Dr hab. Andrzej Zapałowski: albo MSZ zacznie działać, albo pokaże, że ulega ukraińskiemu szantażowi

Aktualizacja: 2017-09-23 5:17 pm

Dr hab. Andrzej Zapałowski w rozmowie z Kresami.pl skomentował zatrzymanie przez Ukraińców na granicy prof. Partacza, a także sytuację dot. polskiego szkolnictwa na Ukrainie, zagrożonego przez nową ustawę o oświacie. „Państwo ukraińskie chce poprzez szantaż narzucić polskim badaczom swoją wizję historyczną. Jeżeli państwo polskie, polski MSZ nie zrobi z tym porządku, to znaczy, że po prostu ulega ukraińskiemu szantażowi ”.

Jak informowaliśmy, profesor Czesław Partacz, autor m.in. kilku monografii o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Kresach, został dziś zatrzymany na granicy polsko-ukraińskiej. Ponadto, otrzymał zakaz wjazdu na Ukrainę do maja 2020 roku. Ukraińscy pogranicznicy nie wyjaśnili mu przyczyn zatrzymania, a jedynie przedstawili dokument podpisany przez oficera SBU dokument powołujący się na paragrafy prawa przygranicznego. Uczony stwierdził, że na czarnej liście SBU znalazł się z powodu jego działalności naukowej, zaś donos złożyli na niego przedstawiciele mniejszości ukraińskiej w Polsce.

– Powiem wprost: skandalem jest to, że Ukraińcy zakazują wjazdu profesorowi belwederskiemu, który jest badaczem m.in. stosunków polsko-ukraińskich i ma olbrzymi dorobek w tym zakresie. To okazuje jedno: że państwo ukraińskie chce poprzez szantaż narzucić polskim badaczom swoją wizję historyczną – mówi Kresom.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa i geopolityki.

– Po drugie, państwo ukraińskie, będące w fazie upadku ekonomicznego, narzuca swojemu niby-partnerowi strategicznemu kierunki badań, które mogą realizować pracownicy naukowi. To jest generalnie skandalem. To rzecz niespotykana, nawet w stosunkach polsko-rosyjskich. Nigdy nie słyszałem, żeby Rosja zakazała wjazdu jakiemuś badaczowi, który krytycznie czy wręcz bardzo krytycznie wypowiada się na tematy rosyjskie – zaznacza profesor Zapałowski.

– Jeżeli państwo polskie, polski MSZ nie zrobi z tym porządku, to znaczy, że nasze państwo po prostu ulega szantażowi i intelektualnemu terroryzmowi ze strony ukraińskiej – uważa ekspert.

Prof. Zapałowski odniósł się również do nowej ukraińskiej ustawy do oświacie, ws. której zdecydowanie protestują Węgry i Rumunia, a także inne kraje, m.in. Mołdawia. M.in., wczoraj szef węgierskiej dyplomacji skrytykował nową ukraińską ustawę o oświacie podczas wystąpienia na forum ONZ. Peter Szijjarto oświadczył, że narusza ona prawa mniejszości narodowych. Zaapelował do komisarza NZ ds. praw człowieka o zajęcie się kontrowersyjną ustawą.

W tym kontekście, dr hab. A. Zapałowski zwraca uwagę na istotną kwestię:

– Węgrów jest na Ukrainie ponad 150 tys., Rumunów – również ponad 150 tys., a Polaków – niecałe 150 tysięcy. Przy czym Węgrzy i Rumunii mają po kilkaset szkół i placówek edukacyjnych mniejszości narodowych. My mamy zaledwie kilka. To pokazuje, że przez ostatnie 20 lat polskie rządy nie robiły po prostu nic. Można wręcz powiedzieć, że przymykały oko na cichą depolonizację społeczeństwa polskiego, które broniło polskości na wschodzie.

Jeżeli MSZ, nawet w przypadku tych kilku szkół, nie podejmuje radykalnych działań, to jest to kolejna bardzo widoczna rzecz – że polska dyplomacja ulega ciągłemu szantażowi środowisk ukraińskich w Polsce, o nastawieniu nacjonalistycznym. A jest ich bardzo dużo, w tym część to działacze Związku Ukraińców w Polsce. Z drugiej strony, polskie MSZ ulega dyplomacji ukraińskiej – uważa ekspert.

-Tu widać wyraźnie, że Polska wysłała do Kijowa ambasadora, który jest nijaki, „bezpłciowy”, który nie ma żadnego kręgosłupa i który nie działa na rzecz interesów państwa polskiego na Ukrainie. Jedynie uwiarygadnia politykę ukraińską, jako ambasador Polski w tym kraju. To jest po prostu kompromitacja.

Wcześniej informowaliśmy, że prezydent Rumunii Klaus Iohannis odwołał swoją wizytę na Ukrainie z powodu uderzającej w szkolnictwo mniejszości narodowych ustawy o oświacie forsowanej przez Kijów. O swojej decyzji osobiście poinformował Petra Poroszenkę. Zaznaczył, że ukraiński prezydent opuścił spotkanie „dosyć zmartwiony”.

Zaznaczmy, że dzień wcześniej na posiedzeniu połączonych izb rumuński parlament jednogłośnie przyjął deklarację w obronie praw mniejszości narodowych na Ukrainie do nauczania w ojczystym języku. Wezwano także prezydenta i rząd Rumunii do podjęcia działań na forum międzynarodowym w celu zapewnienia ochrony tożsamości językowej, kulturowej i religijnej Rumunów na Ukrainie.

Przypomnijmy, że dwa dni temu, także jednogłośnie, ukraińską ustawę oświatową potępił parlament Węgier. Tydzień temu ustawę skrytykowała także Rosja uznając ją za wymierzoną głównie w ludność rosyjskojęzyczną. Na tle Węgier, Rumunii i Rosji pasywnością wyróżnia się reakcja polskiego MSZ. Przebywający we wtorek w Kijowie wiceszef MSZ Bartosz Cichocki powiedział, że „rozumie sytuację”, ale także „przestrzega” Ukraińców przed popadnięciem w konflikt z zobowiązaniami międzynarodowymi.

Kresy.pl

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=97552 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]