Tak mataczy i zastrasza policja!

Aktualizacja: 2016-05-31 10:53 am

Biuro Spraw Wewnętrznych Policji dokonuje zatrzymań i przeszukuje mieszkania osób, które krytykują policję po śmierci 25-latka z Wrocławia.

Na jednym z portali 20-latek napisał niepochlebny dla policji komentarz pod informacją o śmierci Igora S. Po dwóch godzinach w jego domu doszło do przeszukania, a on został zatrzymany i usłyszał zarzut podżegania do przestępstwa.

Tą śmiercią od kilku dni żyje cała Polska. Jedni mówią, że to dziwna śmierć. Inni, że policja działała słusznie, że nie można pobłażać nikomu. Chodzi o Igora S. z Wrocławia, który w kilka godzin po zatrzymaniu na wrocławskim rynku, zmarł na komisariacie policji. Posterunek policji na ul. Trzemeskiej ma we Wrocławiu złą sławę. Mamy bardzo wiele skarg na działania funkcjonariuszy z tego komisariatu – informuje nas funkcjonariusz Wojewódzkiej Komendy Policji. Ile? Rzecznik policji nie chce powiedzieć. Pod ten komisariat, gdzie w ostatnich dniach odbywały się także manifestacje w sprawie śmierci 25-latka, podlega wrocławski Rynek i sąsiednie ulice. To jest centrum miasta, w weekendy jest tutaj więcej różnego rodzaju zatrzymań i przestępstw niż w innych regionach miasta.

Wyrok bez sądu

W sprawie śmierci Igora S. bulwersowało zachowanie policji, a konkretnie, tłumaczenie całej sprawy. Od samego początku było jasne, że policja ukierunkowuje całą sprawę tak, by podkreślić winę 25-latka. Z jednej strony, policja nie chciała podać konkretów, ale z drugiej, chętnie sączyła hasło: zatrzymany – znaczy winny. Rzecznik policji Paweł Petrykowski mówił o zachowaniu Igora S. podczas zatrzymania. Na konferencji prasowej podkreślano, że znaleziono przy Igorze S. biały proszek. To od razu sugeruje, że zmarły mógł być pod wpływem narkotyków.
We Wrocławiu doszło też do starć ulicznych policji z manifestującymi. Oczywiście można krytycznie oceniać osoby łamiące prawo podczas tych manifestacji. Ale, rzecz jasna, nie wszystkich protestujących. Doszło do zatrzymań, a blisko 50 osobom wrocławskie prokuratury postawiły zarzuty za nielegalne zgromadzenie i udział w bójce. Były też zarzuty za czynną napaść na funkcjonariusza policji. Miasto przez kilka dni wrzało. Pojawiają się głosy, że policja powinna zamilknąć w tej sprawie, aby nie podburzać ludzi. Wypowiedzi rzecznika policji mogą tylko wzbudzać niezadowolenie i oburzenie, zwłaszcza gdy są kierowane pod adresem nieżyjącego Igora S.
Sytuacja dla samej policji zrobiła się nieciekawa, w momencie gdy do lokalnych mediów trafiło nagranie z zatrzymania Igora S., a także zdjęcia ze stołu sekcyjnego, na których widać jego zmasakrowaną twarz. Mimo że wcześniej policja twierdziła, że było to dość niebezpieczne dla niej zatrzymanie, to już na ujawnionym nagraniu tej dramaturgii sytuacji nie widać. Jednocześnie rzecznik policji twierdzi, że funkcjonariusze mają świadków na to, że Igor S. brał udział w bójce przed zatrzymaniem. W ten sposób sugeruje, że być może dlatego Igor S. miał obitą twarz, liczne zadrapania i złamany nos. Zdumiewa nas fakt, że media, relacjonujące sprawę, nie dopytywały o nagrania, gdyż cały wrocławski Rynek i okolice są monitorowane. Rzecznik policji już zresztą na ten temat się nie wypowiada. Ale niektóre media bezmyślnie powielają wersję policji, że Igor S. mógł brać udział w bójce, i stąd takie uszkodzenia twarzy.

Po kilku dniach na portalach społecznościowych pojawiło się zdjęcie z zatrzymania Igora S., na którym widać wyraźnie, że chłopak nie jest poobijany. Można na nich zobaczyć normalna twarz 25-latka. W internecie zawrzało. Ojciec zmarłego apeluje o pomoc ludzi, którzy cokolwiek wiedzą na temat tego zdarzenia. Internauci tworzą na Facebooku fora dyskusyjne dotyczące tej sprawy, starają się dotrzeć do ewentualnych świadków całego zajścia. Dostrzegają, jak mataczy policja.

Akcja przykrywkowa

W tym samym czasie w jednym z wrocławskich autobusów wybucha bomba własnej roboty. Znowu cała Polska patrzy na Wrocław. I w lokalnych mediach znowu podkręcana jest atmosfera, jakoby za tą bombą miały stać osoby, które mszczą się za śmierć 25-latka. Odwracanie uwagi od nieprawidłowych działań policji idzie na całego. Nie ulega wątpliwości, że przy całej sprawie związanej ze śmiercią Igora S. policja ma coś na sumieniu. Choćby sprzeczne ze sobą tłumaczenia. Wrocławski prokurator regionalny bardzo szybko podjął decyzję o przeniesieniu śledztwa w sprawie Igora S. do Legnicy. Komenda Wojewódzka wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariusza, dokonującego czynności, podczas których doszło do śmierci chłopaka. Kilku funkcjonariuszy, jak udaje nam się ustalić, zostało zawieszonych i przebywa na zwolnieniach lekarskich. Wydaje się, że organy, mające wyjaśnić tę śmierć, robią to profesjonalnie. Przekazały prowadzenie śledztwa organom z innego regionu, by uniknąć wszelkich podejrzeń. Ale czy na pewno?

W co gra policja?

Zgłosili się do nas rodzice kilku osób. Biuro Spraw Wewnętrznych (BSW) policji, które prowadzi działania związane z przestępstwami wśród policjantów, ma także za zadanie zwalczać ewentualne zagrożenia dla samych funkcjonariuszy. Teraz zatrzymuje osoby, które nawet nie były na manifestacji pod posterunkiem policji.
Jeden z 20-latków, pochodzący z dobrego domu, spokojny, niemający nigdy wcześniej do czynienia z organami ścigania, po jednym komentarzu umieszczonym w sieci zostaje zatrzymany, a dom jego rodziców przeszukany. Chodzi o użycie słów „butelki z benzyną”. Oburzony chłopak, pod jednym z linków na temat śmierci Igora S. napisał, co można by policji zrobić za tę śmierć. Po dwóch godzinach mieliśmy w domu ogromne zmieszanie – mówi nam matka zatrzymanego. Wydział kryminalny przeszukał dom. Działania prowadzi wrocławska prokuratura Krzyki-Zachód, jej szef nie znalazł czasu, aby z nami porozmawiać o tej sprawie. Matka zatrzymanego chłopaka podczas całego przeszukania upierała się, że nie puści syna, bo boi się o jego zdrowie w związku z tym, co spotkało Igora S. Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego zapewniali ją, że synowi nic nie grozi.

Rzeczywistość była niestety troszkę inna. Chłopak już w samochodzie został uderzony w twarz, a na komisariacie był popychany. Usłyszał absurdalne zarzuty o podżeganie do przestępstwa przeciwko funkcjonariuszom policji. Matka chłopaka i ich prawnik po kilkunastu godzinach wyciągnęli przestraszonego chłopaka z aresztu za poręczeniem majątkowym. Zarekwirowany na potrzeby śledztwa został także sprzęt komputerowy chłopaka. Fakt użycia przez policjantów przemocy wobec 20-latka potwierdził nam jeden z naszych informatorów.

Inny rozmówca, naczelnik jednego z wydziałów, także twierdzi, że Biuro Spraw Wewnętrznych policji zleca od kilku dni zatrzymania i przeszukania w związku z komentarzami na internetowych forach. Pytamy, czy to aby nie jest działanie prewencyjne, by zastraszyć krytyków? W odpowiedzi słyszymy, że właśnie po to jest Biuro Spraw Wewnętrznych policji. Jakkolwiek to źle nie zabrzmi, ale tak właśnie jest – mówi nasz rozmówca. Inny rozmówca twierdzi, że BSW ma obowiązek takie działania podejmować i prowadzić, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo funkcjonariuszy policji, ale powinno też dostrzegać, czy ma do czynienia z realnym zagrożeniem. Pomiatanie zatrzymanymi za nieprzemyślane wpisy internetowe bynajmniej nie poprawia wizerunku policji.
Czy w takich działaniach Biura Spaw Wewnętrznych może być drugie dno? Udaje nam się ustalić, że minister MSW Mariusz Błaszczak wie o całej sprawie, ale jego wiedza dotyczy zatrzymań osób, które manifestowały pod posterunkiem policji. Minister był nawet zmuszony zabrać głos w tej sprawie. Nie ma natomiast żadnych informacji na temat innych zatrzymań i przeszukań w mieszkaniach osób, które mogły przekroczyć granicę dozwolonej krytyki w sieci. BSW od dawna jest na cenzurowanym, często zarzuca mu się, że prowadzi nieczyste działania, które mają wpływ na politykę kadrową w samej policji. Jeśli tutaj biuro prowadzi jakąś grę, mającą ostatecznie uderzyć w wizerunek choćby ministra Błaszczaka, to sytuacja nie dość, że jest dziwna, to w kontekście tego typu zatrzymań, można śmiało rzec – patologiczna. Tym bardziej, że interesujący może być sam motyw przeprowadzania tego typu akcji, w których z powodu komentarza wycina się ewentualną krytykę w pień.

Tekst ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta.

Paweł Miter

Dziennikarz śledczy Gazety Finansowej, publicysta Warszawskiej Gazety

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=87801 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]