- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

Oświadczenie

Wczoraj w Warszawie po raz kolejny okazało się, że szlachetna idea Marszu Niepodległości doznała uszczerbku w postaci karygodnych incydentów – w szczególności zaś ataku na siedzibę przedstawicielstwa dyplomatycznego, co jest sprzeczne z odwiecznymi zasadami wszystkich cywilizowanych narodów – których sprawcami były notorycznie „doklejające się” do marszu elementy chuligańskie i zarazem nieodpowiedzialne politycznie. Tym razem wybryków tych nie da się usprawiedliwić nawet zaczepkami ze strony lewackich band „antyfaszystowskich” ani (domniemanymi) prowokacjami ze strony utajnionych funkcjonariuszy służb porządkowych. Moralna i polityczna odpowiedzialność za to spoczywa zatem na organizatorach marszu, tj. ugrupowaniach wchodzących w skład Ruchu Narodowego, którego kierownictwo najwyraźniej nie jest w stanie zapanować nad sytuacją, zapobiec przenikaniu do jego zaplecza społecznego środowisk co najmniej anarchizujących, jeśli nie kryminalnych, oraz oddzielić te plewy od zdrowo patriotycznego ziarna.

W związku z powyższym oświadczam, że rezygnuję z tą chwilą z uczestnictwa w honorowym Komitecie Poparcia Marszu Niepodległości, do którego zostałem zaproszony w 2010 roku i zaproszenie to przyjąłem wówczas z radością. Jednocześnie wyrażam ubolewanie z powodu faktu, iż dzieje się coś znacznie gorszego niż tylko pogłębianie się negatywnego wizerunku medialnego marszu i jego organizatorów, albowiem w ten sposób faktycznie wydłuża się realny i zarazem symboliczny „marsz” ku Polsce na miarę wielkiego, chrześcijańskiego narodu o tysiącletnie tradycji państwowej. Każda autentyczna Prawica – więc także i ta narodowa – winna być bowiem zawsze i wszędzie Partią Porządku, Autorytetu, Hierarchii i Dyscypliny obywatelskiej, a nie dopuszczać do tego, by jej działania kojarzyły się ze „spontanicznie” plebejską agresją przeciwko instytucjom.

Jacek Bartyzel, prof. UMK

Toruń, 12 listopada 2013 r.

KOMENTARZ BIBUŁY: Publiczne odcięcie się prof. Jacka Bartyzela od organizatorów, a w rezultacie praktycznym od idei Marszu Niepodległości, uważamy za przedwczesne, nieprzemyślane i będące (niestrawnym) produktem błędnego rozeznania wypływającego z odbierania niewłaściwych sygnałów (czytaj: oglądania spreparowanych przekazów stacji telewizyjnych). Nawet w Oświadczeniu wyraźnie można dostrzec wpływy tychże sygnałów (“działania kojarzyły się”, “negatywny wizerunek medialny marszu”, “tym razem wybryków tych nie da się usprawiedliwić nawet zaczepkami ze strony lewackich band”), bowiem to “kojarzenie się” niektórym, ten “negatywny wizerunek medialny”, to że “tym razem” już “nie da się usprawiedliwić…” – te wszystkie nonsensy są produktem właśnie medialnych przekazów, którym niestety uległ pan Profesor.

Czy to możliwe aby tak wybitny intelekt mógł podjąć taką a nie inną decyzję na podstawie błędnych sygnałów? Innymi słowy: czy Pan Profesor mógł zbłądzić? Nie tylko możliwe, ale w historii, a i w osobistej biografii, tak bywało. Wszak prof. Bartyzel był w swego czasu członkiem Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ “Solidarność” Lechu Wałęsie. Czy wstydzi się tego epizodu? Może tak, może nie; może szuka usprawiedliwienia, że na podstawie naszej tamtejszej wiedzy…

Właśnie… może i tym razem “nasza wiedza” o bieżących wydarzeniach jest spreparowana? Może nie dostrzegają niektórzy, że prowokacje zdarzają się, że Organizatorzy Marszu nie mogą być odpowiedzialni za nie, że obowiązkiem państwowych służb jest zadbanie o ochronę np. Ambasad na trasie przemarszu. Dlaczego zabrakło ich właśnie tam? Czy to nie powinno skłaniać do myślenia?… Myślenia zanim wyda się Oświadczenie.