Rolniczy samolot dr. Laska

Aktualizacja: 2016-09-22 1:28 pm

W wywiadzie opublikowanym w Polityce (nr 38/2016, s. 16-17) dr M. Lasek dzieli się swymi refleksjami na temat (obejrzanego przez niego) filmu Smoleńsk, a przy tym stara się prostować rozmaite (pojawiające się, jego zdaniem, w tymże filmie) nieścisłości. Jedną z takich wymagających wyprostowania kwestii jest wybroska, o której mowa jest – o dziwo – i na początku, i dwukrotnie w środku rozmowy z byłym członkiem KBWLLP. Piszę „o dziwo”, gdyż wyglądałoby na to, że samemu zadającemu pytania (Laskowi) redaktorowi G. Rzeczkowskiemu, zagadnienie to wydaje się niezwykle istotne, choć przecie dalibóg ani „komisja Millera” (komisja-matka), ani „komisja Laska” (komisja-córka) sprawą tą się bliżej nie zajmowały. Gdyby i tego było mało, to – przypomnę – słynny i szeroko komentowany w blogosferze (od czasów opublikowania CVR-1), ruski dialog o „zrzucie”, nie znalazł swego miejsca w CVR-3, tzn. wersji „stenogramów rozmów z kokpitu PLF 101” (tej autorstwa IES-u), tak jakby sprawa ta nie była wtedy wcale przesądzona (przynajmniej dla ówczesnej ekipy prokuratorsko-wojskowej), natomiast w CVR-4, najbardziej zagadkowych „stenogramach”, pojawia się „nowy zegar”[1], zgodnie z którym dialog o zakończonym zrzucie należałoby cofnąć w czasie o jakieś 37 minut (w stosunku do czasu podanego w CVR-1 i CVR-2)[2].

Wspomniany Rzeczkowski sam chyba do końca nie wie, jak podejść do sprawy wybroski, toteż zrazu przytacza jedynie wypowiedź: Zrzut zakończyłem, potem napomyka o zrzucie tajemniczego ładunku, aż wreszcie dopytuje Laska tak: Wróćmy do początku filmu [Krauzego – przyp. F.Y.M.], gdy słyszymy meldunek pilota iła-76 o zrzuceniu ładunku. Czy są jakiekolwiek choćby poszlaki, które wskazywałyby na to, że takie słowa rzeczywiście padły? I Rzeczkowski „idzie za ciosem”, jakby osobiście w Smoleńsku przebywał: Co zawierał ładunek, można bez trudu się domyślić, gdy kapitan tupolewa dziwi się, że o godzinie 10 jest mgła. Tak powróciliśmy do teorii sztucznej mgły. I po tym enigmatycznym wywodzie swój intrygujący monolog rozpoczyna Lasek:

Co do słów o zrzuceniu ładunku, jest to zwyczajna nadinterpretacja. Gdy piloci jaka rozmawiali z tupolewem, załogi przeszły na kanał 123,45, czyli taki, na którym piloci prowadzą nieoficjalne rozmowy, by nie przeszkadzać innym w łączności. I rzeczywiście taka korespondencja nagrała się na rejestratorze rozmów tupolewa o 6.28 UTC (13 minut przed wypadkiem), tylko że nie wiadomo, kto i gdzie ją wypowiedział ani z jakiego samolotu padła. Na pewno nie z iła, bo ten próbował wylądować w Smoleńsku niecałą godzinę wcześniej i dawno już odleciał. To mógł być choćby jakiś samolot rolniczy 100 km od Smoleńska. Nigdy się tego nie dowiemy, bo nikt takich rozmów nie nagrywa. Nie ma czegoś takiego jak rejestracja rozmów na kanale 123,45. A mgła o godzinie 10? 10 kwietnia mgłą pokryty był obszar większy niż terytorium Polski, ale o tej porze roku to nic nadzwyczajnego, wystarczy prześledzić zdjęcia satelitarne rejonu Smoleńska. Gdyby wojsko miało dobrą służbę meteorologiczną, to załoga o mgle dowiedziałaby się znacznie wcześniej niż podczas lotu. Ale załóżmy nawet, że mgły nie dało się przewidzieć i że w nieznany sposób ktoś rozpylił ją nad Smoleńskiem. Mgła sztuczna czy prawdziwa nie zwalnia załogi od obowiązku odejścia na drugi krąg, jeśli na określonej wysokości nie widzi ziemi.

Tyle jeśli chodzi o sprawę „tajemniczego zrzutu”. Inną ciekawą kwestią pojawiającą się w wywiadzie udzielonym przez Laska jest sprawa, jak to nazwano w blogosferze, „gumowej salonki”, co do której to salonki (i jej przebudowy) nie wiadomo, czy w błąd wprowadza sam Rzeczkowski, czy film Krauzego – tak czy tak Lasek nie prostuje tej sprawy:

  1. Rz: A co z przebudowanym samolotem podczas remontu w Samarze? Koleżanka Niny [w filmie Krauzego – przyp. F.Y.M.] podaje jej taki trop: zamiast salonki ośmioosobowej, dwa tygodnie przed tragicznym lotem zbudowano 18-osobową: „i upchnęli ich tak, by zmieścił się cały Sztab Generalny”. Wszystko zaczyna się układać w całość – to wtedy Rosjanie umieścili w samolocie ładunki wybuchowe.
  2. L.: Po powrocie do Polski tupolew został dokładnie sprawdzony, był też kontrolowany pod względem pirotechnicznym przed każdym lotem. Robiono to prawidłowo, co potwierdził prawomocnie sąd w wyroku, który zapadł w procesie zastępcy dowódcy BOR. O braku śladów materiałów wybuchowych na wraku mówiliśmy wcześniej. O tym, że samolot został przebudowany, twórcy filmu dowiedzieli się z naszego raportu. A dlaczego został przebudowany inaczej niż wcześniej planowano? Bo na taką liczbę pasażerów było zapotrzebowanie KPRM i KPRP. Sztab Generalny? Totalna bzdura. Do Smoleńska poleciał tylko szef Sztabu Generalnego, a wszystkich wojskowych zapraszała imiennie Kancelaria Prezydenta. Nikt z zewnątrz nie wsadził do samolotu oficerów.

Ciekawe (w tej końcowej części wypowiedzi), prawda? Ba, ale czy z tymi „Rosjanami” trop właściwy zapodaje Rzeczkowski, jak można sądzić, za filmem Krauzego? Nie tak dawno wszak, nomen omen 17 września br., dowiedzieliśmy się o tym, że nie kto inny a właśnie Rosjanie zwrócili się do strony polskiej[3] o „przekazanie materiałów dowodowych” zebranych przez „podkomisję smoleńską” działającą pod auspicjami nowego MON-u – przekazania owych materiałów, tu uwaga, „dla ewentualnego podjęcia badania”, jak informował min. A. Macierewicz. Wydawać by się mogło, że „wszystko już wiemy” i wszystko zostało już zbadane – jeśli nie nad Wisłą, to na pewno w Moskwie (vide niezapomniane z posiedzeń ZP wizualizacje Ria Novosti) – a jednak nie. Czemu nie? Może bowiem nastąpić zaskakujący przełom w śledztwie. Przełom tego typu, że np. Rosja zacznie ramię w ramię z Polską ustalać winnych katastrofy PLF 101. W takiej sytuacji raczej mało prawdopodobnym byłby pewnie wariant zarysowany przez Rzeczkowskiego (Rosjanie umieścili w samolocie ładunki wybuchowe), ale kto wie, czy wariant z niezwykłego filmu Syndrom katyński[4] – zaproponowany przed paroma laty przez T. Sakiewicza – nie nabierze nagle aktualności: na świecie, myślę, że jest wielu ludzi, którzy mu bardzo źle życzyli. Polska bierze udział w co najmniej dwóch wojnach. (…) Miała wojska w Iraku, w Afganistanie. Można założyć, że ktoś, kto dokonywał zamachów na terenie Rosji, mógłby równie dobrze dokonać zamachu na polskim prezydencie, przecież takiej wersji wykluczyć nie można.

Czyżby więc ISIS „na otarcie łez”?

Free Your Mind                 

[1] http://freeyourmind.salon24.pl/640565,rewelacja-z-cvr-4

[2] I nie muszę chyba dodawać, że polska załoga słyszałaby go odpowiednio o 37 minut wcześniej (w stosunku do czasu podawanego w CVR-1 i CVR-2), a tym samym o 37 minut wcześniej byłaby w okolicach Smoleńska.

[3] http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/macierewicz-o-nowej-podkomisji-smolenskiej-i-pracach-komisji-mak,676937.html

[4] https://www.youtube.com/watch?v=SIn2MGAOguI (od 34’23’’):

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=89906 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]