- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Michnik pochwalił PiS za reakcję na wydarzenia na Białorusi

Redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik wyraził na łamach swojej gazety uznanie dla działań partii rządzącej w związku z sytuacją na Białorusi.

W artykule zatytułowanym „Od pięciu lat nie dawali mi okazji do pochwał. Ale dziś chwalę PiS”, opublikowanym we wtorek na portalu Gazety Wyborczej, Adam Michnik wymienił działania polskiego rządu w sprawie Białorusi, które uznał za godne pochwały. Naczelnemu GW spodobało się wezwanie premiera Mateusza Morawieckiego do zwołania nadzwyczajnego unijnego szczytu w sprawie Białorusi. Pochwalony został również minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Jego zdaniem szef MSZ zasłużył na pochwałę odrzuceniem oskarżeń Aleksandra Łukaszenki o inspirowanie protestów na ulicach białoruskich miast z zagranicy oraz propozycją rozwiązania konfliktu na Białorusi przy wykorzystaniu doświadczeń „Okrągłego Stołu” w 1989 roku w Polsce.

Michnik zauważył, że propozycje rządu PiS w sprawie Białorusi są zgodne z „aspiracjami wolnościowymi społeczeństwa białoruskiego, z interesem polskiej racji stanu i polskiej demokracji, wreszcie – z interesem i systemem wartości UE”.

Naczelny GW nie wie, jakie efekty dadzą działania polskich władz, ale „ważne jest, że te słowa padły”. Michnik nie powstrzymał się jednak przed uszczypliwościami wobec partii rządzącej pisząc, że „tym razem politycy PiS nie pokazali Białorusinom środkowego palca” i to dobrze, że nie padły słowa o „chamskiej hołocie” i „zdradzieckich mordach”. Porównał też sytuację w Polsce i na Białorusi.

„Chciałbym tylko, by pamiętali oni [politycy PiS – red.], że oprócz Białorusi jest inny kraj, w którym miliony ludzi też wolą słuchać o dialogu w duchu Okrągłego Stołu, niż oglądać brutalność policji wobec pokojowych demonstrantów i słuchać szczujących nagonek na LGBT. To jest doprawdy smutne widowisko zarówno na ulicach Mińska, jak i na ulicach Warszawy” – stwierdził Adam Michnik.

Jak pisaliśmy, już trzecią noc z rzędu na Białorusi trwały uliczne protesty przeciwników Aleksandra Łukaszenki nie uznających jego ogłoszonego oficjalnie wyborczego zwycięstwa. Głównym ośrodkiem protestu pozostaje stolica państwa – Mińsk. Demonstracje są tłumione przez siły bezpieczeństwa.

Kresy.pl

Za: Kresy.pl (12 sierpnia 2020)

 


 

Polska i Białoruś

Dziś już chyba tylko ślepiec nie dostrzega podobieństw sytuacji w Polsce i na wschód od niej. Oto bowiem, gdy Warszawa poddawana jest nieustannym naciskom ze strony Stanów Zjednoczonych, które na sztandarach światowej rewolucji niosą już nie tylko demokrację i prawa człowieka, ale stały się także międzynarodowym reprezentantem środowiska LGBT, na Białorusi obserwujemy pierwszy etap procesu „walki o prawa” w postaci próby przeprowadzenia kolejnej „kolorowej rewolucji”.

Tak samo, jak przy okazji każdych wyborów w tym kraju, uaktywnione zostały siły opozycyjne wobec urzędującego w Mińsku reżimu. Tłumy młodzieży, zakrwawione twarze i kobiety bojowniczki, to obrazy, którymi epatowana jest opinia publiczna w Polsce i na Zachodzie. Liderki opozycji chcą „wolności teraz” i żądają natychmiastowego ustąpienia „Baćki”. Zachód nie kryje oburzenia, Rosja dyplomatycznie milczy, mając wszak własne partykularne interesy w ewentualnym odejściu Aleksandra Łukaszenki, zaś strona polska wykazuje póki co zadziwiającą wstrzemięźliwość.

Znamienne jest stanowisko partii rządzącej. Szef Klubu PiS Ryszard Terlecki, na pytanie dociekliwej dziennikarki TVN24 na temat sytuacji na Białorusi, miał stwierdzić: „Ale co pani myśli, że najedziemy Białoruś albo wyślemy tam czołgi?”. Jak mawia znane przysłowie, jedna jaskółka wiosny nie czyni, jednak już ta wypowiedź może wskazywać na pewną zmianę PiS w podejściu do wschodniego sąsiada. Już nie powrót do niedopuszczalnego procederu grania polską mniejszością na Białorusi, ale próba pewnego zdystansowania się.

Być może i w partii rządzącej dostrzeżono, że zarówno Polsce, jak i innym państwom regionu, na czele z Węgrami, na wschodzie zaś Rosji i Białorusi, zagraża to samo niebezpieczeństwo. Nie ma ono już bynajmniej wymiaru geopolitycznego, a cywilizacyjny i kulturowy.

Wracając zaś do białoruskiej opozycji, truizmem wydaje się pogląd, mówiący, że w przypadku jej zwycięstwa, niemal tuż po przejęciu całej gospodarki, „sprywatyzowaniu” czego się tylko da oraz wywołaniu exodusu całej młodzieży na Zachód, w tym i do Polski (vide Ukraina), Mińsk, w zamian za „obronę przed rosyjskim zagrożeniem”, poddany zostałby ideologicznej obróbce.

Na Białoruś skierowany zostałby amerykański namiestnik w rodzaju rezydującej w Polsce Georgette Mosbacher, który pilnowałby, aby prawa Afroamerykanów i mniejszości seksualnych były należycie respektowane. Swoją drogą, zaobserwować można tu zadziwiające podobieństwo do, służącej w drugiej połowie XVIII w. ówczesnym państwom ościennym do ingerencji w sprawy Polski, obrony praw innowierców. Czy wszystko to ustrzegłoby jednak pierwszy na Białorusi, odsłonięty dwa lata temu w Mereczowszczyźnie w obwodzie brzeskim pomnik Tadeusza Kościuszki, pozostaje kwestią otwartą…

Maciej Motas
11.08.2020

Za: Myśl Polska

 


 

Polacy na Białorusi i o samej Białorusi. Tego nie zobaczysz w polskiej telewizji

W związku z wyborami prezydenckimi na Białorusi, wygranymi zdecydowanie przez Aleksandra Łukaszenkę i próbami wywołania kolorowej rewolucji, w tym kraju z udziałem polskojęzycznego rządu, prezentujemy filmowe nagranie sprzed 7 lat, które dość jasno obrazuje politykę władz Polski wobec Polaków tam zamieszkałych.

Polacy na Białorusi nie dają się wykorzystać instrumentalnie do zrobienia tej kolorowej rewolucji.

Drugi reportaż filmowy o naszym Sąsiedzie sprzed 4 lat, mówi jak tytule: Białoruś – jak tam jest naprawdę?

I dwa ostatnie teksty + komentarze omawiające ostatnie wybory i próby wywołania Majdanu jak na Ukrainie.

Redakcja KIP

Za: SpotkamsiePL

Za: Michał Sikorski

Od Redakcji KIP:

Na podsumowanie wyborów i planów kolorowej rewolucji na Białorusi zamieszczamy komentarz Oskara:

Na Białorusi mamy próbę Majdanu.

Nie powinien się udać, bo pożytecznych idiotów coraz mniej… a żydowska mniejszość nie wystarczy do przewrotu… a na Białorusi nie ma banderowców.
Nawet Rosja wie, że obalenie Łukaszenki to niebezpieczna dla Rosji destabilizacja.
Jest już kuriozalne że baba z nikąd, bez żadnego poparcia poza żydowską agenturą, ogłasza się zwyciężczynią… tego nikt nie kupi.
Nie ma aż takich pożytecznych idiotów… każdy kto takie „tezy” popiera jest bez wątpienia aktywnym żydowskim agentem.
Na tym tle warto popatrzeć na tę agenturę w Polskich TV. Po wyzwoleniu Polski ze zniewolenia globalnej mafii żydowskiej będziemy mieli tę agenturę na widelcu..
ale wiadomo że wcześniej ta agentura wyjedzie w nieznane i zmieni swoją tożsamość…
Akcja „Zaleszczyki” będzie jednoznacznym sygnałem dla Narodu Polskiego że wolność jest tuż tuż.

Ale nie ma czego się cieszyć, ta agentura moim zdaniem pozostawi po sobie niejedną bombę, minę…trutkę…ja tu nie mam złudzeń.
(zatrute wody, dywersja w energetyce, zatruta żywność…)
Moim zdaniem zrobią to.. i wiele innych rzeczy …bo nienawidzą szczerze Narodu Polskiego.

Oscar 10.08.2020 16:29:03
Za: https://krzysztofjaw.neon24.pl/post/156928,alaksandr-lukaszenka-prezydentem-na-bialorusi-co-dalej

 

 

A. Łukaszenko – gorący komentarz o atmosferze wokół wyborów

Białoruś przeprowadza wybory w interesie swoich obywateli, a nie międzynarodowych obserwatorów.

Aleksander Łukaszenka bezpośrednio po dzisiejszym akcie głosowania udzielił wywiadu agencji Belta

„Nic nie wymknie się spod kontroli. Gwarantuję. To jest główne zadanie obecnego rządu, nie tylko prezydenta. Dlatego nie można mieć co do tego wątpliwości, bez względu na to, jakie osoby tu planują” – powiedział Aleksander Łukaszenko.

Prezydent poinformował, że rano wysłuchał raportu Komisji Granicy Państwowej: ostatnio 170 obywateli odmówiono wjazdu na Białoruś. „Fałszywe wizy albo wskazywały, albo w ogóle nie potrafiły wytłumaczyć, do czego zmierzają. Dlatego kontrola na granicy jest bardzo poważna. Zintensyfikowaliśmy też obserwację w związku z ostatnimi wydarzeniami na białorusko-rosyjskim odcinku granicy. Nawiasem mówiąc, byli ludzie, którzy zostali wydaleni z kraju.” – powiedział głowa państwa

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko nie widzi powodu do konfrontacji po wyborach. Głowa państwa ogłosiła to dzisiaj po głosowaniu w wyborach.

„Przewidujemy różne opcje” – zauważył Aleksander Łukaszenko. Jednocześnie podkreślił: nie ma powodu, by twierdzić, że kraj po wyborach pogrąży się w jakiejś konfrontacji. „Sytuacji nie można lekceważyć, ale nie ma absolutnie żadnych podstaw, by powiedzieć, że od jutra kraj pogrąży się w chaosie lub w jakiejś konfrontacji, konfrontacji lub w jakiejś wojnie domowej. Szczerze oświadczam i gwarantuję” – powiedział Prezydent

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko nazwał kampanię wyborczą 2020 roku jedną z najtrudniejszych dla siebie.
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko odpowiadając na pytania po głosowaniu w wyborach powiedział, że jest gotowy na dialog z przeciwnikami władzy, ale odpowiedź byłaby odpowiednia na prowokacje,
„Jeśli tylko wyrazisz swoje stanowisko lub stanowisko kogoś i jest jasne, że jest to Pietrow, Sidorow, Iwanow, cieszę się z tego. Jestem gotów osobiście z Tobą porozmawiać. Jeśli zaczniesz zachowywać się tendencyjnie, ja też to widzę. A jeśli prowokujesz, dostaniesz taką samą odpowiedź: czy chcesz spróbować obalić rząd, coś złamać, ukłuć, znieważyć (tak jak było na początku więcej, a teraz mniej) i oczekujesz ode mnie lub kogoś innego, że on uklęknie przed tobą i pocałuje piasek, w którym brodziłeś? To się nie stanie. Postępuj zgodnie z prawem, a my nie będziemy mieli na ciebie żadnych skarg” – podkreślił Aleksander Łukaszenko.

Szef państwa zaznaczył, że wiele mediów na Białorusi i stojących za nimi chce bijatyki Jednak władze podjęły nawet trudne, ale zapobiegawcze środki.

„Chcecie, żebym pogrążył kraj w chaosie? Więc zdepczecie mnie później i będziecie mieli rację, że ja nie chroniłem, w tym ciebie i twoją rodzinę. Chcę, żeby było spokojnie, żebyśmy mogli prowadzić dialog, jeśli istnieje i jeśli jesteś w stanie coś zrobić dla kraju, stworzę Ci wszystkie warunki do pracy dla tego kraju.
Jeśli będziecie walczyć przeciwko krajowi, próbować pogrążyć kraj w chaosie i go zdestabilizować nawet najmniejszymi rzeczami, otrzymacie ode mnie natychmiastową odpowiedź. To jest moja konstytucyjna władza. Czemu mi to wypominacie?”- retoryczne pytanie zadał Prezydent.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko uważa pracę struktur integracyjnych za nieskuteczne w czasie pandemii i po jej zakończeniu.

„Nacjonalizm i interesy narodowe, delikatnie mówiąc, przeważyły ”‹”‹i przeważają” – stwierdził Prezydent, charakteryzując ogólnie działalność struktur integracyjnych. Stwierdził, że szczególnie znamienna jest sytuacja w zakresie rozwoju pandemii. „Każdy zamknął się we własnym małym świecie i próbował się wydostać” – zauważył głowa państwa.
Białoruś, będąc w centrum Europy, zawsze będzie współpracować ze wszystkimi, ale nie kłaniając się komukolwiek. Szef państwa zaznaczył, że Białoruś zamierza współpracować z innymi państwami we wszystkich dziedzinach.

Białoruś przeprowadza wybory w interesie swoich obywateli, a nie międzynarodowych obserwatorów.

„Szczerze mówiąc, przeczytałem już wszystko, co zostało przygotowane” – powiedział Aleksander Łukaszenko o możliwych ocenach międzynarodowych obserwatorów. „Nie oczekujcie, że ludzie kłaniają się nam i mówią:„ Brawo Białorusini! ”Polityka to walka, ale dla nas – sztuka możliwego. Nie chcemy, aby źle o nas mówiono, ale będziemy postępować w interesie Białorusinów”.

Głowa państwa podkreślił, że ”‹”‹chce, aby „kraj był cichy i spokojny, aby dzieci mogły normalnie rosnąć i być wychowywane bez rozglądania się wokół siebie”.

Według głowy państwa młodzi ludzie i osoby bez współistniejących chorób łatwo znoszą tę infekcję. A osoby starsze powinny oczywiście stosować środki zapobiegawcze. Aleksander Łukaszenko powiedział, że temat ten został poruszony także podczas niedawnej rozmowy telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. „Dałem Putinowi radę: uważaj na siebie, bo choroba jest uleczalna (nasi lekarze są świetni, nauczyli się, ale tak wredna, jak nigdy dotąd” – powiedział białoruski lider.

Nikt nie podejmował i nie będzie podejmował represji wobec zwolenników kandydatów alternatywnych. „Nikt nie podejmował represji z naruszeniem prawa i nie będzie ich podejmował. Przestrzegaj prawa. Prawa i tylko prawa!” – podkreślił białoruski przywódca.
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko opowiedział, jak planuje przeprowadzić dzień wyborczy po głosowaniu w lokalu wyborczym…

„Jak zwykle dzień minie. W tej chwili nie mogę nic zmienić” – powiedział prezydent. „Będę czekać na wyniki, jak wy wszyscy”.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko jest przekonany, że stosunki białorusko-rosyjskie będą się normalnie rozwijać. Głowa państwa zaznaczył, że ostatnio zarzucił Rosji przejście ze stosunków braterskich na partnerskie. Na co Prezydent Rosji wyraźnie powiedział: „Będziemy budować z tobą braterskie stosunki. A w tym, co się dzieje, Aleksandrze Grigoriewiczu, przyjrzyjmy się bliżej. Prześlę Ci informacje, które mamy dzisiaj”.

Następnego dnia Aleksander Łukaszenko otrzymał list ze strony rosyjskiej, w którym przedstawił wszystkie fakty. Teraz są badane przez Komitet Śledczy Białorusi. „Jeśli chodzi o perspektywy (relacji białorusko-rosyjskich. – przyp. Belta), jeśli ktoś spodziewa się, że nasze stosunki z Rosją uległy całkowitemu pogorszeniu, to się myli!” – podkreślił białoruski lider.

Na podstawie:
>https://www.belta.by/president/view/iz-pod-kontrolja-nichego-ne-vyjdet-lukashenko-o-bezopasnosti-grazhdan-vo-vremja-prezidentskih-vyborov-402082-2020/( tłum. własne -P.Z.)
Więcej:
>https://wiernipolsce1.wordpress.com/2020/08/09/a-lukaszenko-goracy-komentarz-o-atmosferze-wokol-wyborow/

 

 

Tak opisuje to co dzieje się na Białorusi – SPUTNIK
Opis oczami Rosji. I przyznam ze mają rację!

Ciekawe ujęcie warte uwagi:
>https://pl.sputniknews.com/pisza-dla-nas/2020081012884799-bialorus-nie-chce-na-zachod-Sputnik/

Tu tylko mały opis:

Polska propozycja dla Białorusi

Polskie elity opiniotwórcze oszalały ze wściekłości. Aleksander Łukaszenka znowu zwycięzcą wyborów prezydenckich. I choć już od wielu tygodni opinię publiczną nad Wisłą uczulano na to, że wybory będą „sfałszowane”, to jednak nikt nie zalecił opozycji zastosowania powszechnego bojkotu głosowania. A przecież skoro opozycja ma za sobą, jak twierdzi, większość, to byłby to najprostszy sposób do delegitymizacji białoruskiego prezydenta. Można było ustawić przed lokalami działaczy (no chyba ich nie brakuje, skoro to „cały naród”?) i liczyć idących na wybory, a potem pokazać światu, że frekwencja była niska. Z jakichś powodów tego nie zrobiono.

Sławomir Sierakowski przyleciał do Mińska. Pewnie liczył na to, że białoruskie władze zatrzymają go na lotnisku i „będzie afera”, ale nic z tych rzeczy. Publicysta amerykańskiego „New York Timesa” próbuje więc przekonywać nas, że nic się jeszcze nie skończyło, że ludzie jeszcze wyjdą na ulicę i będą protestować „aż do zwycięstwa”. Wyliczył też (najpewniej suwmiarką), że opozycja ma 2/3 poparcia w społeczeństwie.

Kreskę położył za to Bartłomiej Węglarczyk, który ogłosił powrót Białorusi do ZSRR (sic!) i nawołuje do sankcji UE przeciwko – jak się wyraził – „ubekom”. Witold Jurasz z kolei nawet z lekka sympatyzuje z Łukaszenką, bo jego życiowym motywem przewodnim jest „Rosja”, a w jego przekonaniu alternatywą dla białoruskiego przywódcy jest „wchłonięcie Białorusi przez Kreml”. Trzy różne, sprzeczne narracje. Nie będziemy analizować tu ich powagi (bo szkoda czasu) ale to pokazuje jak bardzo polska awangarda Zachodu znalazła się w defensywie.

Nikomu natomiast nie przyjdzie do głowy, że większość Białorusinów naprawdę nie chce podzielić losu Ukraińców, którzy „awansowali” do roli taniej siły roboczej (i rozrodczej, co zasługuje na odrębną publikację, a nawet reportaż) Zachodu. W moim ponad 30-letnim życiu jeszcze się nie spotkałem z sytuacją w której Zachód uznałby za demokratyczne i uczciwe wybory, w których wygrywa ktoś niepowiązany z tymże Zachodem.

Wychodzi na to, że „demokracja” to po prostu przymiot konkretnej części geograficznej świata i że wiąże się nieodłącznie z kapitalizmem. O ile jednak stosunkowo łatwo było zbałamucić tym Ukraińców, o tyle trudno oczekiwać powtórki scenariusza w Mińsku.

Dlaczego Białoruś nie będzie drugą Ukrainą?

Zacznijmy więc od samego początku. Już sama konstrukcja systemu władzy na Białorusi jest inna niż na Ukrainie. Białoruś jest krajem bez oligarchów i miliarderów, więc nie ma instytucji, która w celu zdobycia władzy mogłaby sfinansować jakiś poważny ruch społeczny. Białoruska opozycja zdana jest więc na siebie i na finansowanie z zagranicy. To drugie ją jednak z automatu kompromituje, bo Białorusini znają wartość własnej suwerenności.

To nie Ukraina, gdzie nawet tożsamość narodowa nie jest jednolita. Między Białorusinem z Witebska, a Brześcia nie ma większej różnicy, z kolei między Ukraińcem ze Lwowa, a z Charkowa jest ogromna przepaść. To powoduje, że na Białorusi nie ma tożsamościowych sprzeczności, które można wykorzystać, tak jak to zrobiono po Majdanie.

Ale to i tak byłoby do „pokonania”, gdyby na Białorusi były problemy natury socjalnej. Tutaj wyjątkowo zwróćmy uwagę na narrację przyjętą przez Zachód, a właściwie na to czego „demokraci” o Białorusi nie mówią. A nie mówią o bezrobociu, o głodzie czy o bezdomności, bo tych po prostu nie ma. Owszem, Białorusini w większości żyją skromnie, ale jednak godnie.

Zagrożenie absolutnym wykluczeniem społecznym jest tam o wiele mniejsze niż w „demokratycznej” Polsce. Tu wystarczy nie zapłacić raty kredytu i ląduje się na bruku. Ba! Wystarczy mieszkać w domu przeznaczonym do reprywatyzacji i to w samej stolicy.

Białoruś jest więc europejską wyspą bez oligarchii i neoliberalizmu.

Owszem, wielu Białorusinów kłuje coś co nazywają „brakiem perspektyw”, a co nieodłącznie wiąże się ze zjawiskiem „małej stabilizacji”. Tuż za zachodnią granicą funkcjonują przecież państwa gdzie, przynajmniej w teorii, można zrealizować kapitalistyczne marzenie „od pucybuta do milionera”, ale – jak wiemy – tych Billów Gatesów za wielu nie ma, za to spotykamy emigrujących Białorusinów w różnych „agencjach pracy tymczasowej” gdzie mogą poznać smak kapitalistycznego wyzysku.

Należy zresztą dodać, że emigracja z Białorusi i tak jest o wiele mniejsza niż z „demokratycznej” Ukrainy czy z państw bałtyckich. Białorusini mają prawo tego wszystkiego nie chcieć. Wolą „dyktatora”.

To zresztą bardzo symboliczne, że „dyktatorem” Zachód ogłasza zawsze tego przywódcę, który nie chce dzielić się władzą z międzynarodową finansjerą. To samo nie raz i nie dwa czytaliśmy w Polsce o Prezydencie Putinie, gdy bywał na kursie kolizyjnym z różnymi miliarderami.

Nieskuteczna propaganda.

Liderzy Polski i Litwy apelują do władz Białorusi

Przy tym wszystkim nie należy zapominać o atakach propagandowych kierowanych w stronę Białorusi. Czasami to przekracza granice żenady. Ilość fake-newsów z którymi spotykaliśmy się od wczoraj jest porażająca. To rzeczywiście „nowa jakość”. Łukaszenka miał uciec do Turcji, nad Mińsk miały przylecieć wojskowe śmigłowce, miała być w użyciu ostra amunicja. I wszystko to szybko okazało się bujdą.

Wiadomo oczywiście, że tego rodzaju „informacje” mają mobilizować kolejnych Białorusinów do wyjścia na ulice i świadomie wprowadza się ich w błąd, ale efekt jest również odwrotny – mieszkańcy są coraz bardziej „zaszczepieni” przeciwko wirusowi propagandy.

Nie byłem obserwatorem wyborów na Białorusi, ale zastanawia mnie też skąd to przekonanie, że wybory były sfałszowane, a opozycja ma za sobą większość narodu? W kraju takim jak Białoruś, czyli w kraju bez bezrobocia, to jest bardzo łatwo zweryfikować: już od poniedziałkowego poranka powinien się rozpocząć strajk generalny z konkretnymi żądaniami. Nie jedna czy dwie fabryki, ale cały kraj powinien zgodnie zaprzestać pracy. Przy, jak twierdzi Sierakowski, 2/3 poparcia narodu?

Źaden problem! Notabene, stąd przecież wiemy, że skala oburzenia Polaków na władze PZPR była w roku 1980 naprawdę wielka, bo stawały kolejne zakłady. W przeciwnym razie zagraniczna inspiracja byłaby po prostu nieskuteczna. Służby specjalne mogą przekupić sto czy nawet tysiąc prowodyrów, ale nie wielomilionowy naród. Czemu więc ta „oburzona” Białoruś dziś spokojnie poszła do pracy?

Morawiecki apeluje do UE: Trzeba zwołać szczyt w sprawie Białorusi.

Poziom tych manipulacji oddaje też dość zabawna komedia pod ambasadą Białorusi w Polsce. Zebrało się tam kilkuset Białorusinów, zapewne w większości „stypendystów” polskiego rządu, którym od lat wtłacza się do głowy antybiałoruskie przekonania, po czym przeprowadzili tam „wybory” gdzie wygrała Cichanouska i na tej podstawie uznali, że władza w ich kraju dopuściła się fałszerstw!

Rety, nie pytajcie kto u mnie w domu wygrał wybory parlamentarne! Podobnie jest zresztą z nadzwyczaj zgodną narracją PiS, PO, Lewicy i jakichś 90% polskiego establishmentu (wliczając rząd i koncesjonowaną opozycję) które fotografują się z flagą powołanej pod auspicjami niemieckiego cesarza BRL.

Oto polska scena polityczna, która codziennie straszy nas „rosyjską ingerencją”, zgodnie domaga się… ingerencji w wewnętrzne sprawy Białorusi.

Jedno małe ale… Polskie MSZ: Z zaniepokojeniem obserwujemy rozwój wydarzeń na Białorusi Nie chcę jednak być źle zrozumiany. Białoruś to państwo, które ma swoje problemy, a Aleksander Łukaszenka nie jest na pewno władcą idealnym. Niedzielne protesty pokazały, że ludzie poniżej 40 roku życia nie są już podatni na ostrzeżenia białoruskiej władzy przed powrotem „demokracji” lat 90-tych.

Z przyczyn naturalnych zwyczajnie tego nie pamiętają. To grupa ludzi, której Łukaszenka nie może zbagatelizować. Co więcej: godne potępienia są obrazki w których siły bezpieczeństwa biją jakby na oślep, bo przecież docierają do nas informacje o pobiciu niektórych dziennikarzy.

Pozostaje też niesmak po tym, gdy białoruskie służby dały się nabrać na ukraińską prowokację jakoby przybyli do nich rosyjscy żołnierze by „obalić Łukaszenkę”. To wszystko każe przypuszczać, że na Białorusi pojawił się w jakimś stopniu „syndrom oblężonej twierdzy”. Z tym, że ingerencja Zachodu będzie go tylko pogłębiać…

Oryginal: Oczami Rosji.
>https://pl.sputniknews.com/pisza-dla-nas/2020081012884799-bialorus-nie-chce-na-zachod-Sputnik/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl

Za: Dziennik Gajowego Muruchy (2020-08-12)