Kto stoi za Ryszardem Petru?

Aktualizacja: 2015-10-26 9:19 am

Był szerzej nieznanym „ekspertem” ekonomicznym, pojawiającym się od czasu do czasu w mediach. Nagle, w ciągu pięciu miesięcy, zbudował partię, która zdobyła sejmowe mandaty. Uparcie pobrzmiewa więc w uszach pytanie: kto stoi za Ryszardem Petru?

Lider Nowoczesnej dotychczas słynął głównie z krytyki zabierania pieniędzy z OFE przez polityków PO. Jako ekonomista parający się pracą analityka w bankach, bronił interesów finansowego lobby, skądinąd atakując całkiem słusznie rząd Platformy za grabieżcze zagarnianie oszczędności zgromadzonych w trefnych funduszach emerytalnych, tylko po to, by łatać dziurawy budżet.

Jednak, co jest tajemnicą poliszynela, Petru był niemal jedną nogą w ekipie rządu Donalda Tuska. Miał tam trafić do resortu finansów na fali jednej z rekonstrukcji ratującej medialny wizerunek tamtej ekipy. Coś jednak poszło nie tak i cała operacja spaliła na panewce. Petru zniknął więc, by wyskoczyć jak diabełek z pudełka w momencie najmniej dogodnym dla niedoszłej partii-pryncypała – gdy Bronisław Komorowski przeżuwał gorzką strawę utraty popularności. Niemal pewne było, że porażka ówczesnego prezydenta to sygnał, iż wkrótce sama PO upadnie z wielkim hukiem. Petru postanowił więc łowić wyborcę zawiedzionego rządami Platformy.

Sukces Nowoczesnej to nie efekt ciężkiej pracy partyjnej, budowy struktur, wyczerpujących kampanii czy gorącej ideowości jej członków, lecz… pięciu miesięcy medialnej hucpy, powtarzania co i rusz założeń programowych niemal identycznych do tych, jakie proponowała u zarania działalności Platforma Obywatelska oraz nieźle opłaconej kampanii. Każdy, kto choć trochę powąchał politycznej praktyki, wie doskonale, że w pięć miesięcy nie sposób stworzyć partii, która osiąga wielki parlamentarny sukces. Nowoczesna ni stąd ni z owąd dostała na talerzu wszystko, co pozwala zapewnić sympatię wyborców: pieniądze i poparcie mediów. Znaczące wydaje się zdjęcie, która na Facebooka wrzucił swego czasu jeden z początkujących polityków po występie w programie publicystycznym: Petru, podobnie jak politycy znanych partii parlamentarnych, otoczony pokaźnym wianuszkiem dziennikarzy, udziela wywiadów, promując w ten sposób twarz i nazwisko jak zwykle wyświechtanymi oraz nie wiele znaczącymi w istocie postulatami.

Zaskakiwać też może deklaracja samego Petru, który poinformował niedawno, że kampanię wspiera z własnych funduszy, zasilonych pożyczką bankową w wysokości… 2 milionów złotych. To niewątpliwie sporo w kraju, w którym młodzi nierzadko nie są w stanie wziąć kredytu hipotecznego o wartości 300 tysięcy złotych. Niemal nieznany – choć niewątpliwie zamożny człowiek – otrzymuje miliony, by poprowadzić kampanię do parlamentu z partią założoną na niewiele ponad dwadzieścia tygodni przed wyborami. Suma ta od razu przywołuje słowa, które padły z sejmowej mównicy podczas wystąpienia Andrzeja Leppera w listopadzie 2001 roku. Owszem, ów polityk był postacią szemraną, ale to, co wówczas mówił brzmiało niezwykle wiarygodnie. Jego przemówienie obfitowało bowiem w przykłady korumpowania polityków z przywoływaniem konkretnych nazwisk, miejsc, nawet dat. I oczywiście sum. Wśród tych ostatnich znalazły się 2 miliony złotych, które Andrzej Olechowski miał – zdaniem nieżyjącego już szefa Samoobrony – przyjąć na kampanię powstającej wówczas Platformy Obywatelskiej. Mówił także, że to Ryszard Petru stworzy niedługo partię z Leszkiem Balcerowiczem.

Być może nie należy wyciągać ze słów Leppera zbyt daleko idących wniosków, ale czy zdobyty w ekspresowym tempie sukces Nowoczesnej to li tylko efekt „demokratycznego werdyktu”?

Krzysztof Gędłek

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=83922 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]