Dobry socjalista Schulz

Aktualizacja: 2009-04-30 12:08 pm

Bracia Kaczyńscy byli dla nas, lewicowców, trudni do zniesienia, ale najgorszy ze wszystkich był Roman Giertych i Liga Polskich Rodzin. Ale stabilna demokracja odsyła takich ludzi tam, gdzie jest ich miejsce: na pustynię — palnął w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Martin Schulz, przewodniczący frakcji socjalistycznej w Parlamencie Europejskim. Jak na socjalistę przystało, zręcznie zdystansował się od Eriki Steinbach, mamrocząc o polskich lękach w tej materii, mrugając przy okazji okiem do polskiej opinii publicznej słowami — dobrze znam historię Polski i uważam, że ten kraj cierpiał jak żaden inny kraj w Europie. My, Niemcy, ponosimy szczególną odpowiedzialność za to cierpienie.

Zaraz jednak przytomnie dodał — to, że szanuję Polskę nie oznacza jednak, że mam szacunek dla ludzi, którzy negują prawa człowieka, którzy prześladują innych, którzy czerpią korzyści polityczne z atmosfery agresji i strachu. Dla mnie ci ludzie reprezentują tylko siebie, a nie Polskę. Nie uściślił, niestety, o jakie prześladowania w Polsce mu chodzi, ale czegóż można wymagać od socjalisty, zwłaszcza niemieckiego. Historia aż nadto pokazuje, że niemiecki socjalizm niejedno miał imię, by wspomnieć tylko jego germańsko-nordycką egzemplifikację, towarzysza Adolfa Hitlera z Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Pracy (NSDAP), od którego ideologicznych “wypaczeń” współczesna lewica tak skwapliwie się odżegnuje.

Mój cierpki sarkazm nie wynika z niechęci do pana Martina Schulza, bo ani mnie on ziębi, ani parzy, jak każdy socjalista zresztą. Wskazuję jedynie na pewną intelektualną przypadłość, która na podstawie czarnej legendy wykreowanej przez określony typ mediów i salonów, czyni z części polskich polityków niemalże nazistów, a w najłagodniejszej wersji negacjonistów praw człowieka. Można tym politykom, co przecież nie jest trudne, wiele zarzucić, że są kontrowersyjni, intelektualnie chropowaci, narowiści, prześni czy czupurni, ale na pewno nie to, że są prześladowcami kogokolwiek, jak sugeruje socjalista made in Deutschland. Po prostu Polska, to nie Niemcy.

Nie jest prześladowcą z pewnością Roman Giertych, którego expressis verbis zahaczył Schulz. Owszem, lubi on polityczną młóckę, w której czuje się jak ryba w wodzie i dlatego wyjątkowo musi cierpieć w adwokackiej todze, kiedy tyle ciekawych rzeczy dzieje się dookoła, a w których on — pragmatycznie kalkulując — wziąć nie chce teraz bezpośredniego udziału. Młócki te jednak nigdy nie przybierały postaci, o której trąbi towarzysz Martin Schulz. A to, że w sprawach polsko-niemieckich ton polski bywa twardy i jednoznaczny nie wynika z uprzedzeń do praw człowieka, ale wręcz przeciwnie – przypominania, że nie kto inny, tylko rodacy Martina Schulza, oddając głos na narodowych socjalistów, uczynili kilkadziesiąt lat temu z tych praw wyjątkowo ohydną karykaturę.

Maciej Eckardt


Za: Blog Macieja Eckardta


CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=9021 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]