Absurdalne przepisy Unii Europejskiej: Zakaz stosowania zwrotów “Pan” i “Pani”

Aktualizacja: 2009-03-16 3:21 pm

Kierowni polityczną poprawnością przywódcy Unii Europejskiej wydali absurdalny zakaz stosowania sformułowań “Pan” i “Pani”, ponieważ “są one zbyt seksistowskie” – donosi brytyjski dziennik Daily Mail.

Biurokraci unijni, którym nie wystarcza już zajmowanie się wyznaczaniem dopuszczalnej krzywizny ogórka czy banana, zabrali się się za stosowanie rygorów językowych w ramach tworzenia tzw. neutralnie płciowego języka.

Wydana broszura ostrzega polityków Unii Europejskiej przed zwracaniem się do kobiet używając tutułów określających stan cywilny. Standardowe formy grzecznościowe, takie jak Madame i Mademoiselle, Frau i Fraulein oraz Senora i Senorita, stają się zakazane i od tej pory do kobiet należy zwracać się po imieniu.

Nowe zasady językowe określone dla polityków unijnych, rozciągają się również na wiele zawodów, których nazwy stosowane były z tradycyjnie męskimi końcówkami. I tak np. nie wolno używać określenia sportsmen (sportowiec), lecz  athletes; air hostesses (jeszcze wcześniej znana jako stewardessa),  staje się flight attendant (opiekun lotu); policeman i policewoman, czyli policjant i policjantka, stają się police officer; layman (osoba świecka albo nieprofesjonalista), staje się layperson; headmaster (np. dyrektor szkoły), staje się heads, itd itp.

Z niewiadomych przyczyn biurokraci unijni nie zgajszachtowali jeszcze kelnerów i kelnerek, zezwalając dalej na nazywanie ich odpowiednio waiter i waitress.

Struan Stevenson, szkocki eurodeputowany określił te unijne wytyczne jako “polityczna poprawność doprowadzona do szaleństwa”. “To jest po prostu śmieszne. Widzieliśmy już w Unii Europejskiej instytucje próbujące zakazać dud [dudy – instrument muzyczny] i dyktować kształt bananów, ale teraz wydają się oni tak zdeterminowani, że usiłują nakazać nam jakie słowa mamy prawo używać w naszym ojczystym języku.” – powiedział poseł Stevenson w wywiadzie dla Daily Mail.

Konserwatywny europoseł Philip Bradbourn wezwał Sekretarza Generalnego aby ten ujawnił któż taki autoryzował publikację unijnej broszury. Nazwał on to “wyrzucaniem pieniędzy podatnika” i “erozją języka angielskiego”. “Nie będę brał w tym udziału” – powiedział poseł Bradbourn – “Będę kontynuował używania swojego ojczystego języka i ekspresji językowych, których używałem całe swoje życie i nie zezwolę na instruowanie mnie przez instytucje czy kogokolwiek w tych sprawach.”

Bradbourn zapowiedział również, że “spodziewa się od tłumaczy unijnych precyzyjnego tłumaczenia języka, którego używam.” Określił tę publikacje jako “maksymalnie obraźliwą”.

Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) – www.bibula.com – na podstawie Daily Mail


CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=7773 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]