USA: Joe Biden, eugenika, in vitro i produkcja zdrowych dzieci

Prezydent Joe Biden nie kryje sympatii do eugeniki, tak powszechnie panoszącej się w okresie międzywojennym w ub. roku, która doprowadziła do ludobójczych rozwiązań. Mianował ostatnio Erica Landera dyrektorem Biura Polityki Nauki i Technologii. Uczony wprost opowiada się za stosowaniem diagnostyki preimplantacyjnej (PGD) w celu „produkowania” zdrowych dzieci z probówki w przypadku par zagrożonych chorobami genetycznymi.

Internetowy słownik Oxford English definiuje „eugenikę” jako „badanie tego, jak zorganizować rozmnażanie w populacji ludzkiej w celu zwiększenia występowania cech dziedzicznych uznawanych za pożądane”. Dodaje, że „w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach zainteresowanie eugeniką skupiało się wokół badań genetycznych” – podaje portal cnsnews.com.

Medium nie ma wątpliwości, że tworzenie ludzi poprzez zapłodnienie in vitro, a następnie poddawanie ich procedurze PGD jest formą eugeniki, a za takim rozwiązaniem oręduje nominat Bidena. PGD już na wczesnym etapie zapłodnienia pozwala wykryć np. chorobę Huntingtona.

Lander przyznał w 2020 r., że wielu jego kolegów z Broad Institute of MIT i Harvardu faktycznie trudni się eugeniką, wybierając do umieszczenia w macicy kobiety te komórki, które pozbawione są wad genetycznych.

Potwierdził to w rozmowie z Preetem Bharary (podcast „Zabawa w Boga (z Erikiem Landerem.

W grudniu 2015 r. Lander podczas prezentacji na międzynarodowym szczycie poświęconym edycji genów ludzkich przekonywał, że jest przeciwny faktycznej zmianie genów ludzkich embrionów, ale zasugerował stosowanie procedury zapłodnienia in vitro i PGD jako alternatywy dla rodziców, którzy zostali przebadani i odkryli, że są nosicielami choroby genetycznej.

Lander dodał, że metoda in vitro  w połączeniu z procedurą PGD pozwoliłaby rozwiązać wiele problemów związanych z rzadkimi wyniszczającymi chorobami genetycznymi i jest to „najlepsza rzecz do zrobienia z punktu widzenia populacji, z punktu widzenia zdrowia publicznego”. 

Uczony odniósł się do kwestii manipulowania genomem ludzkim w eseju „Odważny nowy genom”  opublikowanym w „New England Journal of Medicine” 2 lipca 2015 roku. Zaznaczył, że sprzeciwia się edycji genów ludzkich, jednak popiera in vitro i PGD.

„Ostatnia kwestia dotyczy moralności – co jest dobre, a co złe i jak powinniśmy żyć jako społeczeństwo. Chociaż naukowcy mogą niechętnie dyskutować na temat etyki, mamy obowiązek to zrobić i zaoferować wgląd, jak rutynowa edycja genomu zmieniłaby nasz świat?” – pytał. Zwrócił jednocześnie uwagę, że istnieje ryzyko, że dzieci staną się produktami wytwarzanymi na zamówienie, a specjaliści od marketingu kształtować będą mody o charakterze genetycznym. Może to doprowadzić do sytuacji, w której najlepsze genomy trafią do osób najbardziej uprzywilejowanych.  

Uczony postuluje zakaz „edycji ludzkich embrionów” z „możliwym wyjątkiem” i „przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości”. Wyjątek miałby dotyczyć możliwości korygowania genów w przypadku ciężkich chorób monogenowych w nielicznych przypadkach, w których nie ma alternatywy.

W eseju „Brave New Genome” Lander pisał, że „najczęstszy argument za edytowaniem linii germinalnych dotyczy zapobiegania niszczycielskim chorobom monogenowym, takim jak choroba Huntingtona”. W 1999 roku Lander opowiadał się przeciw upowszechnianiu metody zapłodnienia in vitro. W wydaniu „Nature” z 14 marca 2019 roku wzywał wraz z innymi uczonymi do ogłoszenia moratorium na leczenie ludzkich genów.

„Niektórzy argumentują, zwłaszcza w prasie popularnej, że edycja linii germinalnej jest pilnie potrzebna, aby powstrzymać dzieci od urodzenia z poważnymi chorobami genetycznymi. Jednak pary, które wiedzą, że są narażone na ryzyko przeniesienia poważnej mutacji powodującej chorobę, mają już bezpieczne sposoby, by tego uniknąć” – pisał wraz ze współpracownikami, promując zapłodnienie in vitro (IVF) w połączeniu z preimplantacyjnymi testami genetycznymi (PGT), badaniami prenatalnymi dawców nasienia, komórek jajowych itp.

Warto zauważyć, że w 2008 roku papież Benedykt XVI zatwierdził Instrukcję „Dignitas Personae” o niektórych kwestiach bioetycznych, opublikowaną przez biuro Kongregacji Nauki Wiary. Potępiła ona nie tylko procedurę in vitro, ale także wszelkie manipulacje  preimplantacyjne, które określono jako „wyraz eugenicznej mentalności”.

Wesprzyj PCh24.pl!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

„Każdej istocie ludzkiej –  czytamy w „Dignitas Personae” – od poczęcia aż po naturalną śmierć, należy się godność osoby. Ta podstawowa zasada, wyrażająca wielkie „tak” dla ludzkiego życia, powinna znaleźć się w centrum refleksji etycznej nad badaniami naukowymi w dziedzinie biomedycyny, które w dzisiejszym świecie nabierają coraz większego znaczenia. 

Ciała istoty ludzkiej, od pierwszych stadiów jej istnienia, nie można traktować tylko jako zespołu komórek. Ciało w stadium embrionalnym rozwija się stopniowo, zgodnie z wyraźnie określonym „zaprogramowaniem” i własnym celem, który ujawnia się z chwilą narodzin każdego dziecka.

W tym miejscu warto przypomnieć podstawowe kryterium etyczne, które zostało wyrażone w Instrukcji Donum vitae, pozwalające ocenić wszystkie kwestie moralne, jakie pojawiają się w związku z zabiegami na embrionie ludzkim: «Owoc przekazywania życia ludzkiego od pierwszej chwili swojego istnienia, a więc od utworzenia się zygoty, wymaga bezwarunkowego szacunku, który moralnie należy się każdej istocie ludzkiej, w jej integralności cielesnej i duchowej. Istota ludzka powinna być szanowana i traktowana jako osoba od chwili swojego poczęcia i dlatego od tej samej chwili należy uznać jej prawa osoby, a wśród nich nade wszystko nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty ludzkiej do życia».

To stwierdzenie, które ma charakter etyczny i które sam rozum może uznać za prawdziwe i zgodne z naturalnym prawem moralnym, powinno leżeć u podstaw każdej regulacji prawnej. Zakłada ono bowiem prawdę o charakterze ontologicznym, na mocy której wspomniana Instrukcja, opierając się na solidnej wiedzy naukowej, wskazała na ciągłość rozwoju istoty ludzkiej.”

W Instrukcji zauważono, że „jeżeli chodzi o leczenie bezpłodności, nowe techniki medyczne powinny uszanować trzy podstawowe dobra: a) prawo do życia i do integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od poczęcia aż do naturalnej śmierci; b) jedność małżeństwa, pociągającą za sobą wzajemne poszanowanie prawa małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie ; c) specyficznie ludzkie wartości płciowości, które «wymagają, by przekazanie życia osobie ludzkiej nastąpiło jako owoc właściwego aktu małżeńskiego, aktu miłości między małżonkami». Techniki przedstawiane jako pomoc do przekazywania życia «nie dlatego są do odrzucenia, że są sztuczne. Jako takie świadczą o możliwościach sztuki medycznej, jednak powinno się je oceniać pod kątem moralnym w odniesieniu do godności osoby ludzkiej, wezwanej do realizacji powołania Bożego, w darze miłości i w darze z życia».

W świetle takiego kryterium należy wykluczyć wszelkie techniki sztucznego zapłodnienia heterologicznego oraz techniki sztucznego zapłodnienia homologicznego, zastępujące akt małżeński”.

„Embriony uzyskane in vitro, u których występują wady, są od razu odrzucane. Coraz częstsze są przypadki, że pary, które nie są bezpłodne, korzystają z metody sztucznego przekazywania życia jedynie w tym celu, by móc dokonać genetycznej selekcji swoich dzieci (…) A zatem technika przeniesienia kilku embrionów oznacza faktycznie czysto instrumentalne ich traktowanie. Uderza fakt, że ani powszechna deontologia zawodowa, ani władze sanitarne nie zgodziłyby się w żadnej innej dziedzinie medycyny na zastosowanie metody dającej tak wysoki globalny procent negatywnych i zgubnych rezultatów. W rzeczywistości metody zapłodnienia in vitro są akceptowane, ponieważ zakłada się, że embrion nie zasługuje na pełny szacunek z powodu tego, że staje się rywalem wobec pragnienia, które trzeba zaspokoić. Ten smutny stan rzeczy, często przemilczany, w pełni zasługuje na naganę, ponieważ «różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzają możliwość nowych zamachów na życie»”

„W rzeczywistości odnosi się wrażenie, że niektórzy badacze, pozbawieni jakiegokolwiek odniesienia etycznego i świadomi możliwości związanych z postępem technologicznym, wydają się ulegać logice jedynie subiektywnych pragnieńi naciskom ekonomicznym, tak silnym w tej dziedzinie. Wobec instrumentalnego traktowania istoty ludzkiej w stadium embrionalnym trzeba powtarzać, że «miłość Boża nie robi różnicy między nowo poczętą istotą, będącą jeszcze w łonie matki, a dzieckiem, młodzieńcem, człowiekiem dojrzałym czy starszym. Nie robi różnicy, ponieważ w każdym dostrzega odbicie swojego obrazu i podobieństwa (…). Dlatego Magisterium Kościoła niezmiennie głosiło świętość i nienaruszalność każdego ludzkiego życia, od poczęcia aż do naturalnego kresu»” – zauważył Benedykt XVI.

Podkreślił również, że „diagnoza przedimplantacyjna jest formą diagnozy prenatalnej, związaną z technikami sztucznego zapłodnienia, która przewiduje genetyczną diagnozę embrionów, uformowanych in vitro, przed ich przeniesieniem do łona matki. Jest ona stosowana w tym celu, by mieć pewność, że do matki przeniesione zostały jedynie embriony pozbawione wad albo o określonej płci bądź posiadające pewne szczególne cechy.

W odróżnieniu od innych form diagnozy prenatalnej, w których faza diagnostyczna jest wyraźnie oddzielona od fazy ewentualnego zniszczenia i w której pary mogą z wolnością przyjąć chore dziecko, po diagnozie przedimplantacyjnej dochodzi zwykle do zniszczenia embrionu określonego jako «podejrzany» o wady genetyczne lub chromosomowe, bądź ze względu na niepożądane cechy czy płeć. Diagnoza przedimplantacyjna – zawsze wiążąca się ze sztucznym zapłodnieniem, już samym w sobie w istocie niegodziwym – ma na celu faktycznie jakościową selekcję embrionów wraz z ich niszczeniem, która jawi się jako wczesne działanie aborcyjne. Tak więc diagnoza przedimplantacyjna jest wyrazem tej mentalności eugenicznej, «która dopuszcza selektywne przerywanie ciąży, aby zapobiegać narodzinom dzieci dotkniętych przez różnego rodzaju anomalie. Tego rodzaju mentalność jest haniebna i w najwyższym stopniu naganna, ponieważ rości sobie prawo do mierzenia wartości ludzkiego życia wyłącznie według kryteriów „normalności” i zdrowia fizycznego, otwierając tym samym drogę do uprawomocnienia także dzieciobójstwa i eutanazji». 

Gdy ludzki embrion traktowany jest jako zwykły „materiał laboratoryjny”, dochodzi do zafałszowania i zmiany również samego pojęcia godności ludzkiej. Godność przynależy w równym stopniu każdej poszczególnej istocie ludzkiej i nie jest zależna od planów rodzicielskich, pochodzenia społecznego, formacji kulturalnej i stanu rozwoju fizycznego. Jeśli w przeszłości, chociaż ogólnie akceptowano pojęcie godności ludzkiej i związane z nią wymogi, dopuszczano się dyskryminacji z powodu rasy, religii lub pochodzenia społecznego, dzisiaj jesteśmy świadkami nie mniej poważnej i niesprawiedliwej dyskryminacji, prowadzącej do nieuznawania etycznego i prawnego statusu istot ludzkich dotkniętych ciężkimi patologiami i niepełnosprawnością: w ten sposób zapomina się, że osoby chore i niepełnosprawne nie stanowią jakiejś odrębnej kategorii, ponieważ choroba i niepełnosprawność należą do ludzkiej kondycji i dotyczą wszystkich osobiście, nawet jeżeli nie doświadcza się ich bezpośrednio. Taka dyskryminacja jest niemoralna, a zatem powinna być uznana za niedopuszczalną z punktu widzenia prawa; podobnie jak należy też usuwać bariery kulturowe, ekonomiczne i społeczne, utrudniające pełne uznanie i obronę osób niepełnosprawnych i chorych” – czytamy w Instrukcji.

Źródła: cnsnews.com., vatican.va.,

AS

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2021-03-04) | https://www.pch24.pl/usa--joe-biden--eugenika--in-vitro-i-produkcja-zdrowych-dzieci,82446,i.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content