UPA w obrazkach, czyli elementarz małego banderowca

W dzisiejszych czasach zdecydowanej większości ludzi wydaje się, że nachalna propaganda oparta na bezczelnych kłamstwach jest jedynie częścią mrocznych okresów historii. Gebelsowskie metody wpływania na umysły szerokich mas, a zwłaszcza młodego pokolenia, kojarzą się jedynie z totalitarnymi reżimami z jakimi mieliśmy do czynienia w minionym stuleciu.

Niestety pomimo tragicznych doświadczeń, dziś nie tylko jesteśmy świadkami odrodzenia radykalnych idei, ale także możemy zaobserwować próby indoktrynowania najmłodszych. Przykładem takiego działania jest bogato ilustrowana książeczka dla dzieci poświęcona historii UPA. Oprócz zasadniczego tematu wiekopomne dzieło banderowskich „wychowawców” prezentuje także wyjątkowo spaczone dzieje stosunków polsko-ukraińskich oraz rosyjsko-ukraińskich. Oddzielne rozdziały szeroko omawiają dekalog ukraińskiego nacjonalisty, historię i „bohaterski szlak bojowy” dywizji SS Galizien oraz biografie największych zbrodniarzy takich jak Roman Szuchewycz.
W swojej formie książeczka niczym nie różni się od wzorcowych przykładów bolszewickiej i nazistowskiej propagandy. Autorzy, będący produktem sowieckiego sytemu szkolnego nie byli w stanie wyjść poza ciasne horyzonty myślowe wbite im do głów przez reżimowych nauczycieli. Z resztą najwidoczniej im na tym nie zależy, gdyż trzeba to sobie uczciwie powiedzieć sowieckie metody „nauczania” były bardzo skuteczne. Oddziaływanie na najmłodsze pokolenie przynosiło doskonałe efekty, symbolem których został Pawlik Morozow. W chwili obecnej ukraińscy naziści ( tak tak, nazywajmy rzeczy po imieniu ) wykorzystują doświadczenia swoich komunistycznych poprzedników w dziedzinie edukacji. Formy pozostały identyczne – zmieniły się tylko treści. Bierność, a nawet skryte wsparcie, obecnych władz Ukrainy mogą doprowadzić do sytuacji, w której działania garstki ekstremistów wywołają nieodwracalne szkody w postaci skażenia młodego pokolenia szowinistycznymi ideami. Jeżeli teraz nie uda się powstrzymać tego typu działań, to za kilka lat będzie już za późno na jakąkolwiek reedukację.
Książeczka o dziejach UPA porusza bardzo wiele tematów, jednakże dla polskiego czytelnika najciekawsze są historyczne wynurzenia dotyczące Polski i stosunków polsko – ukraińskich. Ilość kłamstwa linijkę tekstu jest tak duża, że jakiekolwiek komentowanie nie ma najmniejszego sensu. Z tego też powodu pozawalam sobie przytaczać wybrane fragmenty w dosłownym tłumaczeniu. Zacznijmy może od okresu międzywojennego:
„Państwowy terror zawsze wywołuje odpowiednią reakcję u tych, przeciw komu jest stosowany. Taką właśnie odpowiednią reakcją ludności ukraińskiej stało się utworzenie radykalnej (nakierowanej na walkę przeciw istniejącej maszynie państwowej) Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w 1929 r. Na szaloną niechęć i ucisk polskiej władzy nacjonaliści przeciwstawili ostre, odwetowe, zabójstwa. […] Swoją anty ukraińską działalnością Polska zmusiła ukraińskie organizacje polityczne do szukania wsparcia u innych państw. Np. ZSRR, Niemiec, Czechosłowacji. Koniec końców w połowie lat 30 Polska znalazła się w światowej izolacji. […] Gnębiąc naród ukraiński polscy działacze nie domyślali się, że minie mało czasu i los zadrwi sobie z „panów”. Znów będzie lać się krew, ale tym razem gnębionym będzie naród polski, a funkcję gnębiącego wezmą na siebie hitlerowskie Niemcy. […]”
Jeżeli w zachodnich mediach pojawi się jakakolwiek wzmianka o „polskich obozach koncentracyjnych”, to władze III RP niemalże natychmiast reagują notami protestacyjnymi i pozwami do sądów. Ale braciom Ukraińcom najwidoczniej wolno:
„Czasami można usłyszeć od pewnych historyków (przeważnie rosyjskich, ale zdarzają się i nasi ukraińscy), że zjednoczenie nam darowano. Ale czy nie zapłaciliśmy za taki podarunek strasznej ceny ofiar ludzkiego życia? Czy nie za to miliony Ukraińców ginęły w obozach koncentracyjnych (w ZSRR, Polsce, Niemczech), na polach bitew (tylko II wojna światowa zabrała życie blisko 14 milionów Ukraińców), na zesłankach? Czy nie dla tego tysiące naszych ziomków kontynuowało walkę na emigracji. Każdy milimetr kwadratowy ukraińskiej ziemi jest zroszony krwią naszych ojców i dziadów i dlatego ta ziemia – prawnie jest nasza. Wiele Ukraińców oddało swoje życie budując Petersburg, podbijając Syberię i Daleki Wschód. Bez ukraińskiego męstwa, bez naszej robotniczej ręki Rosja nie mogła by istnieć! […]
Jeszcze ciekawsze są wynurzenia autorów dotyczące przynależności narodowej. Nie mają one nic wspólnego z jakąkolwiek, nawet potoczną, wiedzą w tej materii, jednakże czegóż się nie robi dla osiągnięcia swojego celu. W tym miejscu warto zadać sobie pytanie czy normalni ludzie w książeczce dla dzieci zamieszczają pokaźnych rozmiarów rozdział o teoretycznych podstawach nacjonalizmu?
„[…] Naród może składać się z wielu nacji – etnosów ( Rosjanin, Polak, lub ktokolwiek inny może być przedstawicielem narodu ukraińskiego ) Właśnie w ten sposób zbudowane jest każde państwo w świecie. Historia świadczy, że wszystkie imperia, jakie nie szanowały narodów wchodzących w ich skład ginęły z powodu wewnętrznej wrogości np. Imperium Rosyjskie, Imperium Niemieckie, ZSRR i inne) Główną cechą ukraińskiego nacjonalizmu jest brak odrzucenia prawa do istnienia innych nacji. Ukraiński nacjonalizm nigdy nie miał na celu podporządkowania, albo zniszczenia innych narodów”.
Armia Krajowa
Na stronie 54 rozpoczyna się jeden z najciekawszych rozdziałów banderowskiej książeczki dla dzieci. Jako że w słowniku ludzi kulturalnych nie występuje wystarczająca ilość słów, którymi można by podsumować rewelacje ukraińskich „wychowawców” młodego pokolenia” pozwolę sobie również i ten fragment tekstu pozostawić bez komentarza.
„Jeszcze jedną siłą związaną z Zachodnią Ukrainą były oddziały Armii Krajowej ( AK ) – polskiego podziemnego ugrupowania. Starały się one odnowić kontrolę nad ziemiami ukraińskimi, żeby po zakończeniu wojny włączyć je do Polski. Bardzo często Niemcy działali razem z AK, starając się nakierować na siebie dwie wojskowe siły, tak aby wyniszczyły się nawzajem. Zdarzały się wypadki, kiedy AK przebrana w mundury Ukraińskich Powstańców niszczyła ukraińskie wsie, żeby pozbawić UPA wsparcia miejscowej ludności”.

Wołyń 1943.Genocyd Ukraińców w Polsce

„Do walki z armią sowiecką i niemiecką należy dodać jeszcze walkę z wojskami polskimi w latach 1944-45. Kulminacją działań wojskowych stały się zmagania o ukraiński Wołyń, jaki obie strony konfliktu uważały za swoje terytorium. Walka ta była podgrzewana przez system niemiecki i sowiecki. Tym dwóm imperialistycznym państwom wygodnie było rozpalać wrogość polsko – ukraińską. Większość prostych ludzi nie mogła ominąć tego konfliktu. Niestety dziesiątki tysięcy niewinnych ofiar z obu stron – oto następstwo ostrej walki.
Terror zawsze ma straszną cenę. Ten kto zaczyna ostre działania, zawsze otrzymuje taką samą odpowiedź. W takich krwawych walkach giną prości, pokojowo nastawieni ludzie. Tragedia na Wołyniu w 1943 r. to pomnik bratobójczej wojny, jaki my powinniśmy zrozumieć. Szczególnie dotyczy to tych, którzy podsycają szowinizm i zachęcają do „ostatecznego rozwiązania” kwestii narodowej.
Konflikt między Ukraińcami a Polakami ma długą historię. Główna przyczyna – walka narodu ukraińskiego o niezależność etnicznych ukraińskich ziem od rządu Polski. Polski historyk Janusz Roszkowski pisze: Polacy chcieli by zapomnieć o nieprzerwanych powstaniach Ukraińców zaczynając od XVI w, straszliwe warunki życia chłopów w XIX w, polską politykę w okresie między dwoma wojnami.”
Tylko rozumiejąc to dziedzictwo historyczne można zrozumieć wybuch nienawiści Ukraińców do polskiego panowania w latach 40 XX w. Bezpośrednią przyczyną polsko – ukraińskiego przelewu krwi, który miał miejsce nie tylko na Wołyniu stały się szowinistyczne działania polskiej władzy. Na Chełmszczyźnie i Podlasiu z nakazu rządu zniszczono 151 prawosławnych cerkwi, 153 przemieniono na kościoły katolickie. Ukraińscy księża i nauczyciele, działacze społeczni i prości chłopi, którzy podtrzymywali ukraiński ruch – kilka tysięcy Ukraińców zostało zamordowanych przez polski rząd. Niemiecka administracja okupacyjna aktywnie wykorzystywała ten konflikt we własnych interesach. Naziści zachęcali Polaków do formowania policji i lokalnych struktur. […] Niemcy aktywnie wykorzystywali polskie organizacje podziemne do walki z powstańcami. Na przykład Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych USRR w lutym 1944 r. donosił o wydarzeniach na Wołyniu: „Broń dla Polaków, jacy zorganizowali samoobronę była wydawana przez Niemców, ale znaczna jej część została nielegalnie kupiona u Węgrów. W skutek tego w rękach polskiej ludności skoncentrowana została wielka ilość broni”. Archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy mają wiele dokumentów poświadczających masowe akcje represyjne Polaków przeciw Ukraińcom. Kierownictwo UPA rozumiało, że ukraińsko polska wrogość była na rękę moskiewskiemu komunistycznemu rządowi i starało się zrobić wszystko co możliwe, żeby powstrzymać rozlew krwi. Polski terror dawał rządowi radzieckiemu możliwość agitowania ludności ukraińskiej aby przesiedlała się na terytorium ZSRR. Z tego też powodu kierownictwo UPA wydało szereg odezw do polskich formacji zbrojnych.
[…] Tereny Wołynia były podstawową bazą ukraińskiego ruchu powstańczego. Dlatego też nie jest dziwnym, iż za panowanie nad tym regionem rozgorzały zaciekłe walki. Polskie oddziały, mając za sobą wsparcie nazistów przeprowadzały akcje represyjne przeciwko wsiom podejrzanym o wspieranie OUN – UPA. W zeznaniach jednego z członków polskich oddziałów czytamy: „napady na ukraińskie wsie były przeprowadzane według rzetelnie przygotowanego planu, z włączeniem do oddziału jako przewodnika kogoś z Polaków – mieszkańców wsi.”Działania polskich sił sprawiły, iż porozumienie dwóch narodów stało się niemożliwe. Terror wywołuje terror. Ukraińscy powstańcy rozpoczęli akcje odwetowe. I choć takie działania były zabronione przez kierownictwo UPA, to niektóre oddziały stosowały terror w stosunku do polskiej ludności. Walka rozpalona w 1941 i 42 r. na Chełmszczyźnie i Podlasiu przeniosła się na Wołyń i do Galicji. Dokładnej liczby ofiar tej tragedii nie ustalono do tej pory. Całą prawdę mamy dopiero poznać”.
Na zakończenie obrazkowej historii UPA autorzy serwują dzieciom troszeczkę mitologii. Rzeczywiście, słowo mit nawet dość dobrze pasuje do przedstawianych tu tez…

Mity o UPA
Mit o zbrodniach UPA przeciw ludności cywilnej
„Ruch partyzancki popierany przez ludność cywilną jest siłą niemalże nie do pokonania. Uczestnictwo w powstaniu jest świadomym wyborem – utrzymanie żołnierza siłą w podziemnej armii jest praktycznie nie możliwe. Większość ludności zachodniej Ukrainy wspierała działalność UPA. Kierownictwo ZSRR zrozumiało, że żadnymi siłami wojskowymi nie da się pokonać powstańców, postanowiło oderwać ich od socjalnej bazy. Na terytorium Zachodniej Ukrainy i Polski przeprowadzono brutalne deportacje Ukraińców, mające na celu pozbawienie UPA wsparcia miejscowej ludności. Tylko dzięki takim działaniom totalitarnemu reżimowi udało się podporządkować Ukrainę.
Bardzo dobrze pamiętają Ukraińcy zbrodnie NKWD przeciw ludności cywilnej, pamiętają maskaradę z przebieraniem wydzielonych jednostek ministerstwa państwowej bezpieki ZSRR, kiedy to w przebraniu powstańców bezkarnie zatruwali studnie z wodą, zabijali bezbronne kobiety, starców i dzieci. Łowili w Karpatach ludność cywilną i przy pomocy średniowiecznych tortur starali się dowiedzieć, gdzie znajdują się kryjówki UPA
UPA było najbardziej tolerancyjną i humanitarną armią. Cała ideologia powstańców opierała się na ogólnoludzkich hasłach i postępowych ideach humanizmu, które z zasady były sprzeczne z jakimkolwiek terrorem. Całą swoją walkę UPA prowadziła właśnie przeciw terrorowi, zarówno komunistycznemu, jak i też nazistowskiemu.
Tym nie mniej zdarzały się wypadki, kiedy oddziały UPA przeciwko siłom lub pojedynczym osobom przeprowadzały odwetowe akcje karne za bandytyzm, grabieże, zabójstwa ukraińskiej ludności. Taka działalność była surowo zabroniona przeciwko przez dowództwo UPA, dlatego też było to sporadycznie”.
Mit o uczestnictwie UPA w pogromach Żydów
„Nigdy i nigdzie ukraińscy powstańcy nie brali udziału w takich akcjach. Jak już pisaliśmy w składzie UPA walczyło 15 międzynarodowych oddziałów, w tym i żydowski. UPA prowadziło walkę wyzwoleńczą i nie stosowało w swojej ideologii hitlerowskiej teorii rasistowskiej. Ogólnie znany jest fakt, że podczas niemieckiej okupacji w szeregach UPA ramię w ramię walczyli Ukraińcy, Żydzi i przedstawiciele innych narodowości. UPA walczyła o humanistyczne ideały, o swobodę dla wszystkich narodów i każdego człowieka”.

Mit o tym, że działalność UPA to bandytyzm
„Działalność UPA była skierowana na wyzwolenie z niewoli tysięcy czerwonoarmistów, Żydów, Polaków, którzy włączali się potem w jej szeregi, albo wracali do swojej ojczyzny.
Przyczyną nieuznania UPA do dzisiejszego dnia jest fakt, iż Moskwa chowa swoją straszną historię przed światową opinią. Faktem jest, iż tylko UPA walczyła o niepodległość Ukrainy. UPA była lepiej zorganizowana niż Armia Czerwona. Wszystkie zbrodnie wojenne surowo karano. Dyscyplina wojskowa była na dość wysokim poziomie. Dlatego ZSRR walczył z UPA aż do 1956 r. Jak mogą „bandyci” walczyć tak długo w pełnej izolacji. Jak mogą „bandyci” oddawać swoje życie ( a to 40 000 armia, jaka każdego roku uzupełniała się dziesiątkami tysięcy ) za wyzwolenie kraju. To mogli być tylko patrioci, którzy bronili własnych ideałów swobody. Na ich mogiłach napisano: Możecie zabrać nam ziemię na jakiej żyjemy, ale nigdy nie zabierzecie nam ziemi, w jakiej nas pochowano”.
Cóż, cywilizowanemu człowiekowi trudno to wszystko skomentować. A z resztą – Niech im kryzys ciężki będzie!

Piotr Werstler, Lwów
Nr 31-32 (2-9.08.2009)

Za: Mysl Polska | http://www.myslpolska.pl/node/10196

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content