Pelosi, Alexandria Ocasio-Cortez, Fauci, Cuomo itp. Są to, uprzejmie mówiąc, ”źli katolicy”

Aby docenić wartość złego katolika dla wrogów Kościoła, musimy zwrócić uwagę, że antykatolickie oświadczenia mają o wiele większą wagę,  gdy są wypowiadane przez kogoś, kto przyznaje, że ma wiarę. Na przykład, dla baptysty z Południa kwestionowanie nauki o Najświętszym Sakramencie to oczywista sprawa, ale gdy robi to skądinąd wiarygodny katolik, negatywne skutki są znacznie mocniejsze. Jak niedawno zauważył „ksiądz-parkingowy” w niedzielnym kazaniu wyświetlanym w telewizji Remnant, około 70% katolików w USA zaprzecza rzeczywistej obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie (według ankiety Pew Research z 2019 r.). To ogromne zwycięstwo wrogów Kościoła.

To samo możemy powiedzieć o dowolnej nauce Kościoła, w tym o prawie każdej kwestii dotyczącej moralności seksualnej. Wrogowie Kościoła chcą, aby ludzie myśleli, że nawet katolicy nie wierzą w to, czego Kościół naucza o wierze i moralności, więc Kościół nie może mieć uzasadnionego roszczenia do mówienia komukolwiek, jak ma żyć. Do tego wszystkiego wrogowie Kościoła potrzebują nominalnych katolików, aby szerzyć ewangelię odstępstwa.

Co możemy zrobić?

Z miłości do Boga, Jego Kościoła i naszych bliźnich nie możemy pozwolić, aby nasi podli wrogowie nadal zawracali Kościół przeciwko sobie. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby roztropnie i skutecznie ujawnić  kryzys w Kościele. Wrogowie Kościoła toczą grę na dłuższą metę i są gotowi przehandlować dostęp do Mszy Trydenckiej za pewien stopień milczenia o kryzysie w Kościele. Okres od początku pandemii strachu i histerii obnażył niebezpieczeństwo takiego podejścia do wiernych katolików. Jeśli pozwolisz wrogowi zdobyć zbyt dużą władzę, w pewnym momencie wróg nie będzie musiał już kupować twojej współpracy.

W dużej mierze znamy już teologiczne i filozoficzne środki zaradcze wobec tych ataków. Wielu przedsoborowych papieży całkowicie obaliło błędy, z którymi teraz mamy do czynienia. Najważniejszy z tych papieży, św. Pius X, zawarł w swojej Przysiędze przeciw modernizmowi postanowienie, które bezpośrednio zwalcza współczesną apostazję:

„Szczerze przyjmuję naukę wiary przekazaną nam od Apostołów przez prawowiernych Ojców, w tym samym zawsze rozumieniu i pojęciu. Przeto całkowicie odrzucam jako herezję zmyśloną teorię ewolucji dogmatów, które z jednego znaczenia przechodziłyby w drugie, różne od tego, jakiego Kościół trzymał się poprzednio. Potępiam również wszelki błąd, który w miejsce Boskiego depozytu wiary, jaki Chrystus powierzył swej Oblubienicy do wiernego przechowywania, podstawia… twory świadomości ludzkiej, które zrodzone z biegiem czasu przez wysiłek ludzi – nadal w nieokreślonym postępie mają się doskonalić.”

Nic więc dziwnego, że papież Paweł VI zrezygnował z wymogu składania przysięgi antymodernistycznej przez duchownych. Oczywiście możemy jedynie spekulować na temat praktycznego skutku zniesienia wymogu złożenia tej przysięgi i wydaje się prawdopodobne, że najbardziej oddanych wrogów Kościoła nie zniechęciłby strach przed jej złamaniem. Niemniej jednak każdy racjonalny katolik, który szczerze wierzy w prawdziwość tych słów  przysięgi św. Piusa X, ma fundamentalną podstawę,  niezbędną do odrzucenia większości antykatolickich ataków, z którymi mamy obecnie do czynienia.

Św. Pius X zwrócił nam również uwagę na środki, dzięki którym Bóg ostatecznie pokona wrogów Kościoła, prawdopodobnie w momencie, gdy wszystko będzie wydawało się stracone. W swojej encyklice Ad Diem Illum Laetissimum  wydanej w święto MB Gromnicznej w 1904 r. Św. Pius X pisał: 

„Z czego w istocie wychodzą wrogowie religii, aby siać tak wiele i tak poważnych błędów, które naruszają wiarę tak wielkiej liczby? Zaczynają oni od zaprzeczania grzechu pierworodnego człowieka i jego upadku. Za prostą bajkę uważają zatem grzech pierworodny… Jeśli zatem ludy wierzą i wyznają, że Dziewica Maryja od pierwszej chwili swego poczęcia była wolna od wszelkiej zmazy, stąd wynika, że trzeba, by przyjęły i grzech pierworodny, i odkupienie przez Jezusa Chrystusa, i Ewangelię, i Kościół i wreszcie prawo cierpienia, na mocy czego wyrwany z korzeniem i zniszczony zostaje wszelki racjonalizm i materializm na świecie i ostaje się ta chwała i mądrość chrześcijańska, iż zachowała i obroniła cnotę. Co więcej, przewrotnością, wspólną wrogom wiary, w naszych zwłaszcza czasach, jest odpychanie i głoszenie, że należy odrzucać wszelki szacunek i posłuszeństwo wobec powagi Kościoła, nawet wobec wszelkiej władzy ludzkiej, w przekonaniu, że im łatwiej przyjdzie następnie zwalczyć wiarę. Tutaj jest źródło anarchizmu, zasady najszkodliwszej i najzgubniejszej, jaka istnieje, dla wszelkiego rodzaju porządku przyrodzonego i nadprzyrodzonego…Taka plaga, równie zgubna dla społeczeństwa, co i dla chrześcijaństwa, będzie pokonana przez dogmat o Niepokalanym Poczęciu, wskutek obowiązku przyznania Kościołowi władzy, wobec której nie tylko wola musi się uginać, ale także i umysł. Z uczucia tego poddania się bowiem lud chrześcijański odnosi do Maryi Dziewicy ten hymn pochwalny : „Wszystkaś piękna jest, Maryjo, i nie ma w Tobie zmazy pierworodnej” (Grad Miss. in festo Im. Conc.). Uzasadnia to znowu twierdzenie Kościoła, że Ona sama wytępiła herezje w świecie całym.”

Najświętsza Maryja Panna zniszczy te okrutne ataki na Kościół i zmiażdży głowę węża.

Trzynaście lat po encyklice Św. Piusa X objawienia Matki Bożej Fatimskiej jeszcze wyraźniej pokazały, że musimy odwołać się do Najświętszej Maryi Panny. Jak później powiedziała s. Łucja księdzu. Agustynowi Fuentesowi w 1957 roku; Bóg chce, abyśmy mieli nabożeństwo do Matki Bożej w tych mrocznych dniach:

„Powiedziała moim kuzynom i mnie, że Bóg daje światu dwa ostatnie lekarstwa. Są to Różaniec Święty i Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. To są dwa ostatnie środki zaradcze, które oznaczają, że nie będzie innych.”

Ostatecznie sam Bóg może przywrócić to, co zostało utracone, ale musimy współpracować z Bożą łaską, aby być godnymi narzędziami Jego zwycięstwa. Jeśli zaniedbujemy uciekanie się do Najświętszej Maryi Panny, tym samym odrzucamy łaskę Bożą i najprawdopodobniej współpracujemy z wrogami Kościoła. 

Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Robert Morrison

 

Tłum. Sławomir Soja

 

Źródło: The Remnant (June 24, 2021) – „Are Novus Ordo Catholics Being Exploited?”

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content