„Foreign Policy” walczy z terroryzmem, ale wybiórczo

Aktualizacja: 2021-02-1 4:47 pm

Holenderski uczony Bharath Ganesh radzi na łamach magazynu „Foreign Policy” jak „przeciwdziałać ekstremistom białej supremacji w internecie”, by nie powtórzyły się takie zdarzenia, jak „atak na Kapitol” z 6 stycznia. Autor abstrahuje od faktu, że podczas aktów terroru w Christchurch, Dayton czy El Paso zamachowcy odwoływali się do lewicowych ideologii, przerażeni zbytnim przeludnieniem i rzekomym zagrożeniem dla planety ze strony człowieka.

Analityk wskazuje, że wskutek szarży na „świątynię demokracji” ze strony zwolenników Trumpa, którzy wykorzystali główne platformy, w tym Facebooka, do transmitowania na żywo „profanacji kolebki amerykańskiej demokracji”, obecność „społeczności białej supremacji w sieci nagle znalazła się w centrum zainteresowania, mimo że organizowała ona takie ataki od miesięcy”.

Autor ubolewa, że mimo wielu ostrzeżeń przed „ekstremizmem i brutalnymi zamiarami tych grup, platformy mediów społecznościowych niechętnie usuwały posty skrajnie prawicowych ekstremistów, którzy wielokrotnie i celowo łamali zasady platform . Tak nie było w przypadku dżihadystów: w 2014 i 2015 r. Firmy z mediów społecznościowych i rządy współpracowały, aby ich zniszczyć, drastycznie ograniczając zdolność do rozpowszechniania propagandy i radykalizacji zwolenników”.

Ganesh dodaje, że przeciwdziałanie „skrajnej prawicy” jest bardziej skomplikowane. Obawia się, iż platformy internetowe nie zaczną działać dopóki nie pojawi się wystarczająca presja ze strony rządów.

Analityk zarzuca gigantom z Doliny Krzemowej, że niechętnie reagowali wobec „skrajnej prawicy” i tolerowali przez lata „nienawiść, rasizm, ksenofobię, mizoginię i białą supremację, ponieważ treści te angażowały użytkowników”.

Z wewnętrznego badania Facebooka z 2016 roku wynika – sugeruje – że spośród wszystkich użytkowników, którzy dołączyli do grup ekstremistycznych na platformie, 64 procent zrobiło to z powodu rekomendacji przedstawionych przez algorytmy.

Autor zarzuca szefostwu YouTube’a tolerowanie „skrajnie prawicowych filmów”, ponieważ rosło zaangażowanie użytkowników. „Po wiecu Unite the Right w Charlottesville w Wirginii w 2017 r. Twitter usunął wiele prawicowych kont, ale pozostawił kluczowe postaci, takie jak Richarda Spencera, wpływowe osoby, takie jak Brittany Sellner (wcześniej Brittany Pettibone) i ekstremistyczne ruchy społeczne w tym tożsamość generacji na platformie” – czytamy w analizie.

Ganesh ubolewa, że nie ma takiej determinacji do zwalczania „prawicowego ekstremizmu”, jak w przypadku walki z dżihadystyczną propagandą. Na przykład w 2017 roku Facebook, Microsoft, Twitter i YouTube utworzyły Globalne Forum Internetowe na rzecz Zwalczania Terroryzmu (GIFCT). Stworzyli bazę danych „skrótów” materiałów i osób, które mogłyby być udostępniane na różnych platformach w celu identyfikacji i usunięcia treści terrorystycznych.

Na przykład Facebook mógł zidentyfikować, czy twórcą filmu jest organizacja terrorystyczna i przekazywał te dane innym platformom, by szybko usunęły obraz albo post. Autor przyznaje, że ta baza danych – „w minimalnym stopniu” – była wykorzystywana do przeciwdziałania skrajnie prawicowym treściom.

I dalej wyjaśnia, że masakra 51 muzułmanów w nowozelandzkim Christchurch przed dwoma laty była „kluczowym punktem zwrotnym w zarządzaniu społecznością skrajnej prawicy w internecie”. Terrorysta miał wykorzystać Facebook Live do nadawania na żywo relacji ze strzelaniny w dwóch meczetach. Z kolei „użytkownicy skrajnej prawicy” mieli kopiować i upubliczniać nagranie na innych platformach.

„Po raz pierwszy GIFCT zmobilizował swoje zasoby, aby zająć się skrajnie prawicowym ekstremizmem, a jego baza danych pomogła w koordynacji usuwania tych filmów. Po ataku premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern i prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawili „wezwanie z Christchurch”, zestaw zobowiązań dla rządów i firm w zakresie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu treści terrorystów i brutalnych ekstremistów w internecie. W przemówieniu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ Macron przedstawił „wezwanie z Christchurch” jako przykład nowego rodzaju multilateralizmu, który obejmuje nie tylko rządy, ale także korporacje, platformy i społeczeństwo obywatelskie. „Wezwanie” dostarczyło „bodźca do reformy” GIFCT” – czytamy.

Zdaniem autora, GIFCT mógłby stanowić dobry przykład tego, jak powinno się uniemożliwić „skrajnej prawicy” dostęp do sieci, bo chce ona „wykorzystywać” internet do „mobilizowania przemocy w imię dominacji, ucisku i wykluczenia”. Jednak „GIFCT ledwo odnosi się do prawicowego ekstremizmu”.

GIFCT opiera się na liście sankcji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, która identyfikuje grupy terrorystyczne. Analityk ubolewa, że nie ma na niej żadnej organizacji „skrajnie prawicowej” ani „białej supremacji”, które uznane by zostały za takie. Dlatego postuluje, by ONZ dodało do tej listy „treści skrajnie prawicowe” i chce modyfikacji „protokołu incydentów treści”, który jest uruchamiany tylko w odpowiedzi na atak. W swoim raporcie przejrzystości za 2019 r. GIFCT miał osobną kategorię filmów związanych z atakiem w Christchurch, zatytułowaną „Treść sprawcy z Nowej Zelandii”, która stanowiła 0,6 proc. wszystkich skrótów w bazie danych. W raporcie za 2020 r. liczba ta znacznie wzrosła (kategoria Christchurch, New Zealand Perpetrator Content miała mieć 6,8 proc. śladów. Dołączono do protokołu treści związane ze strzelaniną w synagodze Halle w Niemczech w 2019 r. oraz strzelaninę w Glendale w Arizonie w maju 2020 r., którą opisano jako „mizoginistyczny atak”.

GIFCT może prewencyjnie usunąć treści terrorystyczne dotyczące dżihadu na mocy sankcji ONZ. Jednak w przypadku zawartości prawicowej, treści usuwa się dopiero po ataku.

Po szarży na Kapitol, Facebook, Twitter i YouTube podjęły szybkie działania, potępiając odchodzącego prezydenta Donalda Trumpa, który zdaniem autora „znormalizował rasizm, nienawiść, mizoginię, ksenofobię i białą supremację propagowane przez te społeczności internetowe”. 12 stycznia Twitter zamknął ponad 70 tysięcy kont związanych z QAnon. 19 stycznia Facebook zablokował tysiące kont „zmilitaryzowanych ruchów społecznych”.

Autor pisze: „Jednak pomimo dowodów na to, że biali supremacjoniści planowali porywanie i mordowanie amerykańskich ustawodawców oraz [mimo] działań podjętych przez członków GIFCT, zniechęcający jest fakt, że instytucja nie ujawniła żadnych informacji o tych krokach ani nie wydała oświadczenia o aktywności w następstwie ataku na Kapitol”.

Mimo to analityk dodaje, że GIFCT – chociaż ma wiele wad – wciąż „stanowi okazję do rozwiązania tego problemu, biorąc pod uwagę jego pozycję jako instytucji koordynującej moderowanie treści w całej branży”. Potrzebny jest więc nacisk ze strony rządu USA. Jeśli go nie będzie to GIFCT nie podejmie „niezbędnych działań”.

Globalizacja walki z prawicą

Nowa administracja Bidena musi – według autora – wywierać presję na platformy społecznościowe i na GIFCT.

W tym celu najważniejsze jest, by rządy zdefiniowały, na czym polega „skrajny ekstremizm prawicowy”. Na przykład rząd Wielkiej Brytanii zidentyfikował grupę National Action jako grupę terrorystyczną i od tego momentu Brytyjczycy nie mogli już uzyskać dostępu do konta grupy na Twitterze.

W USA należy zdaniem Gaensha wyraźne zidentyfikować zorganizowane „ruchy nienawiści w Stanach Zjednoczonych jako zagrożenie terrorystyczne”.

Wtedy amerykańskie platformy mediów społecznościowych będą zobowiązane do podjęcia działań przeciwko tym grupom. Prawniczka Evelyn Douek zwraca uwagę, że kiedy potężne rządy identyfikują treści terrorystyczne, firmy mediów społecznościowych są zmuszane do podjęcia działań.

Za zagrożenie dla bezpieczeństwa – zdaniem autora – należy uznać „rasistowskich ekstremistów” i trzeba powołać specjalnego wysłannika ds. walki z terroryzmem wewnętrznym, by zakłócić ich sieć finansowania i doprowadzić do ich likwidacji.

Autor puentuje, że rządy zachodnie muszą walczyć z „kulturą nienawiści cyfrowej” i zapobiegać następnym atakom ze strony „białej supremacji”.

Na walce z „ekstremistami prawicowymi” w USA się nie kończy. Autor dodaje, że administracja Bidena powinna odgrywać wiodącą rolę w instytucjach międzynarodowych, by takie „standardy” walki ustalić na całym świecie. Administracja powinna dołączyć do sygnatariuszy „wezwania z Christchurch”, czego odmówił Trump. Gdyby rząd USA przystąpił do niego, wówczas wraz z Nową Zelandią i Francją mógłby realizować zobowiązania przedstawione w wezwaniu.

Stany Zjednoczone mają przedstawiciela w Niezależnym Komitecie Doradczym GIFCT. Z tego powodu administracja Bidena winna naciskać na GIFCT, aby zajął się brakiem odpowiedzi wobec „skrajnej prawicy”, żądając, by objął swoimi regulacjami „skrajnie prawicowe grupy i ideologie oraz wyraźnie wskazywał skrajną prawicę w definicji treści terrorystycznych”.

Autor dodaje, że wywarłoby to presję na bazę danych GIFCT do udostępniania skrótów (i inne narzędzia, które opracowuje, takie jak baza danych adresów URL), aby uwzględniać i kwestionować treści „skrajnie prawicowe”.

Sugeruje także wprowadzenie przepisów określających odpowiedzialność platform za zalecenia algorytmiczne i wzmacnianie „treści rasistowskich, nienawistnych, mizoginistycznych i białej supremacji”.

Ustawodawstwo, które ma rzucić wyzwanie „skrajnej prawicy” w internecie, musi również uwzględniać platformy reklamowe.

Lewe oko zamknięte

Ganesh, który jest adiunktem nauk o mediach w Center for Media and Journalism Studies na Uniwersytecie w Groningen w Holandii, wzywa do zdecydowanych działań, ani słowem nie wspominając o lewicowym terroryzmie, ekofaszyzmie (zamachowiec z Christchurch wydał manifest ekofaszystowski, przejęty zbyt dużą liczbą ludzi na świecie zagrażającej planecie) itp.

Manifest ekofaszysty „Wielka Zmiana: w kierunku nowego społeczeństwa” Brentona Tarranta, którego upowszechniania natychmiast zakazała socjalistyczna premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern, wzywał do wywołania rewolty i budowania nowego społeczeństwa komunistycznego.

Zabójca z Dayton, Connor Betts mówił o sobie, że jest „socjalistą” i „satanistą”. Wychwalał Antifę i radykalną polityk amerykańską Elizabeth Warren.

Zabójca z El Paso, Patrick Crusius przyznał, że inspirował się manifestem zamachowca z Christchurch i chciał walczyć z przeludnieniem. Pisał o „zrównoważonym rozwoju”, który uda się osiągnąć zmniejszając liczbę ludności na świecie. Fascynował się rozwiązaniami chińskimi. Mówił, że jest „ekofaszystą”.

Crusiusa – poza manifestem z Christchurch – zafascynowała bajka Dr. Seussa The Lorax o strażniku drzew. Zabójca z El Paso uzasadniał w swoim manifeście, że zamierzał zabić wiele osób, by „pomóc przywrócić nasz ekosystem”.

Zabójców z Christchurch, Dayton czy El Paso wyraźnie łączy skrajnie lewicowa ideologia ekofaszyzmu. Chcieli stworzenia ekofaszystowskiego państwa socjalistycznego z centralnie planowaną gospodarką, która reguluje wykorzystanie zasobów naturalnych i zapewnia wszystkim obywatelom podstawowe potrzeby.

Zabójca z Christchurch chciał „zrównoważonego rozwoju” i czystek etnicznych, by walczyć ze „zmianami klimatu”.

Źródło: foreignpolicy.com, PCh24.pl

AS

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=122624 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]