Ponad połowę ministrów sprawiedliwości RFN stanowili naziści. Skutki ich pracy są odczuwalne do dziś

Aktualizacja: 2016-10-13 11:03 am

Ponad połowa ministrów sprawiedliwości RFN należała w przeszłości do partii nazistowskiej. Kilkudziesięciu pracowników ministerstwa było nawet członkami paramilitarnych oddziałów SA – poinformował niemiecki rząd.

Z raportu „Die Akte Rosenburg” opublikowanego w poniedziałek wynika, że w latach 1949 – 1973 dziewięćdziesięciu ze stu siedemdziesięciu czołowych sędziów i prawników Ministerstwa Sprawiedliwości RFN należało w przeszłości do partii nazistowskiej. Badanie przeprowadzono na zlecenie byłej minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger.

Spośród 90. byłych nazistów, 34. należało do grupy militarnej SA NSDAP, która pomogła Adolfowi Hitlerowi dojść do władzy i brała udział w krwawej Nocy Kryształowej, zabijając 91 Żydów. „W 1957 r. aż 77 proc. wyższych urzędników ministerstwa stanowili dawni członkowie partii hitlerowskiej. To znacznie więcej niż w okresie III Rzeszy od 1933 r. do 1945 r.” – podkreślono w raporcie.

Nie spodziewaliśmy się aż tak wysokiego odsetka – przyznał współautor badania Christoph Safferling, który przeanalizował dawne akta osobowe ministerstwa. Faszystowska sieć dawnych kolegów zwarła szeregi, pozwalając dawnym członkom nazistowskiej patii uniknąć sprawiedliwości – wykazało badanie. To wyjaśnia też, dlaczego tak niewielu przestępców hitlerowskich kiedykolwiek poszło do więzienia. – Prawnikom nazistowskiej ery udało się ukryć starą niesprawiedliwość, zamiast ją ujawnić i tym samym stworzyli nową niesprawiedliwość – komentował wyniki dochodzenia historyków obecny minister sprawiedliwości Heiko Maas, który przedstawił raport w poniedziałek.

W dokumencie czytamy, że praca byłych nazistów w ministerstwie sprawiedliwości kładzie się cieniem na współczesności. Niektóre pomysły z czasów nazistowskich zostały przeniesione do czasów powojennych. Jako przykład podano „dyskryminację mniejszości seksualnych”.

Jeden z ministrów w powojennej RFN, który wcześniej odpowiadał za wprowadzenie ustaw rasowych, zakazujących m.in. małżeństw Niemców z Żydówkami i odwrotnie, później miał ogromny wpływ na kształt prawa rodzinnego.

Leutheusser-Schnarrenberger tłumaczyła, że jednym z powodów dla których tak wielu byłych nazistów uzyskało wysokiej rangi stanowiska w ministerstwie sprawiedliwości, było to, że „w pierwszych latach powojennych przywódcy potrzebowali doświadczonych prawników.”  

Przy rekrutacji nowego personelu w latach 50. i 60. ub. wieku rzekomo stawiano na apolitycznych prawników i ich biurokratyczną wydajność. Tymczasem – jak wykazali uczeni – doświadczenia wyniesione z wymiaru sprawiedliwości III Rzeszy ceniono wyżej niż konsekwentne postawy antyfaszystowskie.

Jak podkreślają niemieckie media – jest to zaskakujące – zważywszy na fakt, że  zarówno pierwszy minister sprawiedliwości Thomas Dehler, jak i jego sekretarz stanu Walter Strauss byli prześladowani przez nazistów. Żona Dehlera była Żydówką. Strauss również pochodził z rodziny żydowskiej.

Leutheusser-Schnarrenberger powiedziała, że proces pogodzenia się z nazistowską przeszłością kraju był “obowiązkiem całego ministerstwa.”

Była minister sprawiedliwości zauważyła, że przeszłość wciąż jeszcze kładzie się cieniem na niemieckim wymiarze sprawiedliwości, co ukazuje np. dyskusja na temat odszkodowań dla ofiar pracy przymusowej i niesprawiedliwości za sprawą jurysdykcji III Rzeszy.

– Sytuacja z przeszłości może mieć związek z bieżącymi wydarzeniami. Jeśli spojrzeć dzisiaj w jaki sposób stosowane jest pojęcie ‘obywatel,’ odnoszone do rasy i narodowości, lub jakiś innych szczególnych cech, by marginalizować inne osoby, konieczne stało się ukazanie faktów – podkreśliła.

Dochodzenie przeprowadzone w ubiegłym roku przez Centrum Badań Historycznych za zgodą MSW stwierdziło, że również powojenne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych roiło się od byłych nazistów.

Dopiero w latach 60. ub. wieku ludzie zaczęli tracić pracę z powodu nazistowskiej przeszłości – stwierdził jeden z badaczy. Raport zdaniem niemieckich mediów „rzuca nowe światło na wczesne lata powojenne zbiorowej amnezji zbrodni hitlerowskich w ówczesnej RFN.”

Niemcy skoncentrowali się na odbudowie kraju pogrążonego w ruinie i wielu zaprzeczało wcześniejszym zbrodniom. Zachodni alianci: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja skupiły się na nowym zagrożeniu ze  strony sowieckiej Rosji. W wyniku tych i innych czynników – jak pisze portal local.de. – późniejsze sądy zachodnioniemieckie skazały zaledwie około 6 tys. 650 byłych nazistów  – to niewielka część członków partii NSDAP.

Niewielu z nich trafiło do więzienia z wysokimi wyrokami. Sędziowie wymagali przedstawienia „twardych dowodów” na to, iż oskarżony działał z własnej inicjatywy lub z niezwykłym okrucieństwem. Większość podejrzanych było traktowanych jako współsprawcy, a tym samym otrzymało lżejsze wyroki. Choć raport opublikowano, wiele środowisk ubolewa, że stało się to tak późno.   

Źródło: thelocal.de., diewelt.com., AS

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=90547 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]