Nowy ład? Prawicowi komentatorzy o wyborach w USA

Aktualizacja: 2016-11-18 8:52 am

Co prezydentura Donalda Trumpa zmieni w Stanach Zjednoczonych i na świecie? W kwestiach o szczególnym znaczeniu dla katolików, pozwala mieć nadzieję na odejście od radykalnie liberalnego podejścia do aborcji. „Homomałżeństwom” już się Trump jednak nie sprzeciwia. Dla Polski zaś kluczowa jest polityka zagraniczna. Na szeroko rozumianej prawicy przeważa pogląd, że rewolucji nie będzie. Najwyżej pewna korekta. Z drugiej strony nie lekceważmy gestów, takich jak spotkanie z Nigelem Farage’m.

Ojciec Mark Hodges na „Life Site News” zastanawia się nad podejściem przyszłego prezydenta USA do kwestii obyczajowo-moralnych. Już po wyborach Republikanin potwierdził wolę nominowania sędziów przeciwnych aborcji. Dopuścił możliwość odwrócenia wyroku w sprawie Roe versus Wade z 1973 roku. Wówczas to Sąd Najwyższy zalegalizował aborcję na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Zdaniem Donalda Trumpa sprawa ta powinna być rozstrzygana przez poszczególne stany. Niepokojąca jest natomiast wypowiedź przyszłego prezydenta w kwestii „homomałżeństw”, uznanych w 2015 roku za wymóg amerykańskiej Konstytucji. Zdaniem Donalda Trumpa należy pogodzić się z tym wyrokiem.

Christopher R. Barron na portalu „Fox News” twierdzi natomiast, że „Donald Trump jest bez wątpienia najbardziej pro-gejowskim nominatem Republikanów w historii”. Przywołuje jego wysiłki na rzecz równego traktowania mniejszości seksualnych w biznesie. A także „pełną pasji” obronę wspólnoty „LGBT” podczas republikańskiej konwencji.

Dwuznaczne podejście Trumpa do kwestii bliskich dla chrześcijan każe zastanowić się dlaczego poparli oni Republikanina. Tym bardziej, że miliarder jest rozwodnikiem, zarabiającym m.in. na kasynach. Jonathon Van Maren na portalu „Life Site News” twierdzi, że przyczyna poparcia chrześcijan dla Republikanina była prosta: chęć uniknięcia trzeciej kadencji Baracka Obamy – tym razem w spódnicy. Zagrożenie wynikające z politpoprawnej tyranii nabrało dla nich egzystencjalnego charakteru. Barack Obama forsował pomysły takie, jak wpuszczanie chłopców uważających się za dziewczynki do żeńskich toalet szkolnych. Sprzeciw wobec tych pomysłów demaskował zaś jako „transfobię”. Wybór Hilary Clinton nie dawał nadziei na poprawę sytuacji.

Pod rządami Obamy niepokojono fotografów czy piekarzy tylko dlatego, że nie chcieli obsługiwać „homo-ślubów”. Chrześcijańscy rodzice czy przedsiębiorcy głosujący na Donalda Trumpa zazwyczaj nie byli aktywistami, ani ludźmi nadmiernie upolitycznionymi. Chcieli tylko po swojemu żyć i zarabiać na życie. Jednak nie pozwolono im na to. Dlatego też, zdaniem Van Marena „nawet jeśli Donald Trump nie zrobi nic dla chrześcijan, przynajmniej zostawi ich w spokoju. Po ośmiu latach Baracka Obamy to także będzie ogromną ulgą”. Czy tak będzie w rzeczywistości – czas pokaże.

Zdaniem Michaela Vorisa z „Church Militant” do zwycięstwa Donalda Trumpa przyczyniła się pokuta i post katolickich wyborców. Republikanin odgrywa jego zdaniem rolę w Bożym planie, nawet jeśli nie jest tego świadomy. Katolicki dziennikarz wyraża nadzieję, że Donald Trump oprócz dokonania „moralnych” nominacji do Sądu Najwyższego zakończy finansowanie Planned Parenthood i powoła prokuratora do zbadania nadużyć tej organizacji, zaprzestanie wymagania od pracodawców finansowania środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych, a także skończy z haniebną praktyką nakłaniania państw Trzeciego Świata do niemoralnej polityki obyczajowej w zamian za pomoc finansową.

Z kolei Gavin Rice na „Catholic Herald” stwierdza, że o głosach chrześcijan na Republikanina zadecydowało ideologiczne, antychrześcijańskie zacietrzewienie jego kontrkandydatki. Zwolenniczka Planned Parenthood, przymusowego finansowania antykoncepcji i aborcji nawet w ostatnim okresie ciąży byłaby dla katolików zagrożeniem. Tym bardziej, że nominowani przez nią sędziowie do Sądu Najwyższego kontynuowaliby odgórną transformację ideologiczną Stanów Zjednoczonych. „Jastrzębie” wypowiedzi na temat Rosji szły u Clinton w parze z niejasnymi, ujawnionymi niedawno przez „Wiki Leaks” powiązaniami Fundacji Clintonów z Arabią Saudyjską i innymi podejrzanymi państwami. W efekcie, to Donald Trump sprzyjać będzie pokojowi światowemu, choćby poprzez odprężenie na linii amerykańsko-rosyjskiej.

 

Przełom w polityce zagranicznej?

Z kolei Stephen Fidler 9 listopada na łamach „Wall Street Jorunal” pisze, że zwycięstwo Donalda Trumpa oznacza wstrząs dla europejskiego ładu geopolitycznego – większy nawet, niż decyzja Brytyjczyków o wystąpieniu z Unii Europejskiej. Pisze o obawach europejskich przywódców związanych z oczekiwanym zbliżeniem amerykańsko – rosyjskim, negacją globalnych porozumień klimatycznych czy wolą odgrywania przez USA roli globalnego lidera.

Sumantra Maitra z „National Interest” zauważa natomiast, że zachodnie, w tym amerykańskie społeczeństwa są generalnie silnie antyimigracyjne i antyinterwencyjne w polityce zagranicznej. Te właśnie sentymenty, ignorowane przez liberalne elity, przyczyniły się do zwycięstwa kandydata Republikanów. Na biznesmena zagłosowali ludzie popierający kiedyś Baracka Obamę – gdy jeszcze żywiono nadzieję, że odejdzie on od nadmiernie interwencjonistycznej polityki George’a Busha.

Jak jednak twierdzi analityk, przyszły prezydent nie przewróci do góry nogami dotychczasowej linii amerykańskiej polityki zagranicznej. Po zwycięstwie wyborczym Republikanin skierował pojednawcze słowa do przywódców Korei Południowej, Japonii, a także Meksyku – krajów mających powody do szczególnego zaniepokojenia jego wyborem. To odejście od przedwyborczej retoryki widoczne jest także w zaangażowaniu do współpracy zdeklarowanych jastrzębi wpływających na amerykańską politykę jeszcze w czasach Zimnej Wojny. Z drugiej strony Republikanin usunął ze swej strony hasło zakazu wstępu dla muzułmanów i zapewnił (prywatnie) arabskich sojuszników USA, że do takiego posunięcia nie dojdzie. Kampania wyborcza to nie to samo co realne sprawowanie władzy. Stany Zjednoczone są zbyt uwikłane w światową politykę, by pozwolić sobie na nagłą woltę. Tym, czego możemy w najlepszym razie oczekiwać jest – wedle analityk – niewielkie ograniczenie interwencjonizmu oraz stonowane zwiększenie nacisku na interes narodowy.

Z kolei Jeffrey Burt, James Hitch, Peter Pettibone, Thomas Shillinglaw z „National Interest” twierdzą zaś, że relacje amerykańsko – rosyjskie to kwestia kluczowa dla przyszłego prezydenta USA. Liczą, że wykorzysta on swoje nabyte w biznesie umiejętności negocjacyjne do rozmów z Rosją. Rosyjska aneksja Krymu i działania w Donbasie, a z drugiej strony rozszerzenie NATO i amerykańskie działania na Bliskim Wschodzie oraz kolorowe rewolucje w postsowieckich republikach doprowadziły do zaognienia relacji amerykańsko-rosyjskich. Autorzy artykułu sugerują, by zarówno Amerykanie, jak i Rosjanie zgodzili się na nieokreślony status Krymu, utrzymanie Donbasu w granicach Ukrainy oraz pomoc ekonomiczną dla wschodniego sąsiada Rosji.

Zdaniem Stephen’a Turley’a z portalu „Imaginative Conservative” wygrana Donalda Trumpa świadczy o świcie ery „post-sekularnej”, ery odrodzenia religii. Republikanin wpisuje się w trend powrotu do historycznych tożsamości, takich jak religia, tradycja, obyczaj, postrzeganych jako źródło oporu przeciwko laickiemu globalizmowi.

Peter S. Rieth na tym samym portalu wskazuje na absurdalność oskarżania światowego, robiącego interesy w tak wielu krajach biznesmena o „rasizm”. Podkreśla, że zwykli Amerykanie, tak pogardzani przez liberalne elity, odrzucili politykę ciągłych wojen, lekceważenia „amerykańskiej krwi”, przelewanej w imię akademickich ideologii.

 

Donald Trump oczyma polskiej prawicy

Kwestia wyboru Donalda Trumpa nie jest obojętna także polskim konserwatystom. Filip Memches w tekście „Antyputinizm jak antyfaszyzm” na łamach „Rzeczpospolitej” z 14 listopada zwraca uwagę na nienawiść zachodniego establishmentu do Donalda Trumpa. Przy każdej możliwej okazji wytyka się mu jego mniej lub bardziej rzeczywistą sympatię do Władimira Putina. Zarzut ten ma go całkowicie kompromitować – odgrywa więc podobną rolę, co porównywanie do Adolfa Hitlera. Tymczasem, nawet jeśli za jego prezydentury nastąpi odprężenie w stosunkach z Moskwą, to nie będzie ono niczym wyjątkowym. Wszak do podobnego resetu doszło za początku prezydentury Baracka Obamy. Istotną rolę odegrała w nim Hilary Clinton.

Profesor Marek Cichocki we wspomnianym numerze „Rzeczpospolitej” zwraca zaś uwagę na brukselskie „fochy” pod adresem Amerykanów i „niemądre pouczenia” pod adresem USA płynące z Brukseli czy Paryża. Zauważa także rodzące się w Niemczech przekonanie, jakoby ich kraj, rządzony przez Angelę Merkel stanowił ostatnią wyspę liberalizmu na populistycznym oceanie.

„Wkurzenie salonów świata” związane z wyborem Donalda Trumpa wykpiwa na łamach „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. W tym samym tytule profesor Marek Jan Chodakiewicz przekonuje, że „nie należy martwić się (…) podejściem prezydenta elektra do NATO. Będzie kontynuacja status quo, pewnie ze zmianami, ale nie wiadomo jeszcze jakimi. Retoryka wyborcza to nie to samo co praktyka polityczna”. Autor zwraca uwagę, że oskarżenia członków NATO o niewypełnianie zobowiązań nie dotyczą Polski. W efekcie istnieje szansa na dobre relacje amerykańsko – polskie.

Pamiętajmy też o spotkaniu spotkania Donalda Trumpa i Nigela Farage’a w Trump Tower 12 listopada. Świat obiegły zdjęcia dwóch pogardzanych polityków na tle złotych wnętrz siedziby miliardera. Spotkanie z prawicowym opozycjonistą, gorliwym przeciwnikiem Unii Europejskiej – a nie z brytyjską premier, to policzek wymierzony dotychczasowym liberalnym elitom. To swego rodzaju deklaracja nieuznawania odchodzącego do lamusa liberalnego nie – ładu. Czy świat będzie lepszy za prezydentury Donalda Trumpa? Zobaczymy. Jedno jest jednak pewne – będzie ciekawiej.

Marcin Jendrzejczak

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-11-18)

 


 

USA: konserwatywny zwrot w gospodarce? Doradca Trumpa popiera oparcie waluty o parytet złota

Doradzająca amerykańskiemu prezydentowi-elektowi Donaldowi Trumpowi ekonomistka dr Judy Shelton opowiada się za odejściem od pieniądza fiducjarnego i powrotem do waluty opartej o standard złota. Na razie nie wiadomo jednak, czy znajdzie się w nowym amerykańskim rządzie i czy jej postulaty zostaną zrealizowane. Przeciwników radykalnego zwrotu nie braknie.

Doktor Shelton w swojej karierze doradzała wielu republikańskim politykom, a także współpracowała z obecnym szefem zespołu gospodarczego Donalda Trumpa, Stevem Mnuchinem. Zajmuje się także kwestią banków centralnych, kontrowersyjnym amerykańskim Fedem (System Rezerwy Federalnej) oraz rezerwami walutowymi i walutami.

Ekonomistka popiera powrót do waluty opartej na złocie zamiast na mglistych wyliczeniach i zaufaniu. Jej zdaniem zmiana byłaby możliwa do osiągnięcia poprzez powstanie nowej, międzynarodowej konfederacji podobnej do tej z Bretton Woods, gdzie ponownie umówiono by się na oparcie dolara o metale szlachetne i ich wartość.

Dolary i ich cena miałaby wrócić do kontaktu z ceną surowca poprzez wypuszczenie obligacji wymienialnych na złoto. Z opcji mogłyby korzystać osoby obawiające się strat związanych ze zmianami cen waluty.

Niewykluczone, że zmiany spodobałyby się Chinom. Zdaniem dr Shelton Państwo Środka mogłoby pójść podobną drogą co USA i również wypuścić oparte o złoto obligacje. Po podjęciu takich decyzji przez władze dwóch krajów z największymi na świecie gospodarkami, trend zapewne odniósłby sukces na całym świecie, co wytworzyłoby stabilny globalny system walutowy.

Nie wiadomo jednak, czy idee dr Judy Shelton zyskają poklask oraz czy ekonomistka trafi do rządu Donalda Trumpa. Niewykluczone, że zmianom sprzeciwiać się będzie Fed.

Źródło: gazetaliberty.com, soundmoneyproject.org, fortune.com

MWł

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-11-18)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=91466 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]