Śpiewanie piosenek powstańczych, czyli … show skradła lektorka języka migowego

Aktualizacja: 2020-08-2 9:22 pm

Podczas obchodów 76. Rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, jak co roku od wielu lat, odbyło się wspólne śpiewanie piosenek powstańczych, w programie “Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki – 76. rocznica Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 2020”.

Zrzut ekranu – źródło: Youtube – TVPInfo

Wspólne śpiewanie przygotowane zostało medialnie przez niezrównaną TVPInfo, która ubogaciła program w – niezbędnych w dzisiejszych czasach polit-poprawności – “lektorów” języka migowego.

Dwie panie “tłumaczące migowo” dały pokaz swoich umiejętności i widzowie mieli okazję obejrzeć niezłej klasy teatr pantomimy, a to że ten niepowtarzalny występ odbywał się cały czas na pierwszym planie, “tłumaczka” po prostu – jak ujęli to niektórzy widzowie – “skradła cały show”.

Zanim jednak przejdziemy do punktu drugiego, w którym upieramy się, że doszło do bezsensownego i komicznego wydarzenia, to najpierw punkt pierwszy, nieco ogólniejszy i dla niektórych “kontrowersyjny”.

Podstawowe pytanie

Otóż, po pierwsze należy zadać podstawowe, niewygodne i nie-polityczniepoprawne pytanie: czy dla zdecydowanej mniejszości społeczeństwa jaką są osoby głuche (nie mylić z osobami niedosłyszącymi i słabosłyszącymi), należy przystosowywać całą platformę medialną do ich potrzeb? Dla słabosłyszących i niedosłyszących są aparaciki słuchowe (tak jak okulary dla niedowidzących), więc dla ilu tak naprawdę osób głuchych skierowane są te wszystkie wysiłki medialne? To jest swego rodzaju interesujące pytanie, na które w tak świetnie rządzonej III RP jakoś trudno o konkretną odpowiedź, bo… nikt nie prowadzi takich statystyk. 

Szacuje się więc, że w Polsce – i tutaj cytat: “liczba osób głuchych komunikujących w języku migowym może się wahać od 45 tys. do 60 tys.” Polski Związek Głuchych jest największą polską organizacją osób niesłyszących i zrzesza 20 tys. członków. Zatem, dla kilkudziesięciu tysięcy osób głuchych, czyli dla około 0,1 procenta społeczeństwa, zrobiono medialną rewolucję prawnie nakazując przystosowanie programów telewizyjnych do ich potrzeb. A ile z tych kilkudziesięciu tysięcy naprawdę ogląda te programy, ile procent oglądało np. wczorajszą transmisję? Można przypuszczać, że tak jak wszyscy, tak i osoby głuche mają swoje preferencje polityczne i dajmy na to połowa nie ogląda telewizji publicznej, bo woli konkurencję. Ponadto, ok. 700 tysięcy polskich domostw nie ma telewizora, tak więc i w tej grupie tych kilka procent należy odliczyć. Dodatkowo, część nie jest zainteresowana danym programem, nie ma chęci czy zdrowia, a więc pozostaje garstka. Dosłownie garstka, najwyżej kilka tysięcy, jeśli nie dużo mniej. Jeśli zatem dla tego tysiąca widzów czy dwóch (najwyżej!), zmienia się i zniekształca cały przekaz telewizyjny skierowany do milionów odbiorców (a telewizja pana Kurskiego nieustannie chwali się, że popularne programy oglądało milion, dwa czy pięć milionów ludzi), to czy nie jest to wymuszanie i narzucanie, w imię udogodnienia pewnej śladowej mniejszości, jakichś nowych standardów, które absolutna większość zmuszona jest cierpieć i tolerować? To jest pytanie ogólne, które trzeba stawiać, bo nawet prawa mniejszości mają swoje limity. Bo jeśli nadmiernie schylimy się nad każdą mniejszością czy ułomnością, to dojdziemy do sytuacji, że trzeba będzie np. wymienić wszystkie drzwi w Polsce, bo grupka inwalidów bez prawej ręki ma trudności z ich otworzeniem.

Ponadto, jeszcze za kadencji jakże wspaniałego Juliusza Brauna – którego tylko jeszcze wspanialszy Jacek Kurski mógł przebić – prezes Telewizji chwalił się, że oto nadchodzi cyfrowa rewolucja, że potrzebne są pieniądze, pieniądze, pieniądze na wielkie, wielkie inwestycje, a to wszystko umożliwi – cytat “całkowitą zmianę w kwestii udogodnień dla niepełnosprawnych”. Wprowadzono więc digitalizację, rozparcelowano kanały, koncerny wyszarpały sobie częstotliwości, oczywiście celem zwiększenia możliwości liczby reklamogodzin, a nie jakichś udogodnień, dla kogokolwiek, a tym bardziej dla niepełnosprawnych. Czarna dziura jaką jest publiczna polska telewizja pochłonęła miliardy złotych i jedynie co była w stanie wyprodukować to tańczące na ekranie, skądinąd sympatyczne panie, które w groteskowych pozach próbują opowiedzieć “Pałacyk Michla”. Telewizja, przystosowując się do wytycznych narzuconych przez prawodawcę, idzie najłatwiejszą drogą, powszechnie narzucając “migowanie” każdemu widzowi, programowi, nawet wtedy gdy to nie jest ani konieczne, ani korzystne. (Może dlatego, że obiecano, iż do 2020 roku 50% programów będzie tłumaczona migowo, więc wprowadza się go na siłę również tam, gdzie po prostu nie ma sensu?)

Z tym ostatnim pytaniem wiąże się drugie zagadnienie i już w odniesieniu do tego konkretnego przekazu medialnego TVPInfo (nie)zakazanych piosenek. Należałoby zapytać organizatorów imprezy: po co wprowadzono tłumaczenie migowe i tego rodzaju wygłupy lektorki podczas śpiewania piosenek?? Przecież wraz ze śpiewaniem piosenek ukazywały się podpisy ze słowami tych piosenek i nawet osoba niesłysząca i zupełnie głucha mogła śledzić na bieżąco o czym jest piosenka. Owszem, przy zapowiedzi, przy jakimś przemówieniu, można wmontować te tańczące panie, ale w trakcie piosenki??

Idąc tym tokiem rozumowania Telewizji Polskiej proponujemy aby zatrudniła jakąś wybitnie uzdolnioną lektorkę na inne specjalne okazje, np. aby podczas Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, w czasie Koncertu fortepianowego e-mol op.11, “objaśniała” językiem migowym znaczenie tego utworu, wymiar emocjonalny i jego nastrój, co tak umiejętnie pokazała już swoimi gestami i minami podczas programu o piosenkach powstańczych. Polecamy też zaangażowanie ich na transmisje z pogrzebów znanych osobistości. Rozweselą najbardziej pochmurnych żałobników i widzów.

 LM
www.bibula.com

 

Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki – 76. rocznica Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 2020

 

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=115828 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]