Bracia syjamscy bronią demokracji

Aktualizacja: 2015-12-14 9:48 am

Wprawdzie na fasadę Komitetu Obrony Demokracji w naszym nieszczęśliwym kraju został wysunięty tubylczy goj w osobie pana Kijowskiego, bo zawsze lepiej unikać przesadnej ostentacji – ale ponieważ „z obfitości serca usta mówią”, to przecież obecności, a nawet kierowniczej roli żydowskiego lobby w Polsce w tym przedsięwzięciu ukryć się już nie dało. Być może zresztą liderom żydowskiego lobby wcale nie zależało na zachowywaniu jakiegoś minimum konspiracyjnego, przeciwnie – mogło im zależeć na tym, by wszyscy w Europie i poza nią wiedzieli, kto tą całą obroną demokracji w Polsce kręci i w związku z tym nie odważyli się sprzeciwiać niczemu, co Komitet przedsięweźmie. Moment został wybrany doskonale, bo z jednej strony Niemcy są coraz bardziej poirytowane stanowiskiem Węgier i Polski w sprawie wędrówki ludów, a konkretnie – wędrówki ludu syryjskiego w poszukiwaniu europejskiego socjalu, a z drugiej – w samej Polsce właśnie rozpoczęło się celebrowanie przez Episkopat rocznicy soborowej deklaracji „Nostra Aetate”, która zapoczątkowała proces judaizacji Kościoła katolickiego pod pozorem kultywowania „braterstwa”.

Czyż może być sprawą przypadku, że w momencie, gdy coraz więcej rządów państw członkowskich Unii Europejskiej nabiera wątpliwości co do zasadności narzucania im kwot tak zwanych „uchodźców”, rocznicowe obchody koncentrują się wokół dogadzania „cudzoziemcom”? Formalnie chodzi oczywiście o Żydów, którzy od stuleci są, można powiedzieć, cudzoziemcami zawodowymi, poczynając od „ziemi egipskiej”, z której zrejterowali po dziesiątej pladze, czyli zagadkowych nocnych morderstwach, nie zapominając wszelako o zabraniu kosztowności pożyczonych pod jakimś pretekstem od naiwnych egipskich sąsiadów, których w ten sposób „złupili” – ale przecież dzisiaj od „cudzoziemców”, którzy nawet specjalnie nie ukrywają zamiaru „złupienia”, aż się w Europie roi. Nie mówię już nawet o Żydach, którzy nie ukrywają przecież swoich tak zwanych „roszczeń majątkowych” wobec naszego nieszczęśliwego kraju, ale o roszczeniowo nastawionych „uchodźcach”, którym wyżyłowany przez bezpieczniackich okupantów polski podatnik będzie musiał zapewnić wikt i opierunek – oczywiście w imię „braterstwa”.

Bo – jak śpiewa w swojej kultowej piosence Szumański Komsomoł – „wszyscy ludzie będą braćmi” – oczywiście według prawidłowej hierarchii, zgodnie z którą na pierwszym miejscu są bracia starsi i mądrzejsi, czyli, mówiąc z niemiecka – Herrenvolk, a potem już według kolejności – coraz młodsi i głupsi, aż do mniej wartościowego narodu tubylczego. W tej sytuacji nie może być mowy o żadnym tak „Syjamiści do Syjamu!”, bo skoro wszyscy są braćmi – to wszyscy. Oczywiście braćmi syjamskimi, to chyba jasne? Tedy zarówno systematyczne duraczenie polityczną poprawnością, jak i masowy napływ „braci syjamskich” musi doprowadzić historyczne narody europejskie do stanu bezbronności, dzięki czemu łatwiej będą przerobione na tak zwany „nawóz historii”, na którym będą bujnie rozkwitały rozmaite róże jerychońskie.

W tej sytuacji nie można się dziwić, że obrońcami demokracji kręci lobby żydowskie, bo interes jest widoczny już dzisiaj i nawet gołym okiem. Ale kręcenie może być skuteczne tylko wtedy, gdy jest kim kręcić, toteż nic dziwnego, że żydowska gazeta dla tubylczych Polaków apeluje, by do Komitetu Obrony Demokracji zgłaszało się mięso armatnie, które w razie potrzeby będzie mogło być na siebie poszczute w ramach „kryterium ulicznego”. Anonimowych przedstawicieli „mięsa armatniego” gazeta oczywiście nie odnotowuje, ale już wybitniejszych – jak najbardziej. Między innymi „legendarnego” pana Władysława Frasyniuka, który od swojej legendy nauczył się odcinać kupony jako demokrata patentowany, podobnie jak trenujący słynną „postawę służebną” pan Pasikowski.

Redakcyjny Judenrat z Czerskiej pamiętając o leninowskich normach odnoszących się do organizatorskiej funkcjo prasy, wzywa do organizowania się, obiecując udostępnienie łamów dla propagandy. Myślę, że to wezwanie, chociaż ma się rozumieć, jak najbardziej uzasadnione, jest jednak nieco spóźnione. Wygląda bowiem na to, że baza organizacyjna dla obrony demokracji została stworzona już wcześniej i że zadbały o to Wojskowe Służby Informacyjne, których dzisiaj oczywiście już „nie ma”, ale agentura przecież pozostała? Nie tylko pozostała, ale posłusznie i w podskokach wykonuje polecenia oficerów prowadzących.

Czegóż to bowiem nie doświadczamy! Zaprotestowała nawet Rada Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, podobnie jak w swoim czasie protestował nieboszczyk Ekscelencja abp Józef Życiński, również zarejestrowany przez SB jako TW „Filozof” i nawet cała Rada Wydziału Humanistycznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przeciwko ujawnieniu przez mnie faktu współpracy z SB pana prof. Jerzego Kłoczowskiego. Z jednej strony stwarza to pozory zaangażowania w obronę demokracji wszystkich środowisk społecznych, ale z drugiej – siłą rzeczy pokazuje lokalizację i rozmiary agentury, którą dzięki temu łatwiej będzie w razie czego podgarnąć na kupkę i porządnie wymłócić. Ujawnienie przez IPN materiałów tzw. „komisji Ciemniewskiego” (poseł Jerzy Ciemniewski najpierw złożył mandat poselski w proteście przeciwko uchwale lustracyjnej Sejmu, ale potem o tej rezygnacji z mandatu dlaczegoś całkiem zapomniał i nawet dał się wybrać na przewodniczącego sejmowej komisji badającej prawidłowość wykonania uchwały lustracyjnej przez ministra Macierewicza) może być zwiastunem jeszcze groźniejszej nawałnicy w postaci ujawnienia Zbioru Zastrzeżonego IPN, w którym, według wszelkiego prawdopodobieństwa zostały zdeponowane materiały o konfidentach SB, którzy zostali przejęci przez UOP i Wojskowe Służby Informacyjne i zostali ulokowani na równych wpływowych stanowiskach, służąc RAZWIEDUPR-owi w charakterze narzędzia umożliwiającego okupację naszego nieszczęśliwego kraju. Ponieważ RAZWIEDUPR ciągnie z tej okupacji całkiem wymierne korzyści, a konfidenci wydrążyli sobie wygodne, a niekiedy nawet komfortowe nisze ekologiczne w ciele Rzeczypospolitej, to nic dziwnego, że bronią tego stanu posiadania. Nie wiadomo tylko dlaczego nazywają to „obroną demokracji”.

Stanisław Michalkiewicz

Felieton    tygodnik „Polska Niepodległa”    14 grudnia 2015

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=84609 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]