Nasi „sojusznicy” nas nienawidzą – Jan Engelgard

“W Izraelu czuję się jak w domu” – mówił nie tak dawno Lech Kaczyński. Oficjalna doktryna polskiej polityki zagranicznej stanowi, że Izrael to nasz sojusznik, a – jak zapewnia Władysław Bartoszewski – “nasze stosunki są w szczytowej formie”. No i mamy niejako potwierdzenie tej miłości. Czołowy dziennik izraelski “Haaretz” zamieszcza tekst Mordechaja Shinefelda poświęcony komiksowi odnoszącemu się do czasów wojny. W tekście o bohaterze komiksu pada termin “polski obóz zagłady”. Kiedy polscy dziennikarze dzwonią do redakcji gazety, słyszą:  “Sprawa jest skomplikowana i nie będziemy jej telefonicznie komentować”. Tak, sprawa jest bardzo skomplikowana – już nie wystarcza używanie eufemistycznych określeń “nazistowski obóz zagłady” (o stwierdzeniu “niemiecki obóz zagłady” możemy zapomnieć), trzeba uderzyć mocno i nazwać obóz w Sobiborze (zabito tam ok. 250.000 Żydów – obozu pilnowali Ukraińcy) “polskim”. Zabawny jest komentarz Bartoszewskiego: “To niemożliwe. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Gazeta <Haaretz> jest nam życzliwa”. Można rzecz – życzliwa inaczej.
Sprawa ta ma szerszy wymiar – okazuje się bowiem, że nasi najwięksi “przyjaciele” nas zwyczajnie nienawidzą. I nie chodzi tu tylko o Izrael. Uprawiamy masochizm także w stosunkach z Ukrainą, tolerując hańbiące ekscesy, jakimi trzeba nazwać paranoiczny kult UPA i morderców polskich dzieci – wspierany przez przyjaciela Lecha Kaczyńskiego – Wiktora Juszczenkę. Czy ktoś słyszał kiedyś sprzeciw? I właściwie dlaczego Żydzi nie zgłaszają pretensji do Ukraińców za to, że czynnie wyniszczyli ich do spółki z Niemcami? Dlaczego pretensje maja do nas? I wreszcie – dlaczego jedynym krajem, do którego wciąż mamy pretensje i wobec którego jesteśmy twardzi – jest Rosja? Niech ktoś wreszcie na to odpowie.

Jan Engelgard

Za: Blog Jana Engelgarda

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content