Wielka Orkiestra Hipokryzji. Ani grosza! Jak Owsiak przywiązuje dzieci do machin oblężniczych

Aktualizacja: 2016-01-10 9:02 pm
Tegoroczna WOŚP będzie dla Państwa wspaniałym, dalekim od brudnej polityki przeżyciem! Możecie wylicytować spotkanie z Jarosławem Kuźniarem, płaszcz Kasi Tusk, gitarę Tomasza Karolaka i buty Marii Czubaszek. Akcję sponsorują represjonowane przez reżim PiS Bank Pekao SA i niemiecki Lidl. Czy będą dodatkowe atrakcje, jak wyrzucanie siłą dziennikarzy z konferencji przez łysych ochroniarzy, okaże się już wkrótce
 
Wielka Orkiestra Hipokryzji – jak nazwał akcję Owsiaka Piotr Ciszewski z portalu Lewica.pl – ma swój finał w najbliższy weekend. Nie ma wątpliwości, że establishment wykorzysta ją do ataku na obóz niepodległościowy i rewitalizacji podupadającego KOD-u. Wątpliwości być nie może, bo Owsiak tę samą rolę odgrywa od czasów junty Jaruzelskiego – zawsze uaktywnia się politycznie, gdy postkomunistyczna oligarchia jest poważnie zagrożona.

Jego metodę najtrafniej scharakteryzował Piotr Wielgucki, czyli bloger Matka Kurka: „Owsiak jest brutalnym manipulatorem, który przywiązuje do swoich propagandowych machin oblężniczych chore i kwestujące dzieci, po czym krzyczy: »Nie mnie atakujecie, tylko te dzieci, którym odbieracie radość i nadzieję«. Oczywiście nie jest to cytat dosłowny, ale wymowa zawarta w propagandzie serwowanej przez WOŚP, która służy utrzymaniu całego biznesu i przykrywaniu interesów Owsiaka”.

Głównym zadaniem Owsiaka jest kanalizowanie buntu młodzieży w kierunku wygodnym dla establishmentu. W 2015 r. Owsiak poniósł największą w swym życiu porażkę: to młodzież zdecydowała o wygranej PiS. Nietrudno się domyślić, do czego zostanie użyty teraz.

Przemoc i kłamstwa Owsiaka

8 stycznia 2015 r., konferencja prasowa Jerzego Owsiaka. Dziennikarz Michał Rachoń z Telewizji Republika zadaje mu merytoryczne pytanie: „Mam pytanie dotyczące wykonania wyroków sądu i tego, dlaczego firma Mrówka Cała nie udostępniła dokumentacji, jak wynika z sentencji wyroku w sprawie Matka Kurka kontra Jerzy Owsiak. I z tym związane pytanie, dlaczego państwo powołaliście nową spółkę?”.

„Proszę tego pana stąd wziąć” – mówi w odpowiedzi Owsiak i obecni na sali ochroniarze siłą wyprowadzają dziennikarza z sali. Coś podobnego nie zdarzyło się nigdy na konferencji prasowej polityka w żadnym kraju, z reżimami totalitarnymi włącznie.

Zachowanie Owsiaka wzbudziło komentarze, iż jego ojciec – wykładowca w Ośrodku Szkolenia ZOMO – matka milicjantka i brat ormowiec mogliby być dumni ze sprawności w stosowaniu przez niego przemocy.

W największych telewizjach sprawę bagatelizowano. Ale nawet wielu mainstreamowych dziennikarzy potępiło zachowanie Owsiaka na Twitterze. „Odpowiedzią nawet na niewygodne pytania nie może być przemoc” – pisał Michał Majewski z „Wprost”. Z kolei Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” zauważył, że nieodpowiednio zachowali się inni dziennikarze, którzy byli na konferencji: „Nie zareagowali na ewidentną krzywdę, która działa się ich koledze. Powinni zaprotestować lub wyjść z konferencji”.

Sam Owsiak tłumacząc swoje zachowanie, dopuścił się chamskiego kłamstwa, krzycząc do Rachonia: „Ostatnio byłeś na Przystanku Woodstock, chciałeś ode mnie pożyczyć pieniądze. Nie mogłem ci ich pożyczyć, więc opuść teraz ten lokal”. Kłamstwo Owsiaka było sprzeczne z tym, co powiedział rzecznik WOŚP Krzysztof Dobies: „Człowiek z telefonem komórkowym, który awanturował się w czasie konferencji, nie był nam znany”.
Minął rok i Owsiak zaczął występować w roli… obrońcy wolności słowa. W odpowiedzi na akcję protestacyjną zarządu Pierwszego Programu Polskiego Radia, polegającą na puszczaniu hymnu co godzinę, Owsiak napisał w sobotę na Facebooku: „Dzisiaj nasz hymn rozbrzmiewał w sposób niespodziewany w rozgłośniach radiowych Polskiego Radia. Niespodziewany, ale z jakże pięknym i czytelnym przesłaniem”.
Zapewne w najbliższych dniach dowiemy się, jak jeszcze finał WOŚP użyty zostanie do walki z obozem niepodległościowym.

Macierewicz szkodzi dzieciom

Wracając do diagnozy Matki Kurki o wspomnianym przywiązywaniu dzieci do propagandowych  machin oblężniczych, najbardziej ekstremalnym przykładem niegodnego użycia dzieci do celów propagandy postkomunistycznej oligarchii był atak Owsiaka na Antoniego Macierewicza, gdy ponad setka pracujących w powołanym przez niego zespole naukowców zaczęła zbliżać się do prawdy o Smoleńsku.

„Panie Macierewicz, zostaw nas pan wszystkich k… w spokoju!” – wykrzykiwał Owsiak. Jaki miał być oficjalny powód szału Owsiaka? Miał on zdenerwować się tym, że media zamiast reklamować jego akcję, pokazywały zespół Macierewicza (uściślijmy: wylewały na niego kubły pomyj), co Owsiak skomentował: „Kiedy dzisiaj 50 dzieci robiło masaż serca, wchodzą w życie z nauką ratowania życia, to ta wiadomość została przykryta totalnym pier…em, które od iluś miesięcy sączy się z chorych głów i wchodzi w nas, zatruwa wszystkich Polaków. Dosyć tego, po prostu k… dosyć!”.

Lewicowy publicysta: to Wielka Orkiestra Hipokryzji

Jedną z najbardziej chamskich manipulacji mediów jest twierdzenie, że to tylko prawica krytykuje (często: hejtuje) Owsiaka. Tymczasem najbardziej ostra krytyka Owsiaka – można cytować dziesiątki takich wypowiedzi – płynie ze środowisk punkowych i lewicowych. Ta ich wściekłość jest zrozumiała, bo to ich ideami manipuluje Owsiak, służąc postkomunistycznej oligarchii.

Gdy w tym roku poseł PiS Stanisław Pięta napisał na Twitterze o WOŚP, publicysta Piotr Ciszewski z portalu Lewica.pl (na co dzień ostro krytykujący prawicę) napisał na Facebooku: „Histeria, że PiS »chce zniszczyć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy«, ponieważ poseł Pięta mówi o zakazie udziału funkcjonariuszy państwowych w akcji, mnie po prostu śmieszy. To powrót do normalności. Akcja charytatywna jest z założenia akcją społeczną, a nie wspieranym przez państwo wydarzeniem. Chory był udział w niej wojska, policji, a nawet dawanie datków przez ministrów, którzy powinni raczej dbać o odpowiedni budżet służby zdrowia”.

Wcześniej Ciszewski opublikował na portalu Lewica.pl tekst zatytułowany „Wielka Orkiestra Hipokryzji”, pisząc, że działanie WOŚP za rządów PO było szczytem obłudy: „Sam minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zorganizował aukcję na WOŚP wspierającą ochronę zdrowia, za którą odpowiada… Ministerstwo Zdrowia. Pan Arłukowicz, aby wspomóc zakup sprzętu dla szpitali, wystawił na aukcję sesję treningową w symulatorze lotu śmigłowcem ratowniczym. (…) Może Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zorganizuje aukcję charytatywną na budowę dróg oraz mieszkań, a Ministerstwo Edukacji na pomoc dla szkół?”.

Ciszewski kpił też z postawy „lewicy” establishmentowej: „Partia Janusza Palikota zagłosowała wprawdzie za podniesieniem wieku emerytalnego, czyli w rzeczywistości zmuszeniem wielu seniorów do pracy do śmierci, ale »guru lewicy« poczuł w okolicach 12 stycznia wyrzuty sumienia. Zaoferował, że ugotuje dla zwycięzcy aukcji kolację”.

Jego zdaniem nie gorsi okazali się samorządowcy: „Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, wprawdzie w zeszłym roku zlikwidowała stołówki szkolne, ale te służą przecież dzieciom zdrowym. Pochyliła się nad losem dzieci chorych, przekazując na aukcję wycofany z użytku autobus miejski oraz zdjęcie z autografem znanego celebryty, który uczynił Polskę dostatnią – Lecha Wałęsy”.

Jak wyliczał Ciszewski, dzięki Owsiakowi udało się odzyskać dla służby zdrowia ułamek promila tego, co za rządów PO jej zabrano. I podsumował: „Orkiestra jest wielką marketingowo-promocyjną machiną, sponsorowaną przez wielki biznes i wykorzystywaną przez polityków, przeciwieństwem tego, co głosi swoimi szczytnymi hasłami”.

Bank i market sponsorami WOŚP

Stanowisko Ciszewskiego nie jest na uczciwej lewicy czy w środowiskach punkowych niczym odosobnionym, a raczej bardzo powszechnym. Dziennikarze mediów mainstreamowych mogą przy użyciu wyszukiwarki Google łatwo odnaleźć, co o Owsiaku myśli Łukasz Foltyn – twórca Gadu-Gadu i lewicowy publicysta, Marek Kurzyniec – anarchista, za komuny w Ruchu Wolność i Pokój, Marek Piekarczyk – lider zespołu TSA, Marek Piekarski (nie mylić z Piekarczykiem) ze skłotu Rozbrat, Michał Orzechowski z World Solidarity, członkowie wielu punkowych zespołów – w tym choćby antyfaszystowskiego zespołu SMAR SW. Ton lekko krytyczny znaleźć można nawet u niektórych publicystów mainstreamowej Krytyki Politycznej.

Tych głosów jednak w przestrzeni publicznej być nie może, bo wtedy Owsiaka nie dałoby się używać jako bata na PiS. Dodajmy, że oprócz polityków we wsparcie WOŚP angażowały się na olbrzymią skalę banki. Bank Pekao SA chwalił się rok temu, że w dniu finału WOŚP zaangażowanych było w pracę dla Owsiaka prawie… 2 tysiące pracowników. Z kolei niemiecki koncern Lidl przechwalał się, że w ciągu ostatnich lat wpłacił na WOŚP 8 milionów 800 tys. zł.

Zarówno Pekao SA jak i Lidl, zagrożone przez zapowiedziane przez PiS podatek bankowy oraz podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, są sponsorami tegorocznego finału WOŚP. Czy wpłynie to na siłę ataków Owsiaka na PiS?

Jak „Gazeta Wyborcza” prawdę o Owsiaku napisała

Stwierdzenie, iż Owsiak – syn małżeństwa milicjantów i brat ORMO-wca – w czasach komunizmu kanalizował bunt młodzieży tak, by nie szkodził totalitarnej władzy, oczywiste było pod koniec lat. 80 dla wszystkich zorientowanych. W książce Owsiaka „O sobie” z 1999 r. odnajdujemy opis, jak koło 1989 r. wściekły „Jurek” wpada do redakcji… „Gazety Wyborczej”, by dopaść Adama Michnika. Zdenerwował go artykuł jednego z dziennikarzy o tym, jakoby w PRL miał rozmiękczać młodzież i że „było to niemal jakieś zadanie odgórne”. A lansowane w latach 80. w Polskim Radiu przez Owsiaka Towarzystwo Chińskich Ręczników było „wentylem” na bitą przez ZOMO Pomarańczową Alternatywę. „Pojechałem do »Gazety Wyborczej«. Jak burza tam wpadłem” – wspominał. „Spadaj. Gdzie jest szef?” – wołał do portiera.

Jak Komsomoł szukał wspólnego języka z subkulturami

Jak narodziła się koncepcja kontrolowania zbuntowanej młodzieży w PRL? W 1988 r. Aleksander Oskin, sekretarz ambasady ZSRS w Warszawie, udzielił wywiadu tygodnikowi „Zarzewie”, w którym radził komunistycznym młodzieżówkom, jak postępować z subkulturami. Rozważał: „Do komitetu Komsomołu przychodzi grupa muzyków i mówi: chcemy powołać klub heavy-metalowy”. Zdaniem Oskina może się zdarzyć, że za biurkiem w organizacji siedzieć będzie biurokrata, który ich przegoni: „Jeśli sami znajdą piwnicę, tworzą nieformalny klub »metalistów« [tak przetłumaczyła to słowo redakcja – przyp. PL], oklejają go plakatami (…). Słuchają muzyki z różnych źródeł. Na przykład zachodnich radiostacji. A te (…) przeplatają muzykę tekstami czysto politycznymi”. By do tego nie dopuścić, należy „znaleźć z takimi grupami wspólny język” i „wypracować formy współpracy”.

Luzacka radiowa Trójka, Rozgłośnia Harcerska, w której pracował Owsiak, kontrolowane festiwale – wszystko to była realizacja koncepcji Moskwy. Wspomniany anarchista Marek Kurzyniec, w latach 80. działacz antysystemowego, ekologicznego ruchu Wolność i Pokój, mówił w wywiadzie dla pisma „Lampa” z 2004 r. o roli Owsiaka w całej tej układance następująco: „Po wyjściu z podziemia okazało się, że jest mnóstwo instytucji, taki Polski Klub Ekologiczny albo stowarzyszanie »Wolę Być« założone przez pismo »Na Przełaj«, czyli pion młodzieżowy PZPR, czyli Jurek Owsiak. Myśmy dymili, ludzie siedzieli po więzieniach za służbę zastępczą, a on na falach Rozgłośni Harcerskiej lansował Stowarzyszenie Miłośników Chińskich Ręczników, trututu uwolnić słonia, a Sławek Dutkiewicz wtedy gibał, i był po trzymiesięcznej głodówce. No więc powiem szczerze, że jak teraz tę mordę widzę… Mało jest takich osób, ścierwojadów, które budzą moje negatywne emocje, bo staram się być ewangeliczny, Owsiak tak. Mógł trzymać mordę w kubeł”.

Ani grosza na WOŚP!

W latach 80. Owsiak sukcesy odniósł ograniczone, gdyż młodzież wyczuwała nieszczerość i popularne było hasło „Zakryj Owsiaka chińskim ręcznikiem”. Prawdziwy sukces miał przyjść w latach 90. Wcześniej jednak Owsiak podłapał niezłą robotę.

Jak ujawnił w programie „Zadanie Specjalne” w Telewizji Republika dawny kolega Owsiaka Jan Pospieszalski, Owsiak był pracownikiem firmy „Carpatia” należącej do Jana Załuski. – Myśmy wtedy ciułali na stare używane golfy diesle, a nagle się okazuje, że Jurek jeździ wielkim, wypasionym landroverem, ponieważ został zatrudniony w firmie polonijnej „Carpatia” – mówił Jan Pospieszalski.

Telewizja Republika ujawniła później dokument, z którego wynikało, że Załuska zobowiązuje się oddać firmę „Carpatia” pod nadzór wywiadu wojskowego, przekazywać wywiadowi część zysków ze swoich interesów i zatrudniać na kluczowych stanowiskach wskazane przez wywiad osoby.
O roli Owsiaka w pierwszej połowie lat 90. pisałem wielokrotnie. Jest 1989 rok, tłumy „zdegenerowanej” młodzieży biją się z ZOMO, okupują komitety PZPR, krzyczą: „Sowieci do domu”. Ale wkrótce zaczyna się demokracja i w TVP pojawia się program Jerzego Owsiaka, w którym leci – szok – zakazana dotąd muzyka. Potem dzięki Owsiakowi degeneraci okazują się – szok jeszcze większy – wspaniałymi ludźmi, ratującymi życie dzieciom w czasie Orkiestry.  Wdzięczni czynią go swym idolem. A on sączy im „buntowniczą” ideologię antypolityczności w antyklerykalnym sosie. Liderzy młodej antykomunistycznej opozycji zostają odcięci od buntowników z nowych, wychowanych na Owsiaku roczników. Najniebezpieczniejsza zawalidroga dla III RP zostaje usunięta.

W III RP Owsiak jest strażnikiem tego, by młodzież nie zbuntowała się niewłaściwie. Zawsze kanalizuje jej bunt w kierunku dla establishmentu wygodnym – przeciwko „ciemnemu” Kościołowi, „nietolerancji”, podważaniu dorobku III RP.

Ale mimo to nie brzydzi się pieniędzmi katolików. Wysyłanie dzieci z puszkami pod kościoły to nie przypadek, ale cały system. Proszę zaobserwować to pod dowolnym polskim kościołem. Jeśli z parafialnego dziedzińca wyjść można przez trzy bramy, pod każdą z nich ustawiają się dzieci z puszkami, w ilości proporcjonalnej do liczby wychodzących. Owsiak wie, że statystycznie biorąc ludzie wychodzący z kościołów są nieco bardziej skłonni przejmować się losem potrzebujących niż reszta. Cynicznie gra tym, że babci, której nie znosi, zmięknie serce, kiedy dowie się, że to dla chorych dzieci. No a pod kościołem też nie będzie czekać Owsiak wykrzykujący pod adresem Radia Maryja „jesteście szmaciarze”, lecz budzące zaufanie dziecko.

Warto, by nikt nie nabierał się już na tę maskaradę. Gdy Owsiak oskarża nas, że życzymy WOŚP, by przestała istnieć, ma oczywiście rację. Ale w demokratycznym państwie prawa to nie władza decyduje o tym, jakie fundacje mogą działać. Za to mamy prawo namawiać wszystkich, by Owsiaka nie wspierali. Ani grosza na WOŚP!

Piotr Lisiewicz

Źródło: Gazeta Polska

Za: niezalezna.pl (09.01.2016)

 


 

Jestem Owsiak. Szukam pracy

Nazywam się Owsiak. Jurek Owsiak. Oferuję pełen pakiet usług: wyśmianie polityka-oszołoma, prowokacyjne wypowiedzi pod adresem o. Rydzyka, zwymyślanie czepialskim dziennikarzom. Ostrzegam: nie przyjmuję zleceń kolidujących z moim życiowym mottem: „róbta co chceta”. Podpisano: szef WOŚP.

Jestem Owsiak. Szukam pracyByć może takie ogłoszenie wkrótce pojawi się w gazecie – przede wszystkim tej, której „nie jest wszystko jedno” –  wszak powab budowanego z mozołem autorytetu Owsiaka osłabł znacznie w porównaniu z tym, którym uwodził tłumy jeszcze kilka lat temu. Dyrygent Wielkiej Orkiestry miał być niekwestionowanym liderem i cieszącym się powszechnym szacunkiem typem społecznika, w ostatnich dwóch latach został zaś sprowadzony do rangi członka bohemy, jakich wielu, z pasją gardłującego w obronie interesów postępowej elity.

Mit Owsiaka

O działalności Jerzego „Jurka” Owsiaka napisano już bodaj wszystko. Poddano w wątpliwość dokonywane przezeń operacje finansowe, transparentność działalności jego spółek obracających przecież milionami pieniędzy uzbieranych z monet i banknotów wrzucanych do puszek przez Polaków, przeanalizowano też skrupulatnie zaangażowanie w działalność WOŚP państwowych środków. Warto jednak pochylić się nad Owsiakowym mitem, wszak aspirował on do absolutnie wyjątkowej kategorii celebrytów, których zdołano w pewnym okresie – z niemałym sukcesem – wykreować na autorytet wielu, szczególnie młodych, Polaków.

Zajmuje on miejsce podobne do Jakuba Wojewódzkiego – irytującego typa, który mimo braku jakichkolwiek kompetencji zabiera głos na każdy temat, czyniąc to z pozycji tego mądrzejszego, wiedzącego więcej, patrzącego dalej i myślącego bardziej przenikliwie niż „zwykły” Polak. Podobnie jak Wojewódzki Owsiak usilnie stara się pozować na idola młodego pokolenia, choć sam zapewne sięgnie wkrótce po laskę, by podeprzeć nieco przeciążony kręgosłup. Obaj panowie również – naturalnie – nie ukrywają swej antykatolickiej postawy.

Wojewódzki na Przystanku Woodstock pozwalał sobie na wypowiedzi łączące katolicyzm z nazizmem, zaś Owsiak z otwartymi rękoma witał na tym samym festiwalu sekty, a także lewackie zespoły takie jak choćby Hurt, śpiewający swego czasu piosenkę zachęcającą do zdejmowania krzyży ze ścian i wyrzucania ich za drzwi.

Obok wielu podobieństw – wszak mówimy o celebrytach pełniących funkcję „najwyższego autorytetu” – jest jedna, zasadnicza różnica. Wojewódzki to błazen, człowiek, który może wypowiedzieć każde bluźnierstwo, obrażać niemal wszystkich dookoła, a następnie wyjaśnić to „konwencją żartu” czy „montypajtonowskim poczuciem humoru”. Owsiak natomiast podjął się zupełnie innego zadania: organizując każdego roku akcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy stawał się kimś, kto narzuca swój światopogląd z pozycji bohatera, działacza społecznego, „doktora Judyma”, człowieka zmagającego się z dziecięcymi chorobami, a więc tym, co budzi uzasadnione emocje. Taki bohater musi zaskarbiać sobie sympatię, szczególnie, gdy stoi za nim wielka machina telewizji publicznej, państwowe pieniądze oraz ludzie, pełniący stanowiska w instytucjach publicznych, słowem: przedsiębiorstwo promocyjne.

Legenda, jaką zbudowano – bo przecież sam nie byłby w stanie tego dokonać – Owsiakowi przez wiele lat miała niesamowitą siłę rażenia. Przykład? Podczas jednej z dyskusji w programie Tomasza Lisa publicysta Łukasz Warzecha starał się cierpliwie tłumaczyć na czym polega problem z pomocą udzielaną przez Owsiaka – że nie ma nic wspólnego z filantropią, że jest to de facto wyręczanie państwa z obowiązków, które na siebie przyjęło. Lis podsumował jego wywód pytaniem: „A gdyby podeszło do pana dziecko z puszką WOŚP, to wrzuciłby pan pieniądze?”, na co Warzecha odparował: „nie”. Dalszy bieg wydarzeń powinien być już każdemu znany: buczenie publiczności, nieco zakłopotana mina odpytywanego, zaś tryumfująca Lisa.

Mimo to legenda bohatera-Owsiaka powoli umiera, wprawiając w konsternację tych wszystkich, którzy napompowawszy jego popularność do ogromnych rozmiarów liczyli, że stanie się on niezniszczalnym autorytetem, operującym śmiertelnie groźną bronią – moralnym szantażem. No bo jak można kwestionować wielkość człowieka, który prowadzi nierówną walkę z ludzkim cierpieniem? Nie wzięto jednak pod uwagę jednego: zbyt krewkiego charakteru wykreowanego bohatera, który zamiast zgrywać na co dzień „Owsiaka wszystkich Polaków”, a jedynie w sytuacjach najwyższej potrzeby z niewinną miną przeprowadzać chirurgiczne uderzenia, zaczął ślepo wymachiwać toporem usiłując ściąć głowy wszystkim, którzy zagrażają interesowi jego oraz kreującego go środowiska postępowców.

Pieniądze i uznanie

Tym samym Owsiak dołączył do grupy celebrytów, którzy ośmieszają się głupimi wypowiedziami oraz tragikomicznymi próbami obrony społeczno-politycznego status quo, by zabezpieczyć swoje własne interesy. Oczywiście w pierwszej kolejności owym „interesem” są pieniądze. Bodaj najpopularniejszym przykładem celebryty wojującego nieporadnie niczym agresywne, lecz nieszkodliwe lwiątko w obronie zasobności kasy własnego teatru, jest aktor Tomasz Karolak. Podczas kampanii wyborczej w 2011 roku wsiadł z Donaldem Tuskiem do autobusu, próbował wizerunkiem popularnego komika ratować wizerunek nieporadnego Bronisława Komorowskiego, a wreszcie usiłował atakować córkę Andrzeja Dudy, oskarżając ją o nieprawdziwy wpis na twitterze. Wkrótce jednak, zorientowawszy się, że władza w Polsce zmieniła się na taką, którą Karolak widział dotąd jedynie w nocnych koszmarach, prędko postanowił ratować, co tylko się dało i udzielił pokornego wywiadu tygodnikowi „W Sieci”, by wystarczające dobitnie przeprosić prawicowy elektorat za atak na Dudę. W międzyczasie dostał po kieszeni, wszak firmie Orange nie spodobały się polityczne boje Karolaka, który z tego właśnie powodu musiał szybko zniknąć z bilboardów oraz reklam telewizyjnych znanego dostarczyciela usług telekomunikacyjnych.

Innym celebrytą, budzącym negatywne emocje, okazał się Marek Kondrat. Ten nigdy nie krył swoich liberalnych poglądów, ale zamknąwszy się w piwniczce z winami własnej marki, gromadził pieniądze na koncie, sprzedając swój wizerunek jedynie w reklamach banku ING. Gdy jednak do władzy doszedł PiS, zdecydował się opuścić piwniczkę i odczytać tekst konstytucji podczas krakowskiej demonstracji KOD. Czy do tej decyzji pchnęło go ING, obawiające się podatku bankowego, czy może Agora, której ING jest udziałowcem? Możemy spekulować.

Celebrytów, stających dniem i nocą w obronie interesów swojego środowiska, a także tak niezbędnego w świecie mediów uznania, z wielką łatwością można znaleźć w środowiskach dziennikarskich. Wspomniany już Tomasz Lis stracił kilka dni temu sute uposażenie, jakie dostawał za swój program w telewizyjnej Dwójce.

Musiało ono stanowić bardzo ważne źródło utrzymania państwa Lisów, wszak dziennikarz robi co tylko może, by jak najmocniej przyłożyć obecnej władzy, nie stroniąc od inwektyw. Niemal co tydzień na antenie radia TOK FM ogłasza datę zakończenia demokracji w Polsce, zaś w „Newsweeku” każdy jego tekst zaczyna się od Jarosława Kaczyńskiego, a kończy na PiS. Musicie Państwo przyznać, że nie świadczy to najlepiej o publicystycznym szlifie podobno świetnego dziennikarza. Z kolei szef „Wiadomości” Piotr Kraśko usiłował czmychnąć przez zmianami w TVP do TVN, ale nie uzyskawszy od władz tej stacji zgody na azyl, miał się – według medialnych plotek – udać m.in. do kardynała Stanisława Dziwisza, by ten poparł jego starania w uzyskaniu akredytacji korespondenta w Watykanie. Może to i lepiej, bo Kraśko-korespondent był znacznie lepszy niż Kraśko-kreator informacji w TVP.

Chude lata

Zeszłoroczny dość żenujący obrazek Owsiaka, który obiegł internet i serwisy informacyjne, gdy broniąc się przed zarzutami jednego z internautów wdrapał się podczas konferencji prasowej na stół i krzyczał zachrypniętym głosem: „gdzie ten słoik, no gdzie?!”, nie był więc wyjątkiem na tle aktywności innych celebrytów. Jednak, pamiętajmy, Owsiak miał być inny. W końcu przyszło mu pełnić rolę „brata łaty” ze wspaniałą opinią herosa, toczącego nierówną walkę ze złem tego świata.

Jego wizerunek jednak w dużej mierze naruszył właśnie Internet. Medium to, bardzo niedoceniane przez wielu dziennikarzy i polityków, z roku na rok zdobywa coraz większe grono odbiorców, kształtując ich poglądy oraz opinie. W Polsce tak zwanym influencerami w sieci są coraz częściej ludzie o poglądach antysystemowych. Być może dojdzie więc u nas do podobnej eksplozji „konserwatywnego” Internetu, jak na Węgrzech, gdzie ton tamtejszym blogom, portalom czy memowej wojnie społeczno-politycznej nadają zwolennicy konserwatywno-narodowego Jobbiku, zaś jednym z najczęściej wpisywanych pytań w Google, w ubiegłym roku było: „w jaki sposób chrześcijanie mają się zachować wobec problemu imigrantów?”. Rosnący wpływ „antysystemowego Internetu” nie jest zresztą przypadkiem węgierskim. To często skutek braku zaufania do mainstreamowych mediów, coraz bardziej powszechnego w przedstawianych Polakom za wzór państwach Zachodu. Na przykład w Niemczech przeprowadzono nie tak dawno badania, gdzie większość ankietowanych zadeklarowało brak zaufania do mediów, jako instytucji dezinformujących i jednostronnych.

Wracając jednak na polskie podwórko, możemy śmiało powiedzieć, że kreowanie u nas autorytetów, których w każdego chwili można wyciągnąć z pudełeczka, gdy zajdzie potrzeba walki w obronie interesów rozmaitych koncernów, grup czy środowisk nie jest już tak łatwe, jak choćby dekadę temu. Obecnie celebryta musi się liczyć z buntem fanów, amatorskimi filmikami wrzucanymi do Internetu czy prześmiewczymi obrazkami. Dla Jerzego Owsiaka i spółki szykują się więc chude lata. Być może więc wkrótce Owsiak faktycznie zostanie już tylko żywym eksponatem do wynajęcia dla koneserów wątpliwej jakości życia elit III RP.

Krzysztof Gędłek 

[Fot] forumgwiazd.com.pl / FORUM

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-01-09)

 


 

MON dystansuje się od WOŚP z powodów efektywnościowych. Orkiestra zlicytuje narty prezydenta

„Nie dopuszczam sytuacji, w której zaangażowanie MON w jakąkolwiek akcję charytatywną znacząco przekracza efekty finansowe osiągnięte z tejże akcji, czyli że jest ona droższa niżeli to, co później zostaje osiągnięte” – stwierdził wiceminister obrony narodowej, Bartosz Kownacki. Tymczasem prezydent Andrzej Duda przekazał organizatorom finału WOŚP narty, które zostaną zlicytowane w serwisie Allegro.

Wiceminister Bartosz Kownacki wytłumaczył zasady, jakimi ministerstwo chce się kierować w kwestii wspierania akcji charytatywnych. Każdy może być wolontariuszem, wspierać należy każde „szlachetne inicjatywy”, ale zaangażowanie ministerstwa jako instytucji bądź sprzętu podległych ministerstwu formacji jest uzależnione od efektywności ekonomicznej akcji.

Czy nie okaże się, że my wypalimy więcej paliwa, niżeli zbierzemy w ramach datków, bo to wtedy znaczy, że to jest happening, a nie akcja charytatywna – tłumaczył Kownacki. 

Wbrew medialnym spekulacjom, żołnierze mogą uczestniczyć w finale WOŚP. Bartosz Kownacki dodał, że wolałby, żeby żołnierze mundury nosili zawsze, nie tylko w trakcie akcji charytatywnych. –Żeby udając się do pracy, wracając z pracy, codziennie pełniąc jakieś funkcje publiczne czy społeczne, również w tym mundurze występowali, a nie zakładali go tylko od święta – podkreślał.

Andrzej Duda przekazał organizatorom finału WOŚP narty, na których jeździł w trakcie noworocznego pobytu w górach. Zostaną zlicytowane w trakcie akcji charytatywnej na Allegro. 

Źródło: wpolityce.pl

mat

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-01-07)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=85137 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]