GW broni draństwa i siostrami zakonnymi się zasłania

Aktualizacja: 2015-08-7 10:39 am

… choć w przeszłości na walce z zakonnicami wiele piór zdarła

Gazeta Wyborcza jak niepodległości broni sądu w Nisku. Chodzi o sprawę Bałutów oczywiście.
Gazeta cytuje sędzię – Media skupiają się na tym, że sąd odebrał dzieci, a nikt nie widzi tego bagna dookoła….W obronie sędzi Kopczyńskiej stają także siostry pallotynki, które prowadzą dom dziecka w Rudniku, gdzie została umieszczona dwójka starszych dzieci. – Sędzia Kopczyńska to bardzo dobry człowiek. Nie zabiera dzieci pochopnie. Najbardziej szkoda dzieci, które nie są świadome tego, co się dzieje. Ale szkoda mi zwłaszcza pani sędzi – mówi s. Ewa, dyrektorka domu dziecka.
Siostry zakonne planują wysłanie listu do Konferencji Episkopatu Polski w obronie sędzi Ewy Kopczyńskiej.
Siostry pallotynki… tak to są siostry, które rzeczywiście opiekują się dziećmi Bałutów w domu dziecka w Rudniku, zapewniając im tam – jak to zwykle w domach dziecka – miłość, szczęście i zrozumienie. Przy okazji siostry pilnują też, żeby dzieci od tego szczęścia nie uciekły, bo one jednak chcą wrócić do mamy, co sama gazeta przyznaje.

W przeszłości GW zdarła wiele piór na opisanie koszmaru, jakie dzieciom w domu dziecka sprawiły inne siostry. Jedną z nich, Bernadettę gazeta nawet skutecznie do kryminału doprowadziła. – a tu proszę, siostry pallotynki mają sąd i Gazetę Wyborczą wspierać.

Nie wiem, co mogą w tej sprawie powiedzieć siostry pallotynki, które poznały rodzinę Bałutów dopiero w domu dziecka, już po zabraniu dzieci. Nie były w mieszkaniu Bałutów, więc niczego nie mogą wiedzieć ani o psie, ani o muszkach owocówkach, ani o króliku. Nie przebywały też, jak sadzę, w Bałutowej sypialni, więc o ich „nieczystości moralnej”, insynuowanej przez gazetę, też wiarygodnie zaświadczyć nie mogą.
Gazeta Wyborcza wiele też w przeszłości rozdarła szat, bardzo zresztą słusznie, w obronie krzywdzonych zwierząt, że wspomnę publikacje Ewy Siedleckiej czy Adama Wajraka. I ta sama gazeta dziś popiera sąd, który zwierzęta kazał usunąć z domu, jakby pies i królik to były śmieci. Usunąć zwierzęta… psa za ogon i na śmietnik! I wrażliwej gazecie to nie przeszkadza!

Nie chce mi się komentować wszystkich bzdur, plotek i insynuacji, które gazeta, poniżej poziomu własnego dna, wytacza przeciw rodzinie Bałutów, bo wszystkie one skonstruowane są na zasadzie – jedna pani drugiej pani powiedziała, że Bałutowa jest zła, bo mąż ją zdradza. Wiem, co jest w aktach sądowych i wiem, że nie ma tam niczego, co wskazywałoby, że Bałutowie krzywdzili dzieci, nie ma żadnego dowodu na przemoc, alkohol, czy demoralizację dzieci.
A może jednak przytoczę jeden z „dowodów”, którymi GW tak się ekscytuje:
„…W sądowych aktach znalazły się m.in. zeznania administratorki innej kamienicy w Nisku. Mówi, że Katarzyna szukała w maju mieszkania do wynajęcia, bo mąż wyrzucił ją z domu, „niszczy ją psychicznie” i obwinia za to, że sąd zabrał im dzieci. Z zeznań administratorki wynika, że Katarzyna Bałut za wszystkie problemy obwinia 25-letnią kobietę, która z nimi mieszka. „Kiedy zapytałam ją, czy to prawda, że nawet w jej urodziny mąż nie spał z nią, tylko z tą drugą, nie zaprzeczyła” – czytamy w urzędowej notatce.
Nawet gdyby była taka rozmowa (w pół roku po zabraniu dzieci!) – choć Katarzyna Bałut jej zaprzecza – to co z tego? Kobieta skarży się na męża – i to ma być dowód uzasadniający pół roku wcześniejsze zabranie jej dzieci?
Gdzie twój rozum, pokręcona gazeto!

Mam przed sobą notatkę kierownika OPS w Nisku, pani Elżbiety Tłusty, która wspólnie z pracownikiem socjalnym Barbarą Chmurą lustrowała mieszkanie Bałutów 16 stycznia, w niespełna miesiąc po zabraniu dzieci. Czytam – mieszkanie jest ciasne, ale czyste… na podłodze ocieplana, czysta, w czerwone wzorki wykładzina… w pokoju segment… rzeczy w nim uporządkowane…wersalka, telewizor, dwa fotele, laptop, drukarka… – normalny dom, zero informacji o jakimkolwiek brudzie. W mieszkaniu Bałutów jest ciasno, ale czysto!
Jeśli kiedykolwiek był tam brud, choć nic na to nie wskazuje, to co najmniej od stycznia jest tam schludnie i czysto. Nie ma przemocy, nie ma demoralizacji, nie brudu, są kochający rodzice i schludny, ciepły dom – dlaczego dzieci nie mogą tam wrócić? Dlaczego sąd ich tam nie puścił choćby tylko na wakacje?
Dlaczego Gazeta Wyborcza broni draństwa, wyrządzonego uczciwym, biednym ludziom, biednym dzieciom przede wszystkim?
I jeszcze zakonnicami się zasłania – wstyd!

PS. Dobrze, że siostry pallotynki do Episkopatu zamierzają w obronie sędzi napisać.
Koniecznie niech wspomną też, że starsze dziewczynki Bałutów z zakonnego domu dziecka nie zostały zwolnione nawet na chrzest najmłodszej siostrzyczki, wobec czego ksiądz chrzest odłożył, dziecko nadal w grzechu pierworodnym pozostaje.

Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski – oficjalny blog polityczny (7 sierpnia 2015)

 


 

Żal nad skrzywdzoną rodziną w Nisku. Sędziowską rodziną

Pani sędzia Kopczyńska z Niska zamieściła w sieci swój żal otwarty z powodu doznanych przez nią krzywd. Zamieszczam ten żal i odpowiadam:

List p. sędzi Kopczyńskiej:

Nisko, dnia 20.07.2015 r.

Pan Prezes

Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu

Zwracam się z uprzejmą prośbą o zapoznanie się z treścią mojego listu kierowanego do Państwa.

Jestem Sędzią Rzeczypospolitej Polskiej, pracuję w Sądzie Rejonowym w Nisku jako sędzia rodzinny, pełnię też funkcję przewodniczącego wydziału.

W dniu 9 grudnia 2014 r. udzieliłam zabezpieczenia – umieszczając małoletnie dzieci: Kingę Bałut i Klaudię Bałut w placówce opiekuńczo-wychowawczej, zaś Sabinę Bałut w rodzinie zastępczej, ze względu na to, że w chwili orzekania nie miała jeszcze sześciu miesięcy a na terenie powiatu niżańskiego nie ma takiej placówki, by dziewczynki mogły być razem. Podstawą tego orzeczenia były między innymi karygodne zaniedbania rodziców wobec małoletnich dzieci, brak współpracy z kuratorem sprawującym nadzór, asystentem rodziny, pracownikiem socjalnym, nie wykonanie zarządzeń Sądu, mimo zakreślonego terminu, niepokojące sygnały dochodzące ze środowiska.

Uzasadniając to postanowienie Sąd podał tylko najmniej drastyczne okoliczności zawarte w materiale dowodowym, które nie naruszają dóbr osobistych uczestników i nie godzą w dobro małoletnich dzieci. Rodzice nie zaskarżyli skutecznie tego orzeczenia, ostatecznie cofnęli zażalenie.

Przed wyborami na Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Katarzyna Bałut udała się do tzw. „Duda-pomoc”. Europoseł Janusz Wojciechowski zajął się tą sprawą i w artykułach na łamach gazety „Nasz Dziennik” i innych czasopism oraz felietonach przedstawianych w „Radiu Maryja” i telewizji „Trwam” podając nieprawdziwe, niczym nie poparte informacje wywołał wielką debatę społeczną, która zaowocowała falą nienawiści nie tylko do mojej osoby, mojej rodziny, ale też pracowników sądu i innych służb współpracujących z sądem. Sugeruje w swoich wypowiedziach, m. in. na swoim blogu internetowym, że handlujemy dziećmi i czerpiemy z tego procederu korzyści majątkowe.

Grając na uczuciach ludzi, opierając się tylko na jednostronnych informacjach Katarzyny Bałut doprowadził do tego, że społeczeństwo grozi sędziemu (zabić ją,spalić, powiesić i wiele innych), grozi kuratorowi, pracownikom sądu i całemu wymiarowi sprawiedliwości pisząc o nas m. in. „bandyci w togach”. Po programie telewizyjnym pani Elżbiety Jaworowicz „Sprawa dla reportera”, który oparty był na tych samych przesłankach,fala agresji nasiliła się. Pani redaktor odczytała jedynie fragmenty oświadczenia Rzecznika Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, dotyczącego przedmiotowej sprawy a oświadczenia Kierownika Ośrodka Opieki Społecznej w Nisku całkowicie pominęła.

Cała ta sprawa bulwersuje nie tylko społeczeństwo, które nie posiada rzetelnych i prawdziwych informacji na temat sprawy, ale całe miejscowe środowisko prawnicze oraz społeczeństwo mieszkające w Nisku i okolicach. Lokalne społeczeństwo uważa, że jest to „brudna” akcja wyborcza pana Europosła, który chce zdobyć dodatkowe glosy dla swojej partii politycznej, nie licząc się z nikim i niczym, stosując takie metody i nagłaśniając aferę „bandytów w togach”, której z pewnością nie ma w Nisku.

Na marginesie chciałabym dodać, że pracuję ponad 35 lat, moja kariera zawodowa była zawsze związana z wymiarem sprawiedliwości. Mam nienaganny przebieg pracy zawodowej, awansowałam, odpowiadam za wydział, mam dobre protokoły z kontroli, wizytacji i lustracjidziału i nie ma na mnie skarg związanych z moją pracą bądź zachowaniem.

Pan Europoseł Janusz Wojciechowski podając nieprawdziwe informacje zniszczył moje życie, przekreślił moją karierę zawodową, zrobił ze mnie „przestępcę i bandytę w todze”. Oczernił mnie w oczach społeczeństwa i ośmieszył. Uważam, że godnie i z poszanowaniem prawa wypełniam swój urząd, w swojej pracy przestrzegam przepisów prawa, ze względu na doświadczenie zawodowe zawsze staram się wybierać mniejsze zło, zdarza się, że muszę bronić dzieci przed ich rodzicami, gdy zachodzi taka potrzeba, bo do tego powołany jest sąd rodzinny i sędzia rodzinny.

Po programie Elżbiety Jaworowicz i innych do tut. Sądu zgłaszają się osoby i składają oświadczenia do akt na temat rodziny Bałutów, gdyż nie mogą pogodzić się z kłamstwami, które usłyszał nie tylko cały kraj, ale i Polacy mieszkający za granicą. Tutejszy Sąd zasypywany jest faksami, mailami, telefonami o obraźliwej treści. Cała ta sprawa zakłóca prawidłowy przebieg pracy sekretariatu i sądu. Pracownicy są zdenerwowani i wystraszeni, skoro na forum facebooka nawołuje się do podpalenia urzędników, oblania ich kwasem, zabrania wideł i siekierek, broni i zrobienia z nami porządku.

Pan Europoseł swoimi działaniami doprowadził do obdarcia z godności Sędziego, jego rodziny i innych pracowników, nie znając akt sprawy i zawartego w nim materiału dowodowego. Akta sprawy były kontrolowane przez wizytatora, są pod szczególnym nadzorem i nie stwierdzono w nich żadnych nieprawidłowości. Były badane przez Rzecznika Praw Dziecka, który nie zgłaszał zastrzeżeń po zapoznaniu się z nimi. Nie przyniosły również rezultatu oświadczenia Prezesa Sądu publikowane na stronie internetowej Sądu Rejonowego w Nisku i Rzecznika Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu na stronie internetowej Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu.

Pan Europoseł Janusz Wojciechowski kpi i ośmiesza to oświadczenie na własnej stronie internetowej i w mediach. Obecnie akta sprawy znajdują się u Rzecznika Praw Obywatelskich. Jestem przekonana, że zebrany w sprawie materiał dowodowy utwierdzi Rzecznika w tym, że podjęłam takie decyzje procesowe. Pan Europoseł i opinia publiczna chce wymusić na mnie zmianę decyzji, zastraszając mnie i stosując różne naciski na moją osobę i podając publicznie, że zgłosił sprawę do Prokuratury Generalnej, Ministra Sprawiedliwości, Rzecznika Praw Obywatelskich.Nie mogę pogodzić się z niegodziwością posła, bo jego rolą jest między innymi ustanawianie dobrego prawa a nie wtrącanie się do władzy sądowniczej, co nieustannie robi, dlatego też postanowiłam się bronić od tych absurdalnych zarzutów i będę dochodzić również swoich praw na drodze sądowej, by pan Europoseł odpowiedział za krzywdę, którą wyrządził nie tylko mnie i mojej rodzinie, ale i pracownikom sądu. W tym celu Prezes Sądu poczynił już stosowne kroki.

Dlatego piszę do Państwa z prośbą o zapoznanie się z moim listem, by naświetlić Państwu jak w obliczu prawa, nieodpowiedzialny człowiek i media niszczą uczciwych i dobrze wykonujących swoją pracę normalnych ludzi.

Moja odpowiedź:

Rawa Mazowiecka, 4 sierpnia 2015 roku,

Pani Sędzia Ewa Kopczyńska

Nisko

1. Pani Sędzio! Pani chyba nie zdaje sobie sprawy, kim jest.

Otóż jest pani w Polsce najwyższą władzą. Władzą nad losami ludzi. Władzą, która może zabrać ludziom to, co dla potrafiących kochać jest ważniejsze niż życie – zabrać ich dzieci.

Nikt nie ma większej, ani nawet podobnej władzy – ani burmistrz, ani poseł, ani minister, ani premier, ani nawet prezydent.

Władzy prezydenta czy premiera ludzie nie muszą się bać, ba, śmiać się z niej mogą, jeśli zechcą – a przed Pani władzą ludzie staja na baczność, przed Pani władzą ludzie drżą, przed Pani władzą ludziom gną się kolana w oczekiwaniu na wyrok i serca z piersi chcą im wyskoczyć.

Pani władza jest wielka, ale właśnie dlatego, że jest tak wielka, podlega społecznemu osądowi i krytyce. Tak jak wolno krytykować, odżegnywać nawet od czci i wiary decyzje prezydenta czy premiera, tak i wolno oceniać wyroki. Również Pani wyroki.

2. Pani Sędzio, w sprawie Bałutów napisała pani uzasadnienie postanowienia, które jest stekiem głupstw. Kazała pani Bałutom usunąć z domu psa i królika, niczego równie niemądrego w orzeczeniu sądowym nie spotkałem. Zdarza się, że dzieciom zginie ukochany pies, czy kot, ludzie łzy wylewają. ogłoszenia wywieszają, nagrody płaca za odnalezienie zwierząt – a Pani sobie ot tak – wyrzucić psa i królika! Czy pani sobie zdaje sprawę, jaka to jest krzywda, jaki stres dla dzieci? Że o zwierzętach nie wspomnę! Przecież to jest poniżej godności człowieka, a co dopiero sędziego!

Czyniła pani rodzicom (rodzicom!) zarzut, że ich dziecko jest prześladowane w szkole. Zarzuciła im pani, ze nie zapłacili składki 10 złotych, ze nie wykupili obiadów w szkole, że są zadłużeni (ich konta bankowe pani sprawdzała?).

I wreszcie przywołała pani rzekome anonimowe złe opinie o rodzinie Bałutów. Anonimowe, a więc niesprawdzalne. Przecież to jest niegodziwe, Pani Sędzio, bardzo niegodziwe – zabierać dzieci na podstawie anonimów.

Mam napisać, co ludzie anonimowo o Pani mówią w Nisku?

3. W swoim liście otwartym napisała pani że sąd podał tylko najmniej drastyczne szczegóły. Pani Sędzio – jak mam to rozumieć – zabrała pani dzieci z innych powodów, niż te, które pani podała w uzasadnieniu? Anonimowe opinie, nieujawnione fakty, nieznane powody – przecież to jest pani sędzio straszne nadużycie. Sąd co innego ustala, a co innego pisze w uzasadnieniu? Ukrywa przed stronami prawdziwe motywy orzeczenia? Skandal!

Chyba wiem, do czego Pani nawiązuje – do plotek, które pojawiły się już po zabraniu dzieci, dotyczące spraw prywatnych p. Bałuta, ojca dzieci. Mówi pani – drastyczne szczegóły – a skąd pani je zna? Materace coś zeznały?

Myślę, że tymi próbami zdyskredytowania rodziny Bałutów pogrąża się pani w zupełną groteskowość. Jakiekolwiek by nie były (jeśli w ogóle były) grzechy ojca, to nie usprawiedliwiają one zabierania dzieci matce.

Może pani wreszcie raz stanie i publicznie powie – jakie krzywdy wyrządziła swoim dzieciom pani Bałut, że 6-miesięczne niemowlę od piersi trzeba jej było odbierać?

4. Pani Sędzio! Zabrała Pani dzieci rodzinie, w której nie było przemocy, nie było alkoholu, narkomani, w której nie było demoralizacji, w której nawet nie było biedy, Bałutowie wszak pracują i ręki do opieki społecznej nie wyciągali. Pieniądze tu nie są najważniejsze (a może są?), w każdym razie do dramatycznego 18 grudnia ,dzieci Bałutów nie kosztowały państwo nic, a od tego dnia kosztują miesięcznie około 10 tysięcy złotych – tyle płacą podatnicy za rozpacz, za łzy, za ból, za rozbicie tej rodziny.

Zabranie dzieci odbyło się w koszmarnych okolicznościach, starsza dziewczynke przemocą zabierano ze szkoły, w obecności innych dzieci, pozostałe z domu, odbywały się tam dantejskie sceny, trauma dzieci, której do końca życia nie zapomną, to będzie koszmar, budzący je w nocy.

I to wszystko 18 grudnia, tuż przed świętami, prezentami i choinką.

Rodzeństwo zostało nie tylko zabrane, ale i rozdzielone, co uważam za nieludzkie okrucieństwo.

Dzieci nawet nie zostały zwolnione na chrzest najmłodszej siostrzyczki, chrzest się nie odbył. Nie zwolniła Pani też, mimo próśb, dzieci na wakacje.

Najstarsza dziewczynka, wcześniej wykluczona i zamknięta w sobie, w domu dziecka stała się agresywna (tak wynika z badań psychologicznych), zmartwiona matka prosiła o zgodę na wyjazd z dziećmi na umówione badanie specjalisty z zakresu psychiatrii dziecięcej – nie dała Pani zgody, dlaczego? Z obawy, że wyjdzie na jaw psychiczne spustoszenie, jakie rozłąka z rodzicami spowodowała u dzieci? Że wyjdą na jaw drastyczne skutki Pani niemądrego orzeczenia?

5. I jeszcze jedno – treść listu jednoznacznie wskazuje – cierpi Pani, czuje się zagrożona, zagrożona jest pani rodzina, cały sąd, w którym ktoś z rodziny zdaje się też pracuje. Jest pani przepełniona żalem do wszystkich, którzy Panią krytykują, ale także do pani Bałut, że poszła do Duda-pomocy”, że wystąpiła w mediach, Zapowiada pani działania odwetowe, nie wiem – osobiste, czy państwowe (podobno prezes sądu poczynił już stosowne kroki, a więc będzie to jakaś akcja publiczna).

Inie przychodzi Pani do głowy, ze powinna się Pani natychmiast wyłączyć ze sprawy Bałutów, bo nie jest i już nie może być w tej sprawie obiektywna?

Wyłączy się, Pani, czy wręcz przeciwnie – zaprze się i udowodni, że nie odda dzieci mimo wszystko?

PS. Chciałbym zapytać Pani Sędzio o jeszcze jedną rzecz: Napisała Pani, ze pracuje w wymiarze sprawiedliwości 35 lat. Czy to prawda, że 18 lat temu, mała 10-letnia dziewczynka przyszła do Pani Sędzi z prośbą, żeby ją zabrać do domu dziecka, bo cierpi z powodu przemocy w domu? Czy to prawda, że Pani tej dziewczynce wtedy nie pomogła, nic dla niej nie zrobiła?
Czy to prawda, że tamta dziewczynka ma dziś 28 lat i nazywa się Katarzyna Bałut? Ta sama Katarzyna Bałut, której 18 grudnia zabrała Pani dzieci, mimo ze rozpaczliwie błagały, zeby ich nie zabierać?

Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski – oficjalny blog polityczny (4 sierpnia 2015)

 


 

Larum z oblężonego sądu

Apel sędziów z Tarnobrzega jest dowodem dużej wrażliwości na krzywdę. Szkoda, że tylko na własną.

Niczym larum z oblężonego miasta brzmi uchwała Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu po publicznej krytyce sądu w Nisku, w znanej sprawie zabrania dzieci rodzinie Bałutów. Sędziowie wzywają się nawzajem do solidarności, larum grają, żeby niezawisłości i konstytucji bronić.

Prawie się wzruszyłem, ale bardziej wzruszają mnie jednak łzy skrzywdzonych dzieci i ból rodziców, którym zabiera się dzieci bez żadnych ku temu powodów.

Odpowiadam:

Rawa Mazowiecka, 2 sierpnia 2015 roku,

Kolegium Sadu Okręgowego w Tarnobrzegu

Do wiadomości: Minister Sprawiedliwości, Krajowa Rada Sadownictwa

Szanowne, Wysokie Kolegium!

1. Postanowiłem listem otwartym odpowiedzieć na państwa uchwałę z 22 lipca br., upublicznioną w internecie, a dotyczącą także moich działań i wypowiedzi na temat odbierania dzieci przez sąd w Nisku.

Przeczytałem w uchwale, że „…Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wyraża głęboką dezaprobatę i stanowczy sprzeciw w odniesieniu do lawiny całkowicie nieuzasadnionych i rażąco niesprawiedliwych ataków medialnych o zasięgu ogólnopolskim skierowanych na Sąd Rejonowy w Nisku…

…W programach telewizyjnych i publikacjach prasowych, zwłaszcza w lipcu 2015 roku,

pojawiło się bardzo dużo nierzetelnych, i często wręcz nieprawdziwych, informacji dotyczących wymienionego tematu, a godzących w niezawisłość sędziowską i mających na celu zdyskredytowanie wymiaru sprawiedliwości.

Szczególnie negatywną rolę w tej kampanii nienawiści do sądów i sędziów rozpętał kontynuuje europoseł Janusz Wojciechowski…

…Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wzywa środowisko

sędziowskie do zachowania solidarności w obliczu politycznej i medialnej kampanii,

zagrażającej niezawisłości sędziowskiej i konstytucyjnym podstawą funkcjonowania władzy

sądowniczej.Jednocześnie apeluje do Krajowej Rady Sądownictwa, Ministra

Sprawiedliwości oraz organów stojących na straży praworządności o obronę statusu sędziego

i dobrego imienia wymiaru sprawiedliwości.

2. Twardemu stanowisku Kolegium towarzyszy dramatyczny list otwarty Pani sędzi Ewy Kopczyńskiej, podobno cierpiącej katusze z powodu medialnej nagonki.

Obydwa te dokumenty – zarówno uchwała jak i list, odbieram jako wyraz dużej wrażliwości na krzywdę. Szkoda, że tylko na krzywdę własną.

Jest mi przykro z powodu przykrości, jakie spadły na sąd, na konkretnego sędziego, ale przypominam, że władza sądowa, jak każda władza publiczna, podlega krytyce. A że jest to władza wielka, władza nad losami ludzi, to z tym większą krytyką musi się ona liczyć.

W tle tej sprawy jest niestety prawdziwa i większa od waszej, państwo sędziowie, krzywda i rozpacz ludzi, którym zabrano dzieci. I są łzy dzieci, które bardziej mnie wzruszają, niż żal sędziego nad jego własnym losem.

Nie zastanowiło was, czcigodni sędziowie, że którekolwiek media przyglądają się sprawie Bałutów, niezależnie od siebie krzywdę jednak widzą? Więc może i wy się przyjrzycie lepiej, może i wy tę krzywdę też zobaczycie?

3. Zarzucają mi państwo nierzetelność w przedstawianiu sprawy rodziny Bałutów. A co co ja powiedziałem lub napisałem nierzetelnego?

Zabrano dzieci rodzinie, w której nie było przemocy, alkoholu, narkomanii, demoralizacji, w której nie było żadnej patologii. Zabrano dzieci rodzinie, w której nie było nawet wielkiej biedy, rodzina nie korzystała z pomocy społecznej.

Czy nieprawdę napisałem, że siłą odebrano 6-miesięczne niemowlę od piersi matki? Że rozdzielono dzieci – dwoje do domu dziecka, jedno do rodziny zastępczej. Przecież tak było, przecież to jest prawda! Może dla państwa to jest normalne, zwyczajne postępowanie, a dla mnie jest to nieludzkie. Jako człowiek mam prawo tak uważać, a jako osoba obdarzona mandatem publicznego zaufania mam obowiązek takie postępowanie piętnować i mu przeciwdziałać.

4. Zabrano dzieci na podstawie absurdalnych argumentów. Kazano rodzinie wyrzucić z domu psa i królika, jakby to nie były żywe zwierzęta, tylko śmieci. I co, nic się nie stało, państwo sędziowie, można tak?

Dobrze, ze Bałutowie mieli więcej serca i rozumu, niż pani sędzia, która nakazała zwierzęta usunąć i wywieźli psa i królika na działkę. Gdyby je, wykonując orzeczenie sądu, zabili – pani sędzia musiałaby odpowiedzieć za sprawstwo kierownicze do okrucieństwa wobec zwierząt.

Wykorzystano przeciw rodzinie argument, że jedno z dzieci było ofiarą psychicznej przemocy szkolnej, a przecież to wina szkoły, nie rodziny, jeśli w szkole dochodzi do przemocy.

Przywołane zostały argumenty, że rodzice nie zapłacili 10 złotych składki w szkole, że rodzina jest zadłużona (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w sprawie odebrania dzieci).

Wreszcie sąd posłużył się anonimowymi, niesprawdzalnymi opiniami o rzekomej złej opinii o rodzinie w środowisku.

Proszę mi wybaczyć, ale ja nie chcę żyć w państwie, w którym wymiar sprawiedliwości działa na podstawie anonimowych opinii. Ja nie chcę żyć w państwie, gdzie na podstawie anonimów odbiera się ludziom dzieci, wolność, majątek lub cokolwiek innego.

Czy zgodziliby się państwo, żeby na podstawie anonimowych opinii nominacje sędziowskie odbierać? Porozmawiać z ludźmi na rynku, ustalić że sędzia X bierze łapówki i na tej podstawie z urzędu go odwołać? Gdyby ktoś coś takiego zaproponował, nie byłoby wtedy granic państwa słusznego oburzenia. A dzieci to można na podstawie anonimów zabierać, to państwu sędziom nie przeszkadza?

I powiedzmy szczerze – bzdurnych anonimów, bo oprócz chamskich plotek o prywatnym życiu rodziców, niczego istotnego tam nie było. Plotkami sądy Rzeczypospolitej maja się kierować, na podstawie plotek wyrokować?

5. Dziś wzywają państwo całe środowisko sędziowskie do solidarności. Brzmi to jak apel z oblężonej twierdzy.

A ja mam do państwa inny apel – nie krzywdźcie rodzin, nie zabierajcie lekkomyślnie ludziom dzieci, nie ośmieszajcie sami własnego majestatu – wtedy nikt nie będzie was oblegał.

Macie w rękach wielką władzę, macie za sobą cały aparat państwa, policja i prokuratura już was bronią, już pani Bałut, zamiast do dzieci, biega z przesłuchania na przesłuchanie. Za wami jest siła państwa (a może też i jego słabość), za rodziną Bałutów przez wiele miesięcy nie stał nikt, dopiero dziś są z nimi media i współczucie prostych ludzi.

Zaufanie do sadów drastycznie spada, większość Polaków nie ufa wymiarowi sprawiedliwości Rzeczypospolitej, bardzo wielu postrzega władzę sądową jako bastion arogancji i opresji. Graniem larum tego nie zmienicie, tylko sprawiedliwością, kulturą sądzenia i wrażliwością na krzywdę, lecz nie własną, a sądzonych przez was ludzi.

Zastanówcie się nad tym, Czcigodni Sędziowie, zanim z oblężonej twierdzy wyślecie w Polskę kolejny apel.

PS. I oddajcie Bałutom ich dzieci, nie krzywdźcie ich, nie czyńcie ich zakładnikami waszej urażonej dumy. Bałutowie spełnili już wszystkie warunki., nawet ten durny, nieludzki, o usunięciu zwierząt. Oddajcie dzieci, na które czekają rodzice, ciepły dom i miłość.

 Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski – oficjalny blog polityczny (2 sierpnia 2015)


 

„Łowcy dzieci” kontratakują

…w sukurs im śpieszy „Gazeta Wyborcza”, a gazecie – sędzia Nowak, który nie wiem – z Tarnobrzega się urwał, czy z księżyca…

Na łamach GW ukazał się podły paszkwil, atakujący skrzywdzoną, zmaltretowana rodzinę Bałutów z Niska, pełen insynuacji i pomówień.
W tym paszkwilu udział wziął sędzia Marek Nowak, rzecznik Sadu Okręgowego w Tarnobrzegu, którego wypowiedź gazeta zapisała tak:

Problem w tym, że przypadek rodziny Bałutów wydaje się nie do obrony, a sąd, odbierając dzieci rodzicom, nie kierował się li tylko ciasnotą panującą w mieszkaniu i muszkami owocówkami. Zanim zapadła ta decyzja, dawał Bałutom szanse na poprawę warunków wychowania dzieci, które mieszkały w ciasnym, 37-metrowym mieszkaniu. W lipcu ub.r., na pięć miesięcy przed odebraniem dzieci, sąd ograniczył rodzicom władzę rodzicielską i ustanowił im kuratora. W tym czasie mieli posprzątać mieszkanie, usunąć z niego zwierzęta (trzy psy i królika, chomika oraz akwarium), bo w mieszkaniu nie było czym oddychać. Panował w nim skrajny bałagan, ciasnota i brud. Dzieci nie miały kącika do nauki, lekcje odrabiały na skrawku ławy lub na wersalce. – Najmłodsze dziecko spało w wózku na klatce schodowej – twierdzi sędzia Marek Nowak.

Cały tekst: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,18436202,sad-odebral-dzieci-rodzinie-balutow-z-niska-politycy-pis-w.html#ixzz3hGUig3ek

Panie sędzio Nowak! Na litość boską – panie sędzio!
Mówi pan, że dzieci mieszkały w ciasnym, 37-metrowym mieszkaniu… a to nie można w Polsce mieszkać na 37 metrach? Siedem i pół metra na osobę w 5-osobowej rodzinie z małymi dziećmi to dla Pana ciasnota, z powodu której trzeba zabrać dzieci? No to trzeba będzie miliony dzieci zabrać, bo miliony rodzin ma w Polsce mniejszy metraż.
A może chodzi o to, żeby miliony zabierać, skoro rodzina zastępcza, na dzień dobry, przytula nie tylko dziecko, ale też i 3 tysiące złotych?
Mówi Pan Sędzia – sąd dawał szansę na popraw warunków wychowywania dzieci – jaką szansę? Nowe mieszkanie im dawał, willę z basenem proponował? Pan się z Tarnobrzega urwał, panie sędzio, czy z księżyca?
Bałutowie mieli i mają 37-metrowe mieszkanie, nie gorsze o tych, w jakich żyją miliony polskich rodzin – co tam było poprawiać?
Mówi pan – usunąć psy, królika, chomika… jak to usunąć, panie sędzio, jak to usunąć? Psy przywiązać do drzewa w lesie, królika na śmietnik, chomika do kibla? Co to znaczy – usunąć zwierzęta, panie sędzio Nowak? Czy to są śmieci, żeby je usuwać?
Ja się pana pytam, panie sędzio Nowak – dlaczego rodzina z trojgiem dzieci, na 37 metrach kwadratowych, nie może mieć w domu małego psa (bo pies był jeden, nie trzy) czy królika.
Czy pan w ogóle rozumie, panie sędzio Nowak co to jest pies, że może to być przyjaciel, że dzieci mogą być z num związane, że nie można dziecku zabrać psa i tak sobie go, ot, usunąć.
Czy pan w ogóle jest w stanie pojąć, jak bardzo cierpią te dzieci nie tylko z powodu rozłąki z rodzicami, ale także z powodu rozstania z ukochanym psem i królikiem?
Pańska wypowiedź wskazuje, że nie jest pan w stanie tego pojąć. Współczuję panu. Pan jest biednym człowiekiem, panie sędzio Nowak…
Mówi pan, że sąd nie kierował się li tylko muszkami owocówkami… ale muszkami kierował się też. Wstyd, zwłaszcza że sąd w mieszkaniu nie był i muszek nie widział.

W jednym się z panem zgadzam, panie sędzio Nowak – przypadek rodziny Bałutów jest nie do obrony. Owszem, on jest nie do obrony. W rodzinie nie było przemocy, alkoholu, narkotyków, żadnej patologii. Zwyczajni, skromni, pracujący ludzie, wychowujący dzieci, nie wyciągający ręki po cudze, niekorzystający z pomocy społecznej, kochający swoje dzieci. Skrzywdziliście tych ludzi, strasznie skrzywdziliście. Zabraliście matce karmiącej 6-miesięczne niemowlę od piersi, rozdzieliliście rodzeństwo, sprowadziliście nieszczęście i rozpacz na niewinnych ludzi.
Na dodatek sprowadziliście koszty, po rodzina Bałutów nie wyciągnęła ręki po złotówke zapomogi, a teraz dzieci płaczą, a państwo płaci dziesiątki tysięcy złotych na rodzinę zastępczą i dom dziecka.

Tak, ta sprawa jest nie do obrony, panie sędzio Nowak.
I odpowiem panu Miłoszem – …który skrzywdziłeś człowieka prostego… nie bądź bezpieczny… poeta pamięta…

PS. Przeczytacie państwo ten paszkwil w GW, to naprawdę cenny przykład posługiwania się insynuacją, chamskimi plotkami i nie dającymi się zweryfikować pomówieniami.

Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski – oficjalny blog polityczny (29 lipca 2015)

 


 

Pan Bóg wysoko, a sąd w Nisku

Chce się wyć. Mimo rozpaczliwych próśb, sąd w Nisku nie oddaje dzieci i co mu kto zrobi?
Pytam sąd – jaka zbrodnia matki może usprawiedliwić oderwanie jej od piersi karmionego dziecka?

Za kilka miesięcy, po wyborach, zmienimy kodeks rodzinny i zabronimy zabierania dzieci z powodów innych niż przemoc, molestowanie bądź inne bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia dzieci. Póki co władza sądu nad dziećmi jest absolutna i sąd w Nisku korzysta z niej w całej pełni, nie bacząc na łzy. Mimo rozpaczliwych próśb nie oddał dzieci, choćby tylko na wakacje.
Bada sprawę Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, złożone zostało oświadczenie senatorskie, prokuratura prowadzi postępowanie, bo zawiadomiłem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa psychicznego znęcania się nad rodzina Bałutów. Wszyscy delikatnie, oczywiście z atencja dla świętej niezawisłości, by aureola z niej nie spadła. A gehenna dzieci i katorga rodziców trwa.
Sąd rodzinny wydaje orzeczenia wobec dzieci na wniosek stron lub z urzędu. A skoro z urzędu, to każdy może się o to zwrócić. Więc się zwracam, niezależnie od rodziców i samych dzieci, z prośbą, bo póki co z niczym innym zwrócić się nie mogę – oddaj Sądzie te dzieci i pozwól im żyć w rodzinie. Może biednej, ale kochającej i niekrzywdzącej nikogo.

Rawa Mazowiecka, 26 lipca 2015 roku,

Janusz Wojciechowski
zam. Rawa Mazowiecka

Sąd Rejonowy w Nisku
Wydział Rodzinny
Plac Wolności 14
37-400 Nisko
e-mail: administracja@nisko.sr.gov.pl
(do wiadomości Minister Sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Prokurator Generalny, Prezes Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, Prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu)

Na podstawie art. 63 Konstytucji, który nadaje obywatelom prawo składania wniosków do władz i urzędów, biorąc ponadto pod uwagę treść art. 109 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz art. 577 kpc, które zobowiązują sąd rodzinny do działania z urzędu w każdym przypadku, gdy dobro dziecka jest zagrożone, oraz pozwalają na zmianę każdego postanowienia, nawet prawomocnego – zwracam się do Wysokiego Sądu z wnioskiem, i zarazem z prośbą, by Wysoki Sad zarządził niezwłocznie oddanie trojga dzieci rodzinie państwa Bałutów z Niska.
Dzieci te zostały zabrane rodzicom na mocy postanowienia Sądu 18 grudnia 2014 roku, dwie starsze dziewczynki w wieku 11 i 6 lat umieszczone zostały w domu dziecka, najmłodsza, 6-miesięczna, karmiona przez matkę piersią, umieszczona została w rodzinie zastępczej.
Mój wniosek o oddanie dzieci składam z uwagi na wielkie zagrożenie dobra dzieci, jakie wiąże się z ich oderwaniem od rodziców. Dzieciom grożą niepowetowane szkody psychiczne.
Proszę, by Wysoki Sad uznał własne błędy w odebraniu tych dzieci i dostrzegł krzywdę, którą swoim postępowaniem wyrządził tej rodzinie.
A błędy te były następujące:

Po pierwsze – sąd zarządził odebranie matce karmiącej 6-miesięcznego niemowlęcia, które dosłownie zostało oderwane od matczynej piersi.
Jakiej zbrodni musiałaby dokonać matka, żeby dać powód do odebrania jej karmionego piersią dziecka? Przecież nawet matki-zbrodniarki, skazane za zabójstwa, mają specjalne oddziały więzienne, np. w Grudziądzu, gdzie mogą się opiekować swoimi dziećmi.
Pani Bałut żadnej zbrodni, żadnego występku ani nawet żadnego wykroczenia nie popełniła.
Dodam, Wysoki Sądzie, że przepisy dotyczące chowu świń zabraniają odsadzania prosiąt od karmiących loch w sposób powodujący stres zwierząt, bo to istoty czujące. Karmiącej suce nikt rozumny szczeniąt nie odbiera! A tu chodzi o karmiącą matkę, o dziecko, o człowieka!
Odbieranie matce karmiącej dziecka uważam za nieludzkie, za okrutne postępowanie. Nawet w obozach koncentracyjnych i łagrach, oprawcy, jeśli mieli kaprys, czasem pozostawiali karmiącym matkom dzieci.
Proszę się nad tym zastanowić.

Po drugie – Wysoki Sąd rozdzielił rodzeństwo, a to też jest wielkie psychiczne okrucieństwo. Dwie starsze dziewczynki są w domu dziecka, a najmłodsza w rodzinie zastępczej. Dzieci pozbawione są radości bycia razem, pozbawione rodzinnego gniazda, pozbawione więzi ważnych w całym życiu człowieka. Nawet oprawcy NKWD, wywożąc polskie rodziny na Sybir, zazwyczaj rodzeństwa nie rozdzielali. A Wysoki Sąd dzieci Bałutów rozdzielił. To okrutne postępowanie, z którego proszę się natychmiast wycofać! Tego się nie robi niewinnym dzieciom, to jest okrucieństwo!

Po trzecie – sąd w Nisku nie wysłuchał dzieci przed ich odebraniem i nie wziął pod uwagę ich rozpaczliwych próśb, zwłaszcza najstarszej 11-letniej dziewczynki, o pozostawienie jej z rodzicami. A przecież Konstytucja, art. 72 ust. 3, nakazuje wysłuchanie dziecka przed decyzja o jego losie.
To było złamanie konstytucyjnych praw dziecka.

Po czwarte – za jeden z powodów odebrania dzieci Wysoki Sąd uznał trzymanie w mieszkaniu zwierząt, a chodziło o małego psa i jeszcze mniejszego królika. Zwierzęta przeszkadzały? Pprzecież kontakt ze zwierzętami jest dla dziecka pożyteczny i niesłychanie ważny.
Czy sąd się zastanowił, jak cierpią te dzieci, również z powodu oderwania od ich ulubionych zwierząt?
Nie wspomnę już o okrucieństwie wobec samych zwierząt, które sąd (jakim prawem?), niczym śmieci, nakazał usunąć z domu.
Dlaczego miliony ludzi ma prawo mieć zwierzęta w domu, a rodzina Bałutów nie?
Być może kogoś urażę, ale człowiek traktujący zwierzęta jak śmieci, człowiek okazujący pogardę dla szacunku wobec zwierząt innych ludzi, wystawia sobie świadectwo niskiej, żeby nie powiedzieć prymitywnej kultury.

Po piąte – sąd posłużył się w postanowieniu kuriozalnym zarzutem wobec dziecka. W uzasadnieniu napisano wprost, że najstarsza córka p. Bałutów jest w szkole „…smutna, bierna, zamknięta w sobie i niepewna. Nie ma koleżanek, jest nielubiana, jakby wykluczona ze środowiska…Dzieci zarzucają jej, że nie myje rąk, nieprzyjemnie pachnie…”
Dzieci zarzucają… ktoś wypytywał inne dzieci, jak dziecko Bałutów pachnie w szkole?
Dlaczego Wysoki Sąd nie zastanowił się, czy nie jest przypadkiem tak, że to szkoła jest winna, że dopuszcza do wykluczenia dziecka, a nie samo dziecko? Sąd przytacza w uzasadnieniu okoliczności wskazujące na znęcanie się nad dzieckiem w szkole i nie czyni nad tym żadnej refleksji? Wręcz przeciwnie, wyciąga z tego wniosek o konieczności zabrania dziecka?
Prześladowcy znęcają się w szkole nad dzieckiem, to zabrać ofiarę do domu dziecka, będzie spokój – taka jest okrutna logika w postępowaniu Sądu. Uważam takie postępowanie za niehumanitarne, nieludzkie, sprzeczne z prawami dziecka i prawami człowieka.

Po szóste – sąd wśród podstaw zabrania dzieci Wysoki Sąd wymienił też niezapłacenie przez rodziców 116 złotych za podręczniki i 10 złotych składki rodzicielskiej w szkole. Pojawił się zarzut, ze rodzice nie wykupili dzieciom bezpłatnych obiadów w szkole.
Przecież to są zarzuty haniebne, kompromitujące sąd! Nie zabiera się dzieci z powodu niezapłaconych składek, nie niszczy się rodziny z powodu niezapłacenia 10 złotych. A obiadów rodzice nie wykupili może dlatego, że byli w stanie nakarmić dzieci w domu. Nie było wszak zarzutu, że dzieci są niedożywione. Nie ma przymusu jedzenia obiadów w szkole. I to raczej dobrze świadczy o rodzicach, że karmili swoje dzieci w domu.

Po siódme – Wysoki Sąd napisał też w uzasadnieniu, że rodzina Bałutów jest zadłużona. Jakim prawem sad się tym interesował? Od kiedy długi rodziców maja być przesłanką odbierania dzieci? Sąd miał wgląd w rachunki bankowe państwa Bałutów? Jakim prawem tego żądał? Miliony ludzi jest zadłużonych, miliony, ale to przecież nie powód zabierania dzieci!
Argument o zadłużeniu uważam za niedopuszczalne nadużycie!

Po ósme – sąd napisał w uzasadnieniu „Rodzina posiada bardzo złą opinię w środowisku, sąsiedzi są zastraszani, widzą krzywdę dzieci, ale mówią o tym anonimowo… każdy obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny”.
Przecież to niedopuszczalna rzecz, by sąd kierował się anonimowymi opiniami i na ich podstawie zabierał dzieci. Czy w jakiejkolwiek procedurze prawnej anonimowe opinie mogą być podstawą działań wymierzonych w jakąkolwiek osobę? Czy można w takim razie nominacje sędziowskie odbierać, na podstawie anonimowych złych opinii o sędziach? A takich złych opinii, także w Nisku, jest bardzo wiele.
Niedopuszczalne jest odbieranie dzieci na podstawie opinii wyrażanych anonimowo! Zresztą nie wiadomo, czy wyrażanych, nikt przecież tych opinii nie widział, nie sposób ich zweryfikować…
Sad powinien orzekać w oparciu o dowody, a nie plotki.
Każdy obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny… naprawdę każdy? Są jakieś dowody na to, że ktokolwiek obawia się rodziny Bałutów, że ci ludzie wyrządzili komuś krzywdę lub grozili komukolwiek? Przecież małżonkowie Bałut nigdy nie byli karani, nigdy nie dopuścili się żadnej przemocy, a skądinąd oboje są dość wątłej postury fizycznej, trudno się ich bać. tego co wiem, cą to czyste insynuacje, bez żadnych dowodów.

Po dziewiąte – Wysoki Sąd ma do domu Bałutów trzysta, może pięćset metrów i tam nie był! Jakby był, to by zobaczył normalne mieszkanie, jakich w Polsce miliony. Ja byłem i widziałem – i powiem więcej – miliony ludzi w Polsce mieszka gorzej.

I po dziesiąte – Wysoki Sad nie wie, czego chce od Bałutów. Mimo próśb, mimo pism, pani Bałut nie dowiedziała się, co ma zrobić, jakie warunki spełnić, żeby odzyskać dzieci.
A może… a może… jak anonimowo mówią mieszkańcy Niska, lecz boją się tego głośno powiedzieć, bo …każdy obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny…- wcale nie chodzi o warunki, tylko wprost o dzieci? Zadbane, zdrowe dzieci…

Wysoki Sądzie! Krzywda ludzka w sprawie rodziny Bałutów jest krzycząca. Dzieci rozpaczliwie błagają o litość, rodzice są na skraju załamania psychicznego. Niech Wysoki Sąd nie obciąża dalej własnego sumienia wielką krzywdą tej rodziny.
Proszę niezwłocznie oddać te dzieci!

Z wyrazami szacunku dla godności człowieka
Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski – oficjalny blog polityczny (26 lipca 2015)

 


 

W tym szaleństwie odbierania dzieci jest metoda

Jeśli władza ma kaprys, odbierze dzieci każdej rodzinie, nawet świętej…

Pani Katarzyna Elbanowska trafnie zauważyła w programie Elżbiety Jaworowicz, że przed polskim sądem nie obroniłaby się nawet Matka Boska, bo trzymała małego Jezusa ze zwierzętami w stajence. To właśnie zrobił sąd w Nisku – zabrał rodzicom dzieci, bo w mieszkaniu był z dziećmi pies i królik.
W tym szaleństwie jest metoda. Na podstawie faktów, zrekonstruowanych z Duda-pomocy i nie tylko, metoda ta wygląda z grubsza tak:

1) Należy wyszukać rodzinę, spokojną, niezdeprawowaną, ze zdrowymi, niezdemoralizownymi dziećmi, nadającymi się do adopcji,
2) Władza otrzymuje anonimowy sygnał o przemocy, nieprawdziwy, ale dający pretekst do wejścia z butami w życie rodziny i objęcia jej nadzorem,
3) Nadzór stawia rodzinie warunki (kurator, terapie, warsztaty, usunięcie psa czy królika), jak najwięcej warunków, żeby nie dało się wszystkich spełnić,
4) Rodzice nie spełniają warunków, nie współpracują z władzą – wobec czego sąd orzeka o tymczasowym umieszczeniu dzieci w placówce opiekuńczej,
5) Operację odebrania dzieci przeprowadza się w możliwie najbardziej brutalny sposób, z użyciem siły, przemocy, żeby sprowokować desperację rodziców,
6) Z uwagi na agresywne zachowanie rodziców bada się ich, wykazuje agresję i szaleństwo, a przecież nie można oddać dzieci rodzicom w odmętach szaleństwa…
7) …i w zasadzie rodzina jest już rozbita, zniszczona, pozbawienie władzy rodzicielskiej i definitywne odebranie dzieci jest już tylko formalnością…

Tak to proszę państwa skutecznie działa. Czas rąbnąć pięścią w stół (nawet jeśli to jest stół sędziowski), by zatrzymać to szaleństwo.
Bo nawiązując do Schweitzera – wszystkie ideologie świata, wszystkie te niezawisłości, niezależności i nieomylności, nie są warte jednej łzy udręczonego dziecka.

Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski – oficjalny blog polityczny (5 lipca 2015)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=82810 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]