Brytyjskie “organizacje dobroczynne” chcą zmusić uczniów do edukacji seksualnej

Aktualizacja: 2009-07-24 5:06 pm

Lobby „edukacji zdrowotnej” w Wielkiej Brytanii naciska na rząd aby odebrać rodzicom prawo do wyłączenia dzieci z udziału w lekcjach wychowania seksualnego. Od 2011 zajęcia będą obowiązkowe.

Rodzice obecnie mogą wypisać dzieci z udziału w zajęciach na mocy ustawy o edukacji z 1996 roku. Grupy nacisku związane z „edukacją zdrowotną i seksualną” jak na przykład Brook Advisory Centres, argumentują, iż wychowanie seksualne jest konieczne już we wczesnych rocznikach ze względu na coraz częstsze ciąże u nieletnich dziewczynek jak i choroby przenoszone droga płciową. – Według naszych przekonań nie sposób pogodzić wysokiej jakości edukacji seksualnej z prawem rodziców do odrzucania udziału dzieci w zajęciach. Prawo do rezygnacji z zajęć powinno zostać zniesione – mówi Simon Blake, szef Brook Advisory Centres.

– Wszyscy rodzice chcieliby zatrzymać jakieś prawa, ale ich dzieci mają przecież prawo do dobrej jakości edukacji seksualnej. Ona powinna być traktowana jak każdy inny obowiązkowy aspekt rozwoju w szkole – mówi Kathy French, z „Niezależnej Grupy Doradców Zdrowia Seksualnego”.

W polemicznym artykule opublikowanym przez „Telegraph”, Gerald Warner odpowiada ekspertom przekornym pytaniem: „Od kiedy to instytucje dobroczynne dyktują rodzicom jakie mają prawa?”

Według niego fanatycy nihilistycznej sex-edukacji nie chcą przyznać, że te programy nauczania nie wiele wnoszą do polepszenia zdrowia dzieci. Dlaczego zatem tak naciskają na zmianę prawa? „To działania zgodne z definicją totalitaryzmu: absolutny konformizm wszystkich w ramach politycznie akceptowalnego konsensusu, bez jakiejkolwiek tolerancji dla odstępstw od wyznaczonej linii” – pisze Warner.

Krytycy rządowych programów walki z ciążami nieletnich nie zostawiają suchej nitki także na rządowym programie edukacji seksualnej. Ich zdaniem teza, że przyczynia się on do zmniejszenia ilości ciąż jest pomyłką. David Paton z Nottingham University Business School nazywa rządową strategię „absolutna katastrofą”. Z kolei Alibhai-Brown, która same siebie określa jako komentatora na lewo od centrum, nazywa rządowe plany związane z edukacją seksualną w szkołach podstawowych „oznaką desperacji”.

Ostatni rządowy program edukacji seksualnej (YPDP) doprowadził bowiem do efektów odwrotnych niż zamierzone. Wyniki badań przeprowadzonych przez Instytut Edukacji Uniwersytetu w Londynie i londyńską Szkołę Higieny i Medycyny pokazały, że wśród uczestniczek opartego na promocji seksualnej swobody YPDP odsetek niechcianych ciąż był o 10 proc. wyższy niż wśród uczennic korzystających z innych programów.

JaLu/Lifesitenews.com


Zobacz także:

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=11597 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]