Afganistan kosztował bilion dolarów i sześć miliardów złotych

Aktualizacja: 2014-12-30 7:09 am

Właśnie zakończona misja stabilizacyjna, czy jaka by tam ona nie była w Afganistanie. Tą dobrą nowinę ogłosił światu sam laureat nagrody pokojowej pan Barack Obama Prezydent Stanów Zjednoczonych. Podano też orientacyjne koszty oszacowane na około biliona dolarów USA.

Podobnie postąpiono w Polsce, albowiem nasz kraj jak wszyscy pamiętamy, godnie wspomagał sojuszników z NATO pod Hindukuszem, co podobno kosztowało nas sześć miliardów złotych.

Nie będziemy rozważać o prawidłowości tych liczb, to znaczy jaka część kwot została – nazwijmy to – „rozliczona inaczej”. Chyba warto postawić pytanie o efektywność wykorzystania tych pieniędzy w znaczeniu politycznym, albowiem w długiej perspektywie czasowej liczą się tylko i wyłącznie rozwiązania mające sens.

Bilion dolarów? Czy w ogóle jesteśmy w stanie sobie taką kwotę wyobrazić? To jest mniej więcej 9 do 10 lat naszego budżetu, czyli za te pieniądze w Polsce moglibyśmy nie płacić żadnych podatków a państwo funkcjonowałoby nie gorzej niż obecnie. Te sześć miliardów możemy sobie podarować, ale jeżeli przeliczymy je na dolary to też robią kwotę około dwóch miliardów, a to przecież też nie jest mało – to np. około 2000 terapii nowotworowych dedykowanych na pacjenta z użyciem zaawansowanych leków i technik leczenia.

Co My osiągnęliśmy? Daliśmy kobietom afgańskim prawo do głosowania? Spaliliśmy ileś hektarów pól makowych? Zabito określoną ilość „złych”, w tym symbol międzynarodowego terroryzmu w Pakistanie Osamę Bin-Ladena [b. wątpliwe – admin]. Być może wybudowano kilka mostków, odnowiono jakieś drogi, pogłębiono studnie, do tego jakieś szpitale itd.

Udało się spowodować porozumienie plemion, które nawet wybrały Prezydenta, którego do dzisiaj jeszcze nie zabito, pomimo szeregu zamachów. Udało się nieco wzmocnić administrację, ale wedle różnych przekazów władza Kabulu kończy się na posterunkach podmiejskich, a w prowincjach jest tak samo, ale tylko w dzień. Noc w całym Afganistanie poza stolicą należy do różnego rodzaju bojowników. Nie wszyscy są talibami, to jedynie jedna z grup, tak naprawdę dominują klany zajmujące się procesem wytwarzania i eksportu narkotyków. Poza tym są też i zwykli bandyci, w ogóle to nadal jest kraj, gdzie porozumiewanie się z pomocą wynalazku pana Kałasznikowa jest powszechnie obowiązującym cywilizacyjnym standardem.

Można postawić hipotezę, że jakby te pieniądze wypłacać określonym klanom od samego początku, to po prostu wymordowałyby i talibów i handlarzy narkotyków, czyniąc Afganistan krainą powszechnej szczęśliwości, albowiem za takie pieniądze można tam dokonać cudów. Jednakże oczywiście takie rozwiązanie nie wchodziło w grę z powodów humanitarnych, jednakże Zachód musi sobie przypomnieć to, jak się prowadzi wojny rękami miejscowych, inaczej zawsze będzie przegrywał lub odnosił pyrrusowe zwycięstwa.

Jest oczywistym, że wraz z wycofaniem się bojowego komponentu NATO z Afganistanu dojdzie do eskalacji konfliktów pomiędzy walczącymi tam klanami i organizacjami. W tym sensie nasze wysiłki nie będą miały trwałego charakteru, albowiem nie mieliśmy tam najmniejszych szans na oddziaływanie kulturowe. Zresztą o czym my mówimy, nie było w ogóle takiego planu.

Powstaje więc pytanie – co NATO w ogóle robiło przez te wszystkie lata w Afganistanie? Przykładowo nasz kontyngent głównie patrolował kawałek jedynej w tym kraju „autostrady”, co i tak było zajęciem ponad nasze możliwości i oznaczało straty, tzn., tam gdzie były wojska koalicji, tam pojawiały się ataki i były intensyfikowane. Często kawałek od natowskich żołnierzy – talibowie normalnie blokowali ruch i ściągali swoje podatki, a nikt się na to nawet nie skarżył, bo i po co?

Nie ma żadnych skutków politycznych z tej misji, była ona bez sensu, uwaga to nie oznacza, że była niepotrzebna, czasami trzeba robić rzeczy pozbawione sensu, dlatego ponieważ lepiej jak są wykonane. Jednakże może czas jest zapytać naszych polityków – jakie cele osiągnęliśmy? Co dała ta misja – tam, lokalnej ludności i państwu afgańskiemu, jeżeli w ogóle można mówić, że coś takiego istnieje? Co ciekawe – NIKT podobnie jak po dramacie w Iraku, takich pytań nie zadaje i nie będzie zadawał, ponieważ wszyscy wiedzą, że ta wojna była bezsensowną amerykańską fanaberią, w celu spenetrowania odległego kraju.

Wiemy już zatem, że demokracji w Afganistanie nie będzie i możemy z tym żyć, bo w ogóle nikogo nie obchodzi Afganistan! Chociaż to brutalnie brzmi – taka jest prawda, w tej chwili Zachód będzie tam dostarczał broń, a dostawy plus to co tam pozostawił, wystarczą na długo do skutecznego zabijania się nawzajem przez miejscowych – w dowolnych konfiguracjach.

Czy naprawdę nie dało się tych środków wydać inaczej? [Nie – admin]

Krakauer
http://obserwatorpolityczny.pl

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=78833 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]