- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

Prof. Cenckiewicz opisuje Adama Rotfelda i jego związki z SB

Ta kariera to historia nieodpowiedzialności decydentów z III RP. Sun Tzu byłby dumny… z naszych wrogów

Znany chiński strateg Sun Tzu opracował zasady walki z wrogiem. Walki, która pozwala pokonać przeciwnika bez strat własnych. W jego 13 złotych zasadach czytamy:

  1. Dyskredytujcie wszystko co dobre w kraju przeciwnika.
  2. Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze przedsięwzięcia.
  3. Podrywajcie ich (nieprzyjaciół) dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy rodaków.
  4. Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych I najbardziej odrażających.
  5. Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika.
  6. Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju.
  7. Buntujcie młodych przeciwko starym.
  8. Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników.
  9. Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i wśród wojsk wroga.
  10. Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowych piosenek I muzyki.
  11. Podeślijcie im (nieprzyjaciołom) nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia.
  12. Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany zwróci się stu krotnie.
  13. Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów.

Zasady opisane przez Sun Tzu są ciosem wyprzedzającym wojnę, który ma zneutralizować państwo, które władca chce zaatakować. Przyszła ofiara ma zostać poddana destrukcji moralnej, etycznej, strukturalnej, a kraj ma zostać sparaliżowany. Wszystko po to, by przejąć państwo „bez jednego wystrzału”.

Fot. Youtube.pl

Warto mieć w pamięci zasady opisane przez Sun Tzu, gdy czyta się ostatni tekst prof. Sławomira Cenckiewicza. W „Do Rzeczy” opisuje on związki Adama Daniela Rotfelda ze służbami komunistycznymi.

Zdumienie budzi fakt, że człowiek o takim zakorzenieniu w służbach totalitarnego państwa kontrolowanego przez Związek Sowiecki, pełni do dziś ważne społecznie i politycznie funkcje.

Prof. Cenckiewicz opisując związki Rotfelda wskazuje, że „datują się one już na koniec lat 50., kiedy Rotfeld działał w Związku Młodzieży Socjalistycznej (wcześniej w ZMP)”.

Rotfeld nie był jednak wydajny i gorliwy w donoszeniu skoro SB uznała, że należy się wstrzymać z jego formalnym werbunkiem

— czytamy. Kontakty z bezpieką jednak nie ustały, a gdy Rotfeld ubiegał się o pracę w MSZ, „musiał uzyskać akceptację tajnych służb”.

Zyskał kryptonim „Rot”, Spotykał się i dyskutował z funkcjonariuszem Departamentu II, był również „wykorzystywany doraźnie” podczas konferencji Unii Międzyparlamentarnej w Warszawie, ale na ogół „nie wykazywał żadnej inicjatywy” w uzyskiwaniu ciekawszych informacji. Tłumaczyć to miał brakiem możliwości, a później „oporem moralnym” przed donoszeniem na kolegów i znajomych pochodzenia żydowskiego (sam był sierotą szczęśliwie uratowanym w czasie Zagłady przez zakonników). SB sprzeciwiła się więc jego zatrudnieniu w MSZ

— pisze prof. Cenckiewicz.

Sytuacja zmieniła się w dekadzie Gierka, ponieważ „władze PRL zaczęły dostrzegać przydatność doradczo-dyplomatyczną Rotfelda, choć zwracano uwagę, że swobodnie posługuje się on wyłącznie językiem rosyjskim, zaś angielski i niemiecki zna jedynie w ograniczonym stopniu”.

Od 1964 r. był aktywnym członkiem PZPR (był wyróżniany za działalność lektorską), był działaczem Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju, napisał kilkadziesiąt analiz wewnętrznych dla MSZKC PZPR i był sekretarzem Stałej Komisji Instytutów Międzynarodowych krajów socjalistycznych do badania problemów bezpieczeństwa europejskiego. Wprawdzie Departament I MSW podejrzewał go o związki z wywiadem izraelskim, ale na początku 1974 r. MSZ zaproponował mu udział w delegacji PRL na II Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. W związku z tym w Departamencie I nadano mu kryptonim „Ralf” i w dniach 17-18 stycznia 1974 r. przeprowadzono rozmowy operacyjne. Rotfeld miał zostać poinformowany, że wywiad oczekuje od niego „wyprzedzających informacji o projektach taktycznych posunięć delegacji zachodnich w sprawach dyskutowanych w komisjach” podczas KBWE oraz „opinii i charakterystyk członków misji państw zachodnich w Genewie”

— pisze autor tekstu.

Tajne służby PRL nie były znów zadowolone z działań Rotfelda. Uznawano bowiem, że „jest karierowiczem, który stara się wykorzystać bezpiekę w realizacji własnych ambicji”. Jednak mimo tego Rotfeld był wysyłany za granicę i utrzymywał kontakt z bezpieką.

Skoro Rotfled pozostawał w składzie delegacji PRL na KBWE, to mimo zgłaszanych zastrzeżeń bezpieka w dalszym ciągu „łącznikowała” „Raufa” zarówno w Genewie, jak i w Warszawie

— tłumaczy Cenckiewicz.

Przytacza również notatki po spotkaniach Rotfelda z oficerem prowadzącym.

„Rauf” wyraził gotowość dalszego kontynuowania współpracy z nami, twierdząc, iż jest to patriotyczny obowiązek każdego Polaka

— pisał jeden z esbeków po spotkaniu z Rotfeldem.

Prof. Cenckiewicz wskazuje, że Rotfeld dzięki wyjazdom na spotkania KBWE do Belgradu, Madrytu i Wiednia, „stał się czołowym w PRL specjalistą w zakresie zbiorowego bezpieczeństwa w Europie”. Autor tekstu przytacza jeden z dokumentów, jaki napisał Rotfeld.

Wspomnieć muszę pełną kłamstw rozprawkę „Podstawy bezpieczeństwa Polski a sojusz polsko-radziecki” przygotowaną z okazji 60. rocznicy rewolucji bolszewickiej. Czytamy w niej, że „od pierwszych dni swego istnienia rząd radziecki uznawał nieograniczone prawo narodu polskiego do swobodnego stanowienia o swoim losie”, zaś Lenin uznawał konsekwentnie, że „bezwarunkowe i bez zastrzeżeń uznanie niepodległego i suwerennego państwa polskiego jest podwaliną stosunków z Polską”. Jednak stanowisko Lenina zostało odrzucone, gdyż „okazało się wszak, że klasowe uprzedzenia i nienawiść do komunizmu w kołach rządzących Polską w okresie międzywojennym paraliżowały logikę i rozsądek polityczny. Z antykomunizmu wyrastały koncepcje »egzotycznych« sojuszy – wiążących bezpieczeństwo Polski z gwarancjami oraz pomocą Francji i Wielkiej Brytanii – które zastąpić miały naturalny sojusz z najbliższym sąsiadem. Na tym tle rodziły się koncepcje swoistej »równowagi«. Idei bezpieczeństwa przeciwstawiano koncepcje balansowania między Niemcami a Związkiem Radzieckim”

— czytamy w tekście Sławomira Cenckiewicza. Jak widać Rotfeld nie miał problemu w szerzeniu antypolskich kłamstw i próbach dowodzenia, że ZSRS był sojusznikiem wolnej Polski.

Prof. Cenckiewicz przypomina, że działalność Rotfelda sprawiła, że „na przełomie lat 70. i 80. Rotfeld stał się w PRL jednym z głównych ideologów sowieckiej koncepcji „ustanowienia w Europie systemu bezpieczeństwa zbiorowego” i strefy bezatomowej”.

Rotfeld stając się coraz bardziej doświadczonym dyplomatą znów znalazł się w centrum zainteresowania bezpieki. Tym razem na znacznie dłużej.

Z dostępnych od niedawna materiałów wywiadu wiadomo, że w maju 1978 r. Rotfeld został zarejestrowany ponownie jako kontakt operacyjny Wydział III(NATO i Watykan) Departamentu I MSW o pseudonimie „Serb” (…) Rotfeld był traktowany jako kontakt operacyjny „Serb” aż do 22 stycznia 1990 r., kiedy jego „akta sprawy czynnej” zniszczono w Departamencie I MSW. Rotfeld był najpewniej o wiele wartościowszym źródłem osobowym niż w latach wcześniejszych, o czym świadczą blisko 12-letni okres rejestracji agenturalnej, zachowany protokół zniszczenia jako „sprawy czynnej” ze stycznia 1990 r. i zawarta w nim informacja o sporządzanych przez „źródło” ocenach i analizach oraz informacje zawarte w korespondencji wewnętrznej Departamentu I MSW z końca lat 80., w której wymienia się „Serba” jako „eksperta ds. bezpieczeństwa europejskiego i rozbrojenia”, którego można wykorzystać „do opracowania ekspertyz w wyżej wspomnianej tematyce”

— tłumaczy Cenckiewicz.

Dodaje, że zaskakujące są również okoliczności wysłania Rotfelda do Szwedzkiego Instytutu Spraw Międzynarodowych „SIPRI”. Okazuje się, że polityka wysłać tam mogły… tajne służby.

Jednak być może kluczowym dokumentem w tej sprawie jest zachowane pismo MSZdo dyrektora Departamentu I MSW gen. Zdzisława Sarewicza z maja 1988 r. w którym po raz pierwszy jest mowa o planie uplasowania Rotfelda w Szwedzkim Instytucie Spraw Międzynarodowych „SIPRI” w Sztokholmie (którym interesowało się od lat KGB) w związku z zamiarem „zrównoważenia dotychczasowego prozachodniego profilu tej placówki”! Innymi słowy Rotfled wyjechał na placówkę do „SIPRI” jako agent Departamentu I MSW o pseudonimie „Serb” w 1989 r. z prawdopodobnym zadaniem dokonania w niej prosowieckiej wolty!

— czytamy w tekście prof. Cenckiewicza.

Rotfeld ze Sztokholmu wrócił dopiero w … czerwcu 2002 roku. I już trzy lata później został szefem MSZ i kierował polską dyplomacją. Okazuje się, że w międzyczasie próbowano zatrzeć ślady kontaktów Rotfelda z SB.

Tajne służby formalnie zniszczyły jego akta agenturalne, choć zachowany w IPN protokół zniszczenia akt „Serba” może być jedynie „legendą” do jeszcze lepszego zakonspirowania Rotfelda jako źródła wywiadu i ukrycia związanej z nim dokumentacji

— pisze autor tekstu.

Obecnie dostępna wiedza dotycząca Rotfelda wystarcza, by uznać jak ogromne zagrożenia płyną z powierzenia mu funkcji szefa MSZ. Człowiek zaangażowany we współpracę ideologiczną oraz operacyjną z PRL-owskimi służbami, zdominowanymi przez Moskwę, nie powinien odpowiadać za politykę zagraniczną. Szczególnie w kraju, który próbuje się wyrwać z rosyjskiej dominacji, która trwała dekady.

Jednak, żeby tego było mało, Rotfeld nie tylko był w III RP szefem MSZ i tworzył polską politykę zagraniczną, ale również był… wiceszefem Polsko-Rosyjskiej Grupy Ds. Trudnych. Człowiek przez tyle lat zdominowany przez sowiecką propagandę, szerzący ją, uwikłany we współpracę ze służbami PRL-owskimi reprezentował Polskę w rozmowach z Rosją. To zupełnie kuriozalna sytuacja! Negocjatorem w imieniu Polski nie może być człowiek, który jedzie do swoich byłych mocodawców. Być może to jednak tłumaczy fiasko polskich postulatów, podnoszonych na forum Grupy ds. Trudnych.

Prof. Cenckiewicz słusznie zauważa, że „wstępna analiza przeszłości Rotfelda (również tej związanej z jego działalnością publiczną i naukową w PRL) pokazuje ogromne ryzyko związane z jego rolą w dyplomacji i polityce wolnej Polski”.

I relacjonuje jeszcze jedno kuriozalne wydarzenie, związane z Rotfeldem. Cenckiewicz o Rotfeldzie pisze:

Szczyci się przy tym poświadczoną własnym podpisem historyczną nieprawdą, w której utwierdzić go miała w dodatku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego: „Gdy miałem składać oświadczenie lustracyjne, widziałem się z oficerem ABW, któremu zrelacjonowałem te kontakty. On powiedział mi, że nie była to świadoma współpraca z SB i dlatego nie muszę pisać, że byłem tajnym współpracownikiem służb specjalnychPRL”.

Ta wypowiedź wskazuje jednoznacznie, że Rotfeldowi służby specjalne IIIRP pomogły ukryć związki ze służbami PRL-owskimi. Rotfeld wspólnie z ABWzłamali prawo i dokonali działań godzących w bezpieczeństwo narodowe. Niestety mimo takiego zachowania oraz trwających dekady związków ze służbami PRL-owskimi Rotfeld cieszy się estymą i zaufaniem wielu wpływowych środowisk w III RP. Wciąż może liczyć na posłuch. Fakt, że został powołany w skład Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP Andrzeju Dudzie wskazuje, że będzie mógł nadal prowadzić publiczną działalność zakrojoną na szeroką skalę. Biorąc pod uwagę historię i drogę kariery Rotfelda jest to działanie ryzykowne. Zdaje się, że takiego ryzyka podejmować nie warto.

Odnosząc się do opisanych na wstępie zasad walki Sun Tzu warto zaznaczyć, jak niebezpieczna jest dla niepodległego państwa sytuacja, w której polityka zależy od ludzi uwikłanych w związki z totalitarnym krajem oraz okupantem, który niszczył naszą państwowość i wolność przez dekady. Szczególnie, że ten były okupant od dawna prowadzi agresywną wobec Polski politykę. Pozycja Rotfelda w naszym kraju i jego droga życiowa pokazują skalę nieodpowiedzialności, jaka panuje w III RP. Biorąc pod uwagę to, ile tzw. kompromatów mogą mieć służby (polskie, rosyjskie, środowiska byłych służb itd.) na  Rotfelda należy uznać, że powinien on być izolowany od struktur państwowych. Człowiek o takim dossier był prześwietlany przez służby PRL-owski i sowieckie wiele razy, jego profil psychologiczny, a więc i narzędzia wpływu na jego działania i decyzje, są opracowane i znane ludziom służb. Rotfeld na świeczniku to zagrożenie dla podmiotowości i suwerenności Polski.

Sun Tzu widząc pozycję Rotfelda mógłby być dumny… z naszych przeciwników.

Jeden z dokumentów dot. Adama Rotfelda
Jeden z dokumentów dot. Adama Rotfelda

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]