Prof. Osadczy dla Kresów.pl: pamięć zbiorowa stała się przedmiotem targów i negocjacji

Aktualizacja: 2017-06-21 3:25 pm

Od państwa, w którym na szczeblu państwowym czci się zbrodniarzy i warunkuje się pochówek ponad 100 tys. zwłok ludzkich od jakichś ustępstw państwa polskiego, nie należy niczego oczekiwać – powiedział Kresom.pl profesor KUL Włodzimierz Osadczy komentując sprawę ukraińskiego ultimatum ws. polskich upamiętnień.

Doktor habilitowany prof. KUL Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, skomentował dla Kresów.pl fiasko rozmów, które odbyły się w poniedziałek pomiędzy przedstawicielami polskiego IPN i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego a przedstawicielami IPN Ukrainy i ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych. Jak pisaliśmy, strona ukraińska podtrzymała podczas nich swoje wcześniejsze stanowisko, z którego wynika, że prace poszukiwawczo-archeologiczne szczątków polskich ofiar oraz polskie upamiętnienia na terytorium Ukrainy zostaną odblokowane dopiero po „zalegalizowaniu” bezprawnie postawionych pomników UPA w Polsce oraz odbudowaniu zburzonego pomnika UPA w Hruszowicach w pierwotnej formie. Zdaniem prof. Osadczego taki stan rzeczy jest konsekwencją ponad dwudziestoletnich zaniedbań państwa polskiego, społeczeństwa i Kościoła. 

Prof. Włodzimierz Osadczy: Jest to sytuacja jak najbardziej logiczna i uzasadniona, wynikająca z tego, że strona polska na własne żądanie uczyniła coś, co w głowie się nie mieści, co nie mieści się w kategoriach jakiejkolwiek normalności. Mianowicie uczyniła z podstawowego czynnika pamięci, z zadośćuczynienia wobec ofiar II wojny światowej, narzędzie pewnych targów politycznych i dyplomatycznych. Chodzi o to, że ponad 100 tysięcy ofiar tzw. ludobójstwa wołyńskiego nie doczekało się pochówku. Przez 26 lat i więcej tolerowano tę sytuację. Ba, ta sytuacja nigdy nie zaistniała w świadomości publicznej jako olbrzymie zaniedbanie. Mówi się, że wojna nie jest skończona dla narodu, dla państwa, dopóki nie zostaną pogrzebane szczątki ostatniego żołnierza. Wiemy, że z wielką pompą odbywają się pochówki szczątków żołnierzy rosyjskich, które strona rosyjska odnajduje i czyni to z honorami wojennymi. Natomiast Polska jako bodajże jedyny kraj na świecie ze zdumiewającym spokojem toleruje stan rzeczy, kiedy ponad 100 tysięcy szczątków ofiar dotychczas nie tylko, że nie doczekało się pochówku, ale ustawicznie są narażone na poniewieranie i bezczeszczenie. Przypomnę, że niejednorazowo na miejscach tych tak zwanych trupich pól urządzane są wysypiska śmieci, stawiane są pomniki oprawcom. Czyli jest to zaniedbanie, powiem raz jeszcze, na skalę globalną. Każdy normalny naród świata w takiej sytuacji by wołał, czułby pewny dyskomfort, jeśli chodzi o funkcjonowanie społeczeństwa. W Polsce tego nie widzimy. Ani na szczeblu publicznym, ani na szczeblu politycznym, ani na szczeblu religijnym nie pojawia się ten problem w należytej trosce i świadomości majestatu cierpienia doświadczonego przez współrodaków, jak powiedziałem, bezprecedensowy na skalę światową. W tej chwili Rzeczpospolita Polska jest państwem jedynym na świecie, który to toleruje, dopuszcza i też wchodzi w jakieś negocjacje i niegodziwe targi dyplomatyczne. Nie powinien to być przedmiot żadnych negocjacji. Jest to obowiązek zadośćuczynienia, który powinien dokonać się natychmiast z całą stanowczością i z zaangażowaniem całej dyplomacji, całej machiny państwowej.

Krzysztof Janiga: Jakie teraz jest wyjście z sytuacji? Bo to jest ultimatum postawione przez urzędników średniej rangi. Czy tu nie powinna zostać przeprowadzona interwencja na jakimś wyższym poziomie?

Prof. Osadczy: To że sprawa została zdegradowana do sprawy, która pojawia się na szczeblu urzędników średniej rangi to świadczy o kondycji państwa polskiego i społeczeństwa polskiego. Jest to ogromne zaniedbanie. To jest sprawa, która powinna wybrzmieć z najwyższą siłą z ust prezydenta Rzeczypospolitej, z ust parlamentu Rzeczypospolitej, z ust Konferencji Episkopatu Polski, na wszystkich szczeblach najwyższych uwrażliwiając i pobudzając społeczeństwo polskie. Społeczeństwo polskie należy obudzić. (…) tutaj mamy do czynienia z ogromnym zaniedbaniem, które zostało zdegradowane do elementu jakiejś bieżącej polityki, polityki drugo- czy trzeciorzędnej, o której nic się nie mówi, która nie jest poruszana. Jeszcze raz powiem, dla mnie jest to sprawa nie mieszcząca się w kategoriach normalności jakiejkolwiek. Nie mówię o chrześcijaństwie, nie mówię o cywilizacji zachodniej, europejskiej. Mówię o jakiejś normalności ludzkiej, bo nawet barbarzyńcy grzebią szczątki swoich umarłych. Narody znajdujące się na najbardziej prymitywnym poziomie rozwoju zadość czynią względem pamięci umarłych. Natomiast Polska jest jedynym krajem na świecie, który nie uczynił zadość względem ponad 100 tysięcy swoich współobywateli. Jest to rzecz ze wszech miar niezrozumiała, ze wszech miar karygodna. I oczywiście, Polska ponosi konsekwencje swojej polityki, czy braku polityki, nie wiem jak to nazwać. Nie wiem, jak to nazwać, bo jest to sytuacja ze wszech miar nienormalna.

Krzysztof Janiga: Czy to nie jest jakiś dowód na to, że nieprawdą są słowa polskich i ukraińskich polityków, że między Polską a Ukrainą istnieje jakieś strategiczne partnerstwo? Przecież taka sytuacja nie powinna występować pomiędzy strategicznymi partnerami.

Prof. Osadczy: Zgadza się. Mamy identyczną sytuację strategicznego partnerstwa, które było pomiędzy PRL a ZSRR. Identyczne było partnerstwo, partnerstwo deklarowane, partnerstwo w czasie którego spotykali się liderzy, w czasie którego były powielane kłamliwe hasła w gazetach i środkach masowego przekazu, natomiast te społeczeństwa były od siebie bardzo dalekie i były nacechowane wielką i dalece posuniętą nieufnością przeradzającą się we wrogość. W tej chwili mamy podobną sytuację, kiedy prezydent Rzeczypospolitej jako jedyny jedzie do Kijowa na obchody, kiedy są w nocy podejmowane jakieś uchwały o pojednaniu w Sejmie Rzeczypospolitej, natomiast społeczeństwa coraz bardziej oddalają się od siebie. Świadectwem tego, że partnerstwo strategiczne między ZSRR a PRL było jednym wielkim kłamstwem, było ukrywanie prawdy o zbrodni katyńskiej. Ta prawda wyszła na jaw i położyła kres temu zakłamaniu. Natomiast ustawiczne zakłamanie prawdy o jakże bardziej dramatycznej sytuacji, jeśli chodzi o rozmiar tragedii humanitarnej, z którą mamy do czynienia w przypadku kłamstwa wołyńskiego, świadczy o tym, że to partnerstwo [między Ukrainą a Polską – red.] jest bardzo podobne do tego, co było za czasów niesławnej pamięci ZSRR i PRL. Stąd można powiedzieć, że każda konstrukcja polityczna, geopolityczna, wybudowana na kłamstwie i krzywdzie, bo to jest wielka krzywda, jest czymś, co nie wytrzyma próby czasu. Widzimy, że społeczeństwa w tej chwili od siebie się oddalają i wszystko o tym świadczy, chociażby komunikaty wiadomości, które non-stop docierają do nas, świadczące o tym, że Ukraińcy, którzy przybywają do Polski, w znacznej mierze nie zachowują się w sposób taki, jak przewiduje braterstwo i znajdowanie się w przyjaznym środowisku. Również wyczulenie społeczeństwa polskiego na różnego rodzaju przejawy tego, co w prasie polskiej jest nazywane banderyzmem (…). Znaczny element nieufności w relacjach pomiędzy społeczeństwami jest pochodną stanu, który obecnie mamy na szczeblu pamięci. Pamięć zbiorowa stała się przedmiotem targów i negocjacji. Powoduje to dewaluację takich pojęć jak etyka, honor, standardy normalności w kategoriach cywilizacji europejskiej i historii państwa o tysiącletniej historii. Nie wiem czy to jest tylko zaniedbanie czy to jest zbrodnia. Mi się wydaje, że skala zaniedbania zasługuje na jak najmocniejsze określenie i potępienie tego, co się dzieje. Wcale tutaj nie obarczam strony ukraińskiej jakąkolwiek winą, wiemy jaka jest kondycja społeczeństwa ukraińskiego, wiemy jaka polityka jest prowadzona, wiemy, jaka determinacja jest po tamtej stronie. Jest konsekwentnie realizowany jakiś program. Od państwa, w którym na szczeblu państwowym czci się zbrodniarzy i warunkuje się pochówek ponad 100 tys. zwłok ludzkich od jakich ustępstw państwa polskiego nie należy niczego oczekiwać i spodziewać się. Natomiast strona polska to toleruje, przyzwala na to, przyzwala w różnych odsłonach sceny politycznej – od postkomunistycznej do postsolidarnościowej, rządy PO, rządy PiS, wszystko niestety utrzymuje tą samą linię – linię zapomnienia, linię obojętności, linię ogromnego zaniedbania względem pamięci wobec dziesiątków tysięcy ofiar, wobec społeczeństwa polskiego. Za to będziemy mieli Międzymorze, a cel, jak mówił Machiavelli a potem w praktyce realizowali Hitler i Stalin, uświęca środki. W tym duchu jest serwowana i tzw. myśl Giedrojciowska – dogmat polskiej polityki wschodniej.

Krzysztof Janiga: czy sądzi Pan, że to się teraz zmieni, a może ta sytuacja się utrwali?

Prof. Osadczy: Nie możemy liczyć na cud. Wiemy, jaka jest linia konsekwentnie prowadzona przez partię rządzącą, wiemy jaka linia jest prowadzona przez media głównego nurtu, wiemy jaka jest polityka prowadzona przez media opozycyjne – czyli polityka ta sama, nie wchodzić, nie poruszać. Wiemy, jaka polityka jest prowadzona przez Kościół w postaci głosu Konferencji Episkopatu czy media wiodące. Cały czas temat funkcjonuje w środowiskach kresowych, w środowiskach pewnych mediów katolickich. Zresztą Państwa portal też jest tutaj jednym z niewielu chlubnych wyjątków. Stąd też w sytuacji społeczeństwa medialnego, kiedy w znacznej mierze środki przekazu masowego tworzą świadomość, mamy teraz niekorzystną sytuację. Skala zaniedbania, skala zbrodni popełnionej wymaga, jak to mówię, powszechnego, pospolitego ruszenia społeczeństwa. Musi być powszechna mobilizacja. Musi być ocknięcie się, obudzenie się z letargu. Każdy musi zdać sobie sprawę, że przekraczając granicę wschodnią wjeżdża się na tereny, które są nasiąknięte krwią niewinnych ofiar, które nie doczekały się pochówku. Że lasy pola, czy ugory, które znajdują się na terenie dawnych polskich miejscowości, są usiane kośćmi, które wychodzą na wierzch i są ustawiczne bezczeszczone. Jest to chyba sytuacja, która nie powtarza się nawet w krajach afrykańskich, w krajach o bardzo niskiej kulturze cywilizacyjnej. Przed oczyma staje mi Kambodża i sterty tych czaszek i kości. Nawet tam dokonuje się jakiegoś zadośćuczynienia, natomiast Polska konsekwentnie na to przyzwala. Uczyniła pamięć ofiar swoich narzędziem jakichś targów politycznych. Opuściła to do szczebla negocjacji, jak pan wspomniał, średniej rangi urzędników. Tutaj trudno liczyć na jakąś poprawę, opamiętanie się i trudno liczyć, że Polska będzie liczącym się partnerem dla kogokolwiek. W racji stanu każdego państwa polityka pamięci zajmuje ważne miejsce. Natomiast Polska jest tym niechlubnym wyjątkiem, kiedy polityka pamięci nie odgrywa żadnego znaczenia. Kiedy ambasador Rzeczypospolitej w Kijowie nie przywiązuje najmniejszej wagi do tego, o czym rozmawiamy. Żadna z placówek o tym nie mówi. Jest bardzo gęsta sieć konsulatów polskich na Ukrainie. Żaden z konsulatów nie alarmował, żaden z konsulatów nie podejmował akcji związanej z wyszukiwaniem, upamiętnianiem i należytym pochówkiem ofiar ludobójstwa. W tej sytuacji mamy to, na co państwo polskie zasłużyło i mi się wydaje, ze to nie jest ostanie słowo. Wpisuje się to w politykę rewizji II wojny światowej uprawianą przez państwo niemieckie na dość szeroką skalę, uprawianą przez inne środowiska, także przez niektóre środowiska żydowskie, które próbują wyłączną winą za Holokaust obarczyć Polaków, więc postrzegam to co się dzieje w kategoriach bardzo dramatycznych. 

Kresy.pl

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=96293 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]