Pechowy dzień – Izabela Brodacka

W szkole, w której pracowałam za komuny, 8 marca wszystkie kobiety dostawały po jednym goździku i musiały podpisać u księgowej „goździk raz”. Kiedy zniecierpliwiona odmówiłam, księgowa prawie się rozpłakała, więc przez litość ustąpiłam. Polonistka Pola wprowadziła obyczaj odnoszenia kwiatów do pobliskiego Kościoła Zbawiciela. Nie wiem jakie były intencje innych koleżanek, mi wystarczyła schadenfreude na widok miny partyjnego dyrektora.

8 marca w 1968 roku mieliśmy również, jak mówił popularny dowcip, bitki studenckie z moczarkami.

W tym roku z okazji 8 marca znowu na ulice stolicy wypełzły aborcjonistki. „Walczymy o prawo swobodnego wyboru” mówią uczestniczki strajków kobiet. Postarajmy się uściślić to hasło -chcą swobodnie wybierać czy zabić czy pozostawić przy życiu swoje własne dziecko.

Nie należy się dziwić, że mają problem ze zrozumieniem implikacji swoich haseł. Współczesny świat stał się zupełnie nielogiczny, irracjonalny. Współczesny świat stanął na głowie. Obecnie każdy ma prawo arbitralnie wybrać sobie płeć zupełnie niezależnie od tak zwanych pierwotnych i wtórnych cech płciowych. Ma prawo chodzić do dowolnie wybranej toalety czy przebieralni na basenie nie licząc się z innymi, którzy mogą przecież czuć się molestowani seksualnie (to też modne). Ma prawo startować w zawodach sportowych w kategorii arbitralnie wybranej płci. Na przykład mężczyzna może poczuć się kobietą gdy chce wygrać z kobietami rzut młotem.

Jeżeli tak – to dlaczego profesor matematyki nie ma prawa poczuć się dzieckiem aby wygrać konkurs „Kangurek” przeznaczony dla uczniów młodszych klas szkoły podstawowej, albo dlaczego dorosły dżokej nie może na tej samej zasadzie wygrać na folblucie wyścigu przeznaczonego dla dzieci do lat ośmiu na kucykach? Jeżeli swobodny wybór jest prawem podstawowym to dlaczego uczeń nie może wybrać sobie zadań maturalnych, a dorosły człowiek ministerialnego stanowiska?

Wbrew pozorom to nie są żarty. Identyfikacja płciowa jest jednym z fundamentów organizacji życia społecznego, a problemy z tą identyfikacją były zawsze traktowane jako choroba. Hermafrodytyzm biologiczny, czyli dublowanie narządów płciowych, jest chorobą ciała natomiast brak identyfikacji z biologiczną płcią jest chorobą umysłową. Brak właściwej identyfikacji płciowej, choć w przeszłości też się zdarzał, był co najwyżej tolerowany a nie jak obecnie forsowany, propagowany i traktowany jako norma. Zdarzał się nawet w najlepszych rodzinach. Ta dolegliwość dotknęła poetkę Marię Komornicką. W czerwcu 1907 roku pani Anna z Dunin-Wąsowiczów Komornicka wybrała się z chorowitą córką Marią do nadbałtyckiego uzdrowiska Kolberg (dziś Kołobrzeg) lecz tam nie dotarły. Po drodze zatrzymały się w poznańskim hotelu Bazar gdzie Maria spaliła wszystkie ubrania, oświadczyła, że jest mężczyzną i kazała się odtąd nazywać Piotr Odmieniec Włast. Publikowała pod nazwiskiem Piotr Włast, bez adekwatnego do jej sytuacji zawołania Odmieniec. Potem z nieznanych przyczyn usunęła sobie wszystkie zęby. Można uznać, że usunięcie własnych zębów to faktycznie kwestia wyboru. Dzisiaj uczciwy dentysta odmówiłby jednak wykonania takiego okaleczającego zabiegu, poleciłby kontakt z psychiatrą albo wręcz wezwał pogotowie. Wówczas ludzie byli dla aberracji wyższych sfer bardziej tolerancyjni jednak Maria Komornicka i tak zakończyła życie w zakładzie.

Jak jednak można porównywać usunięcie z wyboru zębów z usunięciem z wyboru ciąży czyli zabiciem innego człowieka, co gorsze własnego dziecka? Z wyboru można wyrwać własne zęby, usunąć jak Angelina Jolie piersi, czy nawet popełnić samobójstwo. Nie można jednak z wyboru wybić zębów sąsiadowi czy go zabić nawet jeżeli bardzo nam przeszkadza, na przykład słucha głośno disco polo. A przecież tak zwany argument społeczny, czyli fakt, że dziecko będzie przeszkadzało matce w życiu ma być zdaniem walczących o swe rzekome prawa kobiet jedną z poważnie traktowanych przesłanek do bezkarnego przerwania ciąży. Inną, jeszcze bardziej poważnie traktowaną przesłanką miałby być defekt płodu. Na szczęście jak dotąd we współczesnym świecie nikomu nie przychodzi do głowy zabijanie inwalidów. Wręcz przeciwnie – organizuje się rejsy żeglarskie i konkursy tańca dla pacjentów na wózkach, zawody narciarskie dla pozbawionych nóg, wizyty w filharmonii dla niesłyszących i wizyty w muzeach dla niewidomych. Do każdej instytucji musi poza tym prowadzić podjazd dla inwalidów niezależnie od tego czy jakikolwiek inwalida zdecyduje się kiedykolwiek tę instytucję nawiedzić. I bardzo dobrze, to wyraz empatii, szacunku dla życia i szacunku do człowieka.

Tylko Hitlerowi, jego poplecznikom oraz współczesnym zwolennikom eutanazji mogło przyjść do głowy zabijanie osób chorych i starych czyli nieproduktywnych społecznie. Czy współcześni zwolennicy „dobrej śmierci” nie widzą w czyje ślady idą, za kim podążają?

Dowodem skrajnej hipokryzji współczesnego świata jest prawo surowo zabraniające wymierzenia dziecku klapsa natomiast pozwalające to dziecko zabić w okrutny sposób, krojąc je na kawałki w łonie matki. Aby usprawiedliwić tę hipokryzję i brak logiki nienarodzone dziecko nazywa się płodem. Jakby język usprawiedliwiał zbrodnię. Stygmatyzowanie przez język było charakterystyczną cechą zbrodniczych totalitaryzmów XX wieku. W obozach mordowało się i torturowało podludzi nie ludzi, za pomoc podczłowiekowi czyli np. Żydowi groziła kara śmierci.

Z ciała matki usuwa się płód a nie człowieka, a obrońcy życia w USA i Kanadzie są obecnie karani za pikietowanie pod klinikami aborcyjnymi. Za nazwanie aborcji morderstwem został w Polsce ukarany przez sąd redaktor katolickiego pisma. Sąd pouczył go, że prawidłową nazwą tego morderstwa jest „terminacja ciąży”. Podobnie jak prawidłową nazwą hitlerowskiego ludobójstwa było „ ostateczne rozwiązanie” a prawidłową nazwą ludobójstwa komunistycznego była „walka klasowa”.

Podsumowując – jednostka ma wolną wolę czyli może wybrać zło licząc się z poniesionymi konsekwencjami.

Społeczeństwo aby przetrwać nie może wybierać zła.

Izabela Brodacka

Za: NaszeBlogi.pl (20-03-2021) | https://naszeblogi.pl/58194-pechowy-dzien

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content