Aktualizacja strony została wstrzymana

Czy FSSPX popełni samobójstwo?

Im więcej „gestów dobrej woli” wykonuje względem lefebrystów argentyński Biskup Rzymu, tym bardziej jestem zaniepokojony o przyszłość Bractwa św. Piusa X.

Miesiąc temu wielu ludzi dobrej woli ucieszyło się, że Franciszek działa na rzecz uznawania za ważne i niepodważalne małżeństw zawieranych przed kapłanem – członkiem FSSPX, w przypadku których do tej pory można było łatwo uzyskać, z uwagi na brak formy kanonicznej, „rozwód kościelny” przed posoborowym sądem kościelnym. Zgodnie ze wprowadzanym rozstrzygnięciem ordynariusze mają „o ile to możliwe”, delegować kapłana diecezjalnego do odebrania ślubowania składanego zgodnie z tradycyjnym rytem, a poprzedzającego Mszę za nowożeńców odprawianą przez kapłana Bractwa, albo też „udzielać koniecznej władzy kapłanowi Bractwa, który będzie również sprawować Mszę świętą”. Byłoby to zatem tworzenie nowej struktury „indultowej”, adresowanej wyłącznie personalnie do wiernych związanych z FSSPX i równoczesne legalizowanie celebracji Mszy przez kapłanów Bractwa, teoretycznie postrzeganych w świetle prawa kanonicznego jako suspendowanych tułaczy.

Zastanówmy się, co to oznacza. Funkcjonowanie FSSPX opiera się o zasadę jurysdykcji nadzwyczajnej. Jak to działa? Idę na Mszę św. celebrowaną przez członka Bractwa, idę do spowiedzi do duchownego Bractwa, zawieram małżeństwo przed kapłanem Bractwa, gdyż regularna hierarchia – od papieża poprzez biskupa aż po proboszcza – nie tylko nie dostarcza wiernym Sakramentów w ich tradycyjnych rytach ale także: nie naucza prawidłowo wiary katolickiej ani nie walczy z heretyckimi jej wykładniami.

Tę fundamentalną zasadę funkcjonowania Bractwa św. Piusa X może podważyć zaakceptowanie zasad określonych przez Franciszka, a sformułowanych w liście kard. Mullera datowanym na dzień 27 marca 2017 r. Władze FSSPX utrzymują, że stan wyższej konieczności sankcjonujący korzystanie ze środków jurysdykcji nadzwyczajnej nie minął, a jedynie władze oficjalnego Kościoła nie odmawiają już pewnych praw tradycyjnym katolikom. Będą zatem opracowywać formalne wytyczne obowiązujące w tej sprawie wszystkich członków Bractwa. Zauważmy też, że sytuacja związana z jurysdykcją nadzwyczajną jest inaczej określana przez Watykan w odniesieniu do bractwowych małżeństw niż spowiedzi: na „legalną” spowiedź wszyscy księża FSSPX dostali od Franciszka „carte blanche”, w przypadku małżeństw zaś niestosowanie się do wprowadzanych reguł będzie zapewne skutkować dalszym orzekaniem o ich nieważności.

Tymczasem nie czekając na ogłoszenie stanowiska Bractwa oraz wypracowane szczegółowe rozstrzygnięcia grupa wpływowych kapłanów z dystryktu francuskiego (siedmiu dziekanów regionalnych – członków FSSPX oraz trzech opatów wspólnot zakonnych współpracujących z FSSPX) ogłosiła 7 maja br., iż zamierza sabotować Franciszkowe zarządzenia. Nie chcieli oni zwłaszcza dopuścić do sytuacji, w której do kaplic Bractwa udawaliby się delegaci wskazani przez biskupów, a „niemożliwa” byłaby organizacja ślubu i Mszy w kościele podlegającym diecezji. Duchowni zostali zdjęci ze swych stanowisk w Bractwie przez przełożonego dystryktu ks. Krystiana Bouchacourta, który zarzucił im niesubordynację.

Sytuacja jest bardzo delikatna. Z nieznanych mi przyczyn władzom Bractwa św. Piusa X zależy na uregulowaniu statusu kanonicznego z Kościołem Posoborowym rządzonym przez Franciszka. Skutkiem tej polityki biskupa Bernarda Fellay’a jest sprawa niespotykana w całej historii lefebryzmu: FSSPX jest bardzo cichym krytykiem posoborowia, zwłaszcza jeśli porównać je z postawą kard. Rajmunda Burke’a, biskupa Atanazego Schneidera i figur pomniejszych. Co za paradoks: znacząca i cały czas rosnąca liczba tradycyjnych katolików przywiązanych do NFRR w ramach duszpasterstw postindultowych oraz jakiś (w Polsce nie tak mały) odsetek konserwatywnych uczestników Novus Ordo ma – najdelikatniej pisząc – wątpliwości, czy Franciszek jest katolikiem, a równocześnie główni spadkobiercy arcybiskupa Lefebvre’a ewidentnie podążają w przeciwną stronę.

Największym ryzykiem ewentualnego porozumienia z posoborowiem jest dziś sama akceptacja, że ma ono jurysdykcję zwyczajną i może jej udzielać tradycjonalistom. Porozumienie FSSPX z modernistami nie oznacza w praktyce jednostronnego (Watykan uznaje FSSPX), lecz wzajemne uznanie ważności i godności sprawowanych sakramentów. Byłem zwolennikiem takiej ugody w czasach panowania Benedykta XVI, bowiem mogła ona w istotny sposób wesprzeć „reformę reformy liturgicznej”. Dla uzdrowienia całego posoborowia, czy też choćby samego Watykanu, warto było ryzykować swoistym komfortem instytucjonalnym wypracowanym przez prawie 50 lat funkcjonowania tradycjonalistów. Dziś, choć to zaledwie 10 lat później, szansa na poprawę czegokolwiek na Watykanie jest znacznie mniejsza. Teraz to tam znajduje się centrum rewolucji antykatolickiej niszczącej katolicyzm.

Jaki jest sens, by dogadywać się z Franciszkiem w sprawie ważności małżeństw zawieranych przez tradycyjnych katolików, jeśli mają ich obowiązywać uproszczone procedury prowadzące do uznawania małżeństw za nieważnie zawarte, które Bergoglio zawarł w motu proprio „Mitis iudex Dominus Iesus” ?! Czy bp Bernard Fellay zechce narzucić kierowanemu przez siebie Bractwu ponowne dopuszczanie do składania przysiąg małżeńskich osoby z franciszkowym „posoborowym rozwodem”?

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X bardzo przysłużyłoby się Kościołowi, gdyby powiedziało teraz do Franciszka: wszelkie negocjacje dotyczące ewentualnej prałatury personalnej zawieszamy do czasu, gdy wycofasz się z adhortacji „Amoris Laetitia”, pozwalającej na przyjmowanie Komunii św. przez osoby trwające w grzechu śmiertelnym oraz „Mitis iudex Dominus Iesus”, upraszczającej uzyskanie „rozwodu kościelnego”.

Większy byłby pożytek z takiego postawienia sprawy niż z legalizowania FSSPX przez modernistycznych okupantów Watykanu.

Krusejder

Za: Młot na posoborowie (18 maja 2017) | http://przedsoborowy.blogspot.com/2017/05/czy-fsspx-popeni-samobojstwo.html

Skip to content