- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Ksiądz to nie sanepid! Puławy: sąd skazał proboszcza za to, że… nie wyganiał ludzi z kościoła

Proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny w Puławach został ukarany przez sąd grzywną 500 zł za to, że w kościele podczas Mszy św. było za dużo ludzi, co – zdaniem sędziego – było złamaniem przepisów koronawirusowych.

Sprawa dotyczy Eucharystii odprawionych w kościele 8 kwietnia i 13 maja tego roku. Obowiązywały wówczas limity osób, które mogły brać udział w Mszy św. Anonimowa osoba doniosła telefonicznie na policję, żew tych Mszach uczestniczy zbyt wiele osób. Wszczęto postępowanie, które zakończyło się procesem sądowym i skazaniem przez Sąd Rejonowy w Puławach księdza proboszcza Ryszarda Winiarskiego na grzywnę w wysokości 500 zł oraz pokrycie kosztów postępowania sądowego – 120 zł.

Ksiądz proboszcz poinformował o całej sprawie parafian. „Proboszcz został ukarany wyrokiem Sądu Rejonowego w Puławach za to, że w dniach 8 kwietnia i 13 maja odprawiając Mszę św. dopuścił do przebywania w kościele większej ilości osób niż dopuszczalna. Jest to czyn z art. 54 kodeksu wykroczeń. Karą jest grzywna wraz z opłatą procesową… Proboszcz nie będzie tego komentować. Wyrok wykona ” – czytamy w ogłoszeniu zamieszczonym na stronie internetowej parafii.

Parafianie wspierają swojego proboszcza. Część z nich zaproponowała, że pokryje koszty zasądzone przez sąd. Jednak proboszcz postanowił, że zapłaci sam, z własnej kieszeni. Wyrazy poparcia skierowały do księdza organizacje patriotyczne i niektórzy samorządowcy. W skargach do sądu piszą, że rolą proboszcza nie jest wypraszać wiernych ze świątyni. Sam proboszcz ks. Ryszard Winiarski powiedział, że woli zapłacić grzywnę niż zabraniać wiernym udziału w Eucharystii.

Adam Białous

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

A szkoda, że się ksiądz proboszcz nie odwołał. Bo art. 54 KW brzmi tak: “Art. 54 k.w. Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.” Tymczasem wszystkie obostrzenia były wydane rozporządzeniem najpierw jednego tylko ministra zdrowia, potem rządu. Nie mówiąc o tym, że naruszały zasady konkordatu.
Tropiciel