Wywiad z Arcybiskupem Viganó dla Radio Spada

Radio Spada (RS) Dzień dobry! Ekscelencjo, dziękujemy za możliwość odbycia tej rozmowy. Rozpocznijmy od Galeria neovaticana (tytuł książki, który można przetłumaczyć jako Galeria nowego Watykanu), jest to nowa książka Marco Tossiatiego, do której Ekscelencja napisał wstęp. Proszę pozwolić na pewną anegdotę. Zaledwie kilka godzin po zapowiedzi wydania tej książki, na tłiterze ukazało się pytanie oparte wyłącznie na okładce i tytule tej książki, czy jest to zgodne z Ewangelią aby publikować książkę poświęconą skandalicznym oskarżeniom oraz faktom, które nie zawsze są budujące. Co Ekscelencja by odpowiedział na takie zarzuty?

Arcybiskup Viganó (AV) Proszę aby mi pozwolić w tym miejscu na przypomnienie, że Papież Benedykt XVI, na kilka miesięcy przed przyjęciem osobliwego tytułu „Papieża-emeryta”, powołał Komisję Kardynałów na czele z kardynałem Julianem Herranzem, a składającą się z kardynałów: Józefa Tomko oraz Salvatore De Giorgi. Zadaniem Komisji miało być przeprowadzenie kompleksowego dochodzenia w sprawie rozsiewania poufnych danych przez Wikileaks (2011). Przy tej okazji zostałem zmuszony do kilkukrotnego zwrócenia się do kardynała Herranza o dopuszczenie mojego zeznania w śledztwie, ponieważ do tej pory nie wykazał on takiego zainteresowania, chociaż byłem osobiście zamieszany w tę sprawę, jako autor pewnych dokumentów skierowanych do Papieża, a które następnie zostały skradzione i przekazane prasie. Była to rozległa dokumentacja, w której udowodniłem dysfunkcyjność działania Kurii Rzymskiej i opisałem sieć powiązań korupcyjnych z jaką musiałem się zmierzyć jako Sekretarz Generalny Papieskiej Komisji d/s Państwa Watykanskiego. Do dokumentacji dołączyłem osobisty list, w którym napisałem między innymi:

„Jestem bardzo przygnębiony za przyczyną poważnych szkód jakie dotknęły Kościół i Stolicę Apostolską z powodu wycieku wielu poufnych dokumentów. … Jeśli są tacy, którzy są odpowiedzialni za te działania, tym cięższa jest wina tych, którzy są odpowiedzialni za ogrom zepsucia i upadku moralnego w Stolicy Apostolskiej i Państwie Watykańskim i tym cięższa jest wina kardynałów, hierarchów i świeckich, którzy pomimo wiedzy woleli żyć z tym brudem, usypiali swoje sumienia w celu schlebiania swoim potężnym zwierzchnikom oraz kontynuowania kariery kościelnej. Mam nadzieję, że chociaż ta Komisja Kardynałów, z miłości do Kościoła, pozostanie wierna Ojcu Świętemu i przeprowadzi konieczne oczyszczenie, co jest Jego wolą i nie pozwoli na ponowne zamiatanie tej sprawy pod dywan. … Liczni dziennikarze z różnych krajów próbowali nawiązać ze mną kontakt. … Milczę z miłości do Kościoła i Ojca Świętego. Potęga prawdy musi wypływać z wnętrza Kościoła a nie z mediów. … Modlę się za was kardynałowie, abyście mieli odwagę by przekazać prawdę Ojcu Świętemu i modlę się za Ojca Świętego aby miał na tyle siły by tę prawdę Kościołowi ujawnić.”

(od Redakcji: Jest warte zauważenia, że ta krytyka korupcji w Kościele przez Abp. Viganó nastąpiła ok. roku 2011 czyli za czasów Papieża Benedykta. Stawia więc to co napisał on w sierpniu 2018 w swoim Świadectwie, w zupełnie innym świetle. Świadectwo z 2018 roku nie było zatem pierwszą próbą Abp. Viganó rzucenia światła na korupcję w Watykanie, próbował już tego 7 lat wcześniej.)

Ta cała masa informacji wraz z dowodami zebranymi przez Komisję, pozwoliłyby na przeprowadzenie działań oczyszczających. Niestety, wszystko zostało zamiecione pod dywan. Stanowi to kolejny element szantażu wobec tych, którzy w tej dokumentacji widnieją oraz okazję do dyskredytacji tych, którzy wiernie służyli Kościołowi i Stolicy Apostolskiej.

„Biada światu dla zgorszenia. Albowiem muszą przyjść zgorszenia, a wszakże biada człowiekowi onemu, przez którego zgorszenie przychodzi. (Mt 18, 7)” Zdemaskowanie zepsucia duchownych i hierarchów jest  gestem miłosierdzia wobec wiernych oraz aktem sprawiedliwości wobec udręczonego Kościoła, ponieważ z jednej strony ostrzega ludzi pobożnych przed wilkami w owczych skórach i wskazuje ich, a z drugiej wskazuje że Oblubienica Chrystusa jest ofiarą małej grupki spiskowców (conventicola, tak to brzmi po włosku), ludzi rozpustnych, głodnych władzy. Gdyby tych ludzi usunąć z najwyższych stanowisk kościelnych, Kościół znowu mógłby powrócić do głoszenia Ewangelii. Nie ten, który wyświetla skandale grzeszy przeciwko ewangelicznemu miłosierdziu, lecz ten który te skandale powoduje i następnie tuszuje. Słowa Naszego Pana są w tym punkcie bardzo jasne.

 

RS  Odchodząc od zagadnień moralnych. Nie sposób nie powiązać obecnego kryzysu Kościoła z upadkiem doktrynalnym. W związku z tym, Ekscelencja wielokrotnie wyrażał ostrą krytyką SWII. W tym miejscu chcielibyśmy poprosić Ekscelencję o uściślenie. W rozmowie z Sandro Magister, Ekscelencja powiedział tak: „Piękna bajka o hermeneutyce, chociaż autorytatywna z tytułu jej Autora, jest próbą udzielenia powagi Soborowi, który był pułapką zastawioną na Kościół”. Wyjaśnijmy więc, czy problem o którym rozmawiamy nie zaczął się od SWII lecz leży w samym SWII. Innymi słowy, czy proces rewolucyjny miał swój moment przełomowy na samym Soborze, a nie wyłącznie po Soborze. Zatem czy nie należy stawiać zarzutów wyłącznie „duchowi SWII” lecz również samym dokumentom Soboru.”

AV Nie wiem jak można stać na stanowisku domniemanej zdrady ortodoksji SWII, o której nikt nie mówił przez lata, przez „ducha Soboru”, który był przez wszystkich wychwalany. Duch Soboru jest tym co go ożywia, determinuje jego naturę, odrębność, charakterystykę. Jeśli więc duch jest heterodoksyjny a teksty jakie ten Sobór produkuje nie wydają się takimi być, można to przypisać sprytowi spiskowców, naiwności Ojców Soborowych, współudziałowi tych, którzy woleli odwracać wzrok zamiast od samego początku stanowczo potępiać rozmaite doktrynalne, moralne oraz liturgiczne dewiacje. 

Przede wszystkim, tymi którzy byli doskonale świadomi znaczenia swojego udziału i przyłożyli ręki do powstania tych tekstów, których później użyli do własnych celów, byli kardynałowie niemieccy, holenderscy oraz eksperci (periti). Nie przypadkiem odrzucili wstępne „Schematy” przygotowane przez Święte Oficjum oraz zignorowali desiderata (prośby) wysuwane przez biskupów z całego świata; m.in. takie jak prośba o potępienie współczesnych błędów, szczególnie ateistycznego komunizmu, udało im się również powstrzymać ogłoszenie dogmatu „Maryjnego”, widząc w tym przeszkodę dla dialogu ekumenicznego. Przejęcie przywództwa nad SWII było możliwe dzięki prawdziwemu zamachowi stanu w którym wybitną rolę odgrywali; Jezuita Augustyn Bea (1881-1968) przy wsparciu Roncallego, papieża Jana XXIII w l. 1959-1963. Gdyby wspomniane Schematy zostały utrzymane (jako podstawa dokumentów soborowych, lecz zostały usunięte na jesieni roku 1962), Komisje Soborowe nie byłyby w stanie wyprodukować dokumentów, które wyprodukowały, ponieważ Schematy były zbudowane na modelu arystotelejsko-tomistycznym i nie stwarzały miejsca dla dwuznaczności wyrażeń. 

Sam język Soboru (np. teksty dokumentów soborowych) jest już przedmiotem poważnego oskarżenia, ponieważ od tego zaczęła się cała rewolucja. Z drugiej strony, czy możecie mi wskazać inny przykład w historii Kościoła, gdy Sobór Ekumeniczny z rozmysłem formułuje swoje nauczanie w taki sposób aby to co jest przekazywane w oficjalnych dokumentach mogło być później odwrócone i zaprzeczone w praktyce duszpasterskiej? Samo to wystarczy aby traktować SWII jako przypadek wyjątkowy, hapax (po grecku, przypadek wyjątkowy) gdzie uczeni mogą spróbować swoich sił dla znalezienia rozwiązania lecz prawdziwe rozwiązanie znajduje się w mocy Najwyższego Autorytetu Kościoła.

 

RS Jak Ekscelencja doszedł do takich wniosków? Był to proces czy raczej gwałtowna reakcja, która pojawiła się dopiero ostatnio?

AV Moja świadomość postępowała i zaczęło się to relatywnie wcześnie. Jednak zrozumienie, pojawienie się podejrzeń, że to co nam przedstawiano jako inspirację Ducha Świętego jest w rzeczywistości sugerowane przez inimicus homo (wroga człowieka) nie wystarczyło do załamania się mojego poczucia obowiązku i posłuszeństwa hierarchii, nawet w obliczu wielokrotnych przykładów złej wiary i złych intencji niektórych jej przedstawicieli. 

Jak już wspominałem przy innych okazjach, to co na naszych oczach się materializowało, np. pewne nowinki jak kolegializm, ekumenizm, Novus Ordo Missae, mogło być postrzegane jako wyraz powszechnej potrzeby odnowy, wynik powojennej odbudowy świata. Kościół postawiony w obliczu gwałtownego wzrostu gospodarczego, burzliwych wydarzeń politycznych, odczuwał pewną potrzebę ożywienia, a przynajmniej tak nam wszyscy mówili na czele z Ojcem Świętym. Ci którzy przywykli do przedsoborowej dyscypliny, szacunku dla Autorytetu, szacunku dla Papieża, nawet nie odważyliby się pomyśleć, że to co nam ukradkiem pokazywano jako środek głoszenia Wiary i nawrócenia wielu dusz do Kościoła katolickiego, było instrumentem za którym kryło się oszustwo oraz kiełkujący w niektórych umysłach zamiar stopniowego wygaszania Wiary i rzucenia dusz na pastwę błędu i grzechu. Te „nowinki” właściwie nikogo nie cieszyły, a najmniej świeckich lecz były nam przedstawiane jako rodzaj pokuty do zaakceptowania, mające w zamian przynieść większą ewangelizację, moralne i duchowe odrodzenie Zachodu, zdruzgotanego II Wojną Światową i zagrożonego materializmem. 

Radykalne zmiany zaczęły się od Pawła VI wraz z reformą liturgiczną i drastycznym zakazem Mszy Trydenckiej. Byłem młodym sekretarzem Delegatury Apostolskiej w Londynie (1970), gdy Stolica Apostolska zakazała Stowarzyszeniu Una Voce sprawowania chociaż jednej Mszy w Starożytnym Rycie w krypcie Katedry Westminsterskiej. Boleśnie mnie to wtedy dotknęło i napełniło bezradnością. 

Podczas Pontyfikatu JPII ujawniły się kolejne skrajne tendencje soborowe, jak panteon w Asyżu (1986), spotkania w meczetach i synagogach, prośby o wybaczenie za Krucjaty i Inkwizycje w tzw. „oczyszczaniu pamięci”. Wywrotowe moce Dignitatis Humanae oraz Nostra Aetate pokazały wtedy swoją skuteczność. 

Następnie przyszedł Benedykt XVI i uwolnił liturgię tradycyjną, do tej pory ostentacyjnie blokowaną, pomimo pewnych papieskich koncesji jakie były wynikiem konsekracji w Econe w 1988 roku. Niestety, ekumeniczna przesada nie została powstrzymana nawet przez Ratzingera, a co za tym idzie, również soborowa ideologia, która ją uzasadniała. Rezygnacja Ratzingera i nadejście Bergoglio, otworzyło oczy wielu ludziom, szczególnie świeckim.

 

RS Odległym ale i powiązanym tematem jest ten dotyczący zwolenników okresu soborowego i posoborowego. Zatrzymajmy się na chwilę przy osobie Ratzingera. Rola tego bawarskiego teologa w trakcie jak i po Soborze jest niezaprzeczalna, pomimo różnych niuansów. Z naszego punktu widzenia, ocena znaczenia „ratzingeryzmu” jest oczywiście negatywna. W czasach jego zarządzania Kongregacją Doktryny Wiary, rozmaite dewiacje kwitły tak samo, jak kwitną teraz. Jak tylko został Papieżem, usunął Tiarę z herbu papieskiego, kontynuował ścieżkę indyferentyzmu ekumenicznego, ponawiając skandaliczne celebracje w Asyżu. Napisał „myśl Lutra, jego cała duchowość, były całkowicie chrystocentryczne”. W motu proprio Summorum Pontifficum zdefiniował Mszę Wszechczasów i Novus Ordo jako dwie formy tego samego rytu (gdy w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie, gdyż narzucają one dwie zupełnie odmienne teologie). W końcu zaś, stworzył tę niebywałą hybrydę „Papieża-Emeryta, ubranego na biało”, która, odkładając na bok intencje, których nie oceniamy, stwarza nie tyle ogromne zamieszanie co jest brakującym ogniwem w machinie dualizmu, która nadaje dynamiki obecnemu rozkładowi Kościoła. Tych kilka przykładów z wielu, które można wymienić, jest wystarczających aby powiedzieć, że Ratzinger zawsze stał po drugiej strony barykady, chociaż w rolach, które nie zawsze były takie same. Znamy już stanowisko Ekscelencji na temat „pięknej bajki hermeneutyki” ale również przy innych okazjach wskazywał Ekscelencja na pewne, problematyczne aspekty myśli Ratzingera. Odnosimy się w szczególności do ostatniej wypowiedzi Ekscelencji na łamach LifeSiteNews w której czytamy: „Byłoby pożądanym, szczególnie w perspektywie Sądu Boskiego jaki go oczekuje aby się definitywnie zdystansował od pewnych teologicznie niepoprawnych stanowisk. Mam tutaj na myśli szczególnie te zawarte we Wprowadzeniu do Chrześcijaństwa, które w dalszym ciągu są kolportowane na uniwersytetach i w seminariach, nazywających siebie katolickimi”. Pytamy zatem. Gdyby Ekscelencja miał podsumować myśl bawarskiego teologa, co powiedziałby naszym czytelnikom? I jeszcze jedno pytanie. Ekscelencja miał okazję współpracować z Benedyktem XVI, co może o nim powiedzieć jako o człowieku? Nie jest to oczywiście pytanie dotyczące spraw prywatnych ale osobowości, którą Ekscelencja miał okazję blisko poznać.

AV Muszę przyznać, nie bez pewnego bólu, że zgadzam się z wymienionymi punktami. Wiele działań Benedykta XVI znajduje się w zgodzie i po myśli ideologii soborowej, której teolog Ratzinger był wiernym i przekonanym zwolennikiem. Jego heglowskie podejście filozoficzne doprowadziło go do zastosowania schematu teza-antyteza-synteza w kontekście katolickim. Podajmy przykład. Zakładając, że dokumenty SWII są tezą, a ekscesy okresu posoborowego, antytezą, to syntezą będzie pogodzenie tych dwóch stanowisk czyli „hermeneutyka ciągłości”. Nie jest tutaj też wyjątkiem wynalazek Papieża – Emeryta, gdzie bycie Papieżem jest tezą, antytezą jest nie bycie Papieżem, a kompromisowym rozwiązaniem jest bycie Papieżem tylko częściowo, czyli syntezą. To samo rozumowanie znajdujemy przy liberalizacji liturgii tradycyjnej. Otaczamy ją posoborową konkurencją aby nie urazić zwolenników rewolucji liturgicznej a jednocześnie zadowolić obrońców czcigodnego rytu Trydenckiego.

Problemem zatem jest intelektualny i ideologiczny matrix. Pojawia się on zawsze, gdy bawarski teolog próbuje znaleźć rozwiązanie dla kryzysu jaki nawiedził Kościół. Za każdym razem jego formacja uniwersytecka, która powstała pod wpływem myśli heglowskiej, każe mu wierzyć, że może połączyć przeciwieństwa. Nie mam powodów by wątpić w szczerość intencji Benedykta XVI, gdy na swój sposób chciał okazać gest pojednania wobec tradycjonalistów katolickich ani w to, że nie zdaje on sobie sprawy z dramatycznej sytuacji w jakiej znajduje się Kościół. Jedynym jednak sposobem odbudowy Kościoła jest naśladowanie Ewangelii w Jej nadprzyrodzonym oglądzie świata i ze świadomością, że Dobro I Zło, Bożym zrządzeniem, nie mogą być połączone w jedno szczęśliwe małżeństwo, ponieważ są nie do pogodzenia i w sprzeczności oraz że służba dwóm panom nie uszczęśliwi żadnego z nich. 

Co do mojej osobistej znajomości z Benedyktem XVI, to mogę powiedzieć, że przez te wszystkie lata mojej posługi w Sekretariacie Stanu, Komisji d/s Państwa Watykańskiego i jako nuncjusz w USA, wypracowałem sobie pogląd, że ma on skłonność do otaczania się ludźmi nieodpowiednimi, zawodnymi a nawet skorumpowanymi, którzy wykorzystywali łagodność jego usposobienia i co można by określić znamieniem pewnego „syndromu sztokholmskiego”, szczególnie w odniesieniu do kardynała Bertone oraz swojego osobistego sekretarza (GG).

 

RS W niektórych artykułach, które ukazały się na łamach LifeSiteNews zaznaczono, że poglądy Ekscelencji na temat sytuacji w Kościele są zbieżne z tymi wyrażanymi przez biskupa Bernarda Tissier de Mallerais, jednego z czterech biskupów konsekrowanych przez Arcybiskupa Lefebvre. To samo źródło cytuje słowa Ekscelencji, zgodnie z którymi, Arcybiskup Lefebvre był przykładnym wyznawcą Wiary. Również, w świetle Waszej krytyki SWII, a z drugiej strony dystansu wobec sedewakantyzmu, wydaje się, że podejście jakie Ekscelencja promuje, jest bliskie stanowisku Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Czy mógłby Ekscelencja coś nam powiedzieć na ten temat?

AV Z wielu stron świata katolickiego, a szczególnie w „światku” konserwatywnym, słyszymy, że Benedykt XVI jest „prawdziwym” Papieżem, a Bergoglio „Antypapieżem”. Opinia ta jest oparta z jednej strony na przekonaniu, że Abdykacja jest nieważna (z powodu formuły jaką zastosowano, z powodu nacisków zewnętrznych oraz z powodu różnicy pomiędzy manus (urząd) oraz ministerium (posługa) a z drugiej z powodu takiego faktu, że grupa progresywnych kardynałów podjęła się próby wyboru ich kandydata na konklawe w roku 2013, a co jest naruszeniem norm Konstytucji Apostolskiej Universi Dominici Gregis Jana Pawła II. Nie wnikając w wiarygodność tych argumentów, które jeśli by się potwierdziły, to unieważniły by wybór Bergoglio, problem ten może być rozwiązany wyłącznie przez Najwyższy Autorytet Kościoła, gdy Opatrzność zechce zakończyć to bardzo poważne zamieszanie. 

 

RS Porozmawiajmy o przyszłości. W tych burzliwych czasach, Ekscelencja postanowił służyć Kościołowi piórem, korzystając z nagrań wideo, przyjmując rozmaite zaproszenia oraz na inne sposoby, znane tym którzy je śledzą. Spoglądając w przyszłość, czy jest możliwe, że posługa biskupia Ekscelencji może przyjąć inne formy? Czy rozważa Ekscelencja jakieś inne formy aktywności, o większym wymiarze publicznym?

AV Mój wiek, zmienne koleje losu w ostatnich latach oraz sytuacja w Kościele nie pozwalają mi na kreślenie planów, zresztą w całym moim życiu niczego nie planowałem. Pozwalam Opatrzności rozporządzać sobą tak jak Jej to odpowiada, pokazuje mi Ona od czasu do czasu ścieżkę jaką powinienem wybrać. Żywię szczerą nadzieję, że moje świadectwo, szczególnie jeśli chodzi o zrozumienie oszustwa jakie ma miejsce w Kościele, pomoże kardynałom, moim Braciom w Biskupstwie i Kapłaństwie w otwarciu oczu, w dokonaniu gestu pokory, odwagi i w zaufaniu w moc Boga. Nie możemy trwać w obronie przyczyn i powodów obecnego kryzysu tylko dlatego, że nie chcemy przyznać, że nas oszukano. Trwanie w błędzie będzie większą winą niż sam błąd.

RS Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi. Ufamy w możliwość kolejnych rozmów.

11 Marca 2021
Czwartek Trzeciego Tygodnia Wielkiego Postu

 

Tłum. Sławomir Soja

[„Intervista-bomba di Mons. Viganò in esclusiva per Radio Spada” – 12 Marzo 2021]

 

Opracowanie: WWW.BIBULA.COM na podstawie: materiałów redakcyjnych

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content