Nie jestem Charlie!

Aktualizacja: 2015-01-14 10:38 am

Rozmowa PCh24.pl

Za wyrazami współczucia i modlitwy za ofiary zamachów i ich rodziny, powinna pójść rzeczywista analiza przyczyn obecnej sytuacji, a nie tylko ciągłe, nic nie znaczące deklaracje o Republice, demokracji i wspólnym współżyciu. Lekceważenie brutalnej rzeczywistości spowoduje jedynie przygotowanie nowego rozlewu krwi – podkreśla Jean-Pierre Maugendre, przewodniczący stowarzyszenia Renaissance Catholique (Odrodzenie Katolickie).

Jak ocenia Pan akcję „Je suis Charlie” (jestem Charlie) – solidaryzowanie się z zaatakowaną przez terrorystów redakcją „Charlie Hebdo”?

Stwarza ona wrażenie, że cała Francja utożsamia się z treściami publikowanymi przez „Charlie Hebdo”. Myślę, że tak nie jest, a masakra dokonana 7 stycznia stała się przyczyną medialnego tsunami i chaosu. Ze sloganu „Jestem Charlie” uczyniono znak rozpoznawczy poprawnego myślenia, porównywalny do – niemodnego już dzisiaj – hasła broniącego niegdyś muzułmanów: „Nie ruszaj mojego kumpla”. Po za tym, tygodnik wydawany kilkunastotysięcznym nakładem nie może być reprezentatywny dla 60 milionowego narodu. Jest też kiepskim kandydatem na symbol wolności, wszak na jego łamach drwiono przede wszystkim z ludzi wierzących i to głównie z chrześcijan.

Obecna mobilizacja medialna jest zresztą przesadna, nieporównywalna nawet do tej, jaka miała miejsce po śmierci 10 francuskich żołnierzy 18 sierpnia 2008 r. w kotlinie Uzbin w Pakistanie. Czyżby nie wszyscy zmarli mieli tą samą wartość?

Można więc mówić o pewnego rodzaju manipulacji?

Prowadzona po zamachu na redakcję operacja przypomina mi wydarzenia, które nastąpiły po profanacji żydowskiego cmentarza w Carpentras w 1990 r. Podobnie jak wtedy, także obecnie wyjątkowo obrzydliwe i dramatyczne wydarzenie, do jakiego doszło w redakcji „Charlie Hebdo”, jest używane przez władzę do konsolidacji wokół siebie demokratów i republikanów. W przeszłości, służyły temu hasła mówiące o „rasizmie i antysemityzmie”, obecnie mówimy o „terroryzmie i ekstremizmie”. Media temu, oczywiście wtórują. Zorganizowano więc krajową manifestację, są apele o jedność narodową, nie zważając przy tym na wzrastające niemal z godziny na godzinę wewnętrzne zagrożenie.

Powszechne jest przecież twierdzenie, że chodzi o obronę wolności słowa czy ekspresji poglądów…

To kłamstwo, bo coś takiego, jak absolutna wolność ekspresji po prostu nie istnieje. Każda epoka miała przecież swoje tabu. Niegdyś była nim na przykład seksualność, dzisiaj milczy się o zgoła odmiennych kwestiach.

Europa, w tym i Francja, nie dostrzega problemu rozwoju islamu, ignorując jednocześnie wartości sakralne każdej religii…

Były minister spraw zagranicznych Francji, Hubert Védrine poruszył ów problem podczas V Krajowej Sesji Badań Strategicznych nad Mundializacją, Polityką i Religią odbytej w listopadzie 2014 roku. Stwierdził wówczas, że dramat Europy polega na niezdolności zrozumienia zagadnienia religii i jej konsekwencji. W Europie skoncentrowanej na sobie, pełnej pychy i próżności, nierespektującej innych kultur, karykaturzyści „Charlie Hebdo” nie zdawali sobie w pełni sprawy ze skali krzywdy, jaką wyrządzili ludziom religijnym, drwiąc z ich wiary.

We Francji popularne jest stwierdzenie, że nie można łączyć islamu z terroryzmem. Równocześnie pojawia się apel o zjednoczenie wokół wartości Republiki i wspólnego dziedzictwa. Nie jest to ślepa uliczka?

Długa historia pokazuje nam, że stosunek islamu do innych cywilizacji przedstawiać się może dwojako: jeśli muzułmanie zostaną zdominowani przez silniejszą cywilizację to mogą harmonijnie żyć w jej ramach, zachowując jednak swoją własną tożsamość; natomiast islam dominujący prowadzi prostą drogą do wprowadzenia szariatu. Jednym z przykładów wzmacniania pozycji islamu był kryzys paliwowy z 1973 r. i bezwarunkowe poparcie Stanów Zjednoczonych dla Arabii Saudyjskiej zapewniające islamistom środki finansowe. Inny przykład to uzyskanie niepodległości przez Algierię. W pojęciu muzułmanów było to zwycięstwo islamu nad „krzyżowcami”.

W przypadku islamu, często mówi się także o interpretacjach Koranu. Świetnie przedstawił to Abderrahmane Sissako w filmie „Timbuktu”, ukazującym dramat umiarkowanego muzułmanina, stającego bezradnie przed fundamentalistami, znajdującymi w wersetach Koranu usprawiedliwienie dla swojego zachowania. To dlatego we wspomnianej konferencji Hubert Védrine ubolewał nad brakiem „papieża sunnitów”, mogącego decydować, w jaki sposób interpretować poszczególne fragmenty Koranu.

Czy można zaryzykować twierdzenie, że Francja znajduje się w stanie wojny?

Myślę, że tak. Skoro zgadzamy się, że od czasu zamachu jesteśmy w stanie wojny, to trzeba się przystosować do tej nowej sytuacji i przede wszystkim zdefiniować cele wojny. Następnie Francja musi na nowo zrewidować stosunki z krajami islamskimi – Arabią Saudyjską, Katarem i Pakistanem. Ukazać światu muzułmańskiemu nasze środki bezpieczeństwa i obrony, możliwości kontroli granic, zmienić procedury przyznawania obywatelstwa, statut meczetów i ich duchownych.

To w ogóle możliwe?

Obecny socjalistyczny rząd i dominujący układ medialny raczej nie zareaguje skutecznie na ostatnie, dramatyczne wydarzenia. Od wielu lat kasta rządzące skutecznie trzyma się z dala od tego, co myśli i czuje przeciętny obywatel.

Czy sianie zamętu nienawiści i wytoczona religiom wojna, tolerowana, a czasami popierana przez władzę – zwłaszcza tą socjalistyczną – nie były jedną z przyczyn tragedii 7 stycznia?

Były, bo kto sieje wojnę ten zbiera jej skutki! Dlatego trzeba autentycznej odnowy intelektualnej, moralnej i instytucjonalnej, mogącej nas wyprowadzić z tych tragicznych wydarzeń. Jeżeli poprzestaniemy jedynie na łataniu dziur, to efekt tego będzie podobny do efektu robienia okładu na drewnianą protezę. Za wyrazami współczucia i modlitwy za ofiary zamachów i ich rodziny, powinna pójść rzeczywista analiza przyczyn obecnej sytuacji, a nie tylko ciągłe, nic nieznaczące deklaracje o Republice, demokracji i wspólnym współżyciu. Lekceważenie brutalnej rzeczywistości spowoduje jedynie przygotowanie nowego rozlewu krwi.

Dziękuję za rozmowę.

Franciszek L. Ćwik

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=79111 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]